Była ciepła, leniwa niedziela. Niczego się nie spodziewając, odpoczywałam u siebie w mieszkaniu. Gdy nagle usłyszałam, że ktoś puka do drzwi, o dziwo okazało się, że wpadli moi rodzice bez zapowiedzi. Wyjaśnili mi, że to są bilety z biura podróży na Wyspy Kanaryjskie. Mamy tam spędzić dwa tygodnie w jednym z luksusowych hoteli. Mój dwuletni braciszek, Oluś, zostanie pod opieką mojej babci.
Gdy się zbliżał dzień wyjazdu, w całym domu panował bałagan. Nikt nie mógł znaleźć swoich rzeczy. Pakowaliśmy tylko najpotrzebniejsze ubrania, ale moja mama nie mogła ich pomieścić w walizce. Jak zwykle miała ich za dużo.
Ja pakowałam się osobiście więc wzięłam potrzebne rzeczy, byłam bardzo zaskoczona, że znalazło się miejsce w mej walizce na rzeczy zbędne, ale umilające czas. Wzięłam puzzle- Przyjaciele z krainy lodu i grę planszową- 5 sekund junior. Wieczorem położyliśmy się wcześniej spać, aby z samego rana udać się na lotnisko.
Wypoczęci i pełni emocji weszliśmy na pokład samolotu. Lot przebiegł nam spokojnie.
W końcu dotarliśmy na miejsce. Gdy rozejrzałam się wokół, nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Krajobraz był piękny! Palmy, plaże, ocean. Wszystko
to pierwszy raz zobaczyłam na żywo. Rodzicom też się tu bardzo spodobało.
W hotelu mieliśmy zarezerwowane dwa pokoje. Po krótkim odpoczynku
i pierwszym posiłku, udaliśmy się na plażę. Było tam wielu ludzi, ale naszą uwagę przykuł tłum stojący przy wraku samolotu. Podeszliśmy bliżej. Niestety, nie rozumieliśmy o czym rozmawiają, ale na pewno było to coś bardzo interesującego. Po chwili usłyszeliśmy głos mówiący w języku polskim. Rozglądaliśmy się i zauważyliśmy młode małżeństwo. Mój tata zebrał się na odwagę i podszedł do nich. Zapytał , co się tu stało, że wszyscy ludzie są tacy zaszokowani. Kobieta wytłumaczyła, że cztery osoby stojące koło samolotu. Właśnie wróciły po trzech tygodniach pobytu na bezludnej wyspie. Znalazły się tam w wyniku katastrofy samolotu. Na szczęście wszyscy przeżyli. Dzięki sporym zapasom jedzenia
i umiejętności jego zdobycia nie wykończył ich głód. Znaleźli także źródło wody nadającej się do picia. Po dwutygodniowych poszukiwaniach odnalazła ich grupa ratowników. Była to głośna historia, opisana w wielu gazetach. Nie dawano tym osobom szans na przeżycie. Dlatego wszyscy
są tacy zdziwieni ich powrotem. Tata nam to opowiedział, ale nie mogłyśmy
w to z mamą uwierzyć. W końcu wróciliśmy do hotelu i położyliśmy się spać. Byliśmy bardzo zmęczeni.
Dwa tygodnie pobytu na wakacjach minęły szybko i były naprawdę udane. Miło je wspominam. Żal było odjeżdżać, ale tęskniłam za rodzinką. Jednak z tego wyjazdu najbardziej zapamiętałam historię o samolocie przekonała mnie ona, że cuda się jednak zdarzają.
poniedziałek, 29 lutego 2016
Szczęśliwe dzieci
To już tydzień od czasu, kiedy razem z dziećmi i mężem wybraliśmy się na wycieczkę. Było bardzo dużo przygotowań, ale wszystko było warte tego, aby nasze dzieci były tak szczęśliwe. Nasza rodzina bardzo lubi aktywnie spędzać czas toteż
postanowiliśmy wyjechać na biwak. Pierwsza atrakcją dla naszych
niesfornych dzieciaków był kompleks basenów z ogromną zjeżdżalni,
tam się wyszalały i wyzbyły zdecydowanie większą część
codziennej dawki energii. Po basenie okazało się, że mam w domu
dwa ogromne głodomory, Kasia i Jacek namówili mnie na niezdrowe
jedzenie w jednym z najbardziej znanych fast food'ów. Nadal jestem
pod wrażeniem ile są w stanie zjeść moje dzieci, choć mój mąż
wcale nie jest gorszy od nich. Po ogromnym obiedzie wybraliśmy się
na spokojniejszą rozrywkę, poszliśmy do kina. Dzieci wybrały
film pod tytułem Memos-Kraina Lodu. Dzieciaki oglądały z
zaciekawieniem bardzo przyjemny film a my z mężem mogliśmy trochę
odetchnąć po pełnym wrażeń przedpołudniem. Film był pełen
pięknych i magicznych postaci, bardzo polecam dla dzieci. Świetnie
zrealizowany pod kątem dzieci właśnie, mnóstwo barwnych postaci,
dialogi pomiędzy postaciami pouczające i przyjazny morał na
zakończenie. nie chcę opowiadać historii ze wszystkimi
szczegółami, bo warto by każdy sam obejrzał tą bajkę z dziećmi
i mógł sam ją ocenić. Po wyjściu z kina prężnie podążyliśmy
ku wyjściu, ale dzieciaki siłą zaciągnęły nas do sklepu z
zabawkami. Powodem była wystawa sklepowa,na której znajdowały się
zabawki w tematyce filmowej.. Bardzo sprytne posunięcie właściciela
sklepu. Dzieciaki zachwycone filmem nie mogły się oprzeć zabawkom.
Kasia wybrała sobie puzzle "przyjaciele z Krainy Lodu"
przedstawiające główną bohaterkę bajecznej krainy a Jacek gre
planszową o tytułowej nazwie filmu tj.: Memos -Kraina Lodu".
Kupiliśmy z mężem gry dla dzieci,żeby miały pamiątkę z naszej
wycieczki, poza tym to był świetny element przetargowy na kolejny
dzień. Tego dnia było już za poźno by zagrać w gry dzieci,
musiały być grzeczne by móc zacząć dzień nastepny od tej
czynności. Dzieci były posłuszne, więc zgodnie z obietnica
następnego dnia, zaraz po śniadaniu, zabrały się najpierw za
układanie puzzli a potem za gre planszową. Cały dzień gralismy
razem z dziećmi na stoliczku wystawionym przed domkiem, na swiezym
powietrzu. Całą rodziną świetnie sie bawiliśmy dzięki temu,że
znaliśmy film i mogliśmy dodatkowo dzielić się swoimi odczuciami
do różnych postaci i sytuacji ukazanych na ekranie. To był
naprawdę przemiły weekend, trafiony pomysł na film a także pomysł
dzieci na zakup tych gier.
Zawody drużynowe
Bardzo się cieszę, że mój syn będzie uczestniczył w zabawach drużynowych zorganizowanych przez jego szkołę. Mają się tam odbyć zawody drużynowe, które mają na celu zapoznać się z nowymi kolegami i koleżankami. Bardzo się cieszył na te zawody i wszystkie wydarzenia z tym związane. 1
września jak zawsze odbyło się oficjalne rozpoczęcie roku, tak
zwana inauguracja roku szkolnego. Na uroczystości pojawiły się
wszystkie klasy; pierwsze, drugie, trzecie, czwarte, piąte no i te
najstarsze czyli szóste. Po oficjalnej przemowie Pani dyrektor
poproszono uczniów o ustawienie się grupami, tj. klasami. W klasach
pierwszych wychowawcy szybko zebrali uczniów wg. listy gdyż dzieci
nie wiedziały jeszcze do których klas należą. Po ustawieniu się
uczniów w grupach rozpoczęła się kilku etapowa rozgrywka. Pierwszy
etap polegał na skakaniu na skakance, należało wykonać jak
największą ilość skoków bez przerwy. Do tej rywalizacji
poproszono po pięciu uczniów z każdej klasy, a wynik uczniów z
każdej klasy był sumowany. Druga dyscypliną był bieg po
wyznaczonym torze z przeszkodami, liczył się najkrótszy czas. Wynik
również był sumowany jak w poprzedniej dyscyplinie, więc wszyscy
musieli się bardzo starać. Trzecim etapem było rozwiązywanie
rebusów. Rozwiązanie każdego dawało pięć punktów a było ich
pięć, dla każdego ucznia po jednym. Na koniec zawodów
rywalizacje były podliczane i wyłoniono zwycięzców z każdego
roku. Najbardziej zadowoleni byli pierwszoklasiści, którzy nie
spodziewali się, że będą tak dobrze się bawić już pierwszego
dnia szkoły. Nagrodami w zabawie były gry planszowe, dla
dziewczynek; puzzle "Barbie" oraz "Jej wysokość
Zosia" a dla chłopców puzzle "Avengers -puzzle Magic
Decor". Oczywiście, żeby nie było pokrzywdzonych i
niezadowolonych dzieci nagrody były dla wszystkich. Po turnieju
dzieci rozeszły się po klasach i tam wychowawca rozdał im nagrody.
Emocji było tak wiele, że dzieci nie chciały słuchać pani gdy
chciała omówić plan lekcji oraz regulamin klasy na przyszły rok.
Aby nie zwariować
Rok w rok jest to samo, prezenty dla dzieci, oj, żeby to było takie proste. A tu jak coś tylko dzieciaki zobaczą to od razu to chcą. Wystarczy, że pojedziemy na zwykłe zakupy spożywcze i one oczywiście chcą to, chcą to, mażę o tym lub o tamtym. I jak później ma człowiek nie zwariować. Prezenty dla dzieci muszą się im podobać bo w innym wypadku
dzieci będą uważały święta za nieudane. Nie mam swoich dzieci
więc trudno mi jest wybrać coś ładnego, zabawnego a jednocześnie
takiego, żeby się na pewno spodobało dzieciom. Przeglądałam
różne strony internetowe aby zorientować się czym teraz
interesują się dzieci i co mogłoby nadawać się na prezent dla
nich. Mam jeszcze sporo czasu, ale to nie jest łatwa decyzja, poza
tym sam dojazd do sklepu i zakup też nie jest łatwym wyczynem w
okresie przedświątecznym. Wpadłam na pomysł, że nie będę
kupowała lalek, książek czy też robotów. Zabawki te szybko się
psują zazwyczaj i tak naprawdę nie dają nic dzieciom poza tym, ze
są. Oczywiście rozwijają wyobraźnię u dzieci ale do tego mogą
użyć nawet zwykłych garnków, kocy, krzeseł (np.do budowania
szałasu w domu). Ja postawiłam na gry planszowe. Nie mogę się
jeszcze zdecydować czy wybrać grę Memos-Kraina Lodu czy 5 sekund.
Gry takie rozwijają myślenie strategiczne, spryt, inteligencję
oraz wyobraźnię. Dla dziewczynek to dobry pomysł, będą mogły
razem spędzać miło czas. A tematyka gier jak sprawdziłam na forach
internetowych jest aktualna dla moich dziewczynek. Dobrym pomysłem
myślę byłoby kupienie jakichś ciekawych puzzli dla dzieci.
Zazwyczaj obrazki ze znanymi postaciami bajek bardzo przyciągają
dzieci, a jeszcze układanie puzzli do tych obrazków musi być dla
nich dobrą zabawą. Bawienie się w układanie części jest również
niezwykle rozwijające, z pozoru łatwe ale wymaga logicznego
myślenia uwagi dziecka. Co do puzzli mam jedną opcje, to musi być
Barbie super księżniczka lub Barbie i jej super przyjaciele. Temat
Barbie zawsze się świetnie przyjmuje, a od kochanej cioci nie
będzie to bajka a rozwijającą zabawa przez puzzle.
Moja opinia o puzzlach
Co jakiś czas staram się przedstawić nowym, młodym mamą rożne relacje z zaobserwowanych zabaw z dziećmi, które doświadczają różnych emocji i nauk z nowych zabawek. Dziś chciała bym przedstawić moją opinię na temat
puzzli dla dzieci, ktore ostatnio znalazłam w sklepie. Moja córka
Zosia bardzo lubi gry planszowe, razem z mężem staramy uczyć
dzieci, że gry komputerowe nie zastąpią tych planszowych. Oboje
uważamy, że puzzle, klocki czy inne zabawki są zdecydowanie
bardziej rozwojową zabawą dla dzieci. Takie zabawy świetnie
pomagają rozwijać zdolności manualne u dzieci, a także
umiejętności logicznego myślenia czy też nauki kolorów,
figur, kształtów.
Kupiłam więc dwa zestawy puzzli dla mojej córki, celowo wybrałam te o nazwie z imieniem mojej córki; "wesoły dzień Zosi" oraz Jej wysokość Zosia". Odbierając Zosię z przedszkola powiedziałam Jej,że mam dla Niej prezent, dzięki temu w zawrotnym tempie ubrała sie i ochoczo dreptała do domu. A w domu wreszcie nastał czas na rozpakowanie zabawek. Zosieńka jak zobaczyła puzzle zaczęła skakać, śmiać i krzyczeć w niebo głosy. Puzzle o Zosieńce bardzo się spodobały córce, ponieważ są kolorowe, mają prześliczne obrazki. Zosi wyobraźnia zaczęła działać, sama stała się księżniczką z obrazka i całe popołudnie opowiadała nam o swoim kolorowym dworze, potem poprosila nas o pomoc w układaniu puzzli. Tak spędziliśmy całą rodziną uroczy wieczór. Osobiście jestem zachwycona tą serią puzzli, bo już dawno moja mała Zosia się tak dobrze nie bawiła przy układaniu puzzli. Dla mnie wielkim pozytywem tej serii jest dostosowanie poziomu trudności gry do wieku wskazanego na opakowaniu puzzli oraz jakość elementów, z ktorych jest utworzona układanka. Cena gry również jest adekwatna do jakości oraz bardzo konkurencyjna w stosunku do innych gier planszowych tego rodzaju. Ciesze się, że udało mi się zrobić taką nie zapowiedzianą niespodziankę Zosi oraz zorganizować w ten sposób przemiłe rodzinne popołudnie w domu. Wszyscy naładowaliśmy w ten sposób "baterie" na następny dzień rodzinnym ciepłem.
Kupiłam więc dwa zestawy puzzli dla mojej córki, celowo wybrałam te o nazwie z imieniem mojej córki; "wesoły dzień Zosi" oraz Jej wysokość Zosia". Odbierając Zosię z przedszkola powiedziałam Jej,że mam dla Niej prezent, dzięki temu w zawrotnym tempie ubrała sie i ochoczo dreptała do domu. A w domu wreszcie nastał czas na rozpakowanie zabawek. Zosieńka jak zobaczyła puzzle zaczęła skakać, śmiać i krzyczeć w niebo głosy. Puzzle o Zosieńce bardzo się spodobały córce, ponieważ są kolorowe, mają prześliczne obrazki. Zosi wyobraźnia zaczęła działać, sama stała się księżniczką z obrazka i całe popołudnie opowiadała nam o swoim kolorowym dworze, potem poprosila nas o pomoc w układaniu puzzli. Tak spędziliśmy całą rodziną uroczy wieczór. Osobiście jestem zachwycona tą serią puzzli, bo już dawno moja mała Zosia się tak dobrze nie bawiła przy układaniu puzzli. Dla mnie wielkim pozytywem tej serii jest dostosowanie poziomu trudności gry do wieku wskazanego na opakowaniu puzzli oraz jakość elementów, z ktorych jest utworzona układanka. Cena gry również jest adekwatna do jakości oraz bardzo konkurencyjna w stosunku do innych gier planszowych tego rodzaju. Ciesze się, że udało mi się zrobić taką nie zapowiedzianą niespodziankę Zosi oraz zorganizować w ten sposób przemiłe rodzinne popołudnie w domu. Wszyscy naładowaliśmy w ten sposób "baterie" na następny dzień rodzinnym ciepłem.
Dzień z ulubioną zabawka w przedszkolu
Powiem wam, że bardzo się cieszę, że zapisałam swoją córkę do tego przedszkola. Jest one bardzo kreatywne, pozwala, aby dzieci się rozwijały w dziedzinach, w których naprawdę dobrze się czują. Panie organizują różne gry i zabawy dla swych podopiecznych. Akurat teraz panie zorganizowały dzień, gdzie można przynieść swą ulubioną zabawkę. Tego dnia dzieci przynoszą swoje ulubione zabawki do
przedszkola i wspólnie z innymi dziećmi sie nimi bawią,
wymieniają się lub po prostu bawią się swoimi ulubionymi
zabawkami. Wsrod dziewczynek ulubiona zabawką są oczywiście lalki
Barbie. Nie znam dziewczynki, ktora by nie wiedziała jak wygląda
lalka Barbie, każda chce ją mieć, ubierać ją, przebierać i
bawić się nią np. w dom. Nawet ja pamiętam ze swojego
dzieciństwa, ze to były najbardziej pożądane lalki wśród
dziewczynek. Ubranka robiło się wtedy ze starych skarpetek,
koszulek czy innych ubrań, które nie nadawały się już dla mnie
do chodzeni? Teraz to samo robi moja Amelka, jakbym widziała siebie
z przed lat. Dlatego często dołączam sie do niej i razem bawimy
sie np. w dom mody i projektujemy ubranka dla jej lalek Barbie. Razem
z mamami w przedszkolu zrobiłyśmy zbiórkę i kupiliśmy grę dla
dziewczynek tj. Puzzle "Barbie-super księżniczka" oraz
"Barbie i jej super przyjaciele"a dla chłopców kilka
samochodów z matą, na ktorej jest namalowany tor samochodowy.
Dziciaki były zachwycone, dziewczynki chyba szczególnie. Ich
ulubione lalki przeniosły sie na obraz puzzli. Cały dzień w
przedszkolu zgodnie układały części układanki tak by powstał
piękny i kolorowy obrazek z pudełka. Panie w przedszkolu miały
obawy czy dziewczynki nie będą się kłócić przy jednej
ukladance, w końcu ułożenie puzzli wymaga współpracy i
koncentracji dzieci. Ku zadowoleniu i zdziwieniu opiekunek i nas mam,
dziewczynki swietnie poradziły sobie z zadaniem i puzzle
"Barbie-super księżniczka" były ułożone bez większego
problemu. Wiecej pracy wymagało ułożenie drugiej układanki:
"Barbie i jej super przyjaciele" ale przy pomocy chłopców
i te puzzle udało sie ułożyć. Tak, chlopcy widząc pracę
dziewczynek nad ułożeniem puzzli sami chcieli się dołączyć. W
ten sposób prawie wszystkie dzieci z grupy Amelki w przedszkolu
zaangażowały się w pracę zespołową. zadowolone dzieciaki
wracając do domu przekrzykiwały się kto więcej części ułożył
i kto miał lepsze pomysły. Myślę, że porrzeba organizować
jeszcze więcej takich akcji w przedszkolu. Dzieci potrzebują nowych
bodźców, a układanie puzzli to zabawa bardzo rozwijającą
zdolności manualne, intelektualne oraz świetnie działają na
wyobraźnię.
Puzzle zamiast gier komputerowych
Jednak zdaźają sie jeszcze takie dzieci na świecie jak mój Bartuś, który zamiast gier komputerowych, gdzie teraz jest tyle przemocy woli spędzać czas ze swymi rodziacami i grać z nimi np. w gry planszowe lub jak jego ulubione układać puzzle. Mój Bartuś ma 8 lat i strasznie szaleje na
punkcie puzzli. Potarfi układać puzzle godzinami. Kupujemy z mężem
puzzle dla Bartka dostosowane poziomem trudności dla niego ale i
również te trudniejsze tak byśmy mogli sie bawić puzzlami całą
rodziną. Ukladanie puzzli to świetna zabawa, która integruje
rodzinę a dzieci bardzo rozwija. Moj Bartuś to prawdziwy chłopak,
uwielbia rozrabiać, bawić się samochodami no i jak wszyscy chłopcy
szaleje teraz na punkcie bajki Avengers. Bartek ma już chyba
wszystkie możliwe postacie z tej bajki. Wpadliśmy z mężem na
pomysł aby połączyć jego zainteresowania i kupiliśmy mu puzzle
"Avengers-magic decor". Puzzle przedstawiaja ulubione
pistacie Bartka no i to puzzle, czyli ulubiona zabawa mojego
kochanego dziecka. Kiedy rozpakował zakupy myślałam, że moje
dziecko oszaleje ze szczęścia. Skakał i krzyczał
wciąż:"Avengers-magic decor" ! Tak! Najlepsze puzzle na
świecie! Było już dosyć późno ale Bartek tak sie cieszył, że
pozwoliłam mu ułożyć puzzle. Następnego dnia była sobota, więc
nie musiał rano wstawać- mógł odespać. Bartuś ułożył puzzle
jeszcze tego samego wieczora, a najzabawniejszy moment był wtedy gdy
zgasiliśmy w pokoju światło. Po zgaszeniu światła okazało sie,
że puzzle te świecą w ciemności. niesamowite wrażenie. Bartek
był zachwycony, że ma swoje ulubione postacie na puzzlach i na
dodatek świecą w ciemności jak prawdziwi bohaterowie z super mocą.
Mój mąż obiecał synowi, że nastepnego dnia powiesi puzzle
synkowi nad łóżkiem aby jego super bohaterowie nad nim czuwali w
czasie snu.Tak też się stało, tata powiesił puzzle Avengers na
ścianie a Bartuś zaprosił kolegów, żeby pochwalić się jakie
nowe super puzzle udało mu się ułożyć. Dzieciaki były
zachwycone ukladanką, bardzo żałowały, że nie mogły ułożyć
jej z Bartkiem. Ale obiecałam im, że kupimy Bartkowi jeszcze jedne
puzzle z tej serii i wtedy zaprosimy kolegów syna na wspólną
zabawę.
Więzy rodzinne
Jak w każdą niedzielę bez wyjątku, niezależnie od pogody, czy to deszcz, czy to
słońce spotykamy się z rodziną lub znajomymi by spędzić
wspólnie czas na wesoło.Akurat teraz wypadło na to, że wszyscy, którzy będą dostępni i wolni spotkają sie u nas, aby spędzić razem czas. To już taka nasza tradycja, aby nie zaniedbywać więzów rodzinnych. Przed każdym spotkaniem ustalamy kto
przynosi grę ze sobą oraz czy ma to być gra planszowa czy też
puzzle lub klocki. Pamiętamy oczywiście o tym,że poziom trudności
gry musi być dostosowany do wieku i umiejętności naszych dzieci.
Chodzi o to by wszyscy brali czynny udział w zabawie i każdy mógł
się dobrze bawić. Czasem dzielimy się na grupy tak by każde
dziecko miało dorosłego w drużynie, wtedy gra jest jeszcze
bardziej ciekawa. Choć zdarzało się też i tak, że to grupa
dzieci przeciwko dorosłym wygrywała. Dzieci mają dużą
wyobraźnię, spryt i bystrość umysłu. Niejeden dorosły mógłby
się spalić ze wstydu przy pomysłach dzieci. Pewnej niedzieli,
którą osobiście bardzo dobrze i mile zapamiętałam spotkaliśmy
się z moimi rodzicami, zazwyczaj konserwatywni i mało aktywni we
wszelako pojętych rozrywkach ludzie. Aby im ułatwić zadanie
pozwoliłam im wybrać gre, z którą się u nas pojawią. Rodzice
wybrali grę o nazwie: "5sekund". Dla nas było to bardzo
fajne rozwiązanie gdyż dzieciaki miały już styczność z tą grą
gdyż kilka dni wcześniej grały w grę pt.;"5sekund Junior",
w wersję gry przeznaczoną dla młodszych dzieci, ze względu na ich
młodszych kolegów. Gra zakupiona przez rodziców okazała się więc
świetnym trafem. Szczerze mówiąc nie spodziewałam się takiegu
przebiegu wydarzeń. Po przyjeździe rodzicow najpierw zjedliśmy
razem obiad a następnie przy kawie i herbacie zabraliśmy sie za
czytanie instrukcji gry i ustalanie szczegółowych zasad gry. Juz na
tym etapie było dużo śmiechu i zabawy. Gdy już ustaliliśmy
zasady gry i podział na drużyny zaczęliśmy grać. Kazda z drużyn
miała czas, że była na prowadzeniu ale chwile potem już inna
drużyna wychodziła na prowadzenie. Tym sposobem gra 5 sekund dała
nam wiele emocji. Dzieci próbowały oszukiwać, żeby przechytrzyć
rywali. Dorośli natomiast układali sobie różne cele strategiczne.
Każdy na swój sposób próbował obrać drogę strategiczną do
wygrania tej gry. Ostatecznie wygrał dziadek z wnuczkiem. Moim
zdaniem jednak wszyscy byli wygrani, bo niedziela byla spedzona w
cieplym gronie rodziny, mogliśmy się bardziej zintegrować i
poświęcić sobie czas, którego tak mało jest w ciągu tygodnia.
Dziadkowie już sie zapowiedzieli na kolejna niedziele, babcia
powiedziała, że koniecznie musi sie odegrać i następnym razem
wygra z dziadkiem. Jak się okazuje rodzice mają jeszcze wiele
pozostałości z dzieciństwa, ktore warto pobudzić.
Prezent za dobre oceny
I mnie to spotkało, muszę kupić jakiś prezent dla mojego synka, gdyż obiecałam mu coś ciekawego za dobre oceny, które ostatnimi czasy bardzo często mu się zdarzają. Chciałabym
podzielić się moim ostatnim odkryciem w sklepie z zabawkami. Otóż
będąc w sklepie i wybierając prezent dla mojego syna poprosiłam o
pomoc panią ekspedientkę. Bardzo dobrze znam mojego syna ale zawsze
mam problem z doborem odpowiedniego prezentu dla niego. Trudno mi
określić czym najbardziej lubią się bawić dzieci w wieku mojego
syna. Mój Max ma 10 lat i ciagle mi powtarza,ze jest dużym
chłopcem, ja natomiast wiem, że to jeszcze dziecko i jeszcze dużo
czasu minie nim dorośnie. Pani w sklepie doradziła mi zatem abym
kupiła zabawkę elektroniczną na wzór gadżetów dla dorosłych
mężczyzn. Przyniosła mi nowoczesny zegarek dla dzieci. Na pierwszy
rzut oka wydawał się być zwyczajny ale ku mojemu zdziwieniu miał
mnóstwo ciekawych opcji. Zegarek VTech-Kidizoom Smart Watch ma
przeróżne opcje wykorzystania. Główna funkcja zegarka to
oczywiście zegarek, mozna sobie ustawić ulubioną tapetę
wyświetlania i tarczę, datę a także stoper. Dzieci często bawią
się w gry na czas, więc uważam, że jest to świetne rozwiązanie.
co więcej zegarek ten posiada opcje robienia zdjęć i nagrywania.
Nieoprawdopodobne! Zegarek wygląda bardzo zwyczajnie i prosto a
można nim robić zdjęcia a nawet nagrywać krotkie filmy. Dzieciaki
mogą uwiecznić wyjątkowe wydarzenia w szkole, po szkole czy na
wycieczce. Nie trzeba im dawać drogich aparatów i obawiać sie, że
się zniszczą lub zagubią. Zegarek ten posiada również dyktafon,
mój Max bedzie mógł robić szybkie notatki.. to dla niego świetne
rozwiązanie, zawsze zapomina przekazać mi co Pani mówiła w
szkole by przekazać rodzicom, teraz będzie mógł sobie nagrać
krótką notatkę głosową, którą później odtworzy w domu.
Kupilam ten zegarek, Max był bardzo zadowolony z prezentu. Zegarek
nosi codziennie do szkoły. Po powrocie codziennie przychodzi się
pochwalić swoimi zdjęciami, co zrobił na plastyce cz też jak sie
bawił z kolegami. Ja jestem bardzo zadowolona z zegarka
VTech-Kidizom Smart Watch, ponieważ w końcu udało mi się kupić
coś trafionego dla syna, z czego jest bardzo zadowolony a poza tym
jego zegarek przydaje mi się czasem na zakupach ;)
Walka z porannym wstawaniem
Dzisiaj
przedszkole " Uśmiechnięta buźka" do którego uczęszcza
moje dziecko zorganizowało wycieczkę do pobliskiego zoo. Wycieczka
ta miała się odbyć w ramach edukacji dzieci. Dzieci powinny
wiedzieć jak w rzeczywistości wyglądają zwierzęta, o których
rozmawia się w czasie zajęć w przedszkolu. Wyjazd na wycieczkę
był bardzo wcześnie rano, pobudka o 6:00 dla mojego dziecka jest
niewykonalna. Gdzie każdego dnia odbywamy walkę z czasem, aby tylko zdążyć gdziekolwiek ponieważ moje dziecko odziedziczyło po swym tatusiu chęć długiego spania, a w szczególności rano. Lecz ku mojemu zdumieniu mój Bartuś wstał bez
żadnego problemu. Od momentu przebudzenia nie było innego tematu
niż wycieczka, na którą tak strasznie nie mógł się doczekać.
Wciąż tylko zadawał pytania jakie zwierzęta będzie mógł
zobaczyć, czy będzie mógł nakarmić jakieś zwierzęta, dotknąć
je, pogłaskać. Jak nigdy bardzo szybko się wyszykował i był
gotowy do przedszkola. Wszyscy mali uczniowie czekali już o 7 rano
przed budynkiem przedszkola i byli gotowi wsiąść do autokaru.
Dzieciaki się pożegnały i pojechały z opiekunami na ich wyczekaną
wycieczkę. Bardzo się martwiłam o mojego Bartka, o to czy nic mu
się nie stało, czy dobrze się bawi.. Niepotrzebnie! Wycieczka
wróciła cała i zdrowa o około godziny 17. Mój Bartuś wyskoczył
radośnie z autokaru wtulając się w moje ramiona. Natychmiast
zaczął opowiadać co widział, gdzie był, co robił. Nie pozwolił
nawet spokojnie pożegnać się z Paniami opiekunkami. Wracając
wpadłam na pomysł, że kupię mu jakąś grę, która będzie
nawiązywała do tematyki wycieczki. Kupiliśmy grę pt..:"Farma"
oraz "Kąpiel prosiaczka" . Bartek mógł pobawić się
jeszcze układając puzzle, na których był obrazek zwierząt,
które spotkał w zoo. Układając wspominał jeszcze jak podobały
mu się zwierzęta: konie, kozy, świnki, krowy, a nawet osły. Bardzo
wiele zapamiętał o zwierzętach, które mógł dotknąć lub
pogłaskać. To dowód na to, ze nauka dzieci powinna się odbywać
wykorzystując wszystkie bodźce, a w szczególności wzrok, dotyk i
węch. Puzzle ułożył bardzo szybko, z niewielką moją pomocą.
Ułożone obrazki nakleiliśmy na tekturkę i powiesiliśmy na
ścianie. Teraz jak przychodzą do nas goście Bartek zaprasza gości
pokazuje na puzzle i wspomina wycieczkę do zoo.
Subskrybuj:
Posty (Atom)