czwartek, 30 marca 2017

Lepsze czasy

Niestety nasze czasy zmieniają się nie do poznania. Nasze dzieciństwa wyglądały całkiem inaczej. Według mnie lepiej.Jak się było młodszym to każdą wolną chwilę spędzało się na dworze z dziećmi. Nie myślało się o tym, aby siedzieć w domu przed komputerami lub na intrenecie nie wspominając już o grach komputerowych. To jest według mnie jest jedna z najgorszych rzeczy, która mogli wymyśleć, aby ogłupić dzieci. Mam dwójkę dzieci, które są w wieku szkolnym, Mateusza i Wiktorię. Wiktoria jako dziewczynka nie ma takich zapałów do gier komputerowych jak jej brat. Ten to siedzi non stop przy komputerze. Trochę się tym zmartwiłam więc postanowiłam trochę poczytać o tym problemie i natknęłam się na taka wiadomość: ''Zjawisko gier komputerowych budzi obecnie niezwykle silne i bardzo spolaryzowane emocje, zarówno dzieci, młodzieży, jak i dorosłych. Z jednej strony gry komputerowe są odbierane jako nowoczesna i bardzo atrakcyjna zabawa, pozwalająca przeżyć wiele fascynujących przygód w wirtualnym świecie. Z drugiej strony ta ,, nowoczesna forma zabawy” często przeraża ogromnym ładunkiem przemocy i wyrafinowanego okrucieństwa, budząc uzasadniony niepokój wychowawców, psychologów i pedagogów co do negatywnego wpływu tych treści na rozwój dziecka. W poradniach psychologicznych coraz częściej pojawiają się zrozpaczeni rodzice dzieci uzależnionych od gier komputerowych. Uzależnienie to zaczyna się zazwyczaj bardzo niewinnie. Najpierw jest ciekawość i zafascynowanie, dziecko spędza wiele czasu przy grach komputerowych. Zamiast tego wszystkiego powinno kupować się gry planszowe lub puzzle.  Rodzice z dumą patrzą na swoje kilku- czy kilkunastoletnie dziecko, które sprawnie obsługuje komputer, uważając je za młodego geniusza. Rodzice przyzwalają na to, aby dziecko spędzało wiele godzin przed komputerem, gdyż są przekonani, że rozwija ono swoje zainteresowania, a równocześnie jest w domu pod czujnym okiem rodziców. Jednak z czasem syn lub córka zaczynają spędzać coraz więcej czasu przy grach komputerowych, przy próbie oderwania od komputera reagują wybuchami niekontrolowanej złości i agresji. Rodzice powoli tracą kontakt z dzieckiem, a ono samo zatraca kontakt z rzeczywistością, ponieważ najważniejsza staje się gra i czas spędzany w świecie wirtualnym. Zaniepokojeni rodzice szukają pomocy u psychologa, ale często dopiero wówczas, gdy dzieci są już silnie uzależnione od grania: gdy mają zaniki mięśni od siedzenia przy komputerze, gdy nie chodzą do szkoły, nie myją się i przez wiele dni nic nie jedzą. Gdy zostają odizolowane od komputera, pojawiają się u nich objawy abstynencyjne: agresja, rozdrażnienie, bezsenność, reakcje fizjologiczne, jak np. drżączka, depresja, a nawet próby samobójcze. Uzależnienie od gier komputerowych porównuje się do innych uzależnień ze względu na istnienie wielu podobieństw.'' To mnie zwaliło z nóg, byłam przerażona nie na żarty skutkami jakie niesie ze sobą długie siedzenie przy komputerze w tak młodym wieku. Postanowiliśmy z mężem, że wszystkie gry komputerowe zostaną zamienione na gry planszowe i szereg zabawek edukacyjnych.

Szczęśliwa mama

Antoś jest dzieckiem niepełnosprawnym, kochanym dzieckiem mojej przyjaciółki. W końcu biedna moja dostała skierowanie na obóz rehabilitacyjny dla swego dziecka. Była bardzo szczęśliwa. Cieszyła się, że mogą pomóc jej dziecku i jej samej, poprzez spotkanie się  rodzicami z takimi samymi problemami.  I tak było jak myślała.
Gdy rodzice rozmawiali,  opiekunowie w miedzy czasie zajmowali się ich dziećmi.  Zapewniali im wiele gier towarzyskich, a dla dzieci, które nie mogły chodzić, biegać siedziały przy stolikach na których układały wieloelementowe puzzle. Gdy niektóre dzieci skończyły już grać i trochę się zmęczyły usiadły na materacach i odpoczywały.
Po pewnym czasie rodzice odebrali dzieci i opiekunowie pokazali im sale w której będą przebywały ich dzieci. W tych salach były dwa lóżka,  małe szafki, szafa i mały regał na którym było wiele kolorowych gier planszowych, zabawek i  puzzli, z których dzieci mogły korzystać między zabiegami i w wolnym czasie.
 Opiekunka grupy mówiła ze w czasie pobytu rehabilitacjnego będzie organizowana wycieczka dla dzieci do parku miniatur i oprócz zwiedzania będzie tam też plac zabaw na którym dzieci będą mogły bawić się, a opiekunowie zapewniają im wiele atrakcji, zabaw towarzyskich i gier.Dzieci na pewno będą zadowolone jeśli rodzice wyrażaj zgodę, aby ich dzieciaki pojechały  na taka wycieczkę muszą wyrazić zgodę na piśmie.
 Znajoma wyraziła zgodę pożegnała się z córką i zostawiła ja w pokoju gdzie już przebywały inne chore dzieci. Dziewczynka ułożyła sobie na swojej szafce zabawki puzzle i gry planszowe które zabrała z sobą z domu bo myślała ze nie będzie tyle zabawek w ośrodku.

Duma ze swego dziecka

Jestem dumna ze swego dziecka. Zapisał się z wielkim entuzjazmem na zawody sportowe organizowane przez swoją szkołe. Bardzo się cieszył na te zawody i wszystkie wydarzenia z tym związane.  1 września jak zawsze odbyło się oficjalne rozpoczęcie roku, tak zwana inauguracja roku szkolnego. Na uroczystości pojawiły się wszystkie klasy; pierwsze, drugie, trzecie, czwarte, piąte no i te najstarsze czyli szóste. Po oficjalnej przemowie Pani dyrektor poproszono uczniów o ustawienie się grupami, tj. klasami. W klasach pierwszych wychowawcy szybko zebrali uczniów wg. listy gdyż dzieci nie wiedziały jeszcze do których klas należą. Po ustawieniu się uczniów w grupach rozpoczęła się kilku etapowa rozgrywka. Pierwszy etap polegał na skakaniu na skakance, należało wykonać jak największą ilość skoków bez przerwy. Do tej rywalizacji poproszono po pięciu uczniów z każdej klasy, a wynik uczniów z każdej klasy był sumowany. Druga dyscypliną był bieg po wyznaczonym torze z przeszkodami, liczył się najkrótszy czas. Wynik również był sumowany jak w poprzedniej dyscyplinie, więc wszyscy musieli się bardzo starać. Trzecim etapem było rozwiązywanie rebusów. Rozwiązanie każdego dawało pięć punktów a było ich pięć, dla każdego ucznia po jednym. Na koniec zawodów rywalizacje były podliczane i wyłoniono zwycięzców z każdego roku. Najbardziej zadowoleni byli pierwszoklasiści, którzy nie spodziewali się, że będą tak dobrze się bawić już pierwszego dnia szkoły. Nagrodami w zabawie były gry planszowe, dla dziewczynek; puzzle "Barbie" oraz "Jej wysokość Zosia" a dla chłopców puzzle "Avengers -puzzle Magic Decor". Oczywiście, żeby nie było pokrzywdzonych i niezadowolonych dzieci nagrody były dla wszystkich. Po turnieju dzieci rozeszły się po klasach i tam wychowawca rozdał im nagrody. Emocji było tak wiele, że dzieci nie chciały słuchać pani gdy chciała omówić plan lekcji oraz regulamin klasy na przyszły rok.

Różnorodność na wakacjach

Wakacje, wakacje nareszcie.Odkładanie pieniążków i wiele wyrzeczeń. U nas oczywiście tez nie obyło się bez komplikacji i utrudnień. Wakacje nad morzem to ulubiony sposób spędzania urlopu przez większość rodzin. Morze Bałtyckie co prawda chłodne, ale za to polskie plaże należą do najpiękniejszych w Europie, wiec od początku wakacji nadmorskie miejscowości oblegane są przez rodziców z dziećmi. Dlatego przed takim wyjazdem i w szczególności z dziećmi dobrze się do niego przygotowałam. Zabrałam wszystkie ubrania dla całej rodziny, sprzęty, gry planszowe, puzzle i gry dla dzieci. Przed naszym wyjazdem zapoznałam się z wieloma ofertami i cennymi radami dotyczącymi takiego wyjazdu z dziećmi. Wyjazd na wakacje nad morze dobroczynnie wpływa na zdrowie i odporność co jest dla mnie bardzo ważne ze względu, że moja Kasia dużo choruje więc duża zawartość jodu w powietrzu idealnie poprawi jej stan zdrowia. Dlatego rodzicom takim jak ja dla alergików i często chorujących przedszkolaków zaleca się, by przynajmniej raz w roku wyjechali z dzieckiem na dwa-trzy tygodnie nad Bałtyk. Kąpiele morskie i słoneczne pomogą zahartować mojego Piotrusia i poprawią jego apetyt.Dobrze, że wzięliśmy gry na urozmaicenie takie jak 5 sekund junior i puzzle. Wakacje nad morzem to przede wszystkim wylegiwanie się na plaży, z czego najbardziej cieszą się ja z mężem. Podczas pobytu nad morzem nasze smyki mogą bezkarnie budować wielkie zamki, szukać muszelek i bursztynów na plaży, i pod czujnym okiem mego męża pluskać się w wodzie. Niestety, trzeba pamiętać o kapryśnej polskiej pogodzie. W naszej strefie klimatycznej nie ma gwarancji, że wybierając się na urlop nad morze, trafimy akurat na upały. Może się okazać, że będzie deszczowo przez całe dwa tygodnie. To często zniechęca przed wakacjami nad Bałtykiem, ale my jesteśmy tak pozytywnie nastawienie, że nic nas nie powstrzyma. By uniknąć rozczarowań i mimo wszystko skorzystać z pobytu nad morzem, warto abyśmy przygotowali plan awaryjny na wypadek brzydkiej pogody. Sprawdziłam wcześniej, gdzie można się wybrać na rowerowe czy piesze wycieczki – niektóre nadmorskie miejscowości są bardzo urokliwe i pełne ciekawych miejsc oraz zabytków, które warto zobaczyć. Oprócz tego dowiedziałam się , czy w wybranej miejscowości są miejsca specjalnie przeznaczone dla dzieci – bajlandie, parki rozrywki czy basen. Wzięłam też ze sobą ulubione zabawki i książeczki dla dzieci, a dla całej rodziny gry planszowe – wówczas nawet brzydka pogoda nad morzem nie zepsuje nam humoru.

Kostium na bal przebierańców

Nasze dziecko już jest w takim wieku, gdzie zaczynają się strojenia na bale przebierańców. U nas każdy miał jakieś zajęcie, aby kostium się udał.  Ja osobiście musiałam dopilnować, aby sala była przybrana i ustrojona według tematu przewodniego, którym była czary i magia. Kolega Janusz był odpowiedzialny za organizację jedzenia i poczęstunku dla gości i uczestników naszej zabawy, Marysia miała za zadanie zorganizować gry i zabawy, które miały się odbywać w przerwach pomiędzy tańcami i zabawami. Przygotowała min. wiele gier i zabaw, w których można było wygrać ciekawe nagrody. Było tam np. gra planszowa Memos- Kraina lodu, gra planszowa 5 sekund czy seria puzzli- Jej wysokość Zosia.
 Każdy sam wymyślał kostium. Ja przebrałam się za wesołą czarownicę. Wszyscy mieli kolorowe stroje. Bawiliśmy się wspaniale, nagle… zaczęło grzmieć, trzaskać piorunami. Po chwili znalazłam miotłę, tak jakby ktoś mi ją podrzucił. Usiadłam na niej i uniosłam się do góry. Zamknęłam oczy, a jak je otworzyłam wokoło był inny świat.
Wszyscy bawili się i tańczyli. Chciałam wrócić do domu. Spytałam się pewnej pani, gdzie jestem. Ona powiedziała, że w Zaczarowanym świecie, gdzie nikt się nie nudzi. Rozejrzałam się dookoła i powiedziałam: Ja chcę do domu! Wtedy pani wskazała na górę, gdzie stał różowy pałacyk, westchnęłam i znów powtórzyłam: Ja chcę do domu!!! A pani na to: To jest twój dom. Ta miotła, na której przyleciałaś do Zaczarowanego świata jest czarodziejska i wyczarowała go specjalnie dla ciebie. To znaczy, że już nigdy nie wrócę do mojego  prawdziwego domu we Wrocławiu? I usłyszałam, że czarownica Iwona, jest chora, a Zaczarowany świat  ma kłopoty.
Postanowiłam: POMOGĘ! Powiedziałam: Dobrze, co mam zrobić… Jak ci to wytłumaczyć? Chodź ze mną do pałacyku. Na drzwiach pisało: Rodzina Niebieskookich , było coś rozlane. Spytałam się Sary, bo tak nazywała się ta kobieta: Gdzie jest ta czarownica? Sara nie wiedziała, ale zapytała się służby pałacowej. Ona wskazała drzwi żółtego pokoju. Podeszłam do tej czarownicy. Okazało się, że to moja mama! Bardzo się ucieszyłam! Jednak nadal nie rozumiem, dlaczego czasami sny są rzeczywistością.

Prezenty dla dzieciaczków

Święta tuż tuż, więc muszę wymyślić jakieś prezenty dla swych pacjentów. Szymona i Antka. Zastanawiałam się co by im tu kupić więc postanowiłam podsunąć im pomysł napisania listów do świętego Mikołaja. Odrazu im ten pomysł przypadł do gustu.
Każdy już czuje magie świąt, wszystko wokół piękne i błyszczące. Wystawy w sklepach kuszą prezentami i kolorami. I jak tu nie ulec pokusom.
W poniedziałek dwa dni przed wigilia, mama zaprosiła chłopców do pieczenia pierniczków. Och co to się działo, wszędzie mąka w kuchni. Gdy już wszystko zostało ogarnięte chłopcy włożyli ciasteczka do piekarnika i czekali, aż będą gotowe i będzie można je ozdobić. Czekali i czekali, a czas dla nich chyba stanął w miejscu, takie mieli wrażenie. Postanowili, że czas oczekiwania musza czymś zająć, a najlepsza rzeczą do przyspieszenia czasu jest zabawa. Pobrali ze swego pokoju do salonu troszkę gier planszowych takich jak np. 5 sekund Junior, Jej wysokość Zosia i pudełko puzzli- Farma.
W oczekiwaniu na ciasteczka, bliźniaki zdążyły ułożyć puzzle i zagrać jedną kolejkę gry, gdy nagle usłyszeli dźwięk kuchenki, która dawała znać, że ciasteczką są już upieczone. Mama wyjęła z pieca gorącą tace, na której uśmiechały się różne figurki min. bałwanki, gwiazdki, choinki czy aniołki.
I znów kolejny czas oczekiwania, musimy poczekać, aż ostygną. Czas w oczekiwaniu zajęły chłopcom dalsze gry i puzzle. Po godzince chłopcy mogli zacząć ozdabiać świąteczne wypieki, gdzie czekali na to chyba z pół dnia. Mama zaopatrzyła Antosia i Szymona w przeróżne ozdoby, kolorowe posypki, brokaciki, kolorowe lukry i pisaki. Teraz to chyba nie odejdą od stołu szybko, więc mama pokazała i wyjaśniła wszystko swym synom i postanowiła posprzątać mieszkanie. Wiedziała, że to super opcja, ponieważ nikt by się jej nie kręcił pod nogami i mogła to szybko skończyć.
Po dekoracji ciasteczek, ubieraniu choinki, sprzątaniu i gotowaniu przyszedł czas na spędzanie świat w rodzinnej i ciepłej atmosferze, do której Święty Mikołaj był miłym dodatkiem :)

Wydarzenie dla przedszkolaków

Dla dzieci z naszego przedszkola została zorganizowana wycieczka do zoo. Nasze dzieci są bardzo szczęśliwe. Jest to duże wydarzenie dla nich. Wyjazd na wycieczkę był bardzo wcześnie rano, pobudka o 6:00 dla mojego dziecka jest niewykonalna wręcz ku mojemu zdumieniu mój Bartuś wstał bez rzadnego problemu. Myślałam, że będzie się ociągał bo to dla niego bardzo wczesna pora.  Od momentu przebudzenia nie było innego tematu niż wycieczka, na którą tak strasznie nie mógł się doczekać. Wciąż tylko zadawał pytania jakie zwierzęta będzie mógł zobaczyć, czy będzie mógł nakarmić jakieś zwierzęta, dotknąć je, pogłaskać. Jak nigdy bardzo szybko sie wyszykował i był gotowy do przedszkola. Wszyscy mali uczniowie czekali juz o 7 rano przed budynkiem przedszkola i byli gotowi wsiąść do autokaru. Dzieciaki się pozegnały i pojechały z opiekunami na ich wyczekaną wycieczkę. Bardzo się martwiłam o mojego Bartka, o to czy nic mu się nie stało, czy dobrze się bawi.. Niepotrzebnie! Wycieczka wróciła cała i zdrowa o około godziny 17. Mój Bartuś wyskoczył radośnie z autokaru wtulając się w moje ramiona. Natychmiast zaczął opowiadać co widział, gdzie był, co robił. Nie pozwolił nawet spokojnie pożegnać się z Paniami opiekunkami. Był tak zachwycony całą tą wycieczka, że pomyślałam, że muszę ta chwilę jakoś zapisać w jego pamięci. Wracając wpadłam na pomysł, że kupię mu jakąś grę, która będzie nawiązywała do tematyki wycieczki. Kupiliśmy grę pt.: Kalejdoskop 50 gier i Ego . Bartek mógł pobawić się jeszcze układając puzzle, na których był obrazek zwierząt, które spotkał w zoo. Układając wspominał jeszcze jak podobały mu się zwierzęta: konie, kozy,świnki,krowy, a nawet osły. Bardzo wiele zapamiętał o zwierzętach, które mógł dotknąć lub pogłaskać. To dowód na to, ze nauka dzieci powinna sie odbywać wykorzystując wszystkie bodźce, a w szczególności wzrok, dotyk i węch. Puzzle ułożył bardzo szybko, z niewielką moją pomocą. Ulożone obrazki nakleiliśmy na tekturkę i powiesiliśmy na ścianie. Teraz jak przychodzą do nas goście Bartek zaprasza gości pokazuje na puzzle i wspomina wycieczkę do zoo.

Dziecinada

Nastolatki w gimnazjum uważają się już za dorosłe. Każdy z nich chce być już dorosły i odpowiadać za siebie. Co to była za oburzenie, gdy pani w szkole zadała na zadanie domowe prace, którą uważali za bardzo prostą.
Alicja i jej najlepsza przyjaciółka Maja miały do wykonania projekt na historię. Polegał on na tym, żeby z kilku starych przedmiotów zrobić jeden nowy wynalazek XXI wieku. Na miejsce poszukiwań wybrały strych Alicji. Znalazły tam przeróżne stare obrazy, wykrzywiony widelec, jakieś klocki, gry planszowe 5 sekund junior i grę Kalejdoskop 50 gier po jej młodszym braciszku i pękniętą piłkę do grania w nogę. Wydawało się, że mogą z tego zrobić widelec obłożony klockami, który mógłby być rakietą kosmiczną, albo obraz z ramą z piłki jako małe kino domowe. Ale dziewczynkom te pomysły wydały się zbyt nudne, jak na 5 klasę. Wracały już do domu, gdy Maja zauważyła na schodku parę dziurawych czerwonych skarpetek w kolorowe ciapki i nagle ją olśniło:
- Możemy zrobić z tych skarpetek ciepłe ogrzewacze do rąk!
Przed zabraniem sie do pracy postanowiły się odprężyć, pograły w Kalejdoskop 50 gier i 5 sekund. Po tym wzięły się do pracy. Alicja przyniosła nitki i drobną igiełkę, a Maja dzbanek gorącej wody i dziwną gumową poduszeczkę, taką jak ma pani pielęgniarka w szkole - tylko ona ma ją z lodem. Po skończonej pracy dziewczynki wraz z psem Alicji Galeryjką wyszły na długi jesienny spacer.
Następnego dnia przyniosły do szkoły ciepłe, zacerowane ładnie skarpetko-ogrzewacze. Oczywiście dostały obie 5 z dużymi plusami. Po powrocie do domu Alicja zobaczyła krzątającą się po korytarzu babcię Gosię.
- Babciu czy coś się stało?
- Nie, wszystko dobrze.
- Popatrz babciu, jaki wykonałyśmy z Mają projekt.
- Ojej, to moje skarpetki, wszędzie ich szukałam!
- O nie.
- Nie przejmuj się, o ale ładnie mi je zaszyłaś. Dziękuję.
Alicja miała wyzuty sumienia, że zabrały rzeczy babci bez jej wiedzy i zgody. Chciała jej to jakoś wynagrodzić i postanowiła, że ich praca szkolna, za którą otrzymały 5 przekaże swe babci, której na pewno taki prezent się przyda.
Doszyła do skarpet trzy kolorowe guziczki, które idealnie komponowały się z czerwienią skarpet.
Zapakowały je w ładny papier ozdobny i postanowiła wręczyć je babci na drugi dzień. Gdy wróciła ze szkoły pobiegła do swego pokoju, wyjęła z szafy małe zawiniątko i wręczyła je babci.
Babcia niczego nie świadoma bardzo podziękowała wnuczce i przyjęła prezent. Po rozpakowaniu była bardzo ucieszona, a zarazem wzruszona. Zima była za pasem więc wiedziała, że taki prezent na pewno się jej przyda.

Sanatorium

We wrześniu u nas w rodzinie jest bardzo dużo przyjęć. Dobrze licząc jest ich 6. Miedzy innymi mój kochany dziadek. Zawsze wyprawimy jego urodziny w lokalu, tym razem zrobimy to u niego w sanatorium. Z rozmów telefonicznych starałam się wyciągnąć od niego co go teraz interesuje i okazało się, że jego nową pasją sa gry planszowe.  Dzięki takim grom  planszowym zmienił się na lepsze, pozwoliły mu lepiej rozwijać swoja pamięć i bardziej się skupiać. Nie jest już taki  nerwowy, wycisza się,  Poprzez gry poznał i odnowił swoje znajomości ze swymi znajomymi, maja idealną rzecz, która ich łączy. Ćwiczy są cierpliwość a jego znajomi chętnie przychodzą do dziadka i grają z nim w gry planszowe. Można powiedzieć, że stał się dusza towarzystwa. Poznał nowych znajomych, którzy tak jak on podzielali jego pasję do gier planszowych lub puzzli.
Na urodzinowa imprezę przyszło wiele znajomych między prezentami znalazł wiele przydatnych rzeczy jak i gry planszowe oraz puzzle z  wieloma elementami.
Któregoś dnia zastaliśmy dziadka w pokoju gdzie wszędzie na meblach były rozłożone puzzle i gry planszowe a na podłodze wiele rozpoczętych obrazów, które układał z puzzli. Wszyscy byli zaskoczeni jak puzzle go  wciągnęły. Miał swoje zajęcie, które pochłonęło go całkowicie. Oczywiście bardzo się z tego cieszyliśmy, że mógł oddać się takiemu zajęciu, które tak dobrze wpływało na jego zdrowie i samopoczucie.
 Dziadek zmniejszył oglądanie telewizji, ponieważ często się denerwował, a przy grach planszowych i przy  puzzlach potrafił się  zrelaksować. Dzięki temu spędzał mile czas nie tylko sam czy z kolegami, ale wciągnął w to swego wnuka Mateusza, który ma 11 lat.
Wspólne spędzanie czasu z wnukiem, pozwoliło mu złapać dobry kontakt z młodymi ludźmi, a nasz syn złapał świetny kontakt z dziadkiem i również jego czas spędzony przy telewizorze i komputerze ograniczył się do minimum.
Po tych wszystkich układankach dziadek zebrał niemałą kolekcję obrazów, stworzonych  z puzzli. Wiele z nich wsi u niego w pokoju, gdzie zawsze bardzo chętnie zaprasza swych znajomych i chwali się swymi osiągnięciami w tej dziedzinie.

Pierwszy dzień szkoły

Człowiek niedawno rodził dziecko, a tu już trzeba wysłać je szkoły. Serce się kraje.  Mieszkam w bloku na dużym osiedlu, na przeciwko mnie wiza wi mieszka młoda matka z mala córką Ania .Nie dawno mówiła mi ze w przedszkolu obok naszego bloku zostało otwarte nowo wybudowane przedszkole dla dzieci mieszkających na naszym osiedlu. Na początku kwietnia zorganizowali drzwi otwarte dla młodych rodziców, aby mogli przyjść ze swymi pociechami i obejrzeć jakie są warunki i czy rodzice będą zainteresowani, aby je tam zapisać.
 Cały plan dnia z otwarciem przedszkola był idealnie zorganizowany. Zabawa rozpoczęła się o 10:30 rano. Wszystko było przystrojone w kolorowe balony, które zapraszały do zwiedzania.
Na samym początku panie opiekunki oprowadziły dzieci wraz z rodzicami po placu zabaw, który znajdował się z tyłu przedszkola. Cały plac był bardzo dobrze ogrodzony, co na pewno chroniło dzieci przed wypadkiem. Było dużo drabinek, zabawek, dwie piaskownice i mnóstwo drabinek.
Po zwiedzeniu placu zabaw wszyscy zostali zaproszeni do sali zbaw. Tam oczywiście wszystkim bardzo się podobało, ba na samym początku pani kierowniczka z opiekunką zaprosiły dzieci do zabawy i  zorganizowały dla wszystkich wiele zabaw i gier towarzyskich. Wykorzystały akie gry jak Kalejdskop 50 gier, Wesoły dzień Zosi- puzzle, Barbie i jej super przyjaciele - Puzzle 4w1. Po tych atrakcjach dzieci, przyszłe przedszkolaki przeszły  po reszcie  łazienek i  które również były bardzo ładnie urządzone. Pod oknami znajdowały się stoliki z krzesłami na których przedszkolaki  siedziały i bawiły się różnymi  zabawkami, na drugiej stronie sali znajdował się duży regał a na nim na dolnych półkach było wiele kolorowych  zabawek.  Na reszcie z  półek znajdowało się wiele pudełek  z wielką ilością puzzli i grach planszowych.
 Ania była zachwycona grami, zabawkami i puzzlami.
Teraz to już na pewno każde z dzieci będzie miało miejsce, aby się bezpiecznie i z rówieśnikami bawić. A co ważne będą przebywać wśród swych rówieśników