Mnóstwo przygotowań, planowania, pakowania i stało się. wspólny biwak naszej rodzinki. Pierwszy w życiu dlatego tak ekscytujący. Pierwsza atrakcją dla naszych niesfornych dzieciaków był kompleks basenów z ogromną zjeżdżalni, tam się wyszalały i wyzbyły zdecydowanie większą część codziennej dawki energii. Po basenie okazało się, że mam w domu dwa ogromne głodomory, Kasia i Jacek namówili mnie na niezdrowe jedzenie w jednym z najbardziej znanych fast food'ów. Nadal jestem pod wrażeniem ile są w stanie zjeść moje dzieci, choć mój mąż wcale nie jest gorszy od nich. Po ogromnym obiedzie wybraliśmy się na spokojniejszą rozrywkę, poszliśmy do kina. Dzieci wybrały Horoskop- talia tematyczna i Horoskop- talia tematyczna. Dzieciaki oglądały z zaciekawieniem bardzo przyjemny film a my z mężem mogliśmy trochę odetchnąć po pełnym wrażeń przedpołudniem. Film był pełen pięknych i magicznych postaci, bardzo polecam dla dzieci. Świetnie zrealizowany pod kątem dzieci właśnie, mnóstwo barwnych postaci, dialogi pomiędzy postaciami pouczające i przyjazny morał na zakończenie. nie chcę opowiadać historii ze wszystkimi szczegółami, bo warto by każdy sam obejrzał tą bajkę z dziećmi i mógł sam ją ocenić. Po wyjściu z kina prężnie podążyliśmy ku wyjściu, ale dzieciaki siłą zaciągnęły nas do sklepu z zabawkami. Powodem była wystawa sklepowa,na której znajdowały się zabawki w tematyce filmowej.. Bardzo sprytne posunięcie właściciela sklepu. Dzieciaki zachwycone filmem nie mogły się oprzeć zabawkom. Kasia wybrała sobie puzzle "przyjaciele z Krainy Lodu" przedstawiające główną bohaterkę bajecznej krainy a Jacek gre planszową o tytułowej nazwie filmu tj.: Memos -Kraina Lodu". Kupiliśmy z mężem gry dla dzieci,żeby miały pamiątkę z naszej wycieczki, poza tym to był świetny element przetargowy na kolejny dzień. Tego dnia było już za poźno by zagrać w gry dzieci, musiały być grzeczne by móc zacząć dzień nastepny od tej czynności. Dzieci były posłuszne, więc zgodnie z obietnica następnego dnia, zaraz po śniadaniu, zabrały się najpierw za układanie puzzli a potem za gre planszową. Cały dzień gralismy razem z dziećmi na stoliczku wystawionym przed domkiem, na swiezym powietrzu. Całą rodziną świetnie sie bawiliśmy dzięki temu,że znaliśmy film i mogliśmy dodatkowo dzielić się swoimi odczuciami do różnych postaci i sytuacji ukazanych na ekranie. To był naprawdę przemiły weekend, trafiony pomysł na film a także pomysł dzieci na zakup tych gier.
piątek, 30 września 2016
Gry planszowe dla dziadka
Nasz kochany dziadek mimo swojego wieku świetnie radzi sobie w życiu codziennym. Postanowił sam wybrać się do sanatorium, aby troszkę zregenerować siły. Wybierając termin nie spodziewał się, że powrót wypadnie w jego urodziny. Zorganizowaliśmy mu przyjęcie niespodziankę. W sanatorium przekazał nam nowinę, że wciągał się w nowe hobby jakim były gry planszowe. Bardzo mu pomagały.Nie jest już taki nerwowy, wycisza się, Poprzez gry poznał i odnowił swoje znajomości ze swymi znajomymi, maja idealną rzecz, która ich łączy. Ćwiczy są cierpliwość a jego znajomi chętnie przychodzą do dziadka i grają z nim w gry planszowe. Można powiedzieć, że stał się dusza towarzystwa. Poznał nowych znajomych, którzy tak jak on podzielali jego pasję do gier planszowych lub puzzli.
Na urodzinowa imprezę przyszło wiele znajomych między prezentami znalazł wiele przydatnych rzeczy jak i gry planszowe oraz puzzle z wieloma elementami.
Któregoś dnia zastaliśmy dziadka w pokoju gdzie wszędzie na meblach były rozłożone puzzle i gry planszowe a na podłodze wiele rozpoczętych obrazów, które układał z puzzli. Wszyscy byli zaskoczeni jak puzzle go wciągnęły. Miał swoje zajęcie, które pochłonęło go całkowicie. Oczywiście bardzo się z tego cieszyliśmy, że mógł oddać się takiemu zajęciu, które tak dobrze wpływało na jego zdrowie i samopoczucie.
Dziadek zmniejszył oglądanie telewizji, ponieważ często się denerwował, a przy grach planszowych i przy puzzlach potrafił się zrelaksować. Dzięki temu spędzał mile czas nie tylko sam czy z kolegami, ale wciągnął w to swego wnuka Mateusza, który ma 11 lat.
Wspólne spędzanie czasu z wnukiem, pozwoliło mu złapać dobry kontakt z młodymi ludźmi, a nasz syn złapał świetny kontakt z dziadkiem i również jego czas spędzony przy telewizorze i komputerze ograniczył się do minimum.
Po tych wszystkich układankach dziadek zebrał niemałą kolekcję obrazów, stworzonych z puzzli. Wiele z nich wsi u niego w pokoju, gdzie zawsze bardzo chętnie zaprasza swych znajomych i chwali się swymi osiągnięciami w tej dziedzinie.
Któregoś dnia zastaliśmy dziadka w pokoju gdzie wszędzie na meblach były rozłożone puzzle i gry planszowe a na podłodze wiele rozpoczętych obrazów, które układał z puzzli. Wszyscy byli zaskoczeni jak puzzle go wciągnęły. Miał swoje zajęcie, które pochłonęło go całkowicie. Oczywiście bardzo się z tego cieszyliśmy, że mógł oddać się takiemu zajęciu, które tak dobrze wpływało na jego zdrowie i samopoczucie.
Dziadek zmniejszył oglądanie telewizji, ponieważ często się denerwował, a przy grach planszowych i przy puzzlach potrafił się zrelaksować. Dzięki temu spędzał mile czas nie tylko sam czy z kolegami, ale wciągnął w to swego wnuka Mateusza, który ma 11 lat.
Wspólne spędzanie czasu z wnukiem, pozwoliło mu złapać dobry kontakt z młodymi ludźmi, a nasz syn złapał świetny kontakt z dziadkiem i również jego czas spędzony przy telewizorze i komputerze ograniczył się do minimum.
Po tych wszystkich układankach dziadek zebrał niemałą kolekcję obrazów, stworzonych z puzzli. Wiele z nich wsi u niego w pokoju, gdzie zawsze bardzo chętnie zaprasza swych znajomych i chwali się swymi osiągnięciami w tej dziedzinie.
Czas nie starcony
Aby nie zaniedbywać więzów rodzinnych spotykamy się w gronie rodzinnym staramy się zagospodarować czas w miarę konstruktywnie. Przed każdym spotkaniem ustalamy kto przynosi grę ze sobą oraz czy ma to być gra planszowa czy też puzzle lub klocki. Pamiętamy oczywiście o tym,że poziom trudności gry musi być dostosowany do wieku i umiejętności naszych dzieci. Chodzi o to by wszyscy brali czynny udział w zabawie i każdy mógł się dobrze bawić. Czasem dzielimy się na grupy tak by każde dziecko miało dorosłego w drużynie, wtedy gra jest jeszcze bardziej ciekawa. Choć zdarzało się też i tak, że to grupa dzieci przeciwko dorosłym wygrywała. Dzieci mają dużą wyobraźnię, spryt i bystrość umysłu. Niejeden dorosły mógłby się spalić ze wstydu przy pomysłach dzieci. Pewnej niedzieli, którą osobiście bardzo dobrze i mile zapamiętałam spotkaliśmy się z moimi rodzicami, zazwyczaj konserwatywni i mało aktywni we wszelako pojętych rozrywkach ludzie. Aby im ułatwić zadanie pozwoliłam im wybrać gre, z którą się u nas pojawią. Rodzice wybrali grę o nazwie: Piotruś. Dla nas było to bardzo fajne rozwiązanie gdyż dzieciaki miały już styczność z tą grą gdyż kilka dni wcześniej grały w grę i układał puzzle, w wersję gry przeznaczoną dla młodszych dzieci, ze względu na ich młodszych kolegów. Gra zakupiona przez rodziców okazała się więc świetnym trafem. Szczerze mówiąc nie spodziewałam się takiegu przebiegu wydarzeń. Po przyjeździe rodzicow najpierw zjedliśmy razem obiad a następnie przy kawie i herbacie zabraliśmy sie za czytanie instrukcji gry i ustalanie szczegółowych zasad gry. Juz na tym etapie było dużo śmiechu i zabawy. Gdy już ustaliliśmy zasady gry i podział na drużyny zaczęliśmy grać. Kazda z drużyn miała czas, że była na prowadzeniu ale chwile potem już inna drużyna wychodziła na prowadzenie. Tym sposobem gra 5 sekund dała nam wiele emocji. Dzieci próbowały oszukiwać, żeby przechytrzyć rywali. Dorośli natomiast układali sobie różne cele strategiczne. Każdy na swój sposób próbował obrać drogę strategiczną do wygrania tej gry. Ostatecznie wygrał dziadek z wnuczkiem. Moim zdaniem jednak wszyscy byli wygrani, bo niedziela byla spedzona w cieplym gronie rodziny, mogliśmy się bardziej zintegrować i poświęcić sobie czas, którego tak mało jest w ciągu tygodnia. Dziadkowie już sie zapowiedzieli na kolejna niedziele, babcia powiedziała, że koniecznie musi sie odegrać i następnym razem wygra z dziadkiem. Jak się okazuje rodzice mają jeszcze wiele pozostałości z dzieciństwa, ktore warto pobudzić.
Nowoczesne zabaki
Jako przykładna matka postanowiłam wychowywać moje dziecko w wierze, że dziecko wynagrodzone dobrze i z głową będzie dobrze się rozwijać. Więc zaplanowałam kupić mu mały prezencik za dobre oceny. Bardzo dobrze znam mojego syna ale zawsze mam problem z doborem odpowiedniego prezentu dla niego. Trudno mi określić czym najbardziej lubią się bawić dzieci w wieku mojego syna. Mój Max ma 10 lat i ciągle mi powtarza, że jest dużym chłopcem, ja natomiast wiem, że to jeszcze dziecko i jeszcze dużo czasu minie nim dorośnie. Pani w sklepie doradziła mi zatem abym kupiła zabawkę elektroniczną na wzór gadżetów dla dorosłych mężczyzn. Zastanawiałam się nad Dory wśród meduz lub gra Piotruś. Pani jednak przyniosła mi nowoczesny zegarek dla dzieci. Na pierwszy rzut oka wydawał się być zwyczajny ale ku mojemu zdziwieniu miał mnóstwo ciekawych opcji. Zegarek VTech-Kidizoom Smart Watch ma przeróżne opcje wykorzystania. Główna funkcja zegarka to oczywiście zegarek, można sobie ustawić ulubioną tapetę wyświetlania i tarczę, datę a także stoper. Dzieci często bawią się w gry na czas, więc uważam, że jest to świetne rozwiązanie. co więcej zegarek ten posiada opcje robienia zdjęć i nagrywania. Nieprawdopodobne! Zegarek wygląda bardzo zwyczajnie i prosto a można nim robić zdjęcia a nawet nagrywać krótkie filmy. Dzieciaki mogą uwiecznić wyjątkowe wydarzenia w szkole, po szkole czy na wycieczce. Nie trzeba im dawać drogich aparatów i obawiać sie, że się zniszczą lub zagubią. Zegarek ten posiada również dyktafon, mój Max będzie mógł robić szybkie notatki.. to dla niego świetne rozwiązanie, zawsze zapomina przekazać mi co Pani mówiła w szkole by przekazać rodzicom, teraz będzie mógł sobie nagrać krótką notatkę głosową, którą później odtworzy w domu. Kupilam ten zegarek, Max był bardzo zadowolony z prezentu. Zegarek nosi codziennie do szkoły. Po powrocie codziennie przychodzi się pochwalić swoimi zdjęciami, co zrobił na plastyce cz też jak sie bawił z kolegami. Ja jestem bardzo zadowolona z zegarka VTech-Kidizom Smart Watch, ponieważ w końcu udało mi się kupić coś trafionego dla syna, z czego jest bardzo zadowolony a poza tym jego zegarek przydaje mi się czasem na zakupach ;)
Smutek i tęsknota
Czas spędzony za granicą bez rodziny i mi daję się we znaki. Czuje czasami pustkę i smutek. Dlatego od dłuższego czasu starałam się oszczędzać pieniążki, aby kupić sobie bilet, który w tym okresie nie jest tani. Gdy zaczyna się przedświąteczny okres, gdy wszystkie sklepy i witryny są przystrojone w choinki, bombki i mikołaje człowiek ''zatapia'' się w ich blasku. Tak działa magia świąt. Wszyscy stają się dla siebie życzliwsi, każdy z uśmiechem na twarzy podchodzi do drugiego człowieka. Choinka, światełka, przybrane witryny w sklepach tworzą magię świąt.
Przed wyjazdem a raczej wylotem trzeba wszystko jakoś upchać do jednej walizki, bo takie są niestety wymogi linii lotniczych. Och żeby to było takie proste. Ubrania plus prezenty dla 3 osób zajmują trochę miejsca i troszkę ważą. No ale jak tu nie kupować prezentów jak obdarowywanie jest takie przyjemne. Uśmiech na twarzy jest później bezcenny.
Wszystko przygotowane, bilety kupione, walizka spakowana (o dziwo wszystko się zmieściło). Jak to mówią komu w drogę temu czas.
Droga na lotnisko ciągła się niemiłosiernie. Korki, śnieg, samochodów od groma wszędzie. Dotarłam na lotnisko, szukam swego wejścia na odprawę. Myślę jeszcze tylko odprawa przed wlotem i już jedną nogą jestem w Polsce, u rodzinki. Jak to bywa w tym okresie ludzi oczywiście i na lotnisku pełno. Wszystko ciągło się jak '' flaki z olejem''. W końcu siedzę w samolocie, myślę kto to usiądzie koło mnie, w duszy mam nadzieję, aby to nie było małe dziecko, bo z nimi to różnie bywa, bo to jednak godzinny lot samolotem. Na szczęście usiadło starsze małżeństwo. Podczas lotu przeprowadziliśmy miłą rozmowę, trochę powiedzieli o sobie, że lecą do wnuczków na święta. Pierwsze odwiedziny w Polsce od wielu lat. Dla nich to dopiero było przeżycie.
Lot przebiegł bezproblemowo. Lądowanie, kontrola paszportowa i oczekiwanie na bagaż. Och, oby mój bagaż był cały i w nim cała zawartość. Nareszcie wszystko mam, teraz w drogę na przywitanie rodzinki. Przyjechali po mnie mama z tata, brat z synkiem. Urwis mały. Po wszystkich uściskach i całusach udaliśmy się do samochodu. Synek od brata nie mógł dłużej już wytrzymać i w końcu zapytał. Ciociu, ciociu co mi przywiozłaś? Jak to z takimi dziećmi bywa, mówię mu: '' Antoś mam dla ciebie paczuszkę od świętego Mikołaja, a w niej same zabawki i mnóstwo słodyczy. Rozpakowywanie prezentów zajęło im dosłownie chwilkę. Kupiłam na stronie internetowej znanej firmy gry i puzzle. Zdecydowałam się na Avengers - Puzzle Magic Decor, 5 sekund Junior-gra planszowa i 5 sekund-gra planszowa. Wydaję mi się, że są tam min. puzzle dla dzieci takich jak ty, słodkie czekolady i gry planszowe.'' Co to była za radość podczas rozpakowywania prezentów. Każdy na szczęście był zadowolony, a ja na długi czas nie zapomnę tych świąt spędzonych z rodzina. Na nic bym tego nie zamieniła.
Przed wyjazdem a raczej wylotem trzeba wszystko jakoś upchać do jednej walizki, bo takie są niestety wymogi linii lotniczych. Och żeby to było takie proste. Ubrania plus prezenty dla 3 osób zajmują trochę miejsca i troszkę ważą. No ale jak tu nie kupować prezentów jak obdarowywanie jest takie przyjemne. Uśmiech na twarzy jest później bezcenny.
Wszystko przygotowane, bilety kupione, walizka spakowana (o dziwo wszystko się zmieściło). Jak to mówią komu w drogę temu czas.
Droga na lotnisko ciągła się niemiłosiernie. Korki, śnieg, samochodów od groma wszędzie. Dotarłam na lotnisko, szukam swego wejścia na odprawę. Myślę jeszcze tylko odprawa przed wlotem i już jedną nogą jestem w Polsce, u rodzinki. Jak to bywa w tym okresie ludzi oczywiście i na lotnisku pełno. Wszystko ciągło się jak '' flaki z olejem''. W końcu siedzę w samolocie, myślę kto to usiądzie koło mnie, w duszy mam nadzieję, aby to nie było małe dziecko, bo z nimi to różnie bywa, bo to jednak godzinny lot samolotem. Na szczęście usiadło starsze małżeństwo. Podczas lotu przeprowadziliśmy miłą rozmowę, trochę powiedzieli o sobie, że lecą do wnuczków na święta. Pierwsze odwiedziny w Polsce od wielu lat. Dla nich to dopiero było przeżycie.
Lot przebiegł bezproblemowo. Lądowanie, kontrola paszportowa i oczekiwanie na bagaż. Och, oby mój bagaż był cały i w nim cała zawartość. Nareszcie wszystko mam, teraz w drogę na przywitanie rodzinki. Przyjechali po mnie mama z tata, brat z synkiem. Urwis mały. Po wszystkich uściskach i całusach udaliśmy się do samochodu. Synek od brata nie mógł dłużej już wytrzymać i w końcu zapytał. Ciociu, ciociu co mi przywiozłaś? Jak to z takimi dziećmi bywa, mówię mu: '' Antoś mam dla ciebie paczuszkę od świętego Mikołaja, a w niej same zabawki i mnóstwo słodyczy. Rozpakowywanie prezentów zajęło im dosłownie chwilkę. Kupiłam na stronie internetowej znanej firmy gry i puzzle. Zdecydowałam się na Avengers - Puzzle Magic Decor, 5 sekund Junior-gra planszowa i 5 sekund-gra planszowa. Wydaję mi się, że są tam min. puzzle dla dzieci takich jak ty, słodkie czekolady i gry planszowe.'' Co to była za radość podczas rozpakowywania prezentów. Każdy na szczęście był zadowolony, a ja na długi czas nie zapomnę tych świąt spędzonych z rodzina. Na nic bym tego nie zamieniła.
Przewrażliwiona mama
Zdaję sobie sprawę, że czeka to i moje dziecko, ale taka jest kolej rzeczy. Chodzi mi wszelakie egzaminy. Ja to już się martwię jak sobie poradzi, jak będzie się stresować bidulka moja. Matki to chyba zawsze są przewrażliwione. Podczas gdy egzaminy w szkole u Mai się zaczną ich parę dni w szkole będzie bardzo miło wyglądało.
Nie dawno w szkołach podstawowych odbyły się egzaminy końcowe klas 6. Jest to ich pierwszy egzamin w życiu, dzięki któremu dowiedzą się ile zdołali się nauczyć w ciągu tych 6 lat. Można stwierdzić, że to ich pierwszy egzamin w życiu, pierwsze takie przeżycie i doświadczenie. Dlatego też nauczyciele zorganizowali dzieciom klas od 1 do 3 zajęcia poza lekcyjne, aby szósto klasiści mieli ciszę i spokój podczas próbnych egzaminów i aby przyzwyczaili się do wszystkich warunków panujących podczas państwowych egzaminów. Panie nauczycielki zaprosiły dzieci na boisko szkolne gdzie zorganizowały im wiele gier towarzyskich. Dzieci wspaniałe się bawiły, pogoda akurat dopisała więc zabawy było co nie miara. Każda klasa miała swoją cześć plac, aby nikt się nie kłócić i sobie nie dokuczał. Po jakiejś pół godzinie pierwsze klasy przeszły świetlicę, reszta dzieci została jeszcze na placu zabaw. Starsze chętne dzieci, które zgłosiły się na ochotników, aby poukładać po przebytym egzaminie stoły i ławki z sali gimnastycznej, gdzie odbywał się próbny egzamin dla szóstoklasistów. Dzieci młodsze, przebywające na świetlicy rozkoszowały się zabawą z innymi dziećmi poprzez gry planszowe, całe mnóstwo zabawek i puzzli. Gdy młodszym klasistą zaczęło się już troszkę nudzić, panie postanowiły ustawić stoły na których znajdowały się puzzle takie jak Dory wśród meduz i karty Trefl. Zaproponowały, aby podzielić się na grupy i zorganizować teleturniej między klasami. Z każdej klasy wybrano kilka osób, które zasiadły przy stolikach. Mieli oni z zadanie na czas zbudować obraz z puzzli, które sobie wylosują. Klasa, która wygra otrzyma za nagrodę gry planszowe i wyjście do kina. Walka była zacięta i sprawiedliwa, dzieci, które wygrały otrzymały obiecaną nagrodę. Po powrocie do domu Maja doszła do wniosku, że takie zajęcia jak dziś mogły by się odbywać codziennie.
Nie dawno w szkołach podstawowych odbyły się egzaminy końcowe klas 6. Jest to ich pierwszy egzamin w życiu, dzięki któremu dowiedzą się ile zdołali się nauczyć w ciągu tych 6 lat. Można stwierdzić, że to ich pierwszy egzamin w życiu, pierwsze takie przeżycie i doświadczenie. Dlatego też nauczyciele zorganizowali dzieciom klas od 1 do 3 zajęcia poza lekcyjne, aby szósto klasiści mieli ciszę i spokój podczas próbnych egzaminów i aby przyzwyczaili się do wszystkich warunków panujących podczas państwowych egzaminów. Panie nauczycielki zaprosiły dzieci na boisko szkolne gdzie zorganizowały im wiele gier towarzyskich. Dzieci wspaniałe się bawiły, pogoda akurat dopisała więc zabawy było co nie miara. Każda klasa miała swoją cześć plac, aby nikt się nie kłócić i sobie nie dokuczał. Po jakiejś pół godzinie pierwsze klasy przeszły świetlicę, reszta dzieci została jeszcze na placu zabaw. Starsze chętne dzieci, które zgłosiły się na ochotników, aby poukładać po przebytym egzaminie stoły i ławki z sali gimnastycznej, gdzie odbywał się próbny egzamin dla szóstoklasistów. Dzieci młodsze, przebywające na świetlicy rozkoszowały się zabawą z innymi dziećmi poprzez gry planszowe, całe mnóstwo zabawek i puzzli. Gdy młodszym klasistą zaczęło się już troszkę nudzić, panie postanowiły ustawić stoły na których znajdowały się puzzle takie jak Dory wśród meduz i karty Trefl. Zaproponowały, aby podzielić się na grupy i zorganizować teleturniej między klasami. Z każdej klasy wybrano kilka osób, które zasiadły przy stolikach. Mieli oni z zadanie na czas zbudować obraz z puzzli, które sobie wylosują. Klasa, która wygra otrzyma za nagrodę gry planszowe i wyjście do kina. Walka była zacięta i sprawiedliwa, dzieci, które wygrały otrzymały obiecaną nagrodę. Po powrocie do domu Maja doszła do wniosku, że takie zajęcia jak dziś mogły by się odbywać codziennie.
Ogromne zaskoczenie
Człowiek mieszka w dużym mieście, często ludzie po prostu się
mijają. Nie zwracają uwagi na siebie. I jakie było moje
zaskoczenie, gdy wracając z zakupów spotkałam na swej drodze moją
koleżankę z dawnych, szkolnych lat Aleksandrę. Byłyśmy bardzo
zaskoczone tym spotkaniem. Ja przyznam się szczerze w pierwszej
chwili jej nie poznałam, lecz ona zauważyła mnie od razu. Nie
dość. Oj jak bardzo się ucieszyłam, gdy dowiedziałam się, że
będę mieć dobrą koleżankę tak blisko mojego mieszkania. Ona i
mąż mają bardzo dobrą prace i stać ich było na kupno domu.
Dobrze zarabiają i ich praca naprawdę jest warta tego czasu, który
niestety w nim spędzają, a jest to naprawdę duża ilość godzin
tygodniowo. Po całej przeprowadzce, która zajęła im naprawdę
dużo czasu i wysiłku, w końcu zostałam zaproszona wraz z moja
rodzina na tzw. parapetówkę. Cała impreza została zaplanowana na
najbliższy weekend majowy. Ola przedstawiła każdemu plan imprezy,
gdzie będzie zorganizowany grill. Gdy nadszedł dzień imprezy
wybraliśmy się z całą rodziną do nowych sąsiadów. Byliśmy
miło zaskoczeni ładnym domem i zadbanym trawnikiem, który w tak
krótkim czasie tak pięknie wyglądał jak i kwiatami wokół domu.
Mąż znajomej zaczyna rozpalać grilla a ja z sąsiadka
przygotowywałyśmy steki, szaszłyki, kiełbaski, sałatkę. W
miedzy czasie dzieci poszły do altanki gdzie zagrały sobie w grę
planszowy i puzzle, które wzięły ze sobą Barbie i jej super
przyjaciele - Puzzle 4w1, Craft Castle - Królewski Zamek Anny i Elsy
i – grę i Auta- color puzzle. Po jakimś czasie zostały zawołanie
do grilla i zaproponowali wszyscy, aby dzieci zaprosiły swych
tatusiów do zorganizowania wspólnych gier towarzyskich. I tak
zleciało oczekiwanie na przysmaki z grilla. Dzieci po chwilowym
szaleństwie wróciły do swoich zabaw a starsze dzieci do gier
planszowych a maluchy do puzzli dziecięcych. I tak spotykaliśmy sie
przynajmniej dwa razy w miesiącu, jak tylko pozwoliła nam na to
praca i ładna pogoda. Nasze dzieci bardzo sie polubiły, a my
mogłiśmy miło spędzić czas z dobrymi przyjaciółmi
Podwójne wydatki
Posiadanie
dwójki dzieci w obecnych czasach jest dość kosztowne, nie
wspominając, że dwója dzieci chodzi nadal do szkoły. I tak jak
przypuszczałam przyszedł czas na wycieczkę szkolną. Niby to
wyjazd jednodniowy, ale pieniążki nie małe. Dzieci oczywiście nie
mogą się doczekać i od razu atakują nas zgodami do podpisu na
wyjazd. Oczywiście najważniejszą rzeczą będzie również
opłacenie wyjazdu, a tu dwójka dzieci więc i koszt robi się
podwójny. Dzieci są w tej samej klasie, ponieważ są bliźnakami
więc, to nie będzie taka łatwa decyzja. Trzeba by było
zorganizować podwójne pieniążki. Wycieczka
zaplanowana jest na 3 dni więc trzeba coś zapakować, bo nic
wie wiadomo jaka to będzie pogoda, a tym bardziej, że jadą
do Zakopanego. Oprócz potrzebnych rzeczy typu
ubrania, kosmetyki dzieci biorą również trochę gier planszowych i
zabawek. Dzieci kazały sobie zapakować 5 sekund Junior - grę
planszową, Farma - Puzzle Ramkowe i Avengers - Puzzle Magic Decor. I
teraz jak zmieścić te wszystkie rzeczy do torby? Musiał pomóc
tata, trochę siły i sprytu i dzieciaki były zapakowane. Marlena
dołożyła jeszcze pudełko puzzli. Dzień wycieczki szybko nadszedł
więc oboje wzięliśmy sobie wolne w pracy i odprowadziliśmy dzieci
na zbiórkę. Wszystko odbyło się sprawnie i bez problemów.
Zbiórka odbyła się rano więc został nam z mężem jeszcze cały
dzień. Postawiliśmy, że może wybierzemy się do kina, bo nie
trzeba się spieszyć do domu, więc seans wieczorem był bardzo
dobrym pomysłem. W ciągu dnia poszliśmy na obiad, na który jak
zwykle nie było czasu w ciągu tygodnia, zawsze coś wypadało, jak
nie sprawy związane z dziećmi to praca. Wybraliśmy się na film z
serii horror. Seans zaczynał się o 17:00 więc ze wszystkimi
obowiązkami w domu uwinęliśmy się, aby zdążyć, ponieważ
tak długo zeszło nam czasu na obiedzie przy wspominaniu starych,
młodzieńczych lat. Film trwał dwie godziny, powiem szczerze, że
byłam przerażona nie na żarty. Jakieś biegające zombie i wirus,
który pochłonął cały świat, był naprawdę przerażający. Te
trzy dni spędzone tylko z mężem sprawiły, że naprawdę bardzo
odpoczęliśmy i zbliżyliśmy się do siebie. Trochę prywatności i
kolacje przy świecach działają bardzo relaksująco. Polecam
wysyłać dzieci na wycieczki :)
Zaskakujące rozpoczęcie roku
Wakacje już za nami, dzieci przyszykowane do pierwszego dnia
szkoły. Wyprawki zakupione, plecaki spakowane. Dla wielu z tych
uczniów dopiero rozpocznie się droga edukacji, która potrwa
jeszcze trochę ich życia. Szkoła do której wysłałam moje
dziecko bardzo miło mnie zaskoczyła, ponieważ postanowiła
zorganizować niecodzienne rozpoczecie nowego oku. Zorganizowali
gry, zabawy i konkursy, aby dziec nie były tak bardzo wystraszone.
Na
uroczystości pojawiły się wszystkie klasy; pierwsze, drugie,
trzecie, czwarte, piąte no i te najstarsze czyli szóste. Po
oficjalnej przemowie Pani dyrektor poproszono uczniów o ustawienie
się grupami, tj. klasami. W klasach pierwszych wychowawcy szybko
zebrali uczniów wg. listy gdyż dzieci nie wiedziały jeszcze do
ktorych klas należą. Po ustawieniu się uczniów w grupach
rozpoczęła sie kilku etapowa rozgrywka. Pierwszy etap polegał na
skakaniu na skakance, należało wykonać jak największą ilość
skoków bez przerwy. Do tej rywalizacji poproszono po pięciu
uczniów z kazdej klasy, a wynik uczniów z każdej klasy był
sumowany. Druga dyscypliną był bieg po wyznaczonym torze z
przeszkodami, liczył się najkrotszy czas. Wynik rowniez byl
sumowany jak w poprzedniej dyscyplinie,więc wszyscy musieli się
bardzo starać. Trzecim etapem było rozwiązywanie rebusów.
Rozwiązanie każdego dawało pięć punktow a było ich pięć, dla
każdego ucznia po jednym. Na koniec zawodów rywalizacje były
podliczane i wyłoniono zwycięzców z każdego roku. Najbardziej
zadowoleni byli pierwszoklasiści, którzy nie spodziewali się, że
będą tak dobrze się bawić już pierwszego dnia szkoły. Wszyscy
starli się aby dobrze zapamiętali ten dzień gdyż nie chcemy
aby się już od pierwszego dnia zrazili do nauki, która czeka ich
jeszcze przez pierwsze lata ich życia. Nagrodami w
zabawie były gry planszowe, dla dziewczynek; puzzle "Barbie"
oraz "Auta- talia tematyczna. Oczywiście, żeby nie było
pokrzywdzonych i niezadowolonych dzieci nagrody były dla
wszystkich. Po turnieju dzieci rozeszły się po klasach i tam
wychowawca rozdał im nagrody. Emocji było tak wiele,że dzieci nie
chciały słuchać pani gdy chciała omówić plan lekcji oraz
regulamin klasy na przyszły rok.
Kto inny jak nie mama
Mieszkam z mężem i
dziećmi za miastem. Przyznam szczerze, że wokół nas nie ma za
dużo innych domów więc moje dzieci nie maja za dużo znajomych w
swym wieku. Więc staramy się im ulepszyć im ten czas poprzez
jakieś gry, zabawy lub nowe zabawki. Trochę się tego nazbierało
więc muszę się oczywiście ja osobiście się za to zabrać no bo
kto inny jak nie mama.
Zaczęłam od strychu, bo tam
zbieraliśmy wszystkie nieużywane już zabawki. Sprzątanie samego
strychu zajęło mi dwa dni, rupieci się nabierało co nie miara i
zabawek niezła ilość. Teraz trzeba pomyśleć co z nimi zrobić. Niedawno wprowadziła się jedna rodzina z małymi dziećmi,
synkiem i córeczka. Postanowiłam ją przywitać wypiekami. Upiekłam
domową szarlotkę z cynamonem, to chyba każdy lubi więc może i
oni też. Zapukałam do ich drzwi, a oni byli mile zaskoczeni.
Przywitali nas ciepło, nas, ponieważ poszłam na przywitanie z mym
mężem. Zapoznanie się udało, bardzo mili ludzie. Młode
małżeństwo z córeczką o imieniu Basia. Odwiedzaliśmy
się w wolnym czasie, mieliśmy bardzo dobry kontakt. Wpadł mi do
głowy świetny pomysł, zabawki, które poznajdywałam, przekazać
małej Basi. Troszkę głupio było mi pytać czy przyjmą, ale
bardzo się ucieszyli i wzięli wszystkie. Do paczki włożyłam min.
karty, puzzle i Fisher price- gra Piotruś. Powiedziałam, że
moje dzieci są już prawie dorosłe i nie bawią się już zabawkami
czy grami planszowymi, a szkoda to wyrzucić jak może się jeszcze
komuś przydać. Moje dzieci nie miały nic przeciwko, aby przekazać
swoje zabawki dla małej Basi. Ucieszyli się, że ktoś jeszcze może
się nimi bawić i dbać o nie. Umówiłam się z mama Basi, że
przyjedzie samochodem do nas je odebrać. Nie dało się tego zabrać
do jednej reklamówki, więc potrzebny był transport. Ale się
zdziwiła, gdy zobaczyła jak dużo tego jest. Stwierdziła, że to
zdecydowanie za dużo dla jednego dziecka i wpadłyśmy na pomysł,
aby przekazać część tych zabawek do publicznego przedszkola,
gdzie chodzi jej córka. Nie zwlekając długo podzieliśmy zabawki i
pojechałyśmy do przedszkola i niespodzianką. Panie nauczycielki,
były w szoku, że są jeszcze takie osoby, które bezinteresownie
potrafią dzielić się prezentami.
Subskrybuj:
Posty (Atom)