czwartek, 29 czerwca 2017

Urodziny Karoliny

Karolina, koleżanka z klasy mojej córki zaprosiła ją na urodziny. Wakacje w pełni wiec impreza urodzinowa będzie udana. Moja córa bardzo się cieszyła, bo to zawsze dobry pretekst na spotkanie się z koleżankami z klasy podczas wakacji.  Obie mają po osiem lat więc przyjęcie będzie na pewno pełne niespodzianek. Wszystko zostało zaplanowane na przyszły piątek na godzinę 16:00 więc mamy trochę czasu, aby kupić ładny prezent.
W poniedziałek jedziemy w odwiedziny do babci, bo ma imieniny więc i jej musimy sprawić jakiś podarunek. Wybrałyśmy się  wraz z moja Jolą do centrum handlowego z nadzieją na to, że wszystko znajdziemy w jednym miejscu. Niestety to wszystko okazało się nie takie proste, ponieważ nie przypuszczałam, że dziewczynki w wieku mojej córki są aż tak wybredne. Starałam się coś kupić według własnego gustu, ale Jola co chwile mnie upominała mówiąc, że taki rzeczy nie są już modne i dziewczynki się tym nie interesują. Chciałam kupić jakaś zabawkę, może puzzle Droidy, Jej wysokośc Zosia lub 5 sekund Junior- grę planszową, ale w ostateczności kupiłyśmy Karolinie  album z naklejkami jej ulubionego zespołu, który zresztą jak się dowiedziałam jest najlepszy na świecie.
Dla babci kupiłyśmy piękny kaszmirowy sweterek w jasnym, beżowym kolorze. W tym wypadku to ja mogłam podjąć decyzję.
U babci imieniny rozpoczęły się o 17:00 więc zdążyłyśmy ze wszystkim. Na szczęście mieszka w tym samym mieście co my więc nie było problemu z dojazdem. Razem z mężem i Jola wręczyliśmy babci prezent i bukiecik kwiatków od Joli. Bardzo się ucieszyła z naszego prezentu. Przyszła część naszej rodziny z czego babcia cieszyła się najbardziej.  Był tort i wiele łakoci jak to u babci.
Całe przyjęcie odbyło się w bardzo przyjemnej atmosferze. Każdy był zadowolony z tego, że babci był bardzo szczęśliwa.
Po powrocie do domu Jola poszła spać a ja musiałam zapakować jeszcze jej prezent dla koleżanki. Nadszedł piątek a moja córka już nie mogła się doczekać godziny 16:00. Gdy już się zebraliśmy ze wszystkim pojechaliśmy na urodziny koleżanki. Na miejscu było jeszcze pięć koleżanek. Mama Karoliny zapewniła mnie, że nie mam się o co martwić i zakończenie przyjęcia planowane jest na godzinę dziewiąta wieczorem. Gdy przyjęcie się zakończyło odebrałam Jole ledwo żywą. Była już tak zmęczona i pełna wrażeń, że zasnęła już w samochodzie. Na drugi dzień zapytałam ją jak się podobało, opowiedziała mi, że było super i, że jej prezent okazał się jednym z najlepszych. Z ciekawości zapytałam co jeszcze dostała od innych dziewczynek to wymieniła mi, że były min. gdy planszowe, puzzle i dużo słodyczy. Wszystko udało się perfekcyjnie.

Wyprawa do nas

Nastały takie czasy, w których każdy z nas pędzi. Wszystko jest prowadzone na wysokich obrotach. Coraz mniej czasu spędzamy z rodziną. Więc postanowiłam organizować u nas w domu spotkania na gry planszowe i puzzle, w które graliśmy wszyscy razem. Pamiętamy oczywiście o tym, że poziom trudności gry musi być dostosowany do wieku i umiejętności naszych dzieci. Chodzi o to by wszyscy brali czynny udział w zabawie i każdy mógł się dobrze bawić. Czasem dzielimy się na grupy tak by każde dziecko miało dorosłego w drużynie, wtedy gra jest jeszcze bardziej ciekawa. Choć zdarzało się też i tak, że to grupa dzieci przeciwko dorosłym wygrywała. Dzieci mają dużą wyobraźnię, spryt i bystrość umysłu. Niejeden dorosły mógłby się spalić ze wstydu przy pomysłach dzieci. Pewnej niedzieli, którą osobiście bardzo dobrze i mile zapamiętałam spotkaliśmy się z moimi rodzicami, zazwyczaj konserwatywni i mało aktywni we wszelako pojętych rozrywkach ludzie. Aby im ułatwić zadanie pozwoliłam im wybrać gre, z którą się u nas pojawią. Rodzice wybrali grę o nazwie: Piotruś. Dla nas było to bardzo fajne rozwiązanie gdyż dzieciaki miały już styczność z tą grą gdyż kilka dni wcześniej grały w grę i układał puzzle, w wersję gry przeznaczoną dla młodszych dzieci, ze względu na ich młodszych kolegów. Gra zakupiona przez rodziców okazała się więc świetnym trafem. Szczerze mówiąc nie spodziewałam się takiego przebiegu wydarzeń. Po przyjeździe rodziców najpierw zjedliśmy razem obiad a następnie przy kawie i herbacie zabraliśmy sie za czytanie instrukcji gry i ustalanie szczegółowych zasad gry. Juz na tym etapie było dużo śmiechu i zabawy. Gdy już ustaliliśmy zasady gry i podział na drużyny zaczęliśmy grać. Kazda z drużyn miała czas, że była na prowadzeniu ale chwile potem już inna drużyna wychodziła na prowadzenie. Tym sposobem gra Fabryka eksplozjidała nam wiele emocji. Dzieci próbowały oszukiwać, żeby przechytrzyć rywali. Dorośli natomiast układali sobie różne cele strategiczne. Każdy na swój sposób próbował obrać drogę strategiczną do wygrania tej gry. Ostatecznie wygrał dziadek z wnuczkiem. Moim zdaniem jednak wszyscy byli wygrani, bo niedziela byla spedzona w cieplym gronie rodziny, mogliśmy się bardziej zintegrować i poświęcić sobie czas, którego tak mało jest w ciągu tygodnia. Dziadkowie już sie zapowiedzieli na kolejna niedziele, babcia powiedziała, że koniecznie musi sie odegrać i następnym razem wygra z dziadkiem. Jak się okazuje rodzice mają jeszcze wiele pozostałości z dzieciństwa, ktore warto pobudzić.

Cztery pory roku

Lato, lato i po lecie. Każdy z nas chciał by aby trwało jak najdłużej. Aby słoneczko grzało i dzień był dłuższy. Lecz nasz klimat przewiduje cztery pory roku.  Co tu robić jak nikomu nie chce się wychodzić, każdy z znajomych woli posiedzieć w ciepłym domku popijając gorącą herbatkę przy ciekawym filmie w telewizji. Poprosiłam mamę, czy może skusi się na zagranie ze mną w grę planszowa Kalejdoskop 0 gier lub ułoży puzzle- Wesoły dzień Zosi, lec niestety nie dała się namówić. Zrezygnowałam z dalszego namawiania i wróciłam do swego pokoju, aby dalej obserwować co dzieje się za oknem.
Mężczyzna zgarniał liście w jedno miejsce i teraz wyglądały jakby one także marzły od chłodnego wiatru. Postanowiłam, że zarzucę żółty szalik na szyję i wyjdę z domu.
 Stanowił on kontrast z brązowymi liśćmi i pustymi gałęziami drzew. Pasował także do mojego ciemnozielonego swetra. Miałam na sobie barwy jesieni i tylko żółty szalik przypominał, że świat składa się z innych kolorów niż tylko odcieni szarości. W powietrzu czułam zapach wypalanej trawy. Zbliżała się zima można było to poznać po zwiniętych pąkach kwiatów, po grubszych kurtkach przechodniów i dzięki chłodnemu wiatru, który ocierał się o moje policzki. Wystawiłam twarz do słońca. Teraz było już bliżej nas. Przepędziło chmury deszczowe i ogrzewało nasze blade twarze. Spacerowałam po parku szukając wyjątkowych liści do zasuszenia. Postanowiłam schować cząstkę jesieni do książki. Zawsze gdy ja otworzę poczuję rześki jesienny poranek. Pod nogi zatulały się dwa dojrzałe kasztany. Pachniały świeżo rozłupaną łupinka. Odbijało się w nich słońce. Były gładkie i całe brązowe. Schowałam je w dłoni i poczułam ciepło bijące z serca kasztanów. To w nich żyła jesień. Jesień była także na liściach, które schowałam do książek. Widziałam ją także na niebie i wyczułam w powietrzu. Jesień przepełniła cały świat. Ludziom ocierała się o policzki, mężczyźnie zamiatającym liście tańczyła pomiędzy dłońmi. Lubiłam przyglądać się jesieni jak wypełnia świat. Przygotowuje do nadejścia zimy, przyzwyczaja do ciepłych swetrów i butów. Jesień odchodzi zawsze szybko, nie pyta czy powinna jeszcze zostać. Pozostawia po sobie ślady, których szukam tak jak dziś na wypadek gdybym tęskniła.

Pomóc dla Antosia

Mam przyjaciółkę, która sama wychowuje niepełnosprawne dziecko o imieniu Antoś. Bardzo ja lubie, wiec chciałam jej jakoś pomóc. zorganizowałam dla niej i dziecka wyjazd na obóz rehabilitacyjny. Cieszyła się, że mogą pomóc jej dziecku i jej samej, poprzez spotkanie się  rodzicami z takimi samymi problemami.  I tak było jak myślała.
Gdy rodzice rozmawiali,  opiekunowie w miedzy czasie zajmowali się ich dziećmi.  Zapewniali im wiele gier towarzyskich, a dla dzieci, które nie mogły chodzić, biegać siedziały przy stolikach na których układały wieloelementowe puzzle. Gdy niektóre dzieci skończyły już grać i trochę się zmęczyły usiadły na materacach i odpoczywały.
Po pewnym czasie rodzice odebrali dzieci i opiekunowie pokazali im sale w której będą przebywały ich dzieci. W tych salach były dwa lóżka,  małe szafki, szafa i mały regał na którym było wiele kolorowych gier planszowych, zabawek i  puzzli, z których dzieci mogły korzystać między zabiegami i w wolnym czasie.
 Opiekunka grupy mówiła ze w czasie pobytu rehabilitacjnego będzie organizowana wycieczka dla dzieci do parku miniatur i oprócz zwiedzania będzie tam też plac zabaw na którym dzieci będą mogły bawić się, a opiekunowie zapewniają im wiele atrakcji, zabaw towarzyskich i gier.Dzieci na pewno będą zadowolone jeśli rodzice wyrażaj zgodę, aby ich dzieciaki pojechały  na taka wycieczkę muszą wyrazić zgodę na piśmie.
 Znajoma wyraziła zgodę pożegnała się z córką i zostawiła ja w pokoju gdzie już przebywały inne chore dzieci. Dziewczynka ułożyła sobie na swojej szafce zabawki puzzle i gry planszowe które zabrała z sobą z domu bo myślała ze nie będzie tyle zabawek w ośrodku.

Za wcześnie

Bartek mój syn, chodzi do szkoły już. Są to początki więc wszystko jest dla niego nowe i bardzo ekscytujące. Bardzo się cieszymy, że trafiła mu się taka miła i ogarnięta pani wychowawczyni. Aby wszyscy się dobrze poznali pani zorganizowała wycieczkę do zoo. 
Wszystko było zorganizowane na wczas rano. Myślałam, że będzie się ociągał bo to dla niego bardzo wczesna pora.  Od momentu przebudzenia nie było innego tematu niż wycieczka, na którą tak strasznie nie mógł się doczekać. Wciąż tylko zadawał pytania jakie zwierzęta będzie mógł zobaczyć, czy będzie mógł nakarmić jakieś zwierzęta, dotknąć je, pogłaskać. Jak nigdy bardzo szybko sie wyszykował i był gotowy do przedszkola. Wszyscy mali uczniowie czekali juz o 7 rano przed budynkiem przedszkola i byli gotowi wsiąść do autokaru. Dzieciaki się pozegnały i pojechały z opiekunami na ich wyczekaną wycieczkę. Bardzo się martwiłam o mojego Bartka, o to czy nic mu się nie stało, czy dobrze się bawi.. Niepotrzebnie! Wycieczka wróciła cała i zdrowa o około godziny 17. Mój Bartuś wyskoczył radośnie z autokaru wtulając się w moje ramiona. Natychmiast zaczął opowiadać co widział, gdzie był, co robił. Nie pozwolił nawet spokojnie pożegnać się z Paniami opiekunkami. Był tak zachwycony całą tą wycieczka, że pomyślałam, że muszę ta chwilę jakoś zapisać w jego pamięci. Wracając wpadłam na pomysł, że kupię mu jakąś grę, która będzie nawiązywała do tematyki wycieczki. Kupiliśmy grę pt.: Kalejdoskop 50 gier i Ego . Bartek mógł pobawić się jeszcze układając puzzle, na których był obrazek zwierząt, które spotkał w zoo. Układając wspominał jeszcze jak podobały mu się zwierzęta: konie, kozy,świnki,krowy, a nawet osły. Bardzo wiele zapamiętał o zwierzętach, które mógł dotknąć lub pogłaskać. To dowód na to, ze nauka dzieci powinna sie odbywać wykorzystując wszystkie bodźce, a w szczególności wzrok, dotyk i węch. Puzzle ułożył bardzo szybko, z niewielką moją pomocą. Ulożone obrazki nakleiliśmy na tekturkę i powiesiliśmy na ścianie. Teraz jak przychodzą do nas goście Bartek zaprasza gości pokazuje na puzzle i wspomina wycieczkę do zoo.

środa, 28 czerwca 2017

Wyprwa extremalna

Wyjazd wakacyjny z dziećmi to wielkie wyzwanie. A z dwójką dzieci to już extremalne.  Aby wszystko spakować i niczego nie zapomnieć, musiałam już wcześniej zacząć zapisywać i notować, aby wszystko było na czas.   Wakacje nad morzem to ulubiony sposób spędzania urlopu przez większość rodzin. Morze Bałtyckie co prawda chłodne, ale za to polskie plaże należą do najpiękniejszych w Europie, wiec od początku wakacji nadmorskie miejscowości oblegane są przez rodziców z dziećmi. Dlatego przed takim wyjazdem i w szczególności z dziećmi dobrze się do niego przygotowałam. Zabrałam wszystkie ubrania dla całej rodziny, sprzęty, gry planszowej 4 pory roku- Fun for everyone gry dla dzieci Comic Race. Przed naszym wyjazdem zapoznałam się z wieloma ofertami i cennymi radami dotyczącymi takiego wyjazdu z dziećmi. Oczywiście większa część mej rodziny zaczęła mi doradzać, że tam najlepiej, tam najtaniej, tam najbliżej. Lecz ja postanowiłam podjąć tą decyzję sama z mężem. Wyjazd na wakacje nad morze dobroczynnie wpływa na zdrowie i odporność co jest dla mnie bardzo ważne ze względu, że moja Kasia dużo choruje więc duża zawartość jodu w powietrzu idealnie poprawi jej stan zdrowia. Dlatego rodzicom takim jak ja dla alergików i często chorujących przedszkolaków zaleca się, by przynajmniej raz w roku wyjechali z dzieckiem na dwa-trzy tygodnie nad Bałtyk. Kąpiele morskie i słoneczne pomogą zahartować mojego Piotrusia i poprawią jego apetyt. Wakacje nad morzem to przede wszystkim wylegiwanie się na plaży, z czego najbardziej cieszą się ja z mężem. Podczas pobytu nad morzem nasze smyki mogą bezkarnie budować wielkie zamki, szukać muszelek i bursztynów na plaży, i pod czujnym okiem mego męża pluskać się w wodzie. Niestety, trzeba pamiętać o kapryśnej polskiej pogodzie. W naszej strefie klimatycznej nie ma gwarancji, że wybierając się na urlop nad morze, trafimy akurat na upały. Może się okazać, że będzie deszczowo przez całe dwa tygodnie. To często zniechęca przed wakacjami nad Bałtykiem, ale my jesteśmy tak pozytywnie nastawienie, że nic nas nie powstrzyma. By uniknąć rozczarowań i mimo wszystko skorzystać z pobytu nad morzem, warto abyśmy przygotowali plan awaryjny na wypadek brzydkiej pogody, bo nie wyobrażam sobie, abym miała nudzić się z dziećmi w hotelu i słuchać ich narzekań. Sprawdziłam wcześniej, gdzie można się wybrać na rowerowe czy piesze wycieczki – niektóre nadmorskie miejscowości są bardzo urokliwe i pełne ciekawych miejsc oraz zabytków, które warto zobaczyć. Oprócz tego dowiedziałam się , czy w wybranej miejscowości są miejsca specjalnie przeznaczone dla dzieci – bajlandie, parki rozrywki czy basen. Wzięłam też ze sobą ulubione zabawki i książeczki dla dzieci, a dla całej rodziny gry planszowe – wówczas nawet brzydka pogoda nad morzem nie zepsuje nam humoru.

Inne wychowanie

Gry komputerowe zawładnęły naszym światem. Teraz nastała era komputerowa. Dobrze, że wychwalałam się, gdzie wolny czas spędzało się na dworze. To jest według mnie jest jedna z najgorszych rzeczy, która mogli wymyśleć, aby ogłupić dzieci. Mam dwójkę dzieci, które są w wieku szkolnym, Mateusza i Wiktorię. Wiktoria jako dziewczynka nie ma takich zapałów do gier komputerowych jak jej brat. Ten to siedzi non stop przy komputerze. Trochę się tym zmartwiłam więc postanowiłam trochę poczytać o tym problemie i natknęłam się na taka wiadomość: ''Zjawisko gier komputerowych budzi obecnie niezwykle silne i bardzo spolaryzowane emocje, zarówno dzieci, młodzieży, jak i dorosłych. Z jednej strony gry komputerowe są odbierane jako nowoczesna i bardzo atrakcyjna zabawa, pozwalająca przeżyć wiele fascynujących przygód w wirtualnym świecie. Z drugiej strony ta ,, nowoczesna forma zabawy” często przeraża ogromnym ładunkiem przemocy i wyrafinowanego okrucieństwa, budząc uzasadniony niepokój wychowawców, psychologów i pedagogów co do negatywnego wpływu tych treści na rozwój dziecka. W poradniach psychologicznych coraz częściej pojawiają się zrozpaczeni rodzice dzieci uzależnionych od gier komputerowych. Uzależnienie to zaczyna się zazwyczaj bardzo niewinnie. Najpierw jest ciekawość i zafascynowanie, dziecko spędza wiele czasu przy grach komputerowych. Zamiast tego wszystkiego powinno kupować się gry planszowe lub puzzle.  Rodzice z dumą patrzą na swoje kilku- czy kilkunastoletnie dziecko, które sprawnie obsługuje komputer, uważając je za młodego geniusza. Rodzice przyzwalają na to, aby dziecko spędzało wiele godzin przed komputerem, gdyż są przekonani, że rozwija ono swoje zainteresowania, a równocześnie jest w domu pod czujnym okiem rodziców. Jednak z czasem syn lub córka zaczynają spędzać coraz więcej czasu przy grach komputerowych, przy próbie oderwania od komputera reagują wybuchami niekontrolowanej złości i agresji. Rodzice powoli tracą kontakt z dzieckiem, a ono samo zatraca kontakt z rzeczywistością, ponieważ najważniejsza staje się gra i czas spędzany w świecie wirtualnym. Zaniepokojeni rodzice szukają pomocy u psychologa, ale często dopiero wówczas, gdy dzieci są już silnie uzależnione od grania: gdy mają zaniki mięśni od siedzenia przy komputerze, gdy nie chodzą do szkoły, nie myją się i przez wiele dni nic nie jedzą. Gdy zostają odizolowane od komputera, pojawiają się u nich objawy abstynencyjne: agresja, rozdrażnienie, bezsenność, reakcje fizjologiczne, jak np. drżączka, depresja, a nawet próby samobójcze. Uzależnienie od gier komputerowych porównuje się do innych uzależnień ze względu na istnienie wielu podobieństw.'' To mnie zwaliło z nóg, byłam przerażona nie na żarty skutkami jakie niesie ze sobą długie siedzenie przy komputerze w tak młodym wieku. Postanowiliśmy z mężem, że wszystkie gry komputerowe zostaną zamienione na gry planszowe i szereg zabawek edukacyjnych.

Matka chrzestna

Ciąża mojej siostry była dla nas wszystkich zaskoczeniem. Oczywiście miłym zaskoczeniem. Gdy dowiedziała się, że będzie to chłopiec to od razu wiadomo, że będzie nazywał się Mateusz i, że będę matką chrzestna. Miałam fakt parę miesięcy, aby przygotować się do tej roli, ale zakup odpowiedniego prezentu nie dawał mi spokoju. Co kupić, aby dziecko miało świetną pamiątkę. To częste pytanie, które zadają sobie sami rodzice. Przy wyborze prezentu w postaci zabawki dla rocznego dziecka muszę pamiętać, że powinna ona być przede wszystkim bezpieczna oraz nie powinna być zbyt wymagająca. Dobra zabawka to taka, która sprawia dziecku dużo radości oraz wzbudza jego zainteresowanie i ciekawość. Pomaga małemu podróżnikowi w poznawaniu świata, nauce nowych rzeczy, pokonywaniu przeszkód oraz rozwija jego zdolności. Muszę być świadoma, że małe dzieci lubią wkładać wszystko do buzi w tym także zabawki, ponieważ ich ciekawość jest tak duża, że chcą wszystkiego spróbować. Dlatego nie mam zamiaru kupować tych z małymi elementami, które są przeznaczone dla tych starszych. Wyobraźnia naszych dzieci nie zna granic, dlatego każda zabawka może stać się niebezpieczna dla naszej pociechy. Zabawki przeważnie posiadają informacje na opakowaniu np. grupę wiekową, instrukcję obsługi oraz wskazówki na temat bezpiecznego użytkowania także będziemy mieli pewność czy dana zabawka jest odpowiednia na prezent dla naszego dziecka. Mimo upływu czasu doskonałym a teraz wręcz kultowym pomysłem na prezent dla dziecka na roczek są zabawki drewniane, które są bezpieczniejsze niż te tradycyjne wykonane z plastiku. Zabawki ekologiczne zostały wykonane z naturalnego tworzywa jakim jest drewno oraz przy pełnym poszanowaniu środowiska naturalnego. Nie posiadają ostrych krawędzi oraz są bardzo trwałe i wytrzymałe na wszelkiego rodzaju uszkodzenia. Drewniane zabawki posiadają interesujące kształty, oryginalne kolory oraz są bardzo miłe w dotyku. Sprawiają że dziecko uczy się każdego dnia czegoś nowego. Pozwalają maluszkowi ćwiczyć koncentrację, wyobraźnie oraz paluszki. Wiele na ten temat poczytałam, wysłuchałam wele opoini i dozłam do wniosku, że najlepszym z prezentów bądą zabawki ponadczasowe, proste w obsłudze i zachęcające do zabawy. Z czasem Mateusz stawał sie coraz starszym chłopcem i mógł już sam składać zamównia u mnie na takie zabawki jak bardzo popularne gry planszowe- 5 sekund Junior, Kalejdoskop 50 gier  lub puzzle Kąpiel Prosiaczka . Teraz przynajmniej wiem comam kupować :)

I tyle zostało

Niestety taka kolej rzeczy, że ludzie odchodzą. W moim przypadku była to moja babcia. Była najwspanialsza osoba na swiecie. Zostało mi po niej mieszkanie, które na mnie przepisała.

Jesteśmy dwa lata po ślubie i niestety nasza sytuacja nie pozwala nam jeszcze, aby iść na tzw. ''swoje''. Oboje pracujemy, ale niestety nie stać nas na swoje mieszkanie więc wiadomość jaką otrzymałam była  dla nas istnym zbawieniem, bo mieszkanie z teściami nie należy do najłatwiejszych. Jeżeli ma się taką teściowa jak ja, która uważa, że musi mnie wszystkiego uczyć, bo czuje taka potrzebę. Mój mąż tłumaczy mi, że nigdy nie miała córki więc chce to przeżyć chyba dzięki mnie. Ja to wszystko rozumiem, ale uczenie mnie najprostszych rzeczy typu mycie okien lub piecznie zwykłego ciasta biszkoptowego nie jest mi naprawdę potrzebne. No ale już wszystko na dobrej drodze do tego, aby mieszkać samemu i starać się o jakieś dziecko, gdyż nadarzają się już do tego odpowiednie warunki.
Mieszkanie było trochę zapuszczone, gdyż babcia mieszkała sama. Była bardzo zaradną osobą, umarła już z powodu chorób starczych, ale trzymała się do samego końca świetnie. Nie chciała żadnej pani do opieki lub pomocy ani pielęgniarki.
Abyśmy mogli się wprowadzić do nowego mieszkania musieliśmy zrobić w nim gruntowny remont. Na szczęście mieliśmy odłożone pieniążki na koncie jeszcze po weselu. Teraz tylko się brać do roboty. Cały remont trwał trochę ponad pół roku, sprawy spadkowe też pochłonęły trochę miesięcy.
Nareszcie nadszedł czas wprowadzenia do nowego mieszkania. Już od rana jeździliśmy z pudłami i całymi gratami. Kartonów było co nie miara. Przy rozpakowywaniu się znalazłam karton, który był podpisany ''rzeczy babci''. Znalazłam tam różne pamiątki po babci, zdjęcia, stare zabawki mojej mamy, jakieś gry planszowe i trochę rzeczy osobistych. Wszystkie te znaleziska zachowaliśmy, aby pamiętać dzięki komu mamy swój własny kąt.

Świetny pomysł

Moje dwa urwisy już są  na tyle duże, że potrafią pisać i czytać więc korzystając z tego, że świta za rogiem, podpowiedziałam im, aby wymyślili fajne listy do świętego Mikołaja.
Każdy już czuje magie świąt, wszystko wokół piękne i błyszczące. Wystawy w sklepach kuszą prezentami i kolorami. I jak tu nie ulec pokusom.
W poniedziałek dwa dni przed wigilia, mama zaprosiła chłopców do pieczenia pierniczków. Och co to się działo, wszędzie mąka w kuchni. Gdy już wszystko zostało ogarnięte chłopcy włożyli ciasteczka do piekarnika i czekali, aż będą gotowe i będzie można je ozdobić. Czekali i czekali, a czas dla nich chyba stanął w miejscu, takie mieli wrażenie. Postanowili, że czas oczekiwania musza czymś zająć, a najlepsza rzeczą do przyspieszenia czasu jest zabawa. Pobrali ze swego pokoju do salonu troszkę gier planszowych takich jak np. 5 sekund Junior, Jej wysokość Zosia i pudełko puzzli- Farma.
W oczekiwaniu na ciasteczka, bliźniaki zdążyły ułożyć puzzle i zagrać jedną kolejkę gry, gdy nagle usłyszeli dźwięk kuchenki, która dawała znać, że ciasteczką są już upieczone. Mama wyjęła z pieca gorącą tace, na której uśmiechały się różne figurki min. bałwanki, gwiazdki, choinki czy aniołki.
I znów kolejny czas oczekiwania, musimy poczekać, aż ostygną. Czas w oczekiwaniu zajęły chłopcom dalsze gry i puzzle. Po godzince chłopcy mogli zacząć ozdabiać świąteczne wypieki, gdzie czekali na to chyba z pół dnia. Mama zaopatrzyła Antosia i Szymona w przeróżne ozdoby, kolorowe posypki, brokaciki, kolorowe lukry i pisaki. Teraz to chyba nie odejdą od stołu szybko, więc mama pokazała i wyjaśniła wszystko swym synom i postanowiła posprzątać mieszkanie. Wiedziała, że to super opcja, ponieważ nikt by się jej nie kręcił pod nogami i mogła to szybko skończyć.
Po dekoracji ciasteczek, ubieraniu choinki, sprzątaniu i gotowaniu przyszedł czas na spędzanie świat w rodzinnej i ciepłej atmosferze, do której Święty Mikołaj był miłym dodatkiem :)