poniedziałek, 31 października 2016

Nawał zabawek

Ogrom zabawek jaki narasta w naszym domu naprawdę poważny. Dwójka dzieci wiec każe śita, urodziny to tylko prezenty w formie zabawek, więc trzeba się ich choć trochę pozbyć. Mieszkamy na osiedlu domów jedno rodzinnych. Bardzo spokojna dzielnica miasta, niby miasto duże, bo Wrocław, ale cisza i spokój są nam nie odłączne. Mieszkam z mężem i dziećmi- Kasia i Piotrusiem. Mają już troszkę lat, więc doszłam do wniosku, że już czas posprzątać i uporządkować szafy i strych ze starymi zabawkami dzieci. Oj się tego nazbierało. Rodzinę mamy liczną, więc dzieciaki uzbierały ładna kolekcje zabawek od członków rodziny z okazji urodzin lub świąt, zawsze coś dostały. Zaczęłam od strychu, bo tam zbieraliśmy wszystkie nieużywane już zabawki. Sprzątanie samego stychu zajęło mi dwa dni, rupieci się nabierało co nie miara i zabawek niezła ilość. Teraz trzeba pomyśleć co z nimi zrobić.
Niedawno wprowadziła się jedna rodzina z małymi dziećmi, synkiem i córeczka. Postanowiłam ją przywitać wypiekami. Upiekłam domową szarlotkę z cynamonem, to chyba każdy lubi więc może i oni też. Zapukałam do ich drzwi, a oni byli mile zaskoczeni. Przywitali nas ciepło, nas, ponieważ poszłam na przywitanie z mym mężem. Zapoznanie się udało, bardzo mili ludzie. Młode małżeństwo z córeczką o imieniu Basia.
Odwiedzaliśmy się w wolnym czasie, mieliśmy bardzo dobry kontakt. Wpadł mi do głowy świetny pomysł, zabawki, które poznajdywałam, przekazać małej Basi. Troszkę głupio było mi pytać czy przyjmą, ale bardzo się ucieszyli i wzięli wszystkie.
Powiedziałam, że  moje dzieci są już prawie dorosłe i nie bawią się już zabawkami czy grami planszowymi, jak i takimi rzeczami jak Mistakos lub Kapsle- hokej,  a szkoda to wyrzucić jak może się jeszcze komuś przydać.
Moje dzieci nie miały nic przeciwko, aby przekazać swoje zabawki dla małej Basi. Ucieszyli się, że ktoś jeszcze może się nimi bawić i dbać o nie.
Umówiłam się z mama Basi, że przyjedzie samochodem do nas je odebrać. Nie dało się tego zabrać do jednej reklamówki, więc potrzebny był transport. Ale się zdziwiła, gdy zobaczyła jak dużo tego jest. Stwierdziła, że to zdecydowanie za dużo dla jednego dziecka i wpadłyśmy na pomysł, aby przekazać część tych zabawek do publicznego przedszkola, gdzie chodzi jej córka. Nie zwlekając długo podzieliśmy zabawki i pojechałyśmy do przedszkola i niespodzianką.
Panie nauczycielki, były w szoku, że są jeszcze takie osoby, które bezinteresownie potrafią dzielić się prezentami.  

Wyczekiwane pierwsze słońce

Wreszcie, wreszcie nadeszła wiosna. Och ta zima ciągła się wiele miesięcy. Każdy z nas wyczekiwał tego, kiedy będzie można chodzić na spacery, organizować wycieczki. Teraz w kąt pójdą gdy planszowe, Gdzie jest Dory?- gra piotruś, Mistakos.
Wiosna szybko minęła, wakacje się zbliżały , a plony w ogródku już się pokazały.
Pewnego dnia mamusia powiedziała do Filipa: - Idź proszę, do ogrodu i przynieś mi trochę rozmarynu.
     - Dobrze, mamusiu! - Filip zadowolony, że może przysłużyć się mamusi tak, jak uczyła tego nauczycielka, poszedł do ogrodu.     Musicie wiedzieć, ze ogród graniczył z ogrodem jego przyjaciela Andrzeja, z którym spędza każde swoje wolne popołudnie na czytaniu książeczek, zabawach w gry planszowe i układaniu puzzli. Przypuszczając że spotka kolegę, Filip, zerwawszy rozmaryn, zbliżył się do drucianej siatki. Ale co usłyszał? Ktoś z tyłu coś szeptał. Kto to mógł być?     Głosik z tyłu mówił: - Ja ciągle rosnę tutaj, krucha i zielona, ale Filip nie chcę mnie jeść. Mówi, że nie może na mnie patrzeć. Jestem taka smutna.     To była sałata Filipa, która skarżyła się na niego.     - Tymczasem Andrzej zjada mnie z przyjemnością. Czy zauważyłeś jego buzię, świeżą i różową?     - O, tak!     A buzia Filipa jest zawsze blada i zmęczona. Nie chce nigdy nic jeść poza mięsem, chlebem, kiełbaską i ciastkami.     - Czy nie zauważyliście również, że Andrzej ma wspaniałe oczy? - dodały marchewki, które rosły obok sałaty.     - Tak, to prawda - stwierdziła sałata.     - Otóż jest tak dzięki nam. On chętnie nas zjada, a my sprawiamy, że jego oczy są zdrowe.     Filip odszedł cicho i pobiegł do domu, by zobaczyć się w lustrze. Miał rzeczywiście bladą twarz, kilka krostek na nosie... a jeżeli rzeczywiście sałata i marchewki mają rację? Jego przyjaciel Andrzej miał zawsze różowe policzki.     - Mamusiu, mamusiu, dzisiaj daj mi trochę sałaty i kawałek marchewki, dobrze?     Mamusia nie chciała wierzyć własnym uszom. Zazwyczaj jej synek tak bardzo grymasił!     Filip nie powiedział jej, że słyszał tę dziwną rozmowę w ogrodzie. Będzie to jego osobista tajemnica!     Ale od tego dnia zaczęły mu smakować wszystkie jarzyny, jakie mamusia mu przygotowywała. Już więcej nie protestował.

Ciasne ale z ukochaną mama

Iza mieszkała samotnie z mamą w małym domku. Żyły tak sobie w spokoju i nie za bogato. Mieszkały skromnie, ponieważ jej mama musiała utrzymać je sama. Dbała o nią i można przyznać, że troszkę rozpieszczała.. Żyła sobie też tam babcia, która pewnego dnia zaprosiła ich na piknik. Mama dziewczynki się zgodziła. Rozpoczęła przygotowania do piknikowej biesiady, pakowały naprawę dużo rzeczy, ponieważ oprócz nich miała tam być jeszcze ciocia Zosia z wujkiem Januszem i córką Kasią.
Dzień wcześniej przygotowały całe mnóstwo dobrego jedzenia, pyszne kanaki, kompot z truskawek, galaretkę z owocami i wiele innych. Do głównego zadania Izy należało zapakowanie odpowiednich gier i zabawek dla urozmaicenia wspólnie zaplanowanego czasu. Iza zapakowała piłkę plażową, paletki, Mistakos, Gdzie jest Dory?- gra piotruś. Wszystko było gotowe więc można było zacząć się pakować.
Troszkę się tego uzbierało, więc mama Izy musiała zapakować drugi kosz. Sięgała po koszyk i… spadła. Skręciła sobie nogę! Mama dziewczynki nie mogła pójść na piknik, ale córeczka mogła. Mama chciała ostrzec dziewczynkę, bo mogła się zgubić. Ale dziewczynka poszła bez powiedzenia o tym mamie.
Kiedy dziewczynka weszła do lasu zaczęła się bać. Bardzo chciała pójść na ten piknik, bo babci zrobiłoby się przykro. Poszła więc, a mama się zorientowała, że córeczka sama poszła do babci przez niebezpieczny las. Zadzwoniła do pana leśniczego. On szybko wyruszył szukać dziewczynki.
Idąc do babci dziewczynka zbierała orzechy, grzyby, jagody, truskawki i śliwki. Wiedziała którzy rzeczy są jadalne, a które trujące. Była głodna. Znalazła małą studzienkę, opłukała grzyby i zjadła ich trzy. Zasnęła.
Babcia w tym czasie wyszła naprzeciw mamie z wnuczką. Jednak zgubiła się w lesie. Leśniczy tropił ślady w lesie. Szukał, szukał. Miał ze sobą mapę i kompas. Znalazł obie zguby i zaprowadził je do domu. Mama była bardzo zła na swą córkę, że nie posłuchała jej prośby i sama wybrała się do lasu, gdzie mogło być dla niej bardzo niebezpiecznie. Iza przeprosiła mamę i obiecała, że więcej tak nie zrobi. Po czasie mama wyzdrowiała i spotkali się na pikniku z całą rodziną.

Wulkan energii

Mój synek, wulkan energii zgłosił się do zawodów szkolnych, których organizuje jego szkoła. Bardzo się cieszyłam z tego, ponieważ jest naprawdę żywym dzieckiem, który może dobrze spotęguje swoją energie. . Mają się tam odbyć zawody drużynowe, które mają na celu zapoznać się z nowymi kolegami i koleżankami. Bardzo się cieszył na te zawody i wszystkie wydarzenia z tym związane.  1 września jak zawsze odbyło się oficjalne rozpoczęcie roku, tak zwana inauguracja roku szkolnego. Na uroczystości pojawiły się wszystkie klasy; pierwsze, drugie, trzecie, czwarte, piąte no i te najstarsze czyli szóste. Po oficjalnej przemowie Pani dyrektor poproszono uczniów o ustawienie się grupami, tj. klasami. W klasach pierwszych wychowawcy szybko zebrali uczniów wg. listy gdyż dzieci nie wiedziały jeszcze do których klas należą. Po ustawieniu się uczniów w grupach rozpoczęła się kilku etapowa rozgrywka. Pierwszy etap polegał na skakaniu na skakance, należało wykonać jak największą ilość skoków bez przerwy. Do tej rywalizacji poproszono po pięciu uczniów z każdej klasy, a wynik uczniów z każdej klasy był sumowany. Druga dyscypliną był bieg po wyznaczonym torze z przeszkodami, liczył się najkrótszy czas. Wynik również był sumowany jak w poprzedniej dyscyplinie, więc wszyscy musieli się bardzo starać. Trzecim etapem było rozwiązywanie rebusów. Rozwiązanie każdego dawało pięć punktów a było ich pięć, dla każdego ucznia po jednym. Na koniec zawodów rywalizacje były podliczane i wyłoniono zwycięzców z każdego roku. Najbardziej zadowoleni byli pierwszoklasiści, którzy nie spodziewali się, że będą tak dobrze się bawić już pierwszego dnia szkoły. Nagrodami w zabawie były gry planszowe, Dino farm, Mistakos, Oczywiście, żeby nie było pokrzywdzonych i niezadowolonych dzieci nagrody były dla wszystkich. Po turnieju dzieci rozeszły się po klasach i tam wychowawca rozdał im nagrody. Emocji było tak wiele, że dzieci nie chciały słuchać pani gdy chciała omówić plan lekcji oraz regulamin klasy na przyszły rok.

Zmiana zdania

Zawsze byłam przekonana, że nie powinno przekupywać się dzieci. Ale życie już zweryfikowało to przemyślenie. Obiecałam mojemu synowi jakąś zabawkę za dobre oceny w szkole i powiem szczerze, że ostatnimi czasy miał ich dość dużo. Chciałabym podzielić się moim ostatnim odkryciem w sklepie z zabawkami. Otóż będąc w sklepie i wybierając prezent dla mojego syna poprosiłam o pomoc panią ekspedientkę. Bardzo dobrze znam mojego syna ale zawsze mam problem z doborem odpowiedniego prezentu dla niego. Trudno mi określić czym najbardziej lubią się bawić dzieci w wieku mojego syna. Mój Max ma 10 lat i ciagle mi powtarza,ze jest dużym chłopcem, ja natomiast wiem, że to jeszcze dziecko i jeszcze dużo czasu minie nim dorośnie. Pani w sklepie doradziła mi zatem abym kupiła Dino farm Gdzie jest Dory?- gra Piotruś albo zabawkę elektroniczną na wzór gadżetów dla dorosłych mężczyzn. Przyniosła mi nowoczesny zegarek dla dzieci. Na pierwszy rzut oka wydawał się być zwyczajny ale ku mojemu zdziwieniu miał mnóstwo ciekawych opcji. Zegarek VTech-Kidizoom Smart Watch ma przeróżne opcje wykorzystania. Główna funkcja zegarka to oczywiście zegarek, mozna sobie ustawić ulubioną tapetę wyświetlania i tarczę, datę a także stoper. Dzieci często bawią się w gry na czas, więc uważam, że jest to świetne rozwiązanie. co więcej zegarek ten posiada opcje robienia zdjęć i nagrywania. Nieoprawdopodobne! Zegarek wygląda bardzo zwyczajnie i prosto a można nim robić zdjęcia a nawet nagrywać krotkie filmy. Dzieciaki mogą uwiecznić wyjątkowe wydarzenia w szkole, po szkole czy na wycieczce. Nie trzeba im dawać drogich aparatów i obawiać sie, że się zniszczą lub zagubią. Zegarek ten posiada również dyktafon, mój Max bedzie mógł robić szybkie notatki.. to dla niego świetne rozwiązanie, zawsze zapomina przekazać mi co Pani mówiła w szkole by przekazać rodzicom, teraz będzie mógł sobie nagrać krótką notatkę głosową, którą później odtworzy w domu. Kupilam ten zegarek, Max był bardzo zadowolony z prezentu. Zegarek nosi codziennie do szkoły. Po powrocie codziennie przychodzi się pochwalić swoimi zdjęciami, co zrobił na plastyce cz też jak sie bawił z kolegami. Ja jestem bardzo zadowolona z zegarka VTech-Kidizom Smart Watch, ponieważ w końcu udało mi się kupić coś trafionego dla syna, z czego jest bardzo zadowolony a poza tym jego zegarek przydaje mi się czasem na zakupach ;)

Nieliczni ale z pasją

Nawet teraz można spotkać takich ludzi, którzy pasjonują się grami planszowymi lub puzzlami. Teraz to wszyscy tylko gry komputerowe i jak najmniejszy kontakt z rodzicami.. Układanie puzzli to świetna zabawa, która integruje rodzinę a dzieci bardzo rozwija. Mój Bartuś to prawdziwy chłopak, uwielbia rozrabiać, bawić się samochodami no i jak wszyscy chłopcy szaleje teraz na punkcie bajki Avengers. Wszystko w pokoju mojego syna musi się z tym wiążąc, czy plakaty na ścianach, pościel do spania, lampka na biurko czy nawet piżama do spania.  Bartek ma już chyba wszystkie możliwe postacie z tej bajki. Wpadliśmy z mężem na pomysł aby połączyć jego zainteresowania i kupiliśmy mu puzzle "Avengers-magic decor". Puzzle przedstawiają ulubione postacie Bartka no i to puzzle, czyli ulubiona zabawa mojego kochanego dziecka. Kiedy rozpakował zakupy myślałam, że moje dziecko oszaleje ze szczęścia. Skakał i krzyczał wciąż:"Dino farm" ! Tak! Było już dosyć późno ale Bartek tak sie cieszył, że pozwoliłam mu ułożyć puzzle. Następnego dnia była sobota, więc nie musiał rano wstawać- mógł odespać. Bartuś ułożył puzzle jeszcze tego samego wieczora, a najzabawniejszy moment był wtedy gdy zgasiliśmy w pokoju światło. Po zgaszeniu światła okazało sie, że puzzle te świecą w ciemności. niesamowite wrażenie. Bartek był zachwycony, że ma swoje ulubione postacie na puzzlach i na dodatek świecą w ciemności jak prawdziwi bohaterowie z super mocą. Mój mąż obiecał synowi, że następnego dnia powiesi puzzle synkowi nad łóżkiem aby jego super bohaterowie nad nim czuwali w czasie snu. Tak też się stało, tata powiesił puzzle Avengers na ścianie a Bartuś zaprosił kolegów, żeby pochwalić się jakie nowe super puzzle udało mu się ułożyć. Dzieciaki były zachwycone układanka, bardzo żałowały, że nie mogły ułożyć jej z Bartkiem. Ale obiecałam im, że kupimy Bartkowi jeszcze jedne puzzle z tej serii i wtedy zaprosimy kolegów syna na wspólną zabawę.

Sisotra w ciąży

Nawet teraz mam przed oczami ta scenę kiedy moja siostra ogłosiła wszystkim, że jest w ciąży. To dopiero była nowina. 9 miesięcy strzelił raz dwa. Od początku wiedzieli kogo się spodziewać więc nie była to dla nich niespodzianka. Imię było już dawno wybrane- Mateusz, a i ja byłam już wcześniej uprzedzona o tym, że będę matką chrzestną. Miałam fakt parę miesięcy, aby przygotować się do tej roli, ale zakup odpowiedniego prezentu nie dawał mi spokoju. Co kupić, aby dziecko miało świetną pamiątkę. To częste pytanie, które zadają sobie sami rodzice. Przy wyborze prezentu w postaci zabawki dla rocznego dziecka muszę pamiętać, że powinna ona być przede wszystkim bezpieczna oraz nie powinna być zbyt wymagająca. Dobra zabawka to taka, która sprawia dziecku dużo radości oraz wzbudza jego zainteresowanie i ciekawość. Pomaga małemu podróżnikowi w poznawaniu świata, nauce nowych rzeczy, pokonywaniu przeszkód oraz rozwija jego zdolności. Muszę być świadoma, że małe dzieci lubią wkładać wszystko do buzi w tym także zabawki, ponieważ ich ciekawość jest tak duża, że chcą wszystkiego spróbować. Dlatego nie mam zamiaru kupować tych z małymi elementami, które są przeznaczone dla tych starszych. Wyobraźnia naszych dzieci nie zna granic, dlatego każda zabawka może stać się niebezpieczna dla naszej pociechy. Zabawki przeważnie posiadają informacje na opakowaniu np. grupę wiekową, instrukcję obsługi oraz wskazówki na temat bezpiecznego użytkowania także będziemy mieli pewność czy dana zabawka jest odpowiednia na prezent dla naszego dziecka. Mimo upływu czasu doskonałym a teraz wręcz kultowym pomysłem na prezent dla dziecka na roczek są zabawki drewniane, które są bezpieczniejsze niż te tradycyjne wykonane z plastiku. Zabawki ekologiczne zostały wykonane z naturalnego tworzywa jakim jest drewno oraz przy pełnym poszanowaniu środowiska naturalnego. Nie posiadają ostrych krawędzi oraz są bardzo trwałe i wytrzymałe na wszelkiego rodzaju uszkodzenia. Drewniane zabawki posiadają interesujące kształty, oryginalne kolory oraz są bardzo miłe w dotyku. Sprawiają że dziecko uczy się każdego dnia czegoś nowego. Pozwalają maluszkowi ćwiczyć koncentrację, wyobraźnie oraz paluszki. Wiele na ten temat poczytałam, wysłuchałam wele opoini i dozłam do wniosku, że najlepszym z prezentów bądą zabawki ponadczasowe, proste w obsłudze i zachęcające do zabawy. Z czasem Mateusz stawał sie coraz starszym chłopcem i mógł już sam składać zamównia u mnie na takie zabawki jak bardzo popularne Mały odkrywca idzie do szkoły- Ekologia i Mistakos . Teraz przynajmniej wiem co mam kupować :)

Oddany przyjaciel

Dobrze, że w tych czasach i w grupie moich rówieśników można mieć prawdziwego przyjaciel. Taką osobą jest dla mnie Mateusz. Osoba która znaczy dużo dla mnie. Mogę na niego liczyć. Spędzaliśmy ze sobą dużo czasu, w szczególności łączyła nas piłka nożna. Dużo razem graliśmy, mimo że był lepszy ode mnie. Z nauką też mu lepiej szło. Moi rodzice bardzo go lubili, ponieważ  był dobrym i uczynnym chłopcem. Mieli do niego zaufanie i dzięki temu pozwolili nam wybrać się samemu na wycieczkę, ale w miejsce im znane. Pozwolili, abyśmy wspólnie spędzili jeden tydzień wakacji u babci na wsi. Mieliśmy radości co niemiara. Kąpiel w pobliskiej rzece, przejażdżki rowerowe, pieczenie kiełbasek przy ognisku to tylko niektóre z naszych rozrywek. Wspólne granie w gry planszowe Batman v Superman czy układanie puzzli.  Poznałem wtedy też nowych znajomych i nawet pewną dziewczynę, z którą zamierzam się dalej spotykać.
Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie pewien pochmurny dzień. Wtedy wybraliśmy się do lasu. Zebraliśmy już sporo grzybów, które później mieliśmy przekazać babci Mateusza, aby mogła skontrolować i ocenić, czy wszystkie są jadalne. Już mieliśmy wracać, gdy Mateusz chciał pokazać mi miejsce, gdzie w dzieciństwie bawił się w chowanego. Nagle coś zabłyszczało w oddali. Postanowiliśmy tam podejść. Był to jakiś dziwny przedmiot, który wystawał z ziemi. Powiedziałem, że może lepiej tego nie ruszać. Jednak Mateusz był ciekawy, schylił  się i ostrożnie zaczął wyciągać z ziemi. Nagle jakiś blask mnie oślepił.... Pamiętam jeszcze huk...
Ocknąłem się dopiero w szpitalu. Dopiero później mi wyjaśniono, że to był wybuch. Ja stałem dalej, więc obrażenia nie były duże i po kilku dniach wyszedłem ze szpitala. Miałem tylko lekkie skaleczenia. Stan Mateusza być cięższy. Odłamki z niewypału skaleczyły mu twarz, a zwłaszcza oczy. Co gorsze stracił trzy palce u ręki. Okazało się też, że zaczął coraz gorzej widzieć i w końcu stracił wzrok. To był prawdziwa tragedia. Nie mogłem się z tym pogodzić. Byłem zły, że w porę go nie powstrzymałem. Było mi żal, gdy patrzyłem na niego. Jednak starałem się nie dać tego po sobie poznać i podtrzymywałem go na duchu. Liczyłem na to, że planowana operacja pomoże i Mateusz odzyska wzrok. Niemniej chciałem, aby cofnął się czas. Wtedy wiedziałbym, co zrobić, by zapobiec nieszczęściu. Teraz było już za późno.
Po całej tej tragedii nasze stosunki jeszcze bardziej się umocniły, na pewno wiedzieliśmy, że to co się stało było tragedią, ale wiedzieliśmy, że możemy zawsze na siebie liczyć.

Odliczanie do urlopu

Odliczałam dni do mojego wymarzonego dnia. Nareszcie się to stało. Moja mama i tata w końcu zgrali sobie urlopy w pracy. To oznacza, że będziemy się świetnie bawić.
 Nie narzekałam nawet na to, że musimy bardzo wcześnie wstać i się ogarniać. Fakt ledwo widzieliśmy z bratem na oczy, ale fakt, że spędzimy tyle czasu razem bardzo nas nakręcało. Wycieczkę czas zacząć. Wszystko po drodze było dla nas nowe i nie odkryte.
 Zwiedzieliśmy pod drodze zamek wybudowany przez krzyżaków. Wygrałam nawet nagrodę!. Była nim moneta z tamtych wieków. Była bardzo ładna. Następnie zjedliśmy obiad w restauracji i dalej ruszyliśmy w podróż.
Około południa dojechaliśmy do celu. Słońce świeciło, jednak niekiedy można było zobaczyć wędrującą chmurkę na niebie. Jezioro nad które się wybraliśmy było ogromne. Rozłożyliśmy nasz sprzęt, każdy z nas wziął wędkę i po kolei zarzucaliśmy. Siedzieliśmy w ciszy, nie odzywając się do siebie żeby nie spłoszyć ryb. Uwielbiam takie chwile, można spokojnie posiedzieć i pomyśleć o życiu, przyszłości, o pięknie natury. W tem raptownie, coś mnie szarpnęło. Szybko zacząłem walczyć z rybą, zapewne ogromną po drugiej stronie wędki. Raptownie ponownie szarpnęła, tak że wpadłem do wody.
Brat i tata śmiali się ze mnie, jednak ja nie poddawałem się i stojąc  po pas  w  wodzie szarpałam się z rybą- monstrum. Walczyłam długo, bo około pół godziny. Potem wyjąłem zdobycz i... nie mogłem uwierzyć! Była to gitara! Załamałem się, a moi towarzysze śmiali się do rozruchu. Kiedy słońce zachodziło... poszliśmy razem na kolacje. Frytki z sałatką z pomidorów (moje ulubione danie) poprawiło mi znacząco humor.
Postanowiliśmy spędzić dwa dni dłużej na rybach, mając nadzieję, że i mi uda się coś złowić. Następnego dnia niestety pogoda popsuła nam plany, zostaliśmy w domku, bo na zewnątrz szalała wichura i łowienie ryb było by niemożliwe. Nuda nas dopadła, leżeliśmy i szukaliśmy zajęcia. Tacie przypomniało się, że w bagażniku są gry, które zapakowała mu mama. Ja jako najmłodszy musiałem biec do bagażnik po gry, znalazłem Dino farm i Mistakos.  Całe popołudnie spędziliśmy przy grach i był to bardzo dobrze wykorzystany czas.
Nadszedł czas wyjazdu i powrotu do domu.  Wróciliśmy do domu. Kiedy mama dowiedziała się o zaistniałym incydencie nie mogła się przestać śmiać.. Teraz wchodząc do domu widzę na ścianie, wyłowioną przeze mnie gitarę. Od razu robi mi się ciepło na sercu i wracają miłe wspomnienia, z łowienia ryb i spędzonego czasu podczas rodzinnych gier planszowych.

Każdy chce być szybko dosrosłym

Jak każdy w jej wieku chce być już dorosły. Chce mieć już osiemnaście lat. Nasza bohaterka jeszcze ma czas. Doczekała się w końcu swych dziesiątych urodzin. Teraz to czuje się już jak dorosła dziewczynka, która może zawojować świat. Rodzice z tak okrągłego święta wyprawili jej huczne urodziny.
Mama Zosi, Aleksandra zaczęła organizować wszystko już trzy miesiące przed datą jej urodzin. Najważniejsze i najtrudniejsze było wynajęcie odpowiedniej sali, która spełniała by wszystkie wymagania córki.
Zosia zapragnęła, aby sala była bardzo kolorowa, gdzie będzie można znaleźć kącik z małymi krzesełkami i stolikami dla jej gości, zjeżdżalnie, która kończyła by się w basenie z piłeczkami, kącik z grami planszowymi, puzzlami lub
No to mała Zosia nie jest już taka mała. Doczekała się w końcu swych dziesiątych urodzin. Teraz to czuje się już jak dorosła dziewczynka, która może zawojować świat. Rodzice z tak okrągłego święta wyprawili jej huczne urodziny.
Mama Zosi, Aleksandra zaczęła organizować wszystko już trzy miesiące przed datą jej urodzin. Najważniejsze i najtrudniejsze było wynajęcie odpowiedniej sali, która spełniała by wszystkie wymagania córki.
Zosia zapragnęła, aby sala była bardzo kolorowa, gdzie będzie można znaleźć kącik z małymi krzesełkami i stolikami dla jej gości, zjeżdżalnie, która kończyła by się w basenie z piłeczkami, kącik z grami planszowymi, puzzlami lub Zootopia gra Piotruś. Musi być pełno balonów pod sufitem i dwoma clownami, którzy będą towarzyszyć podczas zabawy dzieciom.
Długie poszukiwania w końcu przyniosły efekt, mama znalazła sale zabaw dla dzieci, gdzie można urządzać podobne imprezy.
Pani Aleksandra zaczęła zapraszać gości. Oj lista z dnia na dzień stawała się dłuższa i dłuższa. Zebrało się troszkę rodziny, znajomych i oczywiście kolegów i koleżanek solenizantki.
Do całego szczęścia zostało wymyślenie menu i najważniejsze prezentu od rodziców dla Zosi.
W dniu urodzin Zosia od rana już się szykowała, była bardzo podekscytowana. Wszystko musiało się udać, nic nie mogło nie pójść nie tak po jej myśli. Gdy godzina rozpoczęcia zbliżała się, rodzice wzięli solenizantkę i pojechali z nią na sale gdzie czekali na nią goście.
Zosia bawiła się wyśmienicie.
Powiedziała, że nigdy ni zapomni tego dnia i swój prezent jaki dostała od rodziców będzie szanować i o niego dbać.
. Musi być pełno balonów pod sufitem i dwoma clownami, którzy będą towarzyszyć podczas zabawy dzieciom.
Długie poszukiwania w końcu przyniosły efekt, mama znalazła sale zabaw dla dzieci, gdzie można urządzać podobne imprezy.
Pani Aleksandra zaczęła zapraszać gości. Oj lista z dnia na dzień stawała się dłuższa i dłuższa. Zebrało się troszkę rodziny, znajomych i oczywiście kolegów i koleżanek solenizantki.
Do całego szczęścia zostało wymyślenie menu i najważniejsze prezentu od rodziców dla Zosi.
W dniu urodzin Zosia od rana już się szykowała, była bardzo podekscytowana. Wszystko musiało się udać, nic nie mogło nie pójść nie tak po jej myśli. Gdy godzina rozpoczęcia zbliżała się, rodzice wzięli solenizantkę i pojechali z nią na sale gdzie czekali na nią goście.
Zosia bawiła się wyśmienicie.
Powiedziała, że nigdy ni zapomni tego dnia i swój prezent jaki dostała od rodziców będzie szanować i o niego dbać.