Czas wakacyjny trwał w najlepsze. Dzieciaki miały całe dnie dla siebie, na swoje gry i wspólne zabawy. Och, żeby ten czas trwał jak najdłużej, myślało każde z nich. W połowie wakacji moja córka została zaproszona na urodziny swojej koleżanki z klasy Karoliny. Obie mają po osiem lat więc przyjęcie będzie na pewno pełne niespodzianek. Wszystko zostało zaplanowane na przyszły piątek na godzinę 16:00 więc mamy trochę czasu, aby kupić ładny prezent.
W poniedziałek jedziemy w odwiedziny do babci, bo ma imieniny więc i jej musimy sprawić jakiś podarunek. Wybrałyśmy się wraz z moja Jolą do centrum handlowego z nadzieją na to, że wszystko znajdziemy w jednym miejscu. Niestety to wszystko okazało się nie takie proste, ponieważ nie przypuszczałam, że dziewczynki w wieku mojej córki są aż tak wybredne. Starałam się coś kupić według własnego gustu, ale Jola co chwile mnie upominała mówiąc, że taki rzeczy nie są już modne i dziewczynki się tym nie interesują. Chciałam kupić jakaś zabawkę, może puzzle Droidy, Jej wysokośc Zosia lub 5 sekund Junior- grę planszową, ale w ostateczności kupiłyśmy Karolinie album z naklejkami jej ulubionego zespołu, który zresztą jak się dowiedziałam jest najlepszy na świecie.
Dla babci kupiłyśmy piękny kaszmirowy sweterek w jasnym, beżowym kolorze. W tym wypadku to ja mogłam podjąć decyzję.
U babci imieniny rozpoczęły się o 17:00 więc zdążyłyśmy ze wszystkim. Na szczęście mieszka w tym samym mieście co my więc nie było problemu z dojazdem. Razem z mężem i Jola wręczyliśmy babci prezent i bukiecik kwiatków od Joli. Bardzo się ucieszyła z naszego prezentu. Przyszła część naszej rodziny z czego babcia cieszyła się najbardziej. Był tort i wiele łakoci jak to u babci.
Całe przyjęcie odbyło się w bardzo przyjemnej atmosferze. Każdy był zadowolony z tego, że babci był bardzo szczęśliwa.
Po powrocie do domu Jola poszła spać a ja musiałam zapakować jeszcze jej prezent dla koleżanki. Nadszedł piątek a moja córka już nie mogła się doczekać godziny 16:00. Gdy już się zebraliśmy ze wszystkim pojechaliśmy na urodziny koleżanki. Na miejscu było jeszcze pięć koleżanek. Mama Karoliny zapewniła mnie, że nie mam się o co martwić i zakończenie przyjęcia planowane jest na godzinę dziewiąta wieczorem. Gdy przyjęcie się zakończyło odebrałam Jole ledwo żywą. Była już tak zmęczona i pełna wrażeń, że zasnęła już w samochodzie. Na drugi dzień zapytałam ją jak się podobało, opowiedziała mi, że było super i, że jej prezent okazał się jednym z najlepszych. Z ciekawości zapytałam co jeszcze dostała od innych dziewczynek to wymieniła mi, że były min. gdy planszowe, puzzle i dużo słodyczy. Wszystko udało się perfekcyjnie.
wtorek, 31 stycznia 2017
Rok szkolny w pełni
Marlena i Piotr chodzą do szkoły podstawowej. Rok szkolny dla nich niestety jeszcze trwa. Nie zapowiada się nawet na jakieś dłuższe wolne w najbliższym czasie. Pewnego ciepłego dnia dzieci wróciły ze szkoły i poinformowały rodziców, że szkoła zorganizowała wyjazd na wycieczkę szkolną. Aby dzieciaki mogły jechać rodzice będą musieli podpisać zgodę i dostarczyć ją opiekunom wycieczki. Oczywiście najważniejszą rzeczą będzie również opłacenie wyjazdu, a tu dwójka dzieci więc i koszt robi się podwójny.
Wycieczka zaplanowana jest na 3 dni więc trzeba coś zapakować, bo nic wie wiadomo jaka to będzie pogoda, a tym bardziej, że jadą do Zakopanego. Oprócz potrzebnych rzeczy typu ubrania, kosmetyki dzieci biorą również trochę gier planszowych i zabawek takie jak super gra planszowa - Kraina Lodu, 5 sekund Junior-gra planszowa lub Przyjaciele z Krainy Lodu - puzzle, Droidy - puzzle O to poprosiła pani rodziców, aby zapakować dzieciom przynajmniej po jednej grze planszowej. I teraz jak zmieścić te wszystkie rzeczy do torby? Musiał pomóc tata, trochę siły i sprytu i dzieciaki były zapakowane. Marlena dołożyła jeszcze pudełko puzzli.
Dzień wycieczki szybko nadszedł więc oboje wzięliśmy sobie wolne w pracy i odprowadziliśmy dzieci na zbiórkę. Wszystko odbyło się sprawnie i bez problemów.
Zbiórka odbyła się rano więc został nam z mężem jeszcze cały dzień. Postawiliśmy, że może wybierzemy się do kina, bo nie trzeba się spieszyć do domu, więc seans wieczorem był bardzo dobrym pomysłem. W ciągu dnia poszliśmy na obiad, na który jak zwykle nie było czasu w ciągu tygodnia, zawsze coś wypadało, jak nie sprawy związane z dziećmi to praca.
Wybraliśmy się na film z serii horror. Seans zaczynał się o 19:00 więc ze wszystkimi obowiązkami w domu uwinęliśmy się, aby zdążyć, ponieważ tak długo zeszło nam czasu na obiedzie przy wspominaniu starych, młodzieńczych lat. Film trwał dwie godziny, powiem szczerze, że byłam przerażona nie na żarty. Jakieś biegające zombie i wirus, który pochłonął cały świat, był naprawdę przerażający.
Te trzy dni spędzone tylko z mężem sprawiły, że naprawdę bardzo odpoczęliśmy i zbliżyliśmy się do siebie. Trochę prywatności i kolacje przy świecach działają bardzo relaksująco. Polecam wysyłać dzieci na wycieczki :)
Wycieczka zaplanowana jest na 3 dni więc trzeba coś zapakować, bo nic wie wiadomo jaka to będzie pogoda, a tym bardziej, że jadą do Zakopanego. Oprócz potrzebnych rzeczy typu ubrania, kosmetyki dzieci biorą również trochę gier planszowych i zabawek takie jak super gra planszowa - Kraina Lodu, 5 sekund Junior-gra planszowa lub Przyjaciele z Krainy Lodu - puzzle, Droidy - puzzle O to poprosiła pani rodziców, aby zapakować dzieciom przynajmniej po jednej grze planszowej. I teraz jak zmieścić te wszystkie rzeczy do torby? Musiał pomóc tata, trochę siły i sprytu i dzieciaki były zapakowane. Marlena dołożyła jeszcze pudełko puzzli.
Dzień wycieczki szybko nadszedł więc oboje wzięliśmy sobie wolne w pracy i odprowadziliśmy dzieci na zbiórkę. Wszystko odbyło się sprawnie i bez problemów.
Zbiórka odbyła się rano więc został nam z mężem jeszcze cały dzień. Postawiliśmy, że może wybierzemy się do kina, bo nie trzeba się spieszyć do domu, więc seans wieczorem był bardzo dobrym pomysłem. W ciągu dnia poszliśmy na obiad, na który jak zwykle nie było czasu w ciągu tygodnia, zawsze coś wypadało, jak nie sprawy związane z dziećmi to praca.
Wybraliśmy się na film z serii horror. Seans zaczynał się o 19:00 więc ze wszystkimi obowiązkami w domu uwinęliśmy się, aby zdążyć, ponieważ tak długo zeszło nam czasu na obiedzie przy wspominaniu starych, młodzieńczych lat. Film trwał dwie godziny, powiem szczerze, że byłam przerażona nie na żarty. Jakieś biegające zombie i wirus, który pochłonął cały świat, był naprawdę przerażający.
Te trzy dni spędzone tylko z mężem sprawiły, że naprawdę bardzo odpoczęliśmy i zbliżyliśmy się do siebie. Trochę prywatności i kolacje przy świecach działają bardzo relaksująco. Polecam wysyłać dzieci na wycieczki :)
Rozpieszczona Iza
Iza można stwierdzić była dziewczynką troszkę rozpieszczoną przez swoją mamę, z która mieszkała w małym domku. Żyła sobie też tam babcia, która pewnego dnia zaprosiła ich na piknik. Mama dziewczynki się zgodziła. Rozpoczęła przygotowania do piknikowej biesiady, pakowały naprawę dużo rzeczy, ponieważ oprócz nich miała tam być jeszcze ciocia Zosia z wujkiem Januszem i córką Kasią.
Dzień wcześniej przygotowały całe mnóstwo dobrego jedzenia, pyszne kanaki, kompot z truskawek, galaretkę z owocami i wiele innych. Do głównego zadania Izy należało zapakowanie odpowiednich gier i zabawek dla urozmaicenia wspólnie zaplanowanego czasu. Iza zapakowała piłkę plażową, paletki, gry planszowe- Kalejdoskop 50 gier i 5 sekund. Wszystko było gotowe więc można było zacząć się pakować.
Troszkę się tego uzbierało, więc mama Izy musiała zapakować drugi kosz. Sięgała po koszyk i… spadła. Skręciła sobie nogę! Mama dziewczynki nie mogła pójść na piknik, ale córeczka mogła. Mama chciała ostrzec dziewczynkę, bo mogła się zgubić. Ale dziewczynka poszła bez powiedzenia o tym mamie.
Kiedy dziewczynka weszła do lasu zaczęła się bać. Bardzo chciała pójść na ten piknik, bo babci zrobiłoby się przykro. Poszła więc, a mama się zorientowała, że córeczka sama poszła do babci przez niebezpieczny las. Zadzwoniła do pana leśniczego. On szybko wyruszył szukać dziewczynki.
Idąc do babci dziewczynka zbierała orzechy, grzyby, jagody, truskawki i śliwki. Wiedziała którzy rzeczy są jadalne, a które trujące. Była głodna. Znalazła małą studzienkę, opłukała grzyby i zjadła ich trzy. Zasnęła.
Babcia w tym czasie wyszła naprzeciw mamie z wnuczką. Jednak zgubiła się w lesie. Leśniczy tropił ślady w lesie. Szukał, szukał. Miał ze sobą mapę i kompas. Znalazł obie zguby i zaprowadził je do domu. Mama była bardzo zła na swą córkę, że nie posłuchała jej prośby i sama wybrała się do lasu, gdzie mogło być dla niej bardzo niebezpiecznie. Iza przeprosiła mamę i obiecała, że więcej tak nie zrobi. Po czasie mama wyzdrowiała i spotkali się na pikniku z całą rodziną.
Dzień wcześniej przygotowały całe mnóstwo dobrego jedzenia, pyszne kanaki, kompot z truskawek, galaretkę z owocami i wiele innych. Do głównego zadania Izy należało zapakowanie odpowiednich gier i zabawek dla urozmaicenia wspólnie zaplanowanego czasu. Iza zapakowała piłkę plażową, paletki, gry planszowe- Kalejdoskop 50 gier i 5 sekund. Wszystko było gotowe więc można było zacząć się pakować.
Troszkę się tego uzbierało, więc mama Izy musiała zapakować drugi kosz. Sięgała po koszyk i… spadła. Skręciła sobie nogę! Mama dziewczynki nie mogła pójść na piknik, ale córeczka mogła. Mama chciała ostrzec dziewczynkę, bo mogła się zgubić. Ale dziewczynka poszła bez powiedzenia o tym mamie.
Kiedy dziewczynka weszła do lasu zaczęła się bać. Bardzo chciała pójść na ten piknik, bo babci zrobiłoby się przykro. Poszła więc, a mama się zorientowała, że córeczka sama poszła do babci przez niebezpieczny las. Zadzwoniła do pana leśniczego. On szybko wyruszył szukać dziewczynki.
Idąc do babci dziewczynka zbierała orzechy, grzyby, jagody, truskawki i śliwki. Wiedziała którzy rzeczy są jadalne, a które trujące. Była głodna. Znalazła małą studzienkę, opłukała grzyby i zjadła ich trzy. Zasnęła.
Babcia w tym czasie wyszła naprzeciw mamie z wnuczką. Jednak zgubiła się w lesie. Leśniczy tropił ślady w lesie. Szukał, szukał. Miał ze sobą mapę i kompas. Znalazł obie zguby i zaprowadził je do domu. Mama była bardzo zła na swą córkę, że nie posłuchała jej prośby i sama wybrała się do lasu, gdzie mogło być dla niej bardzo niebezpiecznie. Iza przeprosiła mamę i obiecała, że więcej tak nie zrobi. Po czasie mama wyzdrowiała i spotkali się na pikniku z całą rodziną.
Doba internetu
W dobie dzisiejszych czasów, czasów Internetu, nie sądziłam, że ktoś jeszcze zainteresuje się grami planszowymi lub wysłużonymi puzzlami. Teraz to wszyscy tylko gry komputerowe i jak najmniejszy kontakt z rodzicami.. Układanie puzzli to świetna zabawa, która integruje rodzinę a dzieci bardzo rozwija. Mój Bartuś to prawdziwy chłopak, uwielbia rozrabiać, bawić się samochodami no i jak wszyscy chłopcy szaleje teraz na punkcie bajki Avengers i 5 sekund edycja specjalna Wszystko w pokoju mojego syna musi się z tym wiążąc, czy plakaty na ścianach, pościel do spania, lampka na biurko czy nawet piżama do spania. Bartek ma już chyba wszystkie możliwe postacie z tej bajki. Wpadliśmy z mężem na pomysł aby połączyć jego zainteresowania i kupiliśmy mu puzzle "Avengers-magic decor". Puzzle przedstawiają ulubione postacie Bartka no i to puzzle, czyli ulubiona zabawa mojego kochanego dziecka. Kiedy rozpakował zakupy myślałam, że moje dziecko oszaleje ze szczęścia. Skakał i krzyczał wciąż:" Avengers-magic decor" ! Tak! Najlepsze puzzle na świecie! Było już dosyć późno ale Bartek tak się cieszył, że pozwoliłam mu ułożyć puzzle. Następnego dnia była sobota, więc nie musiał rano wstawać- mógł odespać. Bartuś ułożył puzzle jeszcze tego samego wieczora, a najzabawniejszy moment był wtedy gdy zgasiliśmy w pokoju światło. Po zgaszeniu światła okazało się, że puzzle te świecą w ciemności. niesamowite wrażenie. Bartek był zachwycony, że ma swoje ulubione postacie na puzzlach i na dodatek świecą w ciemności jak prawdziwi bohaterowie z super mocą. Mój mąż obiecał synowi, że następnego dnia powiesi puzzle synkowi nad łóżkiem aby jego super bohaterowie nad nim czuwali w czasie snu. Tak też się stało, tata powiesił puzzle Avengers na ścianie a Bartuś zaprosił kolegów, żeby pochwalić się jakie nowe super puzzle udało mu się ułożyć. Dzieciaki były zachwycone układanka, bardzo żałowały, że nie mogły ułożyć jej z Bartkiem. Ale obiecałam im, że kupimy Bartkowi jeszcze jedne puzzle z tej serii i wtedy zaprosimy kolegów syna na wspólną zabawę.
Koniec lata
Lato się skończyło, nawet nie wiem kiedy tak szybko przeleciało. Jeszcze niedawno były wakacje, a tu proszę już jesień. Poprosiłam mamę, czy może skusi się na zagranie ze mną w grę planszowa Kalejdoskop 0 gier lub ułoży puzzle- Wesoły dzień Zosi, Droidy - puzzle lecz niestety nie dała się namówić. Zrezygnowałam z dalszego namawiania i wróciłam do swego pokoju, aby dalej obserwować co dzieje się za oknem.
Mężczyzna zgarniał liście w jedno miejsce i teraz wyglądały jakby one także marzły od chłodnego wiatru. Postanowiłam, że zarzucę żółty szalik na szyję i wyjdę z domu.
Stanowił on kontrast z brązowymi liśćmi i pustymi gałęziami drzew. Pasował także do mojego ciemnozielonego swetra. Miałam na sobie barwy jesieni i tylko żółty szalik przypominał, że świat składa się z innych kolorów niż tylko odcieni szarości. W powietrzu czułam zapach wypalanej trawy. Zbliżała się zima można było to poznać po zwiniętych pąkach kwiatów, po grubszych kurtkach przechodniów i dzięki chłodnemu wiatru, który ocierał się o moje policzki. Wystawiłam twarz do słońca. Teraz było już bliżej nas. Przepędziło chmury deszczowe i ogrzewało nasze blade twarze. Spacerowałam po parku szukając wyjątkowych liści do zasuszenia. Postanowiłam schować cząstkę jesieni do książki. Zawsze gdy ja otworzę poczuję rześki jesienny poranek. Pod nogi zatulały się dwa dojrzałe kasztany. Pachniały świeżo rozłupaną łupinka. Odbijało się w nich słońce. Były gładkie i całe brązowe. Schowałam je w dłoni i poczułam ciepło bijące z serca kasztanów. To w nich żyła jesień. Jesień była także na liściach, które schowałam do książek. Widziałam ją także na niebie i wyczułam w powietrzu. Jesień przepełniła cały świat. Ludziom ocierała się o policzki, mężczyźnie zamiatającym liście tańczyła pomiędzy dłońmi. Lubiłam przyglądać się jesieni jak wypełnia świat. Przygotowuje do nadejścia zimy, przyzwyczaja do ciepłych swetrów i butów. Jesień odchodzi zawsze szybko, nie pyta czy powinna jeszcze zostać. Pozostawia po sobie ślady, których szukam tak jak dziś na wypadek gdybym tęskniła.
Mężczyzna zgarniał liście w jedno miejsce i teraz wyglądały jakby one także marzły od chłodnego wiatru. Postanowiłam, że zarzucę żółty szalik na szyję i wyjdę z domu.
Stanowił on kontrast z brązowymi liśćmi i pustymi gałęziami drzew. Pasował także do mojego ciemnozielonego swetra. Miałam na sobie barwy jesieni i tylko żółty szalik przypominał, że świat składa się z innych kolorów niż tylko odcieni szarości. W powietrzu czułam zapach wypalanej trawy. Zbliżała się zima można było to poznać po zwiniętych pąkach kwiatów, po grubszych kurtkach przechodniów i dzięki chłodnemu wiatru, który ocierał się o moje policzki. Wystawiłam twarz do słońca. Teraz było już bliżej nas. Przepędziło chmury deszczowe i ogrzewało nasze blade twarze. Spacerowałam po parku szukając wyjątkowych liści do zasuszenia. Postanowiłam schować cząstkę jesieni do książki. Zawsze gdy ja otworzę poczuję rześki jesienny poranek. Pod nogi zatulały się dwa dojrzałe kasztany. Pachniały świeżo rozłupaną łupinka. Odbijało się w nich słońce. Były gładkie i całe brązowe. Schowałam je w dłoni i poczułam ciepło bijące z serca kasztanów. To w nich żyła jesień. Jesień była także na liściach, które schowałam do książek. Widziałam ją także na niebie i wyczułam w powietrzu. Jesień przepełniła cały świat. Ludziom ocierała się o policzki, mężczyźnie zamiatającym liście tańczyła pomiędzy dłońmi. Lubiłam przyglądać się jesieni jak wypełnia świat. Przygotowuje do nadejścia zimy, przyzwyczaja do ciepłych swetrów i butów. Jesień odchodzi zawsze szybko, nie pyta czy powinna jeszcze zostać. Pozostawia po sobie ślady, których szukam tak jak dziś na wypadek gdybym tęskniła.
Kto mi powie kiedy?
Niech mi ktoś powie kiedy ta ciąża minęła? Ledwo się obejrzałam, a moja najukochańsza siostra urodziła. Od początku wiedzieli kogo się spodziewać więc nie była to dla nich niespodzianka. Imię było już dawno wybrane- Mateusz, a i ja byłam już wcześniej uprzedzona o tym, że będę matką chrzestną. Miałam fakt parę miesięcy, aby przygotować się do tej roli, ale zakup odpowiedniego prezentu nie dawał mi spokoju. Co kupić, aby dziecko miało świetną pamiątkę. To częste pytanie, które zadają sobie sami rodzice. Przy wyborze prezentu w postaci zabawki dla rocznego dziecka muszę pamiętać, że powinna ona być przede wszystkim bezpieczna oraz nie powinna być zbyt wymagająca. Dobra zabawka to taka, która sprawia dziecku dużo radości oraz wzbudza jego zainteresowanie i ciekawość. Pomaga małemu podróżnikowi w poznawaniu świata, nauce nowych rzeczy, pokonywaniu przeszkód oraz rozwija jego zdolności. Muszę być świadoma, że małe dzieci lubią wkładać wszystko do buzi w tym także zabawki, ponieważ ich ciekawość jest tak duża, że chcą wszystkiego spróbować. Dlatego nie mam zamiaru kupować tych z małymi elementami, które są przeznaczone dla tych starszych. Wyobraźnia naszych dzieci nie zna granic, dlatego każda zabawka może stać się niebezpieczna dla naszej pociechy. Zabawki przeważnie posiadają informacje na opakowaniu np. grupę wiekową, instrukcję obsługi oraz wskazówki na temat bezpiecznego użytkowania także będziemy mieli pewność czy dana zabawka jest odpowiednia na prezent dla naszego dziecka. Mimo upływu czasu doskonałym a teraz wręcz kultowym pomysłem na prezent dla dziecka na roczek są zabawki drewniane, które są bezpieczniejsze niż te tradycyjne wykonane z plastiku. Zabawki ekologiczne zostały wykonane z naturalnego tworzywa jakim jest drewno oraz przy pełnym poszanowaniu środowiska naturalnego. Nie posiadają ostrych krawędzi oraz są bardzo trwałe i wytrzymałe na wszelkiego rodzaju uszkodzenia. Drewniane zabawki posiadają interesujące kształty, oryginalne kolory oraz są bardzo miłe w dotyku. Sprawiają że dziecko uczy się każdego dnia czegoś nowego. Pozwalają maluszkowi ćwiczyć koncentrację, wyobraźnie oraz paluszki. Wiele na ten temat poczytałam, wysłuchałam wele opoini i dozłam do wniosku, że najlepszym z prezentów bądą zabawki ponadczasowe, proste w obsłudze i zachęcające do zabawy. Z czasem Mateusz stawał sie coraz starszym chłopcem i mógł już sam składać zamównia u mnie na takie zabawki jak bardzo popularne gry planszowe- 5 sekund Junior, Kalejdoskop 50 gier lub puzzle Kąpiel Prosiaczka . Teraz przynajmniej wiem comam kupować :)
Jest jest
Jest, jest, nareszcie kupiłam bilet lotniczy, aby odwiedzić moich bliskich. Dużo chętnych, mało miejsc w samolotach a święta Bożego Narodzenia tuż tuż. A tak to każdy będzie blisko. Czekałam na to aż 3 lata. 3 lata bez świąt z rodziną mogą przygnębić nawet najbardziej twardego człowieka. Gdy zaczyna się przedświąteczny okres, gdy wszystkie sklepy i witryny są przystrojone w choinki, bombki i mikołaje człowiek ''zatapia'' się w ich blasku. Tak działa magia świąt. Wszyscy stają się dla siebie życzliwsi, każdy z uśmiechem na twarzy podchodzi do drugiego człowieka. Choinka, światełka, przybrane witryny w sklepach tworzą magię świąt.
Przed wyjazdem a raczej wylotem trzeba wszystko jakoś upchać do jednej walizki, bo takie są niestety wymogi linii lotniczych. Och żeby to było takie proste. Ubrania plus prezenty dla 3 osób zajmują trochę miejsca i troszkę ważą. No ale jak tu nie kupować prezentów jak obdarowywanie jest takie przyjemne. Uśmiech na twarzy jest później bezcenny.
Wszystko przygotowane, bilety kupione, walizka spakowana (o dziwo wszystko się zmieściło). Jak to mówią komu w drogę temu czas.
Droga na lotnisko ciągła się niemiłosiernie. Korki, śnieg, samochodów od groma wszędzie. Dotarłam na lotnisko, szukam swego wejścia na odprawę. Myślę jeszcze tylko odprawa przed wlotem i już jedną nogą jestem w Polsce, u rodzinki. Jak to bywa w tym okresie ludzi oczywiście i na lotnisku pełno. Wszystko ciągło się jak '' flaki z olejem''. W końcu siedzę w samolocie, myślę kto to usiądzie koło mnie, w duszy mam nadzieję, aby to nie było małe dziecko, bo z nimi to różnie bywa, bo to jednak godzinny lot samolotem. Na szczęście usiadło starsze małżeństwo. Podczas lotu przeprowadziliśmy miłą rozmowę, trochę powiedzieli o sobie, że lecą do wnuczków na święta. Pierwsze odwiedziny w Polsce od wielu lat. Dla nich to dopiero było przeżycie.
Lot przebiegł bezproblemowo. Lądowanie, kontrola paszportowa i oczekiwanie na bagaż. Och, oby mój bagaż był cały i w nim cała zawartość. Nareszcie wszystko mam, teraz w drogę na przywitanie rodzinki. Przyjechali po mnie mama z tata, brat z synkiem. Urwis mały. Po wszystkich uściskach i całusach udaliśmy się do samochodu. Synek od brata nie mógł dłużej już wytrzymać i w końcu zapytał. Ciociu, ciociu co mi przywiozłaś? Jak to z takimi dziećmi bywa, mówię mu: '' Antoś mam dla ciebie paczuszkę od świętego Mikołaja, a w niej same zabawki i mnóstwo słodyczy. Rozpakowywanie prezentów zajęło im dosłownie chwilkę. Kupiłam na stronie internetowej znanej firmy gry i puzzle. Zdecydowałam się na Avengers - Puzzle Magic Decor, 5 sekund Junior-gra planszowa i 5 sekund-gra planszowa. Wydaję mi się, że są tam min. puzzle dla dzieci takich jak ty, słodkie czekolady i gry planszowe.'' Co to była za radość podczas rozpakowywania prezentów. Każdy na szczęście był zadowolony, a ja na długi czas nie zapomnę tych świąt spędzonych z rodzina. Na nic bym tego nie zamieniła.
Przed wyjazdem a raczej wylotem trzeba wszystko jakoś upchać do jednej walizki, bo takie są niestety wymogi linii lotniczych. Och żeby to było takie proste. Ubrania plus prezenty dla 3 osób zajmują trochę miejsca i troszkę ważą. No ale jak tu nie kupować prezentów jak obdarowywanie jest takie przyjemne. Uśmiech na twarzy jest później bezcenny.
Wszystko przygotowane, bilety kupione, walizka spakowana (o dziwo wszystko się zmieściło). Jak to mówią komu w drogę temu czas.
Droga na lotnisko ciągła się niemiłosiernie. Korki, śnieg, samochodów od groma wszędzie. Dotarłam na lotnisko, szukam swego wejścia na odprawę. Myślę jeszcze tylko odprawa przed wlotem i już jedną nogą jestem w Polsce, u rodzinki. Jak to bywa w tym okresie ludzi oczywiście i na lotnisku pełno. Wszystko ciągło się jak '' flaki z olejem''. W końcu siedzę w samolocie, myślę kto to usiądzie koło mnie, w duszy mam nadzieję, aby to nie było małe dziecko, bo z nimi to różnie bywa, bo to jednak godzinny lot samolotem. Na szczęście usiadło starsze małżeństwo. Podczas lotu przeprowadziliśmy miłą rozmowę, trochę powiedzieli o sobie, że lecą do wnuczków na święta. Pierwsze odwiedziny w Polsce od wielu lat. Dla nich to dopiero było przeżycie.
Lot przebiegł bezproblemowo. Lądowanie, kontrola paszportowa i oczekiwanie na bagaż. Och, oby mój bagaż był cały i w nim cała zawartość. Nareszcie wszystko mam, teraz w drogę na przywitanie rodzinki. Przyjechali po mnie mama z tata, brat z synkiem. Urwis mały. Po wszystkich uściskach i całusach udaliśmy się do samochodu. Synek od brata nie mógł dłużej już wytrzymać i w końcu zapytał. Ciociu, ciociu co mi przywiozłaś? Jak to z takimi dziećmi bywa, mówię mu: '' Antoś mam dla ciebie paczuszkę od świętego Mikołaja, a w niej same zabawki i mnóstwo słodyczy. Rozpakowywanie prezentów zajęło im dosłownie chwilkę. Kupiłam na stronie internetowej znanej firmy gry i puzzle. Zdecydowałam się na Avengers - Puzzle Magic Decor, 5 sekund Junior-gra planszowa i 5 sekund-gra planszowa. Wydaję mi się, że są tam min. puzzle dla dzieci takich jak ty, słodkie czekolady i gry planszowe.'' Co to była za radość podczas rozpakowywania prezentów. Każdy na szczęście był zadowolony, a ja na długi czas nie zapomnę tych świąt spędzonych z rodzina. Na nic bym tego nie zamieniła.
Taka kolej rzeczy
Tak to na tym świecie jest poukładane, że osoby starsze muszą się usunąć w cień i oddać miejsce dla młodych. Tak było w firmie mojego taty. Postanowili zastąpić starą, wysłużoną kadrę, młodymi inżynierami. Niestety niektóre miejsca pracy w tym zakładzie zostały albo usunięte, albo zastąpione zmechanizowanym robotem, który zrobi to sto razy szybciej i dokładnie, a co najważniejsze dla firmy dużo taniej.
Tatuś był bardzo smutny, chodził osowiały po domu, rzadko się uśmiechał, a ja nie wiedziałam jak mogę mu poprawić humor. Zapytałam mamy o podpowiedz jak można rozweselić tatę i poprawić mu nastrój. Powiedziała, abym wyciągnęła swoje ulubione gry planszowe i zabawki, aby wciągnąć go w zabawę. Pomyślałam świetny pomysł; pobiegłam do swego pokoju i zaczęłam szukać. W ręce wpadła mi gra planszowa- 5 sekund i puzzle- Jej wysokość Zosia. Te ostatnie kupił mi tatuś więc, może powrócą dobre wspomnienia.
Tata siedział w kuchni, zawołałam go, aby przyszedł do mnie do salonu. Ja już wszystko przygotowałam, gra była rozłożona, puzzle poodwracane, teraz tylko zacząć dobra zabawę. Mój tatuś jak zobaczył całe to przedstawienie uśmiechnął się. Oj to był dobry znak, tak pomyślałam. Zaprosiłam go do stołu, aby towarzyszył mi podczas gry. Zaczęliśmy grać i nagle mój tata zmienił się nie do poznania. Był szczęśliwy, zadowolony z czasu spędzonego ze mną, ponieważ gdy pracowało to bardzo rzadko go widywałam. Mogliśmy nadrobić stracony czas i zająć się w końcu sobą i naszymi wspólnymi chwilami. Były one dla mnie bardzo cenne, bo wiedziałam, że pewnie za parę dni mój tatuś znów znajdzie pracę i nasze wspólne chwile troszkę się skrócą.
Graliśmy w gry, puzzle i spędzaliśmy miło czas. Tak zleciało nam całe popołudnie, wypełnione zabawą i dobrym humorem. Mama zawołała nas na obiad, przerwaliśmy grę i udaliśmy się do kuchni. Na stole czekał na nas przepyszny obiad. Mama się spisała powiedzieliśmy z tatą jednym głosem.
To była prawdziwa uczta, po obiedzie rodzice wypili kawę i zawołali mnie do salonu. Tam razem przedstawili mi nowy plan działania na przyszłość, która nie wyglądała tak strasznie jak tata sobie wyobrażał. Moja mama wymyśliła niezły plan, który zaprocentował nową pracą dla taty. Zawsze wiedziałam, że gry i zabawy z rodzicami poprawią im nastrój i humor.
Tatuś znalazł pracę po trzech tygodniach, lecz pamiętał, aby poświęcać mi więcej czasu na wspólne chwile.
Tatuś był bardzo smutny, chodził osowiały po domu, rzadko się uśmiechał, a ja nie wiedziałam jak mogę mu poprawić humor. Zapytałam mamy o podpowiedz jak można rozweselić tatę i poprawić mu nastrój. Powiedziała, abym wyciągnęła swoje ulubione gry planszowe i zabawki, aby wciągnąć go w zabawę. Pomyślałam świetny pomysł; pobiegłam do swego pokoju i zaczęłam szukać. W ręce wpadła mi gra planszowa- 5 sekund i puzzle- Jej wysokość Zosia. Te ostatnie kupił mi tatuś więc, może powrócą dobre wspomnienia.
Tata siedział w kuchni, zawołałam go, aby przyszedł do mnie do salonu. Ja już wszystko przygotowałam, gra była rozłożona, puzzle poodwracane, teraz tylko zacząć dobra zabawę. Mój tatuś jak zobaczył całe to przedstawienie uśmiechnął się. Oj to był dobry znak, tak pomyślałam. Zaprosiłam go do stołu, aby towarzyszył mi podczas gry. Zaczęliśmy grać i nagle mój tata zmienił się nie do poznania. Był szczęśliwy, zadowolony z czasu spędzonego ze mną, ponieważ gdy pracowało to bardzo rzadko go widywałam. Mogliśmy nadrobić stracony czas i zająć się w końcu sobą i naszymi wspólnymi chwilami. Były one dla mnie bardzo cenne, bo wiedziałam, że pewnie za parę dni mój tatuś znów znajdzie pracę i nasze wspólne chwile troszkę się skrócą.
Graliśmy w gry, puzzle i spędzaliśmy miło czas. Tak zleciało nam całe popołudnie, wypełnione zabawą i dobrym humorem. Mama zawołała nas na obiad, przerwaliśmy grę i udaliśmy się do kuchni. Na stole czekał na nas przepyszny obiad. Mama się spisała powiedzieliśmy z tatą jednym głosem.
To była prawdziwa uczta, po obiedzie rodzice wypili kawę i zawołali mnie do salonu. Tam razem przedstawili mi nowy plan działania na przyszłość, która nie wyglądała tak strasznie jak tata sobie wyobrażał. Moja mama wymyśliła niezły plan, który zaprocentował nową pracą dla taty. Zawsze wiedziałam, że gry i zabawy z rodzicami poprawią im nastrój i humor.
Tatuś znalazł pracę po trzech tygodniach, lecz pamiętał, aby poświęcać mi więcej czasu na wspólne chwile.
Będzie dobrze
Mój ukochany dziadek mimo, że bardzo się stara, ale już sam mieszkać nie może. Potrzebuję pomocy w codziennym życiu. Moja babcia niestety odeszła już parę lat temu więc mój dziadek mieszkał sam. Moi rodzice postanowili, że postarają się dla niego o pomoc domową. Na szczęście znalazł się jedna pani, bardzo sympatyczna i znająca się na wszystkim a co najważniejsze z dużym poczuciem humoru i doświadczeniem. Zawsze mogła pomóc dziadkowi lub nawet tylko dotrzymać mu towarzystwa. Niedługo zbliżają się urodziny mojego dziadka, przed urodzinami jakiś czas temu przebywał w sanatorium po zawale i tam poznał nowa pasję, w którą wciągnął domowników a mianowicie gry planszowe. Dzięki takim grom planszowym zmienił się na lepsze, pozwoliły mu lepiej rozwijać swoja pamięć i bardziej się skupiać. Nie jest już taki nerwowy, wycisza się, Poprzez gry poznał i odnowił swoje znajomości ze swymi znajomymi, maja idealną rzecz, która ich łączy. Ćwiczy są cierpliwość a jego znajomi chętnie przychodzą do dziadka i grają z nim w gry planszowe. Przynoszą takie 5 sekund edycja specjalna, puzzle czy karty Trefl.
Na urodzinowa imprezę przyszło wiele znajomych między prezentami znalazł wiele przydatnych rzeczy jak i gry planszowe oraz puzzle z wieloma elementami.
Któregoś dnia zastaliśmy dziadka w pokoju gdzie wszędzie na meblach były rozłożone puzzle i gry planszowe a na podłodze wiele rozpoczętych obrazów, które układał z puzzli. Wszyscy byli zaskoczeni jak puzzle go wciągnęły. Miał swoje zajęcie, które pochłonęło go całkowicie. Oczywiście bardzo się z tego cieszyliśmy, że mógł oddać się takiemu zajęciu, które tak dobrze wpływało na jego zdrowie i samopoczucie.
Dziadek zmniejszył oglądanie telewizji, ponieważ często się denerwował, a przy grach planszowych i przy puzzlach potrafił się zrelaksować. Dzięki temu spędzał mile czas nie tylko sam czy z kolegami, ale wciągnął w to swego wnuka Mateusza, który ma 11 lat.
Wspólne spędzanie czasu z wnukiem, pozwoliło mu złapać dobry kontakt z młodymi ludźmi, a nasz syn złapał świetny kontakt z dziadkiem i również jego czas spędzony przy telewizorze i komputerze ograniczył się do minimum.
Po tych wszystkich układankach dziadek zebrał niemałą kolekcję obrazów, stworzonych z puzzli. Wiele z nich wsi u niego w pokoju, gdzie zawsze bardzo chętnie zaprasza swych znajomych i chwali się swymi osiągnięciami w tej dziedzinie. A Pani, która była jego pomocą domową okazała się bardzo dobrą przyjaciółką dla mego dziadka.
Któregoś dnia zastaliśmy dziadka w pokoju gdzie wszędzie na meblach były rozłożone puzzle i gry planszowe a na podłodze wiele rozpoczętych obrazów, które układał z puzzli. Wszyscy byli zaskoczeni jak puzzle go wciągnęły. Miał swoje zajęcie, które pochłonęło go całkowicie. Oczywiście bardzo się z tego cieszyliśmy, że mógł oddać się takiemu zajęciu, które tak dobrze wpływało na jego zdrowie i samopoczucie.
Dziadek zmniejszył oglądanie telewizji, ponieważ często się denerwował, a przy grach planszowych i przy puzzlach potrafił się zrelaksować. Dzięki temu spędzał mile czas nie tylko sam czy z kolegami, ale wciągnął w to swego wnuka Mateusza, który ma 11 lat.
Wspólne spędzanie czasu z wnukiem, pozwoliło mu złapać dobry kontakt z młodymi ludźmi, a nasz syn złapał świetny kontakt z dziadkiem i również jego czas spędzony przy telewizorze i komputerze ograniczył się do minimum.
Po tych wszystkich układankach dziadek zebrał niemałą kolekcję obrazów, stworzonych z puzzli. Wiele z nich wsi u niego w pokoju, gdzie zawsze bardzo chętnie zaprasza swych znajomych i chwali się swymi osiągnięciami w tej dziedzinie. A Pani, która była jego pomocą domową okazała się bardzo dobrą przyjaciółką dla mego dziadka.
A to zaskoczenie
Jak miło człowiek może się zaskoczyć, dostając prezent bez okazji. Mim, że niedawno odbyły się moje urodziny.No nie powiem byłam miło zaskoczona i bardzo podekscytowana. Moja mama się spisała, a widząc uśmiech na mej twarzy ona sama miała z tego radość. Sprawiła mi nowe puzzle i Zootopia gra Piotruś. W taką pogodę nie da się zagrać w piłkę na boisku, ani pójść na spacer. Można pooglądać bajki, ale wszystkie, które mam w domu, znam już niemal na pamięć. Chciałem odwiedzić Maćka, ale przypomniało mi się, że pojechał do cioci. Później pomyślałem o Tomku, ale on mieszka zbyt daleko ode mnie i babcia nie pozwoliłaby mi wybrać się samemu w odwiedziny do niego. Gdy już obraziłem się na wszystko wokół siebie, na czele z pogodą, w drzwiach stanęła mama i oznajmiła, że ma zamiar przegonić moją deszczową nudę.
Kolorowe pudełko od razu zwróciło moją uwagę. Zawierało mnóstwo małych, tekturowych elementów o dziwnych kształtach. Były tam min. 5 sekund edycja specjalna. Ponadto na wieczku pudełka znajdował się kolorowy obrazek. Przedstawiał mojego ulubionego bajkowego bohatera - Pinokia - który z plecakiem i książkami maszeruje wesoło do szkoły. Natychmiast zabrałem się do pracy. Na dywanie rozsypałem puzzle, obok położyłem wzór obrazka, który miał powstać z układanki. Mama usiadła obok mnie i powiedziała, że z chęcią mi pomoże, bo te puzzle zawierają wiele elementów, a obrazek jest dosyć trudny. Pomyślałem, że to nieprawda, bo wydawało mi się, że szybko się uporam z tą zabawą. Okazało się jednak, że tym razem nie miałem racji. Zajęło mi to tyle czasu, że zastanawiałam się czy to warto tyle czasu temu poświęcać. Doszłam do wniosku, że dobrze jest sobie umilić czas również innymi grami planszowymi i grami towarzyskimi.
Mimo problemów postanowiłem, że następnego dnia znowu spróbuję ułożyć ten obrazek, tym razem już samodzielnie. Mama obiecała, że gdy już uda mi się tego dokonać, to kupi mi kolejne puzzle, żebym ćwiczył kojarzenie i spostrzegawczość. Ucieszyła mnie ta informacja, bo tego popołudnia przekonałem się, że taka układanka daje wiele frajdy. Zrobiliśmy sobie herbatę i zjedliśmy ciasteczka, bo łamigłówka nieźle nas wymęczyła. A o deszczu za oknem już zupełnie zapomniałem.
Kolorowe pudełko od razu zwróciło moją uwagę. Zawierało mnóstwo małych, tekturowych elementów o dziwnych kształtach. Były tam min. 5 sekund edycja specjalna. Ponadto na wieczku pudełka znajdował się kolorowy obrazek. Przedstawiał mojego ulubionego bajkowego bohatera - Pinokia - który z plecakiem i książkami maszeruje wesoło do szkoły. Natychmiast zabrałem się do pracy. Na dywanie rozsypałem puzzle, obok położyłem wzór obrazka, który miał powstać z układanki. Mama usiadła obok mnie i powiedziała, że z chęcią mi pomoże, bo te puzzle zawierają wiele elementów, a obrazek jest dosyć trudny. Pomyślałem, że to nieprawda, bo wydawało mi się, że szybko się uporam z tą zabawą. Okazało się jednak, że tym razem nie miałem racji. Zajęło mi to tyle czasu, że zastanawiałam się czy to warto tyle czasu temu poświęcać. Doszłam do wniosku, że dobrze jest sobie umilić czas również innymi grami planszowymi i grami towarzyskimi.
Mimo problemów postanowiłem, że następnego dnia znowu spróbuję ułożyć ten obrazek, tym razem już samodzielnie. Mama obiecała, że gdy już uda mi się tego dokonać, to kupi mi kolejne puzzle, żebym ćwiczył kojarzenie i spostrzegawczość. Ucieszyła mnie ta informacja, bo tego popołudnia przekonałem się, że taka układanka daje wiele frajdy. Zrobiliśmy sobie herbatę i zjedliśmy ciasteczka, bo łamigłówka nieźle nas wymęczyła. A o deszczu za oknem już zupełnie zapomniałem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)