wtorek, 31 października 2017

Za szybko

Dzieci dorastają, my jednak żyjemy w przemyśleniu, że się nie starzejemy. Jednak widzimy to po naszych dzieciach. One dorastają a nas czas nie oszczędza.
Trawa rok szkolny i Marlena z Piotrem chodzą do szkoły podstawowej. Pewnego ciepłego dnia dzieci wróciły  ze szkoły i poinformowały rodziców, że szkoła zorganizowała wyjazd na wycieczkę szkolną. Aby dzieciaki mogły jechać rodzice będą musieli podpisać zgodę i dostarczyć ją opiekunom wycieczki. Oczywiście najważniejszą rzeczą będzie również opłacenie wyjazdu, a tu dwójka dzieci więc i koszt robi się podwójny.
Wycieczka zaplanowana jest na 3 dni więc trzeba coś zapakować, bo nic wie wiadomo jaka to będzie pogoda, a tym bardziej, że jadą do Zakopanego. Oprócz   potrzebnych rzeczy typu ubrania, kosmetyki dzieci biorą również trochę gier planszowych i zabawek. O to poprosiła pani rodziców, aby zapakować dzieciom przynajmniej po jednej grze planszowej. I teraz jak zmieścić te wszystkie rzeczy do torby? Musiał pomóc tata, trochę siły i sprytu i dzieciaki były zapakowane. Marlena dołożyła jeszcze pudełko puzzli, Fisher Price- gra piotruś i karty do gry.
Dzień wycieczki szybko nadszedł więc oboje wzięliśmy sobie wolne w pracy i odprowadziliśmy dzieci na zbiórkę. Wszystko odbyło się sprawnie i bez problemów.
Zbiórka odbyła się rano więc został nam z mężem jeszcze cały dzień. Postawiliśmy, że może wybierzemy się do kina, bo nie trzeba się spieszyć do domu, więc seans wieczorem był bardzo dobrym pomysłem. W ciągu dnia poszliśmy na obiad, na który jak zwykle nie było czasu w ciągu tygodnia, zawsze coś wypadało, jak nie sprawy związane z dziećmi to praca.
Wybraliśmy się na film z serii horror. Seans zaczynał się o 19:00 więc ze wszystkimi obowiązkami w domu uwinęliśmy się, aby zdążyć, ponieważ tak długo zeszło nam czasu na obiedzie przy wspominaniu starych, młodzieńczych lat. Film trwał dwie godziny, powiem szczerze, że byłam przerażona nie na żarty. Jakieś biegające zombie i wirus, który pochłonął cały świat, był naprawdę przerażający.
Te trzy dni spędzone tylko z mężem sprawiły, że naprawdę bardzo odpoczęliśmy i zbliżyliśmy się do siebie. Trochę prywatności i kolacje przy świecach działają bardzo relaksująco. Polecam wysyłać dzieci na wycieczki :)

Wiosna ach to ty ...

Wiosna , wiosna, ach to ty ... Tak pięknie śpiewali kiedyś w piosence. I to sie sprawdza. Prace w ogródku ruszyły, przyroda budzi sie do życia. Skończył się czas długich wieczorów, bardzo krótkiego dnia. Teraz w kąt pójdą gdy planszowe  1,2,3 liczysz Ty!, Ego Love.
Wiosna szybko minęła, wakacje się zbliżały , a plony w ogródku już się pokazały.
Pewnego dnia mamusia powiedziała do Filipa: - Idź proszę, do ogrodu i przynieś mi trochę rozmarynu.
     - Dobrze, mamusiu! - Filip zadowolony, że może przysłużyć się mamusi tak, jak uczyła tego nauczycielka, poszedł do ogrodu.     Musicie wiedzieć, ze ogród graniczył z ogrodem jego przyjaciela Andrzeja, z którym spędza każde swoje wolne popołudnie na czytaniu książeczek, zabawach w gry planszowe i układaniu puzzli. Przypuszczając że spotka kolegę, Filip, zerwawszy rozmaryn, zbliżył się do drucianej siatki. Ale co usłyszał? Ktoś z tyłu coś szeptał. Kto to mógł być?     Głosik z tyłu mówił: - Ja ciągle rosnę tutaj, krucha i zielona, ale Filip nie chcę mnie jeść. Mówi, że nie może na mnie patrzeć. Jestem taka smutna.     To była sałata Filipa, która skarżyła się na niego.     - Tymczasem Andrzej zjada mnie z przyjemnością. Czy zauważyłeś jego buzię, świeżą i różową?     - O, tak!     A buzia Filipa jest zawsze blada i zmęczona. Nie chce nigdy nic jeść poza mięsem, chlebem, kiełbaską i ciastkami.     - Czy nie zauważyliście również, że Andrzej ma wspaniałe oczy? - dodały marchewki, które rosły obok sałaty.     - Tak, to prawda - stwierdziła sałata.     - Otóż jest tak dzięki nam. On chętnie nas zjada, a my sprawiamy, że jego oczy są zdrowe.     Filip odszedł cicho i pobiegł do domu, by zobaczyć się w lustrze. Miał rzeczywiście bladą twarz, kilka krostek na nosie... a jeżeli rzeczywiście sałata i marchewki mają rację? Jego przyjaciel Andrzej miał zawsze różowe policzki.     - Mamusiu, mamusiu, dzisiaj daj mi trochę sałaty i kawałek marchewki, dobrze?     Mamusia nie chciała wierzyć własnym uszom. Zazwyczaj jej synek tak bardzo grymasił!     Filip nie powiedział jej, że słyszał tę dziwną rozmowę w ogrodzie. Będzie to jego osobista tajemnica!     Ale od tego dnia zaczęły mu smakować wszystkie jarzyny, jakie mamusia mu przygotowywała. Już więcej nie protestował.

Czar i magia

Czar i magia taki jest temat przewodni naszego tegorocznego balu przebierańców. Już nie możmy sie doczekać, każdy z nas miał coś do przygotowania. Ja musiałam przyszykować sale, ładnie ja przystroić.   Kolega Janusz był odpowiedzialny za organizację jedzenia i poczęstunku dla gości i uczestników naszej zabawy, Marysia miała za zadanie zorganizować gry i zabawy, które miały się odbywać w przerwach pomiędzy tańcami i zabawami. Przygotowała min. wiele gier i zabaw, w których można było wygrać ciekawe nagrody. Było tam np. gra planszowa 1,2,3 liczysz Ty!, Anty-monopoly, Ego Love.
 Każdy sam wymyślał kostium. Ja przebrałam się za wesołą czarownicę. Wszyscy mieli kolorowe stroje. Bawiliśmy się wspaniale, nagle… zaczęło grzmieć, trzaskać piorunami. Po chwili znalazłam miotłę, tak jakby ktoś mi ją podrzucił. Usiadłam na niej i uniosłam się do góry. Zamknęłam oczy, a jak je otworzyłam wokoło był inny świat.
Wszyscy bawili się i tańczyli. Chciałam wrócić do domu. Spytałam się pewnej pani, gdzie jestem. Ona powiedziała, że w Zaczarowanym świecie, gdzie nikt się nie nudzi. Rozejrzałam się dookoła i powiedziałam: Ja chcę do domu! Wtedy pani wskazała na górę, gdzie stał różowy pałacyk, westchnęłam i znów powtórzyłam: Ja chcę do domu!!! A pani na to: To jest twój dom. Ta miotła, na której przyleciałaś do Zaczarowanego świata jest czarodziejska i wyczarowała go specjalnie dla ciebie. To znaczy, że już nigdy nie wrócę do mojego  prawdziwego domu we Wrocławiu? I usłyszałam, że czarownica Iwona, jest chora, a Zaczarowany świat  ma kłopoty.
Postanowiłam: POMOGĘ! Powiedziałam: Dobrze, co mam zrobić… Jak ci to wytłumaczyć? Chodź ze mną do pałacyku. Na drzwiach pisało: Rodzina Niebieskookich , było coś rozlane. Spytałam się Sary, bo tak nazywała się ta kobieta: Gdzie jest ta czarownica? Sara nie wiedziała, ale zapytała się służby pałacowej. Ona wskazała drzwi żółtego pokoju. Podeszłam do tej czarownicy. Okazało się, że to moja mama! Bardzo się ucieszyłam! Jednak nadal nie rozumiem, dlaczego czasami sny są rzeczywistością.

Przypadki chodzą po ludziach

Przypadki chodzą po ludziach, człowiek nawet się nie spodziewa kogo spotka na swej drodze życia. Tak było w moim przypadku, spotkałam moja starą koleżankę z dzieciństwa Aleksandrą,  Oj jak bardzo się ucieszyłam, gdy dowiedziałam się, że będę mieć dobrą koleżankę tak blisko mojego mieszkania. Ona i mąż mają bardzo dobrą prace i stać ich było na kupno domu. Dobrze zarabiają i ich praca naprawdę jest warta tego czasu, który niestety w nim spędzają, a jest to naprawdę duża ilość godzin tygodniowo. Po całej przeprowadzce, która zajęła im naprawdę dużo czasu i wysiłku, w końcu zostałam zaproszona wraz z moja rodzina na tzw. parapetówkę. Cała impreza została zaplanwana na najbliższy weekend majowy. Ola przedstawiła każdemu plan imprezy, gdzie będzie zorganizowany grill. Gdy nadszedł dzień imprezy wybraliśmy się z całą rodziną do nowych sąsiadów. Byliśmy miło zaskoczeni ładnym domem i zadbanym trawnikiem, który w tak krótkim czasie tak pięknie wyglądał jak i kwiatami wokół domu. Mąż znajomej zaczyna rozpalać grilla a ja z sąsiadka przygotowywałyśmy steki, szaszłyki, kiełbaski, sałatkę. W miedzy czasie dzieci poszły do altanki gdzie zagrały sobie w grę planszowy i puzzle, które wzięły ze sobą Barbie i jej super przyjaciele - Puzzle 4w1, Akuku Stuku Puku, Anty-monopoly. Po jakimś czasie zostały zawołanie do grilla i zaproponowali wszyscy, aby dzieci zaprosiły swych tatusiów do zorganizowania wspólnych gier towarzyskich. I tak zleciało oczekiwanie na przysmaki z grilla. Dzieci po chwilowym szaleństwie wróciły do swoich zabaw a starsze dzieci do gier planszowych a maluchy do puzzli dziecięcych. I tak spotykaliśmy sie przynajmniej dwa razy w miesiącu, jak tylko pozwoliła nam na to praca i ładna pogoda. Nasze dzieci bardzo sie polubiły, a my mogłiśmy miło spędzić czas z dobrymi pryzjaiółmi.

Rodzinny biwak

W tak piękny dzień jak dziś postanowiłam zorganizować mojej rodzince wyjazd na biwak. Szkoda marnować takiego dnia siedząc w domu. Musiałam zorganizować wszystko w tajemnicy. Pierwsza atrakcją dla naszych niesfornych dzieciaków był kompleks basenów z ogromną zjeżdżalni, tam się wyszalały i wyzbyły zdecydowanie większą część codziennej dawki energii. Po basenie okazało się, że mam w domu dwa ogromne głodomory, Kasia i Jacek namówili mnie na niezdrowe jedzenie w jednym z najbardziej znanych fast food'ów. Nadal jestem pod wrażeniem ile są w stanie zjeść moje dzieci, choć mój mąż wcale nie jest gorszy od nich. Po ogromnym obiedzie wybraliśmy się na spokojniejszą rozrywkę, poszliśmy do kina. Dzieci wybrały film pod tytułem Memos-Kraina Lodu. Dzieciaki oglądały z zaciekawieniem bardzo przyjemny film a my z mężem mogliśmy trochę odetchnąć po pełnym wrażeń przedpołudniem. Film był pełen pięknych i magicznych postaci, bardzo polecam dla dzieci. Świetnie zrealizowany pod kątem dzieci właśnie, mnóstwo barwnych postaci, dialogi pomiędzy postaciami pouczające i przyjazny morał na zakończenie. nie chcę opowiadać historii ze wszystkimi szczegółami, bo warto by każdy sam obejrzał tą bajkę z dziećmi i mógł sam ją ocenić. Po wyjściu z kina prężnie podążyliśmy ku wyjściu, ale dzieciaki siłą zaciągnęły nas do sklepu z zabawkami. I wiedziałam, jak to się skończy Powodem była wystawa sklepowa,na której znajdowały się zabawki w tematyce filmowej.. Bardzo sprytne posunięcie właściciela sklepu. Dzieciaki zachwycone filmem nie mogły się oprzeć zabawkom. Kasia wybrała sobie puzzle "przyjaciele z Krainy Lodu" przedstawiające główną bohaterkę bajecznej krainy a Jacek gre planszową o tytułowej nazwie filmu tj.: Memos -Kraina Lodu",  Wrotkarski zestaw Make -up Soy Luna. Kupiliśmy z mężem gry dla dzieci,żeby miały pamiątkę z naszej wycieczki, poza tym to był świetny element przetargowy na kolejny dzień. Tego dnia było już za poźno by zagrać w gry dzieci, musiały być grzeczne by móc zacząć dzień nastepny od tej czynności. Już od samego rana słyszałam z mężem mamo kiedy zagramy, tato kiedy możemy zacząć.Dzieci były posłuszne, więc zgodnie z obietnica następnego dnia, zaraz po śniadaniu, zabrały się najpierw za układanie puzzli a potem za gre planszową. Cały dzień gralismy razem z dziećmi na stoliczku wystawionym przed domkiem, na swiezym powietrzu. Całą rodziną świetnie sie bawiliśmy dzięki temu,że znaliśmy film i mogliśmy dodatkowo dzielić się swoimi odczuciami do różnych postaci i sytuacji ukazanych na ekranie. To był naprawdę przemiły weekend, trafiony pomysł na film a także pomysł dzieci na zakup tych gier.

Ważne aby zdążyć

Planowana wycieczka została bardzo dobrze zaplanowana. Każdy krok był bardzo dobrze zaplanowany, aby uniknąć codziennych korków. Nie chcemy zawieźć dzieci.
Dzień zapowiadał się bardzo ciepło i słonecznie. Szybkie śniadanko, toaleta i pakowanie walizek. Oczywiście znając moje córki to zaplanowana wycieczka na trzy dni skończy się dwoma wypchanymi aż po same brzegi walizkami. Rzecz jasna muszą być zabrane ubrania na każdą pogodę, ale nie aż w takich ilościach.
Jakoś upchaliśmy te wszystkie walizki do bagażnika i o dziwo nawet bagażnik się zamknął. Planowaliśmy wyjechać o 9 rano, ale to co się przeważnie planuje to nie wychodzi. I tak było w naszym przypadku również. Nasz wyjazd rozpoczął się o godzinie 10:15rano. Wszyscy pełni optymizmu wsiedliśmy do samochodu z nadzieją na błogi odpoczynek. Zaplanowaliśmy wyjazd do Krakowa. Jest tam dużo zabytków, które warto poznać i zwiedzić.
Podróż jak na razie szła gładko, korków na drogach o dziwo nie było, ruch nie był duży więc zajechaliśmy tam w dwie i pół godziny.
Na miejscu przywitał nas piękny widok z naszego hotelu. Teraz wiem dlaczego dużo ludzi kocha góry. Po szybkiej rejestracji i wypakowaniu wszystkich bagaży pojechaliśmy na miasto ciekawi nowych okolic. Pogoda była wymarzona. Słońce świeciło, nie było za gorąco, w sam raz. Na Krakowskim rynku oczywiście dużo się dzieje. Mimy, które były poubierane w piękne, średniowieczne stroje robiły wrażenie. Ja osobiście podziwiam te osoby, stoją prawie cały dzień na dworze i to jeszcze bez ruchu i zarabiają marne grosze z pieniędzy, które ktoś im wrzuci do kapelusza. Po zwiedzaniu udaliśmy się do hotelu na kolacje. Kuchnia od pani Basi- właścicielki była obłędna. Rano wszyscy wcześnie się zabraliśmy, aby pozwiedzać min. Sukiennice. Po dotarciu na miejsce oczywiście krótkie zakupy. Dla każdego cos się znalazło. Dla siebie kupiłam piękne czerwone korale, dla męża czapkę górala. Córki wybrały sobie parę zabawek min, puzzle i gry planszowe ze smokiem wawelskim i Fisher Price- gra piotruś.
Ani się nie obejrzeliśmy a już nadszedł czas powrotu. Z niechęcią ruszyliśmy w drogę i dotarliśmy do domu bez większych problemów. Na pewno wiem, że Kraków jeszcze nie raz nas ugości.

Dzieci czekają na wycieczkę

Rok szkolny trwa w najlepsze, już bliżej zakończenia roku szkolnego, więc atmosfera w  szkole staje się już luźniejsza. I właśnie to tak bardzo cieszy młodych uczniów, że można zorganizować wycieczkę szkolną. Na która dzieci pracowały cały rok szkolny. Aby dzieciaki mogły jechać rodzice będą musieli podpisać zgodę i dostarczyć ją opiekunom wycieczki. Oczywiście najważniejszą rzeczą będzie również opłacenie wyjazdu, a tu dwójka dzieci więc i koszt robi się podwójny.
Wycieczka zaplanowana jest na 3 dni więc trzeba coś zapakować, bo nic wie wiadomo jaka to będzie pogoda, a tym bardziej, że jadą do Zakopanego. Oprócz   potrzebnych rzeczy typu ubrania, kosmetyki dzieci biorą również trochę gier planszowych i zabawek. O to poprosiła pani rodziców, aby zapakować dzieciom przynajmniej po jednej grze planszowej, jakieś puzzle lub karty . I teraz jak zmieścić te wszystkie rzeczy do torby? Musiał pomóc tata, trochę siły i sprytu i dzieciaki były zapakowane. Marlena dołożyła jeszcze pudełko puzzli.
Dzień wycieczki szybko nadszedł więc oboje wzięliśmy sobie wolne w pracy i odprowadziliśmy dzieci na zbiórkę. Wszystko odbyło się sprawnie i bez problemów.
Zbiórka odbyła się rano więc został nam z mężem jeszcze cały dzień. Postawiliśmy, że może wybierzemy się do kina, bo nie trzeba się spieszyć do domu, więc seans wieczorem był bardzo dobrym pomysłem. W ciągu dnia poszliśmy na obiad, na który jak zwykle nie było czasu w ciągu tygodnia, zawsze coś wypadało, jak nie sprawy związane z dziećmi to praca.
Wybraliśmy się na film z serii horror. Seans zaczynał się o 19:00 więc ze wszystkimi obowiązkami w domu uwinęliśmy się, aby zdążyć, ponieważ tak długo zeszło nam czasu na obiedzie przy wspominaniu starych, młodzieńczych lat. Film trwał dwie godziny, powiem szczerze, że byłam przerażona nie na żarty. Jakieś biegające zombie i wirus, który pochłonął cały świat, był naprawdę przerażający.
Te trzy dni spędzone tylko z mężem sprawiły, że naprawdę bardzo odpoczęliśmy i zbliżyliśmy się do siebie. Trochę prywatności i kolacje przy świecach działają bardzo relaksująco. Polecam wysyłać dzieci na wycieczki :)

Każdy wie co ma robić

Święta, święta... dzieci nie mogą doczekać się  Świętego Mikołaja.
Nasze dwa bliźniaki Antoś i Szymon już doskonale wiedzą, że gdy odwiedza ich mikołaj, wiedzą jak się do tego przygotować. 
Każdy już czuje magie świąt, wszystko wokół piękne i błyszczące. Wystawy w sklepach kuszą prezentami i kolorami. I jak tu nie ulec pokusom.
W poniedziałek dwa dni przed wigilia, mama zaprosiła chłopców do pieczenia pierniczków. Och co to się działo, wszędzie mąka w kuchni. Gdy już wszystko zostało ogarnięte chłopcy włożyli ciasteczka do piekarnika i czekali, aż będą gotowe i będzie można je ozdobić. Czekali i czekali, a czas dla nich chyba stanął w miejscu, takie mieli wrażenie. Postanowili, że czas oczekiwania musza czymś zająć, a najlepsza rzeczą do przyspieszenia czasu jest zabawa. Pobrali ze swego pokoju do salonu troszkę gier planszowych takich jak np. A,B,C czytać chcę, Akuku Stuku Puku.
W oczekiwaniu na ciasteczka, bliźniaki zdążyły ułożyć puzzle i zagrać jedną kolejkę gry, gdy nagle usłyszeli dźwięk kuchenki, która dawała znać, że ciasteczką są już upieczone. Mama wyjęła z pieca gorącą tace, na której uśmiechały się różne figurki min. bałwanki, gwiazdki, choinki czy aniołki.
I znów kolejny czas oczekiwania, musimy poczekać, aż ostygną. Czas w oczekiwaniu zajęły chłopcom dalsze gry i puzzle. Po godzince chłopcy mogli zacząć ozdabiać świąteczne wypieki, gdzie czekali na to chyba z pół dnia. Mama zaopatrzyła Antosia i Szymona w przeróżne ozdoby, kolorowe posypki, brokaciki, kolorowe lukry i pisaki. Teraz to chyba nie odejdą od stołu szybko, więc mama pokazała i wyjaśniła wszystko swym synom i postanowiła posprzątać mieszkanie. Wiedziała, że to super opcja, ponieważ nikt by się jej nie kręcił pod nogami i mogła to szybko skończyć.
Po dekoracji ciasteczek, ubieraniu choinki, sprzątaniu i gotowaniu przyszedł czas na spędzanie świat w rodzinnej i ciepłej atmosferze, do której Święty Mikołaj był miłym dodatkiem :)

Niespodziewany prezent

Niespodziane prezenty są najlepsze. I to na pewno najlepsze te trafione. Moja kochana mama sprawiła mi nowe puzzle. Bardzo, ale to bardzo uwielbiam je układać. Ten spontaniczny podarunek był strzałem w dziesiątkę również dlatego, że dzień był pochmurny, a z nieba raz po raz spadały duże krople deszczu. W taką pogodę nie da się zagrać w piłkę na boisku, ani pójść na spacer. Można pooglądać bajki, ale wszystkie, które mam w domu, znam już niemal na pamięć. Chciałem odwiedzić Maćka, ale przypomniało mi się, że pojechał do cioci. Później pomyślałem o Tomku, ale on mieszka zbyt daleko ode mnie i babcia nie pozwoliłaby mi wybrać się samemu w odwiedziny do niego. Gdy już obraziłem się na wszystko wokół siebie, na czele z pogodą, w drzwiach stanęła mama i oznajmiła, że ma zamiar przegonić moją deszczową nudę.
Kolorowe pudełko od razu zwróciło moją uwagę. Zawierało mnóstwo małych, tekturowych elementów o dziwnych kształtach. Ponadto na wieczku pudełka znajdował się kolorowy obrazek. Przedstawiał mojego ulubionego bajkowego bohatera - Pinokia - który z plecakiem i książkami maszeruje wesoło do szkoły. Natychmiast zabrałem się do pracy. Na dywanie rozsypałem puzzle, obok położyłem wzór obrazka, który miał powstać z układanki. Mama usiadła obok mnie i powiedziała, że z chęcią mi pomoże, bo te puzzle zawierają wiele elementów, a obrazek jest dosyć trudny. Pomyślałem, że to nieprawda, bo wydawało mi się, że szybko się uporam z tą zabawą. Okazało się jednak, że tym razem nie miałem racji. Zajęło mi to tyle czasu, że zastanawiałam się czy to warto tyle czasu temu poświęcać. Doszłam do wniosku, że dobrze jest sobie umilić czas również innymi grami planszowymi i grami towarzyskimi.
Mimo problemów postanowiłem, że następnego dnia znowu spróbuję ułożyć ten obrazek, tym razem już samodzielnie. Mama obiecała, że gdy już uda mi się tego dokonać, to kupi mi kolejne puzzle, żebym ćwiczył kojarzenie i spostrzegawczość. Ucieszyła mnie ta informacja, bo tego popołudnia przekonałem się, że taka układanka daje wiele frajdy. Zrobiliśmy sobie herbatę i zjedliśmy ciasteczka, bo łamigłówka nieźle nas wymęczyła. A o deszczu za oknem już zupełnie zapomniałem.

Dobre wychowanie

Jednak piękna pogoda sprawia, że każdy z nas odczuwa chęć do życia. Lepiej się wstaje rano, lepiej wykonuje się obowiązki nawet te mniej lubiane. Dzieci są prze szczęśliwe, że mogą pobawić sie na dworze. Wtedy część dnia dzieci w wieku przedszkolnym spędzają na dworze, niezależnie od tego czy chodzą do przedszkola czy przebywają w domu. Gorzej, jeśli pogoda nie dopisuje, albo co gorsza, nasza pociecha jest przeziębiona. I wtedy zaczyna się marudzenie, a dziecko staje się bardzo nerwowe. Takie chwile nadchodzą prędzej czy później, więc warto mieć plan B i wcześniej zaopatrzyć się w odpowiednie pomoce, czyli zabawki takie jak np. A,B,C czytać chcę, Anty-monopoly. Zastanówmy się, co możemy zaproponować takiej małej marudzie w pochmurny dzień, żeby nie skończyło się na całodniowym oglądaniu bajek w telewizji lub tablecie, ponieważ to nie jest rozwojowe i dobre dla naszego dziecka. Chyba nie chcemy żeby wyrósł nam aspołeczny młody człowiek . Na pewno musi to być coś ciekawego i dopasowanego do wieku. Na pewno sprawdzą się zestawy artystyczne, tym bardziej, iż dają szansę, że dziecko zajmie się nimi samodzielnie przez jakiś czas. Zestaw koralików, rzemyków, małych figurek, gwiazdek, kwiatków brokatowych i innych detali, to zapewnienie kreatywnej zabawy. Inny rodzaj kreatywności, to rozliczne zestawy do malowania, wycinania i składania papierowych kształtów, do wyboru dla dziewczynek i chłopców. Inny temat w kwestii zajęcia dzieci w domu, to zapewnienie im ciekawych gier, ale tu musi pojawić się towarzystwo w postaci rodziców lub rówieśników.