sobota, 28 listopada 2015
Wspólne granie w gry
Gry planszowe i towarzyskie nigdy nie osiągnęłyby tego stopnia popularności, gdyby nie fakt, że do gry potrzebujemy drugiego człowieka. Znajomi, koledzy z klubu fantastyki, rodzice, dzieci, żona czy mąż - pomyślcie o tym, jak zmieniają się Wasze emocje, gdy myślicie o zagraniu w stare gry planszowe z różnymi ludźmi. Nie zawsze jednak to musi być osoba nam znana, czasami może tak być, że nawiążemy kontakt z całkowicie różnymi i obcymi nam osobami. A gdybyście mieli z nimi zagrać w grę kooperacyjną? A może jakąś grę z podtekstem kryminalistycznym ? Różne gry, różne emocje... ale pojawia się również mnogość korzyści. Nie zmienia to faktu, że gra dostarcza nam wielu stresujących chwil, które mają swoje korzenie w tym, że każdy zdobyty przez nas punkt to także niezdobyty punkt przez przeciwnika (co boli podwójnie). Trzeba wykazać się wytrwałością i nie poddawać się, ponieważ to, że przeciwnik trafił 5 słów pod rząd wcale nie oznacza naszej porażki. Zawsze jest szansa, aby się odbić - początkowe małe przegrane nie muszą przenosić się od razu na porażkę w całej partii. No i pozostaje "oczywista oczywistość", czyli fakt, że wszyscy w tym samym momencie szukamy na jednej planszy tego samego słowa - czysta rywalizacja o to, kto pierwszy ten lepszy. Proste mechanika, która zawsze dostarcza masę emocji, które powinni trenować Ci, którzy źle czują się w sytuacji z presją czasu i wieloma okazjami do porażki. Każda partia z drugim człowiekiem to dla nas test wielu, często na co dzień niedostrzeganych umiejętności społecznych. Emocje, które towarzyszą grze są tak samo prawdziwe jak te, które przytrafiają nam się w pracy, rodzinie czy też w szkole. Dzięki tej, dość prostej do uświadomienia sobie wiedzy, jesteśmy w stanie świadomie obserwować własne zachowanie i modelować je w bezpiecznych warunkach. Sprawdzaj siebie w nowych sytuacjach, kombinuj i bądź otwarty, a na pewno gry, poza samą frajdą, przyniosą wiele dobrego Twoim emocjom i pomogą Ci wyrobić w sobie wiele dobrych praktyk związanych z relacjami z innymi ludźmi.
Oby wakacje były udane
Jak co roku czekałem na wakacje z utęsknieniem. Kiedy wreszcie nadeszły okazało się, że w tym roku nie wyjeżdżamy z siostrą do cioci na Mazury. Ale nie zmartwiłem się tym bardzo , przecież wakacje można spędzić ciekawie także w swojej miejscowości. Oczywiście miałam taką nadzieje, że wszystko się ułoży po mojej myśli i nie będą to dwa nudne miesiące, które będą zaczynały się tak samo i tak sam kończyły.
Z kolegami prawie codziennie jeździliśmy na wycieczki rowerowe nad wodę, graliśmy w piłkę siatkową, a także w nożną. Kiedy padał deszcz czas spędzałem przy komputerze lub ciekawymi grami ze znajomymi. Do gustu przypadło nam Avengers- ciekawa puzzle magic decor lub Kalejdoskop 50 gier.
Zdarzyło mi się pomagać także rodzicom, a szczególnie tacie w pracach fizycznych.
Wakacje minęły bardzo szybko. A w ostatnią niedzielę wakacji przydarzyła mi się śmieszna przygoda.
Z samego rana wybrałem się z tatą na grzyby. Dzień był słoneczny i ciepły. Przez ostatnie dwa dni padał deszcz więc spodziewaliśmy się obfitego wysypu grzybów. Gdy doszliśmy do lasu. Tata postanowił, że się rozdzielimy, ale tak żebyśmy byli w zasięgu wzroku. Na początku co raz zerkałem na tatę. Jednak po godzinie trafiłem na takie grzyby, że zapomniałem o wszystkim. Kiedy już miałem pełny kosz, zadowolony skierowałem się w kierunku gdzie był tata. Jednak go nie zobaczyłem .Zagwizdałem w charakterystyczny sposób, ale tata nie odpowiadał. Potem kilkakrotnie nawoływałem go, ale bez odpowiedzi. Kierowałem się cały czas w kierunku, który wydawał się właściwy. Wszedłem w końcu w takie gęstwiny, że trudno się było przez nie przedostać. Zmęczony usiadłem na jakimś pieńku, kosz postawiłem obok. Usłyszałem wtedy chrząkanie, które przypominało odgłos dzika, ale pomyślałem, że to tata robi mi głupi kawał. Więc powiedziałem zdenerwowany:
-Ale śmieszne!
Ale w odpowiedz nie usłyszałem nic oprócz chrząkania . Pomyślałem sobie, że dorośli też mają czasami głupie pomysły. W końcu krzyknąłem:
- Tato, bez wygłupów. Chodź już do domu, bo mam pełny kosz i bolą mnie nogi.
Ale nic, żadnej odpowiedzi, tylko cały czas chrząkanie. Więc przyklęknąłem i własnym oczom nie wierzyłem. Jakieś 25 metrów ode mnie ujrzałem gromadę dzików, a nie - tatę. Zerwałem się na równe nogi i jak najciszej oddaliłem się od tego miejsca. Szedłem w kierunku przeciwnym niż były dziki. Byłem pewien, że nie jest to kierunek do domu. Ale nie to było ważne. Ważne było aby dziki mnie nie usłyszały. Po jakiś 15 minutach, o dziwo natknąłem się na tatę, który w koszu miał zaledwie kilka grzybów. Opowiedziałem co mi się przytrafiło. A tata ze śmiechem zapytał:
-No, a gdzie masz te grzyby?
Dopiero wtedy zauważyłem, że nie mam kosza z grzybami. Wróciliśmy w to miejsce. Dzików nie było, ale i moich grzybów też nie było. Zostały tylko szczątki które zostawiły po uczcie dziki. Nie miałem ochoty na dalsze grzybobranie. Zmęczeni i rozbawieni wróciliśmy do domu.
Z kolegami prawie codziennie jeździliśmy na wycieczki rowerowe nad wodę, graliśmy w piłkę siatkową, a także w nożną. Kiedy padał deszcz czas spędzałem przy komputerze lub ciekawymi grami ze znajomymi. Do gustu przypadło nam Avengers- ciekawa puzzle magic decor lub Kalejdoskop 50 gier.
Zdarzyło mi się pomagać także rodzicom, a szczególnie tacie w pracach fizycznych.
Wakacje minęły bardzo szybko. A w ostatnią niedzielę wakacji przydarzyła mi się śmieszna przygoda.
Z samego rana wybrałem się z tatą na grzyby. Dzień był słoneczny i ciepły. Przez ostatnie dwa dni padał deszcz więc spodziewaliśmy się obfitego wysypu grzybów. Gdy doszliśmy do lasu. Tata postanowił, że się rozdzielimy, ale tak żebyśmy byli w zasięgu wzroku. Na początku co raz zerkałem na tatę. Jednak po godzinie trafiłem na takie grzyby, że zapomniałem o wszystkim. Kiedy już miałem pełny kosz, zadowolony skierowałem się w kierunku gdzie był tata. Jednak go nie zobaczyłem .Zagwizdałem w charakterystyczny sposób, ale tata nie odpowiadał. Potem kilkakrotnie nawoływałem go, ale bez odpowiedzi. Kierowałem się cały czas w kierunku, który wydawał się właściwy. Wszedłem w końcu w takie gęstwiny, że trudno się było przez nie przedostać. Zmęczony usiadłem na jakimś pieńku, kosz postawiłem obok. Usłyszałem wtedy chrząkanie, które przypominało odgłos dzika, ale pomyślałem, że to tata robi mi głupi kawał. Więc powiedziałem zdenerwowany:
-Ale śmieszne!
Ale w odpowiedz nie usłyszałem nic oprócz chrząkania . Pomyślałem sobie, że dorośli też mają czasami głupie pomysły. W końcu krzyknąłem:
- Tato, bez wygłupów. Chodź już do domu, bo mam pełny kosz i bolą mnie nogi.
Ale nic, żadnej odpowiedzi, tylko cały czas chrząkanie. Więc przyklęknąłem i własnym oczom nie wierzyłem. Jakieś 25 metrów ode mnie ujrzałem gromadę dzików, a nie - tatę. Zerwałem się na równe nogi i jak najciszej oddaliłem się od tego miejsca. Szedłem w kierunku przeciwnym niż były dziki. Byłem pewien, że nie jest to kierunek do domu. Ale nie to było ważne. Ważne było aby dziki mnie nie usłyszały. Po jakiś 15 minutach, o dziwo natknąłem się na tatę, który w koszu miał zaledwie kilka grzybów. Opowiedziałem co mi się przytrafiło. A tata ze śmiechem zapytał:
-No, a gdzie masz te grzyby?
Dopiero wtedy zauważyłem, że nie mam kosza z grzybami. Wróciliśmy w to miejsce. Dzików nie było, ale i moich grzybów też nie było. Zostały tylko szczątki które zostawiły po uczcie dziki. Nie miałem ochoty na dalsze grzybobranie. Zmęczeni i rozbawieni wróciliśmy do domu.
Wyjscie do kina z rodzinką
W
miniony weekend, bardzo upalny zresztą i słoneczny wybrałam się z
meżem i z dziećmi na wycieczkę za miasto. W taką pogodę grzechem
byłoby zostać w mieście i zamknąć się w czterech ścianach.
Nasza rodzina bardzo lubi aktywnie spędzać czas toteż
postanowiliśmy wyjechać na biwak. Pierwsza atrakcją dla naszych
niesfornych dzieciaków był kompleks basenów z ogromną zjeżdżalni,
tam się wyszalały i wyzbyły zdecydowanie większą część
codziennej dawki energii. Po basenie okazało się, że mam w domu
dwa ogromne głodomory, Kasia i Jacek namówili mnie na niezdrowe
jedzenie w jednym z najbardziej znanych fast food'ów. Nadal jestem
pod wrażeniem ile są w stanie zjeść moje dzieci, choć mój mąż
wcale nie jest gorszy od nich. Po ogromnym obiedzie wybraliśmy się
na spokojniejszą rozrywkę, poszliśmy do kina. Dzieci wybrały
film pod tytułem Memos-Kraina Lodu. Dzieciaki oglądały z
zaciekawieniem bardzo przyjemny film a my z mężem mogliśmy trochę
odetchnąć po pełnym wrażeń przedpołudniem. Film był pełen
pięknych i magicznych postaci, bardzo polecam dla dzieci. Świetnie
zrealizowany pod kątem dzieci właśnie, mnóstwo barwnych postaci,
dialogi pomiędzy postaciami pouczające i przyjazny morał na
zakończenie. nie chcę opowiadać historii ze wszystkimi
szczegółami, bo warto by każdy sam obejrzał tą bajkę z dziećmi
i mógł sam ją ocenić. Po wyjściu z kina prężnie podążyliśmy
ku wyjściu, ale dzieciaki siłą zaciągnęły nas do sklepu z
zabawkami. I wiedziałam, jak to się skończy Powodem była wystawa sklepowa,na której znajdowały się
zabawki w tematyce filmowej.. Bardzo sprytne posunięcie właściciela
sklepu. Dzieciaki zachwycone filmem nie mogły się oprzeć zabawkom.
Kasia wybrała sobie puzzle "przyjaciele z Krainy Lodu"
przedstawiające główną bohaterkę bajecznej krainy a Jacek gre
planszową o tytułowej nazwie filmu tj.: Memos -Kraina Lodu".
Kupiliśmy z mężem gry dla dzieci,żeby miały pamiątkę z naszej
wycieczki, poza tym to był świetny element przetargowy na kolejny
dzień. Tego dnia było już za poźno by zagrać w gry dzieci,
musiały być grzeczne by móc zacząć dzień nastepny od tej
czynności. Już od samego rana słyszałam z mężem mamo kiedy zagramy, tato kiedy możemy zacząć.Dzieci były posłuszne, więc zgodnie z obietnica
następnego dnia, zaraz po śniadaniu, zabrały się najpierw za
układanie puzzli a potem za gre planszową. Cały dzień gralismy
razem z dziećmi na stoliczku wystawionym przed domkiem, na swiezym
powietrzu. Całą rodziną świetnie sie bawiliśmy dzięki temu,że
znaliśmy film i mogliśmy dodatkowo dzielić się swoimi odczuciami
do różnych postaci i sytuacji ukazanych na ekranie. To był
naprawdę przemiły weekend, trafiony pomysł na film a także pomysł
dzieci na zakup tych gier.
Miłe wspomnienia z dnia szkoły
W
dzień rozpoczęcia roku w szkole podstawowej zorganizowano dla klas
pierwszych konkurs drużynowy. Inicjatywa ta zrodziła się z chęci
dyrekcji aby dzieci z pierszych klas, ktore po raz pierwszy
przychodzą do szkoły miały pozytywne wrażenia oraz mogły się
choć trochę zintegrować z innymi uczniami już pierwszego dnia. 1
wrzesnia jak zawsze odbyło się oficjalne rozpoczęcie roku, tak
zwana inauguracja roku szkolnego. Na uroczystości pojawiły się
wszystkie klasy; pierwsze, drugie, trrzecie, czwarte, piąte no i te
najstarsze czyli szóste. Po oficjalnej przemowie Pani dyrektor
poproszono uczniów o ustawienie się grupami, tj. klasami. W klasach
pierwszych wychowawcy szybko zebrali uczniów wg. listy gdyż dzieci
nie wiedziały jeszcze do ktorych klas należą. Po ustawieniu się
uczniów w grupach rozpoczęła sie kilku etapowa rozgrywka. Pierwszy
etap polegał na skakaniu na skakance, należało wykonać jak
największą ilość skoków bez przerwy. Do tej rywalizacji
poproszono po pięciu uczniów z kazdej klasy, a wynik uczniów z
każdej klasy był sumowany. Druga dyscypliną był bieg po
wyznaczonym torze z przeszkodami, liczył się najkrotszy czas. Wynik
rowniez byl sumowany jak w poprzedniej dyscyplinie,więc wszyscy
musieli się bardzo starać. Trzecim etapem było rozwiązywanie
rebusów. Rozwiązanie każdego dawało pięć punktow a było ich
pięć, dla każdego ucznia po jednym. Na koniec zawodów
rywalizacje były podliczane i wyłoniono zwycięzców z każdego
roku. Najbardziej zadowoleni byli pierwszoklasiści, którzy nie
spodziewali się, że będą tak dobrze się bawić już pierwszego
dnia szkoły. Wszyscy starli się aby dobrze zapamiętali ten dzień gdyż nie chcemy aby się już od pierwszego dnia zrazili do nauki, która czeka ich jeszcze przez pierwsze lata ich życia. Nagrodami w zabawie były gry planszowe, dla
dziewczynek; puzzle "Barbie" oraz "Jej wysokość
Zosia" a dla chłopców puzzle "Avengers -puzzle Magic
Decor". Oczywiście, żeby nie było pokrzywdzonych i
niezadowolonych dzieci nagrody były dla wszystkich. Po turnieju
dzieci rozeszly się po klasach i tam wychowawca rozdał im nagrody.
Emocji było tak wiele,że dzieci nie chciały słuchać pani gdy
chciala omówić plan lekcji oraz regulamin klasy na przyszły rok.
Planowanie zakupów przedswiątecznych
Jak
co roku na święta mam problem z wyborem prezentów dla
dzieci. Prezenty dla dzieci muszą się im podobać bo w innym wypadku
dzieci będą uważały święta za nieudane. Nie mam swoich dzieci
więc trudno mi jest wybrać coś ładnego, zabawnego a jednocześnie
takiego, żeby się na pewno spodobało dzieciom. Przeglądałam
różne strony internetowe aby zorientować się czym teraz
interesują się dzieci i co mogłoby nadawać się na prezent dla
nich. Mam jeszcze sporo czasu, ale to nie jest łatwa decyzja, poza
tym sam dojazd do sklepu i zakup też nie jest łatwym wyczynem w
okresie przedświątecznym. Wszystko starałam się zaplanować dużo wcześniej, przeglądnęłam gazetki reklamowe, aby nie chodzić nadaremno po sklepach. Wybrałam odpowiednie godziny, gdy nie będzie za dużo ludzi w sklepie. Wpadłam na pomysł, że nie będę
kupowała lalek, książek czy też robotów. Zabawki te szybko się
psują zazwyczaj i tak naprawdę nie dają nic dzieciom poza tym,ze
są. Oczywiście rozwijają wyobraźnię u dzieci ale do tego mogą
użyć nawet zwyklych garnków, kocy, krzeseł (np.do budowania
szałasu w domu). Ja postawiłam na gry planszowe. Nie mogę się
jeszcze zdecydować czy wybrać grę Memos-Kraina Lodu czy 5 sekund.
Gry takie rozwijają myślenie strategiczne, spryt, inteligencję
oraz wyobraźnię. Dla dziewczynek to dobry pomysł, będą mogły
razem spędzać miło czas. A tematyka gier jak sprawdzilam na forach
internetowych jest aktualna dla moich dziewczynek. Dobrym pomysłem
myślę byloby kupienie jakichś ciekawych puzzli dla dzieci.
Zazwyczaj obrazki ze znanymi postaciami bajek bardzo przyciągają
dzieci, a jeszcze układanie puzzli do tych obrazków musi być dla
nich dobrą zabawą. Bawienie się w układanie części jest również
niezeykle rozwijające, z pozoru łatwe ale wymaga logicznego
mysleniai uwagi dziecka. Co do puzzli mam jedną opcje, to musi być
Barbie super księżniczka lub Barbie i jej super przyjaciele. Temat
Barbie zawsze sie świetnie przyjmuje, a od kochanej cioci nie
będzie to bajka a rozwijającą zabawa przez puzzle.
Spotkania przy grach
Moi
drodzy, chciałabym polecić wszystkim świetne rozwiązanie na
wieczory towarzyskie. Dla mnie jest to gra pt:"Kalejdoskop 50
gier". Wielokrotnie zapraszamy znajomych, przygotowujemy mnóstwo
przepysznych rzeczy do jedzenia, wybieramy muzykę i staramy się
prowadzić rozmowę, żeby każdy był aktywny, nie wyszedł od nas
znudzony ale zadowolony. Te spotkania pomagają nam z codziennymi troskami i problemami poprzez takie spotkania na gry umożliwiają nam znów poczuć się młodym, beztroskim, możemy się zrelaksować, dobrze pośmiać i zdrowo porywalizować, a nie jak w pracy ciągły ''wyścig szczurów'' Otóż spotkania ze znajomymi to dobry
pomysł na to by się oderwać od codzienności, pracy, problemów.
rozrywka to najlepszy sposób na odłożenie zmartwień na boczny tor
choć na kilka chwil. Przypomnijmy sobie kiedy bawiliśmy się
najlepiej..? W dzieciństwie! Otóż swietnym rozwiązaniem w moim
przypadku okazalo się wprowadzenie na prywatki gier planszowych.
Korzyści są ogromne! Dużo śmiechu, radości, zdrowej
rywalizacji, lepszej integracji. Po każdym wieczorze z grami moi
goście wychodzą bardzo zadowoleni dziękując mi za swietny klimat
wieczoru oraz towarzystwo. Aby nie było nudno za każdym razem
wybieramy wspólnie inna grę, zależnie od upodobań gości.
Większość z nich pamiętamy jeszcze właśnie z dzieciństwa.
Oczywiście nie posiadam całej szafy gier planszowych, wystarczy mi
jedna gra pt.;"Kalejdoskop 50 gier". Gra ta to zbiór
wszystkich znanych nam gier..od chińczyka, szachów do kart itp.
Tudno tu wypisać wszystkie jakie się tam znajdują. Bądźcie
pewni, że pomysłów nie zabraknie. Każdy znajdzie cos dla siebie,
co najbardziej lubi i pamięta z dzieciństwa. Ostatnim razem
zaprosilam do siebie przyjaciół z czasów liceum. Przygotowalam
oczywiscie przystawki, kolacje, ciasto, napoje. Niczego nie
brakowało, tematów również, ale nie ukrywam,ze ciężko było
sie przebić przez zasłonę lekkiego skrempowania..w końcu nie
widzieliśmy się kilka lat. Zabrałam z pokoju dzieci grę, o której
wspomniałam i wybraliśmy z zestawu grę w chinczyka. Przypomnialy
nam się lekcje wychowacze i przerwy kiedy to graliśmy non stop w tę
grę. Humory sie wszystkim poprawiły a relacje poluznily. Dalej
rozmowom nie było końca, a jednocześnie jak dzieci graliśmy co
chwila w inną grę.
Puzzle najlepiej rozwijają nasze dzieci
Witam
serdecznie, chciałabym państwu przedstawić moją opinię na temat
puzzli dla dzieci, ktore ostatnio znalazłam w sklepie. Moja córka
Zosia bardzo lubi gry planszowe, razem z mężem staramy uczyć
dzieci, że gry komputerowe nie zastąpią tych planszowych. Oboje
uważamy, że puzzle, klocki czy inne zabawki są zdecydowanie
bardziej rozwojową zabawą dla dzieci. Takie zabawy świetnie
pomagają rozwijać zdolności manualne u dzieci, a także
umiejętności logicznego myślenia czy też nauki kolorów,
figur, kształtów. Poznają logiczne myślenie, uczą się samodzielnie rozwiązywać problemy i dążyć do wykonania samodzielnie zadania.
Kupiłam więc dwa zestawy puzzli dla mojej córki, celowo wybrałam te o nazwie z imieniem mojej córki; "wesoły dzień Zosi" oraz Jej wysokość Zosia". Odbierając Zosię z przedszkola powiedziałam Jej,że mam dla Niej prezent, dzięki temu w zawrotnym tempie ubrała sie i ochoczo dreptała do domu. A w domu wreszcie nastał czas na rozpakowanie zabawek. Zosieńka jak zobaczyła puzzle zaczęła skakać, śmiać i krzyczeć w niebo głosy. Puzzle o Zosieńce bardzo się spodobały córce, ponieważ są kolorowe, mają prześliczne obrazki. Zosi wyobraźnia zaczęła działać, sama stała się księżniczką z obrazka i całe popołudnie opowiadała nam o swoim kolorowym dworze, potem poprosila nas o pomoc w układaniu puzzli. Tak spędziliśmy całą rodziną uroczy wieczór. Osobiście jestem zachwycona tą serią puzzli, bo już dawno moja mała Zosia się tak dobrze nie bawiła przy układaniu puzzli. Dla mnie wielkim pozytywem tej serii jest dostosowanie poziomu trudności gry do wieku wskazanego na opakowaniu puzzli oraz jakość elementów, z ktorych jest utworzona układanka. Cena gry również jest adekwatna do jakości oraz bardzo konkurencyjna w stosunku do innych gier planszowych tego rodzaju. Ciesze się, że udało mi się zrobić taką nie zapowiedzianą niespodziankę Zosi oraz zorganizować w ten sposób przemiłe rodzinne popołudnie w domu. Wszyscy naładowaliśmy w ten sposób "baterie" na następny dzień rodzinnym ciepłem.
Kupiłam więc dwa zestawy puzzli dla mojej córki, celowo wybrałam te o nazwie z imieniem mojej córki; "wesoły dzień Zosi" oraz Jej wysokość Zosia". Odbierając Zosię z przedszkola powiedziałam Jej,że mam dla Niej prezent, dzięki temu w zawrotnym tempie ubrała sie i ochoczo dreptała do domu. A w domu wreszcie nastał czas na rozpakowanie zabawek. Zosieńka jak zobaczyła puzzle zaczęła skakać, śmiać i krzyczeć w niebo głosy. Puzzle o Zosieńce bardzo się spodobały córce, ponieważ są kolorowe, mają prześliczne obrazki. Zosi wyobraźnia zaczęła działać, sama stała się księżniczką z obrazka i całe popołudnie opowiadała nam o swoim kolorowym dworze, potem poprosila nas o pomoc w układaniu puzzli. Tak spędziliśmy całą rodziną uroczy wieczór. Osobiście jestem zachwycona tą serią puzzli, bo już dawno moja mała Zosia się tak dobrze nie bawiła przy układaniu puzzli. Dla mnie wielkim pozytywem tej serii jest dostosowanie poziomu trudności gry do wieku wskazanego na opakowaniu puzzli oraz jakość elementów, z ktorych jest utworzona układanka. Cena gry również jest adekwatna do jakości oraz bardzo konkurencyjna w stosunku do innych gier planszowych tego rodzaju. Ciesze się, że udało mi się zrobić taką nie zapowiedzianą niespodziankę Zosi oraz zorganizować w ten sposób przemiłe rodzinne popołudnie w domu. Wszyscy naładowaliśmy w ten sposób "baterie" na następny dzień rodzinnym ciepłem.
Lalka Barbie
W
przedszkolu mojej córki Amelki organizowany jest co tydzień dzień
zabawek. Tego dnia dzieci przynosza swoje ulubione zabawki do
przedszkola i wspólnie z innymi dziećmi sie nimi bawią,
wymieniają się lub po prostu bawią się swoimi ulubionymi
zabawkami. Wsrod dziewczynek ulubiona zabawką są oczywiście lalki
Barbie. Nie znam dziewczynki, ktora by nie wiedziała jak wygląda
lalka Barbie, każda chce ją mieć, ubierać ją, przebierać i
bawić się nią np. w dom. Nie wspomnę już o dodatkach jakie można dla niej kupić, zaczynając od ubranek, mebelków, kosmetyków czy nawet samochodów. Nawet ja pamiętam ze swojego
dzieciństwa, ze to były najbardziej pożądane lalki wśród
dziewczynek. Ubranka robiło się wtedy ze starych skarpetek,
koszulek czy innych ubrań, które nie nadawały się już dla mnie
do chodzeni? Teraz to samo robi moja Amelka, jakbym widziała siebie
z przed lat. Dlatego często dołączam sie do niej i razem bawimy
sie np. w dom mody i projektujemy ubranka dla jej lalek Barbie. Razem
z mamami w przedszkolu zrobiłyśmy zbiórkę i kupiliśmy grę dla
dziewczynek tj. Puzzle "Barbie-super księżniczka" oraz
"Barbie i jej super przyjaciele"a dla chłopców kilka
samochodów z matą, na ktorej jest namalowany tor samochodowy.
Dziciaki były zachwycone, dziewczynki chyba szczególnie. Ich
ulubione lalki przeniosły sie na obraz puzzli. Cały dzień w
przedszkolu zgodnie układały części układanki tak by powstał
piękny i kolorowy obrazek z pudełka. Panie w przedszkolu miały
obawy czy dziewczynki nie będą się kłócić przy jednej
ukladance, w końcu ułożenie puzzli wymaga współpracy i
koncentracji dzieci. Ku zadowoleniu i zdziwieniu opiekunek i nas mam,
dziewczynki swietnie poradziły sobie z zadaniem i puzzle
"Barbie-super księżniczka" były ułożone bez większego
problemu. Wiecej pracy wymagało ułożenie drugiej układanki:
"Barbie i jej super przyjaciele" ale przy pomocy chłopców
i te puzzle udało sie ułożyć. Tak, chlopcy widząc pracę
dziewczynek nad ułożeniem puzzli sami chcieli się dołączyć. W
ten sposób prawie wszystkie dzieci z grupy Amelki w przedszkolu
zaangażowały się w pracę zespołową. zadowolone dzieciaki
wracając do domu przekrzykiwały się kto więcej części ułożył
i kto miał lepsze pomysły. Myślę, że porrzeba organizować
jeszcze więcej takich akcji w przedszkolu. Dzieci potrzebują nowych
bodźców, a układanie puzzli to zabawa bardzo rozwijającą
zdolności manualne, intelektualne oraz świetnie działają na
wyobraźnię.
Idole dzici
Niesamowite puzzle
dla dzieci! Mój Bartuś ma 8 lat i strasznie szaleje na punkcie
puzzli. Potarfi układać puzzle godzinami. Kupujemy z mężem puzzle
dla Bartka dostosowane poziomem trudności dla niego ale i również
te trudniejsze tak byśmy mogli sie bawić puzzlami całą rodziną.
Ukladanie puzzli to świetna zabawa, która integruje rodzinę a
dzieci bardzo rozwija. Moj Bartuś to prawdziwy chłopak, uwielbia
rozrabiać, bawić się samochodami no i jak wszyscy chłopcy szaleje
teraz na punkcie bajki Avengers. Wszystko w pokoju mojego syna musi się z tym wiążąc, czy plakaty na ścianach, pościel do spania, lampka na biurko czy nawet piżama do spania. Bartek ma już chyba wszystkie
możliwe postacie z tej bajki. Wpadliśmy z mężem na pomysł aby
połączyć jego zainteresowania i kupiliśmy mu puzzle
"Avengers-magic decor". Puzzle przedstawiaja ulubione
pistacie Bartka no i to puzzle, czyli ulubiona zabawa mojego
kochanego dziecka. Kiedy rozpakował zakupy myślałam, że moje
dziecko oszaleje ze szczęścia. Skakał i krzyczał
wciąż:"Avengers-magic decor" ! Tak! Najlepsze puzzle na
świecie! Było już dosyć późno ale Bartek tak sie cieszył, że
pozwoliłam mu ułożyć puzzle. Następnego dnia była sobota, więc
nie musiał rano wstawać- mógł odespać. Bartuś ułożył puzzle
jeszcze tego samego wieczora, a najzabawniejszy moment był wtedy gdy
zgasiliśmy w pokoju światło. Po zgaszeniu światła okazało sie,
że puzzle te świecą w ciemności. niesamowite wrażenie. Bartek
był zachwycony, że ma swoje ulubione postacie na puzzlach i na
dodatek świecą w ciemności jak prawdziwi bohaterowie z super mocą.
Mój mąż obiecał synowi, że nastepnego dnia powiesi puzzle
synkowi nad łóżkiem aby jego super bohaterowie nad nim czuwali w
czasie snu.Tak też się stało, tata powiesił puzzle Avengers na
ścianie a Bartuś zaprosił kolegów, żeby pochwalić się jakie
nowe super puzzle udało mu się ułożyć. Dzieciaki były
zachwycone ukladanką, bardzo żałowały, że nie mogły ułożyć
jej z Bartkiem. Ale obiecałam im, że kupimy Bartkowi jeszcze jedne
puzzle z tej serii i wtedy zaprosimy kolegów syna na wspólną
zabawę.
Świat zdominowany przez komputery
W
każdą niedzielę, niezależnie od pogody, czy to deszcz, czy to
słońce spotykamy się z rodziną lub znajomymi by spędzić
wspólnie czas na wesoło. Przed każdym spotkaniem ustalamy kto
przynosi grę ze sobą oraz czy ma to być gra planszowa czy też
puzzle lub klocki. Pamiętamy oczywiście o tym,że poziom trudności
gry musi być dostosowany do wieku i umiejętności naszych dzieci.
Chodzi o to by wszyscy brali czynny udział w zabawie i każdy mógł
się dobrze bawić. Czasem dzielimy się na grupy tak by każde
dziecko miało dorosłego w drużynie, wtedy gra jest jeszcze
bardziej ciekawa. Choć zdarzało się też i tak, że to grupa
dzieci przeciwko dorosłym wygrywała. Dzieci mają dużą
wyobraźnię, spryt i bystrość umysłu. Szczególnie w dzisiejszych czasach, gdy umysły naszych dzieci są tak mocno stymulowane różnego rodzaju gier komputerowych, laptopów czy innych tabletów. Niejeden dorosły mógłby
się spalić ze wstydu przy pomysłach dzieci. Pewnej niedzieli,
którą osobiście bardzo dobrze i mile zapamiętałam spotkaliśmy
się z moimi rodzicami, zazwyczaj konserwatywni i mało aktywni we
wszelako pojętych rozrywkach ludzie. Aby im ułatwić zadanie
pozwoliłam im wybrać gre, z którą się u nas pojawią. Rodzice
wybrali grę o nazwie: "5sekund". Dla nas było to bardzo
fajne rozwiązanie gdyż dzieciaki miały już styczność z tą grą
gdyż kilka dni wcześniej grały w grę pt.;"5sekund Junior",
w wersję gry przeznaczoną dla młodszych dzieci, ze względu na ich
młodszych kolegów. Gra zakupiona przez rodziców okazała się więc
świetnym trafem. Szczerze mówiąc nie spodziewałam się takiegu
przebiegu wydarzeń. Po przyjeździe rodzicow najpierw zjedliśmy
razem obiad a następnie przy kawie i herbacie zabraliśmy sie za
czytanie instrukcji gry i ustalanie szczegółowych zasad gry. Juz na
tym etapie było dużo śmiechu i zabawy. Gdy już ustaliliśmy
zasady gry i podział na drużyny zaczęliśmy grać. Kazda z drużyn
miała czas, że była na prowadzeniu ale chwile potem już inna
drużyna wychodziła na prowadzenie. Tym sposobem gra 5 sekund dała
nam wiele emocji. Dzieci próbowały oszukiwać, żeby przechytrzyć
rywali. Dorośli natomiast układali sobie różne cele strategiczne.
Każdy na swój sposób próbował obrać drogę strategiczną do
wygrania tej gry. Ostatecznie wygrał dziadek z wnuczkiem. Moim
zdaniem jednak wszyscy byli wygrani, bo niedziela byla spedzona w
cieplym gronie rodziny, mogliśmy się bardziej zintegrować i
poświęcić sobie czas, którego tak mało jest w ciągu tygodnia.
Dziadkowie już sie zapowiedzieli na kolejna niedziele, babcia
powiedziała, że koniecznie musi sie odegrać i następnym razem
wygra z dziadkiem. Jak się okazuje rodzice mają jeszcze wiele
pozostałości z dzieciństwa, ktore warto pobudzić.
Wspomnienie zegarka
Chciałabym
podzielić się moim ostatnim odkryciem w sklepie z zabawkami. Otóż
będąc w sklepie i wybierając prezent dla mojego syna poprosiłam o
pomoc panią ekspedientkę. Bardzo dobrze znam mojego syna ale zawsze
mam problem z doborem odpowiedniego prezentu dla niego. Trudno mi
określić czym najbardziej lubią się bawić dzieci w wieku mojego
syna. Mój Max ma 10 lat i ciagle mi powtarza,ze jest dużym
chłopcem, ja natomiast wiem, że to jeszcze dziecko i jeszcze dużo
czasu minie nim dorośnie. Pani w sklepie doradziła mi zatem abym
kupiła zabawkę elektroniczną na wzór gadżetów dla dorosłych
mężczyzn. Przyniosła mi nowoczesny zegarek dla dzieci. Na pierwszy
rzut oka wydawał się być zwyczajny ale ku mojemu zdziwieniu miał
mnóstwo ciekawych opcji. Zegarek VTech-Kidizoom Smart Watch ma
przeróżne opcje wykorzystania. Główna funkcja zegarka to
oczywiście zegarek, mozna sobie ustawić ulubioną tapetę
wyświetlania i tarczę, datę a także stoper. I pomyśleć, że czasy mojego dzieciństwa tak bardzo różnią się od dotychczasowych. Kiedyś kto miał zegarek to był ''ktoś'', nie każdy mógł sobie pozwolić na taki luksus. A teraz zegarki są takie, że głowa mała. Dzieci często bawią
się w gry na czas, więc uważam, że jest to świetne rozwiązanie.
co więcej zegarek ten posiada opcje robienia zdjęć i nagrywania.
Nieoprawdopodobne! Zegarek wygląda bardzo zwyczajnie i prosto a
można nim robić zdjęcia a nawet nagrywać krotkie filmy. Dzieciaki
mogą uwiecznić wyjątkowe wydarzenia w szkole, po szkole czy na
wycieczce. Nie trzeba im dawać drogich aparatów i obawiać sie, że
się zniszczą lub zagubią. Zegarek ten posiada również dyktafon,
mój Max bedzie mógł robić szybkie notatki.. to dla niego świetne
rozwiązanie, zawsze zapomina przekazać mi co Pani mówiła w
szkole by przekazać rodzicom, teraz będzie mógł sobie nagrać
krótką notatkę głosową, którą później odtworzy w domu.
Kupilam ten zegarek, Max był bardzo zadowolony z prezentu. Zegarek
nosi codziennie do szkoły. Po powrocie codziennie przychodzi się
pochwalić swoimi zdjęciami, co zrobił na plastyce cz też jak sie
bawił z kolegami. Ja jestem bardzo zadowolona z zegarka
VTech-Kidizom Smart Watch, ponieważ w końcu udało mi się kupić
coś trafionego dla syna, z czego jest bardzo zadowolony a poza tym
jego zegarek przydaje mi się czasem na zakupach ;)
Wspomnienia z zoo
Dzisiaj
przedszkole "radosne słoneczko", do którego uczęszcza
moje dziecko zorganizowało wycieczkę do pobliskiego zoo. Wycieczka
ta miała się odbyć w ramach edukacji dzieci, dzieci powinny
wiedzieć jak w rzeczywistości wyglądają zwierzęt, o których
rozmawia się w czasie zajęć w przedszkolu. Wyjazd na wycieczkę
był bardzo wcześnie rano, pobudka o 6:00 dla mojego dziecka jest
niewykonalna wręcz ku mojemu zdumieniu mój Bartuś wstał bez
rzadnego problemu. Myślałam, że będzie się ociągał bo to dla niego bardzo wczesna pora. Od momentu przebudzenia nie było innego tematu
niż wycieczka, na którą tak strasznie nie mógł się doczekać.
Wciąż tylko zadawał pytania jakie zwierzęta będzie mógł
zobaczyć, czy będzie mógł nakarmić jakieś zwierzęta, dotknąć
je, pogłaskać. Jak nigdy bardzo szybko sie wyszykował i był
gotowy do przedszkola. Wszyscy mali uczniowie czekali juz o 7 rano
przed budynkiem przedszkola i byli gotowi wsiąść do autokaru.
Dzieciaki się pozegnały i pojechały z opiekunami na ich wyczekaną
wycieczkę. Bardzo się martwiłam o mojego Bartka, o to czy nic mu
się nie stało, czy dobrze się bawi.. Niepotrzebnie! Wycieczka
wróciła cała i zdrowa o około godziny 17. Mój Bartuś wyskoczył
radośnie z autokaru wtulając się w moje ramiona. Natychmiast
zaczął opowiadać co widział, gdzie był, co robił. Nie pozwolił
nawet spokojnie pożegnać się z Paniami opiekunkami. Był tak zachwycony całą tą wycieczka, że pomyślałam, że muszę ta chwilę jakoś zapisać w jego pamięci. Wracając
wpadłam na pomysł, że kupię mu jakąś grę, która będzie
nawiązywała do tematyki wycieczki. Kupiliśmy grę pt.:"Farma"
oraz "Kąpiel prosiaczka" . Bartek mógł pobawić się
jeszcze układając puzzle, na których był obrazek zwierząt,
które spotkał w zoo. Układając wspominał jeszcze jak podobały
mu się zwierzęta: konie, kozy,świnki,krowy, a nawet osły. Bardzo
wiele zapamiętał o zwierzętach, które mógł dotknąć lub
pogłaskać. To dowód na to, ze nauka dzieci powinna sie odbywać
wykorzystując wszystkie bodźce, a w szczególności wzrok, dotyk i
węch. Puzzle ułożył bardzo szybko, z niewielką moją pomocą.
Ulożone obrazki nakleiliśmy na tekturkę i powiesiliśmy na
ścianie. Teraz jak przychodzą do nas goście Bartek zaprasza gości
pokazuje na puzzle i wspomina wycieczkę do zoo.
Subskrybuj:
Posty (Atom)