poniedziałek, 29 lutego 2016

Niezapowiedziana wizyta

Była ciepła, leniwa niedziela. Niczego się nie spodziewając, odpoczywałam u siebie w mieszkaniu. Gdy nagle usłyszałam, że ktoś puka do drzwi, o dziwo okazało się, że wpadli moi rodzice bez zapowiedzi. Wyjaśnili  mi, że to są bilety z biura podróży na Wyspy Kanaryjskie. Mamy tam spędzić dwa tygodnie w jednym z luksusowych hoteli. Mój dwuletni braciszek, Oluś, zostanie pod opieką mojej babci.
Gdy się zbliżał dzień wyjazdu, w całym domu panował bałagan. Nikt nie mógł znaleźć swoich rzeczy. Pakowaliśmy tylko najpotrzebniejsze ubrania, ale moja mama nie mogła ich pomieścić w walizce. Jak zwykle miała ich za dużo.
Ja pakowałam się osobiście więc wzięłam potrzebne rzeczy, byłam bardzo zaskoczona, że znalazło się miejsce w mej walizce na rzeczy zbędne, ale umilające czas. Wzięłam puzzle- Przyjaciele z krainy lodu i grę planszową- 5 sekund junior. Wieczorem położyliśmy się wcześniej  spać, aby z samego rana udać się na lotnisko.
Wypoczęci i pełni emocji weszliśmy na pokład samolotu. Lot przebiegł nam spokojnie.
W końcu dotarliśmy na miejsce. Gdy rozejrzałam się wokół, nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Krajobraz był piękny! Palmy, plaże, ocean. Wszystko
to pierwszy raz zobaczyłam na żywo. Rodzicom też się tu bardzo spodobało.
W hotelu mieliśmy zarezerwowane dwa pokoje. Po krótkim odpoczynku
i pierwszym posiłku, udaliśmy się na plażę. Było tam wielu ludzi, ale naszą uwagę przykuł tłum stojący przy wraku samolotu. Podeszliśmy bliżej. Niestety, nie rozumieliśmy o czym rozmawiają, ale na pewno było to coś bardzo interesującego. Po chwili usłyszeliśmy głos mówiący w języku polskim. Rozglądaliśmy się i zauważyliśmy młode małżeństwo. Mój tata zebrał się na odwagę i podszedł do nich. Zapytał , co się tu stało, że wszyscy ludzie są tacy zaszokowani. Kobieta wytłumaczyła, że cztery osoby stojące koło samolotu. Właśnie wróciły po trzech tygodniach pobytu na bezludnej wyspie. Znalazły się tam w wyniku katastrofy samolotu. Na szczęście wszyscy przeżyli. Dzięki sporym zapasom jedzenia
i umiejętności jego zdobycia nie wykończył ich głód. Znaleźli także źródło wody nadającej się do picia. Po dwutygodniowych poszukiwaniach odnalazła ich grupa ratowników. Była to głośna historia, opisana w wielu gazetach. Nie dawano tym osobom szans na przeżycie. Dlatego wszyscy
są tacy zdziwieni ich powrotem. Tata nam to opowiedział, ale nie mogłyśmy
w to z mamą uwierzyć. W końcu wróciliśmy do hotelu i położyliśmy się spać. Byliśmy bardzo zmęczeni.
Dwa tygodnie pobytu na wakacjach minęły szybko i były naprawdę udane. Miło je wspominam. Żal było odjeżdżać, ale tęskniłam za rodzinką. Jednak z tego wyjazdu najbardziej zapamiętałam historię o samolocie przekonała  mnie ona, że cuda się jednak zdarzają.

Szczęśliwe dzieci

To już tydzień od czasu, kiedy razem z dziećmi i mężem wybraliśmy się na wycieczkę. Było bardzo dużo przygotowań, ale wszystko było warte tego, aby nasze dzieci były tak szczęśliwe. Nasza rodzina bardzo lubi aktywnie spędzać czas toteż postanowiliśmy wyjechać na biwak. Pierwsza atrakcją dla naszych niesfornych dzieciaków był kompleks basenów z ogromną zjeżdżalni, tam się wyszalały i wyzbyły zdecydowanie większą część codziennej dawki energii. Po basenie okazało się, że mam w domu dwa ogromne głodomory, Kasia i Jacek namówili mnie na niezdrowe jedzenie w jednym z najbardziej znanych fast food'ów. Nadal jestem pod wrażeniem ile są w stanie zjeść moje dzieci, choć mój mąż wcale nie jest gorszy od nich. Po ogromnym obiedzie wybraliśmy się na spokojniejszą rozrywkę, poszliśmy do kina. Dzieci wybrały film pod tytułem Memos-Kraina Lodu. Dzieciaki oglądały z zaciekawieniem bardzo przyjemny film a my z mężem mogliśmy trochę odetchnąć po pełnym wrażeń przedpołudniem. Film był pełen pięknych i magicznych postaci, bardzo polecam dla dzieci. Świetnie zrealizowany pod kątem dzieci właśnie, mnóstwo barwnych postaci, dialogi pomiędzy postaciami pouczające i przyjazny morał na zakończenie. nie chcę opowiadać historii ze wszystkimi szczegółami, bo warto by każdy sam obejrzał tą bajkę z dziećmi i mógł sam ją ocenić. Po wyjściu z kina prężnie podążyliśmy ku wyjściu, ale dzieciaki siłą zaciągnęły nas do sklepu z zabawkami. Powodem była wystawa sklepowa,na której znajdowały się zabawki w tematyce filmowej.. Bardzo sprytne posunięcie właściciela sklepu. Dzieciaki zachwycone filmem nie mogły się oprzeć zabawkom. Kasia wybrała sobie puzzle "przyjaciele z Krainy Lodu" przedstawiające główną bohaterkę bajecznej krainy a Jacek gre planszową o tytułowej nazwie filmu tj.: Memos -Kraina Lodu". Kupiliśmy z mężem gry dla dzieci,żeby miały pamiątkę z naszej wycieczki, poza tym to był świetny element przetargowy na kolejny dzień. Tego dnia było już za poźno by zagrać w gry dzieci, musiały być grzeczne by móc zacząć dzień nastepny od tej czynności. Dzieci były posłuszne, więc zgodnie z obietnica następnego dnia, zaraz po śniadaniu, zabrały się najpierw za układanie puzzli a potem za gre planszową. Cały dzień gralismy razem z dziećmi na stoliczku wystawionym przed domkiem, na swiezym powietrzu. Całą rodziną świetnie sie bawiliśmy dzięki temu,że znaliśmy film i mogliśmy dodatkowo dzielić się swoimi odczuciami do różnych postaci i sytuacji ukazanych na ekranie. To był naprawdę przemiły weekend, trafiony pomysł na film a także pomysł dzieci na zakup tych gier.

Zawody drużynowe

Bardzo się cieszę, że mój syn będzie uczestniczył w zabawach drużynowych zorganizowanych przez jego szkołę. Mają się tam odbyć zawody drużynowe, które mają na celu zapoznać się z nowymi kolegami i koleżankami. Bardzo się cieszył na te zawody i wszystkie wydarzenia z tym związane.  1 września jak zawsze odbyło się oficjalne rozpoczęcie roku, tak zwana inauguracja roku szkolnego. Na uroczystości pojawiły się wszystkie klasy; pierwsze, drugie, trzecie, czwarte, piąte no i te najstarsze czyli szóste. Po oficjalnej przemowie Pani dyrektor poproszono uczniów o ustawienie się grupami, tj. klasami. W klasach pierwszych wychowawcy szybko zebrali uczniów wg. listy gdyż dzieci nie wiedziały jeszcze do których klas należą. Po ustawieniu się uczniów w grupach rozpoczęła się kilku etapowa rozgrywka. Pierwszy etap polegał na skakaniu na skakance, należało wykonać jak największą ilość skoków bez przerwy. Do tej rywalizacji poproszono po pięciu uczniów z każdej klasy, a wynik uczniów z każdej klasy był sumowany. Druga dyscypliną był bieg po wyznaczonym torze z przeszkodami, liczył się najkrótszy czas. Wynik również był sumowany jak w poprzedniej dyscyplinie, więc wszyscy musieli się bardzo starać. Trzecim etapem było rozwiązywanie rebusów. Rozwiązanie każdego dawało pięć punktów a było ich pięć, dla każdego ucznia po jednym. Na koniec zawodów rywalizacje były podliczane i wyłoniono zwycięzców z każdego roku. Najbardziej zadowoleni byli pierwszoklasiści, którzy nie spodziewali się, że będą tak dobrze się bawić już pierwszego dnia szkoły. Nagrodami w zabawie były gry planszowe, dla dziewczynek; puzzle "Barbie" oraz "Jej wysokość Zosia" a dla chłopców puzzle "Avengers -puzzle Magic Decor". Oczywiście, żeby nie było pokrzywdzonych i niezadowolonych dzieci nagrody były dla wszystkich. Po turnieju dzieci rozeszły się po klasach i tam wychowawca rozdał im nagrody. Emocji było tak wiele, że dzieci nie chciały słuchać pani gdy chciała omówić plan lekcji oraz regulamin klasy na przyszły rok.

Aby nie zwariować

Rok w rok jest to samo, prezenty dla dzieci, oj, żeby to było takie proste. A tu jak coś tylko dzieciaki zobaczą to od razu to chcą. Wystarczy, że pojedziemy na zwykłe zakupy spożywcze i one oczywiście chcą to, chcą to, mażę o tym lub o tamtym. I jak później ma człowiek nie zwariować. Prezenty dla dzieci muszą się im podobać bo w innym wypadku dzieci będą uważały święta za nieudane. Nie mam swoich dzieci więc trudno mi jest wybrać coś ładnego, zabawnego a jednocześnie takiego, żeby się na pewno spodobało dzieciom. Przeglądałam różne strony internetowe aby zorientować się czym teraz interesują się dzieci i co mogłoby nadawać się na prezent dla nich. Mam jeszcze sporo czasu, ale to nie jest łatwa decyzja, poza tym sam dojazd do sklepu i zakup też nie jest łatwym wyczynem w okresie przedświątecznym. Wpadłam na pomysł, że nie będę kupowała lalek, książek czy też robotów. Zabawki te szybko się psują zazwyczaj i tak naprawdę nie dają nic dzieciom poza tym, ze są. Oczywiście rozwijają wyobraźnię u dzieci ale do tego mogą użyć nawet zwykłych garnków, kocy, krzeseł (np.do budowania szałasu w domu). Ja postawiłam na gry planszowe. Nie mogę się jeszcze zdecydować czy wybrać grę Memos-Kraina Lodu czy 5 sekund. Gry takie rozwijają myślenie strategiczne, spryt, inteligencję oraz wyobraźnię. Dla dziewczynek to dobry pomysł, będą mogły razem spędzać miło czas. A tematyka gier jak sprawdziłam na forach internetowych jest aktualna dla moich dziewczynek. Dobrym pomysłem myślę byłoby kupienie jakichś ciekawych puzzli dla dzieci. Zazwyczaj obrazki ze znanymi postaciami bajek bardzo przyciągają dzieci, a jeszcze układanie puzzli do tych obrazków musi być dla nich dobrą zabawą. Bawienie się w układanie części jest również niezwykle rozwijające, z pozoru łatwe ale wymaga logicznego myślenia uwagi dziecka. Co do puzzli mam jedną opcje, to musi być Barbie super księżniczka lub Barbie i jej super przyjaciele. Temat Barbie zawsze się świetnie przyjmuje, a od kochanej cioci nie będzie to bajka a rozwijającą zabawa przez puzzle.

Moja opinia o puzzlach

Co jakiś czas staram się przedstawić nowym, młodym mamą rożne relacje z zaobserwowanych zabaw z dziećmi, które doświadczają różnych emocji i nauk z nowych zabawek. Dziś chciała bym przedstawić moją opinię na temat puzzli dla dzieci, ktore ostatnio znalazłam w sklepie. Moja córka Zosia bardzo lubi gry planszowe, razem z mężem staramy uczyć dzieci, że gry komputerowe nie zastąpią tych planszowych. Oboje uważamy, że puzzle, klocki czy inne zabawki są zdecydowanie bardziej rozwojową zabawą dla dzieci. Takie zabawy świetnie pomagają rozwijać zdolności manualne u dzieci, a także umiejętności logicznego myślenia czy też nauki kolorów, figur, kształtów.
Kupiłam więc dwa zestawy puzzli dla mojej córki, celowo wybrałam te o nazwie z imieniem mojej córki; "wesoły dzień Zosi" oraz Jej wysokość Zosia". Odbierając Zosię z przedszkola powiedziałam Jej,że mam dla Niej prezent, dzięki temu w zawrotnym tempie ubrała sie i ochoczo dreptała do domu. A w domu wreszcie nastał czas na rozpakowanie zabawek. Zosieńka jak zobaczyła puzzle zaczęła skakać, śmiać i krzyczeć w niebo głosy. Puzzle o Zosieńce bardzo się spodobały córce, ponieważ są kolorowe, mają prześliczne obrazki. Zosi wyobraźnia zaczęła działać, sama stała się księżniczką z obrazka i całe popołudnie opowiadała nam o swoim kolorowym dworze, potem poprosila nas o pomoc w układaniu puzzli. Tak spędziliśmy całą rodziną uroczy wieczór. Osobiście jestem zachwycona tą serią puzzli, bo już dawno moja mała Zosia się tak dobrze nie bawiła przy układaniu puzzli. Dla mnie wielkim pozytywem tej serii jest dostosowanie poziomu trudności gry do wieku wskazanego na opakowaniu puzzli oraz jakość elementów, z ktorych jest utworzona układanka. Cena gry również jest adekwatna do jakości oraz bardzo konkurencyjna w stosunku do innych gier planszowych tego rodzaju. Ciesze się, że udało mi się zrobić taką nie zapowiedzianą niespodziankę Zosi oraz zorganizować w ten sposób przemiłe rodzinne popołudnie w domu. Wszyscy naładowaliśmy w ten sposób "baterie" na następny dzień rodzinnym ciepłem.

Dzień z ulubioną zabawka w przedszkolu

Powiem wam, że bardzo się cieszę, że zapisałam swoją córkę do tego przedszkola. Jest one bardzo kreatywne, pozwala, aby dzieci się rozwijały w dziedzinach, w których naprawdę dobrze się czują.  Panie organizują różne gry i zabawy dla swych podopiecznych. Akurat teraz panie zorganizowały dzień, gdzie można przynieść swą ulubioną zabawkę. Tego dnia dzieci przynoszą swoje ulubione zabawki do przedszkola i wspólnie z innymi dziećmi sie nimi bawią, wymieniają się lub po prostu bawią się swoimi ulubionymi zabawkami. Wsrod dziewczynek ulubiona zabawką są oczywiście lalki Barbie. Nie znam dziewczynki, ktora by nie wiedziała jak wygląda lalka Barbie, każda chce ją mieć, ubierać ją, przebierać i bawić się nią np. w dom. Nawet ja pamiętam ze swojego dzieciństwa, ze to były najbardziej pożądane lalki wśród dziewczynek. Ubranka robiło się wtedy ze starych skarpetek, koszulek czy innych ubrań, które nie nadawały się już dla mnie do chodzeni? Teraz to samo robi moja Amelka, jakbym widziała siebie z przed lat. Dlatego często dołączam sie do niej i razem bawimy sie np. w dom mody i projektujemy ubranka dla jej lalek Barbie. Razem z mamami w przedszkolu zrobiłyśmy zbiórkę i kupiliśmy grę dla dziewczynek tj. Puzzle "Barbie-super księżniczka" oraz "Barbie i jej super przyjaciele"a dla chłopców kilka samochodów z matą, na ktorej jest namalowany tor samochodowy. Dziciaki były zachwycone, dziewczynki chyba szczególnie. Ich ulubione lalki przeniosły sie na obraz puzzli. Cały dzień w przedszkolu zgodnie układały części układanki tak by powstał piękny i kolorowy obrazek z pudełka. Panie w przedszkolu miały obawy czy dziewczynki nie będą się kłócić przy jednej ukladance, w końcu ułożenie puzzli wymaga współpracy i koncentracji dzieci. Ku zadowoleniu i zdziwieniu opiekunek i nas mam, dziewczynki swietnie poradziły sobie z zadaniem i puzzle "Barbie-super księżniczka" były ułożone bez większego problemu. Wiecej pracy wymagało ułożenie drugiej układanki: "Barbie i jej super przyjaciele" ale przy pomocy chłopców i te puzzle udało sie ułożyć. Tak, chlopcy widząc pracę dziewczynek nad ułożeniem puzzli sami chcieli się dołączyć. W ten sposób prawie wszystkie dzieci z grupy Amelki w przedszkolu zaangażowały się w pracę zespołową. zadowolone dzieciaki wracając do domu przekrzykiwały się kto więcej części ułożył i kto miał lepsze pomysły. Myślę, że porrzeba organizować jeszcze więcej takich akcji w przedszkolu. Dzieci potrzebują nowych bodźców, a układanie puzzli to zabawa bardzo rozwijającą zdolności manualne, intelektualne oraz świetnie działają na wyobraźnię.

Puzzle zamiast gier komputerowych

Jednak zdaźają sie jeszcze takie dzieci na świecie jak mój Bartuś, który zamiast gier komputerowych, gdzie teraz jest tyle przemocy woli spędzać czas ze swymi rodziacami i grać z nimi np. w gry planszowe lub jak jego ulubione układać puzzle. Mój Bartuś ma 8 lat i strasznie szaleje na punkcie puzzli. Potarfi układać puzzle godzinami. Kupujemy z mężem puzzle dla Bartka dostosowane poziomem trudności dla niego ale i również te trudniejsze tak byśmy mogli sie bawić puzzlami całą rodziną. Ukladanie puzzli to świetna zabawa, która integruje rodzinę a dzieci bardzo rozwija. Moj Bartuś to prawdziwy chłopak, uwielbia rozrabiać, bawić się samochodami no i jak wszyscy chłopcy szaleje teraz na punkcie bajki Avengers. Bartek ma już chyba wszystkie możliwe postacie z tej bajki. Wpadliśmy z mężem na pomysł aby połączyć jego zainteresowania i kupiliśmy mu puzzle "Avengers-magic decor". Puzzle przedstawiaja ulubione pistacie Bartka no i to puzzle, czyli ulubiona zabawa mojego kochanego dziecka. Kiedy rozpakował zakupy myślałam, że moje dziecko oszaleje ze szczęścia. Skakał i krzyczał wciąż:"Avengers-magic decor" ! Tak! Najlepsze puzzle na świecie! Było już dosyć późno ale Bartek tak sie cieszył, że pozwoliłam mu ułożyć puzzle. Następnego dnia była sobota, więc nie musiał rano wstawać- mógł odespać. Bartuś ułożył puzzle jeszcze tego samego wieczora, a najzabawniejszy moment był wtedy gdy zgasiliśmy w pokoju światło. Po zgaszeniu światła okazało sie, że puzzle te świecą w ciemności. niesamowite wrażenie. Bartek był zachwycony, że ma swoje ulubione postacie na puzzlach i na dodatek świecą w ciemności jak prawdziwi bohaterowie z super mocą. Mój mąż obiecał synowi, że nastepnego dnia powiesi puzzle synkowi nad łóżkiem aby jego super bohaterowie nad nim czuwali w czasie snu.Tak też się stało, tata powiesił puzzle Avengers na ścianie a Bartuś zaprosił kolegów, żeby pochwalić się jakie nowe super puzzle udało mu się ułożyć. Dzieciaki były zachwycone ukladanką, bardzo żałowały, że nie mogły ułożyć jej z Bartkiem. Ale obiecałam im, że kupimy Bartkowi jeszcze jedne puzzle z tej serii i wtedy zaprosimy kolegów syna na wspólną zabawę.

Więzy rodzinne

Jak w każdą niedzielę bez wyjątku, niezależnie od pogody, czy to deszcz, czy to słońce spotykamy się z rodziną lub znajomymi by spędzić wspólnie czas na wesoło.Akurat teraz wypadło na to, że wszyscy, którzy będą dostępni i wolni spotkają sie u nas, aby spędzić razem czas. To już taka nasza tradycja, aby nie zaniedbywać więzów rodzinnych.  Przed każdym spotkaniem ustalamy kto przynosi grę ze sobą oraz czy ma to być gra planszowa czy też puzzle lub klocki. Pamiętamy oczywiście o tym,że poziom trudności gry musi być dostosowany do wieku i umiejętności naszych dzieci. Chodzi o to by wszyscy brali czynny udział w zabawie i każdy mógł się dobrze bawić. Czasem dzielimy się na grupy tak by każde dziecko miało dorosłego w drużynie, wtedy gra jest jeszcze bardziej ciekawa. Choć zdarzało się też i tak, że to grupa dzieci przeciwko dorosłym wygrywała. Dzieci mają dużą wyobraźnię, spryt i bystrość umysłu. Niejeden dorosły mógłby się spalić ze wstydu przy pomysłach dzieci. Pewnej niedzieli, którą osobiście bardzo dobrze i mile zapamiętałam spotkaliśmy się z moimi rodzicami, zazwyczaj konserwatywni i mało aktywni we wszelako pojętych rozrywkach ludzie. Aby im ułatwić zadanie pozwoliłam im wybrać gre, z którą się u nas pojawią. Rodzice wybrali grę o nazwie: "5sekund". Dla nas było to bardzo fajne rozwiązanie gdyż dzieciaki miały już styczność z tą grą gdyż kilka dni wcześniej grały w grę pt.;"5sekund Junior", w wersję gry przeznaczoną dla młodszych dzieci, ze względu na ich młodszych kolegów. Gra zakupiona przez rodziców okazała się więc świetnym trafem. Szczerze mówiąc nie spodziewałam się takiegu przebiegu wydarzeń. Po przyjeździe rodzicow najpierw zjedliśmy razem obiad a następnie przy kawie i herbacie zabraliśmy sie za czytanie instrukcji gry i ustalanie szczegółowych zasad gry. Juz na tym etapie było dużo śmiechu i zabawy. Gdy już ustaliliśmy zasady gry i podział na drużyny zaczęliśmy grać. Kazda z drużyn miała czas, że była na prowadzeniu ale chwile potem już inna drużyna wychodziła na prowadzenie. Tym sposobem gra 5 sekund dała nam wiele emocji. Dzieci próbowały oszukiwać, żeby przechytrzyć rywali. Dorośli natomiast układali sobie różne cele strategiczne. Każdy na swój sposób próbował obrać drogę strategiczną do wygrania tej gry. Ostatecznie wygrał dziadek z wnuczkiem. Moim zdaniem jednak wszyscy byli wygrani, bo niedziela byla spedzona w cieplym gronie rodziny, mogliśmy się bardziej zintegrować i poświęcić sobie czas, którego tak mało jest w ciągu tygodnia. Dziadkowie już sie zapowiedzieli na kolejna niedziele, babcia powiedziała, że koniecznie musi sie odegrać i następnym razem wygra z dziadkiem. Jak się okazuje rodzice mają jeszcze wiele pozostałości z dzieciństwa, ktore warto pobudzić.

Prezent za dobre oceny

I mnie to spotkało, muszę kupić jakiś prezent dla mojego synka, gdyż obiecałam mu coś ciekawego za dobre oceny, które ostatnimi czasy bardzo często mu się zdarzają. Chciałabym podzielić się moim ostatnim odkryciem w sklepie z zabawkami. Otóż będąc w sklepie i wybierając prezent dla mojego syna poprosiłam o pomoc panią ekspedientkę. Bardzo dobrze znam mojego syna ale zawsze mam problem z doborem odpowiedniego prezentu dla niego. Trudno mi określić czym najbardziej lubią się bawić dzieci w wieku mojego syna. Mój Max ma 10 lat i ciagle mi powtarza,ze jest dużym chłopcem, ja natomiast wiem, że to jeszcze dziecko i jeszcze dużo czasu minie nim dorośnie. Pani w sklepie doradziła mi zatem abym kupiła zabawkę elektroniczną na wzór gadżetów dla dorosłych mężczyzn. Przyniosła mi nowoczesny zegarek dla dzieci. Na pierwszy rzut oka wydawał się być zwyczajny ale ku mojemu zdziwieniu miał mnóstwo ciekawych opcji. Zegarek VTech-Kidizoom Smart Watch ma przeróżne opcje wykorzystania. Główna funkcja zegarka to oczywiście zegarek, mozna sobie ustawić ulubioną tapetę wyświetlania i tarczę, datę a także stoper. Dzieci często bawią się w gry na czas, więc uważam, że jest to świetne rozwiązanie. co więcej zegarek ten posiada opcje robienia zdjęć i nagrywania. Nieoprawdopodobne! Zegarek wygląda bardzo zwyczajnie i prosto a można nim robić zdjęcia a nawet nagrywać krotkie filmy. Dzieciaki mogą uwiecznić wyjątkowe wydarzenia w szkole, po szkole czy na wycieczce. Nie trzeba im dawać drogich aparatów i obawiać sie, że się zniszczą lub zagubią. Zegarek ten posiada również dyktafon, mój Max bedzie mógł robić szybkie notatki.. to dla niego świetne rozwiązanie, zawsze zapomina przekazać mi co Pani mówiła w szkole by przekazać rodzicom, teraz będzie mógł sobie nagrać krótką notatkę głosową, którą później odtworzy w domu. Kupilam ten zegarek, Max był bardzo zadowolony z prezentu. Zegarek nosi codziennie do szkoły. Po powrocie codziennie przychodzi się pochwalić swoimi zdjęciami, co zrobił na plastyce cz też jak sie bawił z kolegami. Ja jestem bardzo zadowolona z zegarka VTech-Kidizom Smart Watch, ponieważ w końcu udało mi się kupić coś trafionego dla syna, z czego jest bardzo zadowolony a poza tym jego zegarek przydaje mi się czasem na zakupach ;)

Walka z porannym wstawaniem

Dzisiaj przedszkole " Uśmiechnięta buźka" do którego uczęszcza moje dziecko zorganizowało wycieczkę do pobliskiego zoo. Wycieczka ta miała się odbyć w ramach edukacji dzieci. Dzieci powinny wiedzieć jak w rzeczywistości wyglądają zwierzęta, o których rozmawia się w czasie zajęć w przedszkolu. Wyjazd na wycieczkę był bardzo wcześnie rano, pobudka o 6:00 dla mojego dziecka jest niewykonalna. Gdzie każdego dnia odbywamy walkę z czasem, aby tylko zdążyć gdziekolwiek  ponieważ moje dziecko odziedziczyło po swym tatusiu chęć długiego spania, a w szczególności rano.  Lecz ku mojemu zdumieniu mój Bartuś wstał bez żadnego problemu. Od momentu przebudzenia nie było innego tematu niż wycieczka, na którą tak strasznie nie mógł się doczekać. Wciąż tylko zadawał pytania jakie zwierzęta będzie mógł zobaczyć, czy będzie mógł nakarmić jakieś zwierzęta, dotknąć je, pogłaskać. Jak nigdy bardzo szybko się wyszykował i był gotowy do przedszkola. Wszyscy mali uczniowie czekali już o 7 rano przed budynkiem przedszkola i byli gotowi wsiąść do autokaru. Dzieciaki się pożegnały i pojechały z opiekunami na ich wyczekaną wycieczkę. Bardzo się martwiłam o mojego Bartka, o to czy nic mu się nie stało, czy dobrze się bawi.. Niepotrzebnie! Wycieczka wróciła cała i zdrowa o około godziny 17. Mój Bartuś wyskoczył radośnie z autokaru wtulając się w moje ramiona. Natychmiast zaczął opowiadać co widział, gdzie był, co robił. Nie pozwolił nawet spokojnie pożegnać się z Paniami opiekunkami. Wracając wpadłam na pomysł, że kupię mu jakąś grę, która będzie nawiązywała do tematyki wycieczki. Kupiliśmy grę pt..:"Farma" oraz "Kąpiel prosiaczka" . Bartek mógł pobawić się jeszcze układając puzzle, na których był obrazek zwierząt, które spotkał w zoo. Układając wspominał jeszcze jak podobały mu się zwierzęta: konie, kozy, świnki, krowy, a nawet osły. Bardzo wiele zapamiętał o zwierzętach, które mógł dotknąć lub pogłaskać. To dowód na to, ze nauka dzieci powinna się odbywać wykorzystując wszystkie bodźce, a w szczególności wzrok, dotyk i węch. Puzzle ułożył bardzo szybko, z niewielką moją pomocą. Ułożone obrazki nakleiliśmy na tekturkę i powiesiliśmy na ścianie. Teraz jak przychodzą do nas goście Bartek zaprasza gości pokazuje na puzzle i wspomina wycieczkę do zoo.