czwartek, 31 grudnia 2015

Niefortunny wypadek

Moja bohaterka Iza mieszkała wraz ze swoją mama. Żyli w małym domku, było im tam fajnie, mama Izy starała się, aby jej nic nie zabrakło. Dbała o nią i można przyznać, że troszkę rozpieszczała.. Żyła sobie też tam babcia, która pewnego dnia zaprosiła ich na piknik. Mama dziewczynki się zgodziła. Rozpoczęła przygotowania do piknikowej biesiady, pakowały naprawę dużo rzeczy, ponieważ oprócz nich miała tam być jeszcze ciocia Zosia z wujkiem Januszem i córką Kasią.
Dzień wcześniej przygotowały całe mnóstwo dobrego jedzenia, pyszne kanaki, kompot z truskawek, galaretkę z owocami i wiele innych. Do głównego zadania Izy należało zapakowanie odpowiednich gier i zabawek dla urozmaicenia wspólnie zaplanowanego czasu. Iza zapakowała piłkę plażową, paletki, gry planszowe- Kalejdoskop 50 gier i 5 sekund. Wszystko było gotowe więc można było zacząć się pakować.
Troszkę się tego uzbierało, więc mama Izy musiała zapakować drugi kosz. Sięgała po koszyk i… spadła. Skręciła sobie nogę! Mama dziewczynki nie mogła pójść na piknik, ale córeczka mogła. Mama chciała ostrzec dziewczynkę, bo mogła się zgubić. Ale dziewczynka poszła bez powiedzenia o tym mamie.
Kiedy dziewczynka weszła do lasu zaczęła się bać. Bardzo chciała pójść na ten piknik, bo babci zrobiłoby się przykro. Poszła więc, a mama się zorientowała, że córeczka sama poszła do babci przez niebezpieczny las. Zadzwoniła do pana leśniczego. On szybko wyruszył szukać dziewczynki.
Idąc do babci dziewczynka zbierała orzechy, grzyby, jagody, truskawki i śliwki. Wiedziała którzy rzeczy są jadalne, a które trujące. Była głodna. Znalazła małą studzienkę, opłukała grzyby i zjadła ich trzy. Zasnęła.
Babcia w tym czasie wyszła naprzeciw mamie z wnuczką. Jednak zgubiła się w lesie. Leśniczy tropił ślady w lesie. Szukał, szukał. Miał ze sobą mapę i kompas. Znalazł obie zguby i zaprowadził je do domu. Mama była bardzo zła na swą córkę, że nie posłuchała jej prośby i sama wybrała się do lasu, gdzie mogło być dla niej bardzo niebezpiecznie. Iza przeprosiła mamę i obiecała, że więcej tak nie zrobi. Po czasie mama wyzdrowiała i spotkali się na pikniku z całą rodziną.

Mistrzyni pzzli

Oj jest na świecie dużo takich osób jak pani Mirena. Jest ona osobą starszą i jak w tym wieku bywa ma swoje przyzwyczajenia i rzeczy, które lubi robić tylko po swojemu. Jej ulubioną i jak na razie jedyną pasją są puzzle. Ma ich w domu całe mnóstwo, zaczynając od Przyjaciele z Krainy Lodu   , Jej wysokość Zosia czy też Wesoły dzień Zosi. Wszystkie można powiedzieć zna na pamięć i każdy obrazek ma skrupulatnie zapisanego w pamięci.  Pani Mirena  wdową. Można powiedzieć, że w układaniu puzzli nie miała sobie równych. Była w tym  najlepsza. W jej szafach znajdowały się miliony układanek, które ułożyła... Był to letni, piękny dzień. Pani Mirenka postanowiła wybrać  się na zakupy... Nagle zauważyła jakiś nowy sklep. Od razu jej się spodobał. W środku były różne zaczarowane rzeczy, których jeszcze nie widziała, ale największą jej
uwagę zwróciły zaczarowane puzzle. Od razu wiedziała, że musi je mieć! Kupiła je...
Wieczorem zabrała się do ich układania. Siedziała przy słabej lampce, zacięcie układając małe puzzle. Nareszcie obrazek z puzzli zaczynał coś przypominać. Kobieta znała skądś  pokój, który wychodził puzzlach. Jeszcze bardziej zacięcie układała te puzzle. Nagle zauważyła, że ten pokój jest... JEJ! Kobieta siedząca i układająca puzzle to ona! Bała się układać je dalej.
Ręce jej drżały. a serce podchodziło do gardła. Nagle poczuła jak po plecach przechodzą jej ciarki...
Ułożyła już całe puzzle! na puzzlach przedstawiono w oknie jakąś postać Mirena chciała się odwrócić  by zobaczyć kto tam jest...W tym samym momencie zgasło światło. Mirena sięgnęła po latarkę, bała się ją zapalić, ale zrobiła to, zapaliła ją...Owa postać stała przed nią. Była ubrana na
czarno, na twarz miała dużą bliznę przechodzącą przez lewy policzek, a w prawej ręce trzymał nóż. Zadał jej cios, prosto w serce. Kobieta osunęła się po ścianie na podłogę,a puzzle zniknęły i dalej są sprzedawane w tym sklepie.
   

Dorosłe koleżanki

Szkoła szkołą, ale bez przesady powiedziały sobie dwie najlepsze koleżanki, podczas nowego zadania domowego, które pani im zadała. Były wręcz oburzone, że w gimnazjum, gdzie według nich już są dorosłe zadaje się takie dziecinne tematy.
Alicja i jej najlepsza przyjaciółka Maja miały do wykonania projekt na historię. Polegał on na tym, żeby z kilku starych przedmiotów zrobić jeden nowy wynalazek XXI wieku. Na miejsce poszukiwań wybrały strych Alicji. Znalazły tam przeróżne stare obrazy, wykrzywiony widelec, jakieś klocki, gry planszowe 5 sekund junior i grę Kalejdoskop 50 gier po jej młodszym braciszku i pękniętą piłkę do grania w nogę. Wydawało się, że mogą z tego zrobić widelec obłożony klockami, który mógłby być rakietą kosmiczną, albo obraz z ramą z piłki jako małe kino domowe. Ale dziewczynkom te pomysły wydały się zbyt nudne, jak na 5 klasę. Wracały już do domu, gdy Maja zauważyła na schodku parę dziurawych czerwonych skarpetek w kolorowe ciapki i nagle ją olśniło:
- Możemy zrobić z tych skarpetek ciepłe ogrzewacze do rąk! 
Od razu wzięły się do pracy. Alicja przyniosła nitki i drobną igiełkę, a Maja dzbanek gorącej wody i dziwną gumową poduszeczkę, taką jak ma pani pielęgniarka w szkole - tylko ona ma ją z lodem. Po skończonej pracy dziewczynki wraz z psem Alicji Galeryjką wyszły na długi jesienny spacer.
Następnego dnia przyniosły do szkoły ciepłe, zacerowane ładnie skarpetko-ogrzewacze. Oczywiście dostały obie 5 z dużymi plusami. Po powrocie do domu Alicja zobaczyła krzątającą się po korytarzu babcię Gosię.
- Babciu czy coś się stało?
- Nie, wszystko dobrze.
- Popatrz babciu, jaki wykonałyśmy z Mają projekt.
- Ojej, to moje skarpetki, wszędzie ich szukałam!
- O nie.
- Nie przejmuj się, o ale ładnie mi je zaszyłaś. Dziękuję.
Alicja miała wyzuty sumienia, że zabrały rzeczy babci bez jej wiedzy i zgody. Chciała jej to jakoś wynagrodzić i postanowiła, że ich praca szkolna, za którą otrzymały 5 przekaże swe babci, której na pewno taki prezent się przyda.
Doszyła do skarpet trzy kolorowe guziczki, które idealnie komponowały się z czerwienią skarpet.
Zapakowały je w ładny papier ozdobny i postanowiła wręczyć je babci na drugi dzień. Gdy wróciła ze szkoły pobiegła do swego pokoju, wyjęła z szafy małe zawiniątko i wręczyła je babci.
Babcia niczego nie świadoma bardzo podziękowała wnuczce i przyjęła prezent. Po rozpakowaniu była bardzo ucieszona, a zarazem wzruszona. Zima była za pasem więc wiedziała, że taki prezent na pewno się jej przyda.

Czas szybko leci

Ani człowiek się nie obejrzał, a niedawno było święto Wszystkich Świętych, gdzie spotykaliśmy się wszyscy przy grobach wspominając naszych bliskich zmarłych, a już widzę w wystawach sklepów choinki i bałwanki. Boże jak ten czas szybko leci. Gwiazdka za pasem, w końcu dwaj bracia Antoś i Szymon się doczekali. Już nie mogą doczekać się gdy ich dom odwiedzi Święty Mikołaj. Już są w takim wieku, że wiedzą doskonale co i jak trzeba przygotować dla Mikołaja, aby odwiedzał ich co roku.
Każdy już czuje magie świąt, wszystko wokół piękne i błyszczące. Wystawy w sklepach kuszą prezentami i kolorami. I jak tu nie ulec pokusom.
W poniedziałek dwa dni przed wigilia, mama zaprosiła chłopców do pieczenia pierniczków. Och co to się działo, wszędzie mąka w kuchni. Gdy już wszystko zostało ogarnięte chłopcy włożyli ciasteczka do piekarnika i czekali, aż będą gotowe i będzie można je ozdobić. Czekali i czekali, a czas dla nich chyba stanął w miejscu, takie mieli wrażenie. Postanowili, że czas oczekiwania musza czymś zająć, a najlepsza rzeczą do przyspieszenia czasu jest zabawa. Pobrali ze swego pokoju do salonu troszkę gier planszowych takich jak np. 5 sekund Junior, Jej wysokość Zosia i pudełko puzzli- Farma.
W oczekiwaniu na ciasteczka, bliźniaki zdążyły ułożyć puzzle i zagrać jedną kolejkę gry, gdy nagle usłyszeli dźwięk kuchenki, która dawała znać, że ciasteczką są już upieczone. Mama wyjęła z pieca gorącą tace, na której uśmiechały się różne figurki min. bałwanki, gwiazdki, choinki czy aniołki.
I znów kolejny czas oczekiwania, musimy poczekać, aż ostygną. Czas w oczekiwaniu zajęły chłopcom dalsze gry i puzzle. Po godzince chłopcy mogli zacząć ozdabiać świąteczne wypieki, gdzie czekali na to chyba z pół dnia. Mama zaopatrzyła Antosia i Szymona w przeróżne ozdoby, kolorowe posypki, brokaciki, kolorowe lukry i pisaki. Teraz to chyba nie odejdą od stołu szybko, więc mama pokazała i wyjaśniła wszystko swym synom i postanowiła posprzątać mieszkanie. Wiedziała, że to super opcja, ponieważ nikt by się jej nie kręcił pod nogami i mogła to szybko skończyć.
Po dekoracji ciasteczek, ubieraniu choinki, sprzątaniu i gotowaniu przyszedł czas na spędzanie świat w rodzinnej i ciepłej atmosferze, do której Święty Mikołaj był miłym dodatkiem :)

Dzieci dorastają

Właśnie podczas takich sytuacji jak ta, wiem, że moje dzieci szybko dorastają. Stają się samodzielne i niestety coraz mniej potrzebują mojej opieki.
Trawa rok szkolny i Marlena z Piotrem chodzą do szkoły podstawowej. Pewnego ciepłego dnia dzieci wróciły  ze szkoły i poinformowały rodziców, że szkoła zorganizowała wyjazd na wycieczkę szkolną. Aby dzieciaki mogły jechać rodzice będą musieli podpisać zgodę i dostarczyć ją opiekunom wycieczki. Oczywiście najważniejszą rzeczą będzie również opłacenie wyjazdu, a tu dwójka dzieci więc i koszt robi się podwójny.
Wycieczka zaplanowana jest na 3 dni więc trzeba coś zapakować, bo nic wie wiadomo jaka to będzie pogoda, a tym bardziej, że jadą do Zakopanego. Oprócz   potrzebnych rzeczy typu ubrania, kosmetyki dzieci biorą również trochę gier planszowych i zabawek. O to poprosiła pani rodziców, aby zapakować dzieciom przynajmniej po jednej grze planszowej. I teraz jak zmieścić te wszystkie rzeczy do torby? Musiał pomóc tata, trochę siły i sprytu i dzieciaki były zapakowane. Marlena dołożyła jeszcze pudełko puzzli- Kąpiel prosiaczka, Przyjaciele z Krainy Lodu oraz 5 sekund- gre planszową.
Dzień wycieczki szybko nadszedł więc oboje wzięliśmy sobie wolne w pracy i odprowadziliśmy dzieci na zbiórkę. Wszystko odbyło się sprawnie i bez problemów.
Zbiórka odbyła się rano więc został nam z mężem jeszcze cały dzień. Postawiliśmy, że może wybierzemy się do kina, bo nie trzeba się spieszyć do domu, więc seans wieczorem był bardzo dobrym pomysłem. W ciągu dnia poszliśmy na obiad, na który jak zwykle nie było czasu w ciągu tygodnia, zawsze coś wypadało, jak nie sprawy związane z dziećmi to praca.
Wybraliśmy się na film z serii horror. Seans zaczynał się o 19:00 więc ze wszystkimi obowiązkami w domu uwinęliśmy się, aby zdążyć, ponieważ tak długo zeszło nam czasu na obiedzie przy wspominaniu starych, młodzieńczych lat. Film trwał dwie godziny, powiem szczerze, że byłam przerażona nie na żarty. Jakieś biegające zombie i wirus, który pochłonął cały świat, był naprawdę przerażający.
Te trzy dni spędzone tylko z mężem sprawiły, że naprawdę bardzo odpoczęliśmy i zbliżyliśmy się do siebie. Trochę prywatności i kolacje przy świecach działają bardzo relaksująco. Polecam wysyłać dzieci na wycieczki :)

Wkońcu wiosna

Wiosna przyszła tego roku bardzo szybko, co nas oczywiście bardzo ucieszyło. Wyszło pierwsze słoneczko, można było pobiegać po dworze, przejść się na pierwszy wiosenny spacer.
Prace w ogródku ruszyły pełną parą. Skończył się czas długich wieczorów, bardzo krótkiego dnia. Teraz w kąt pójdą gdy planszowe  5 sekund Junior, Kalejdoskop 50 gier czy puzzle Kąpiel Prosiaczka.
Wiosna szybko minęła, wakacje się zbliżały , a plony w ogródku już się pokazały.
Pewnego dnia mamusia powiedziała do Filipa: - Idź proszę, do ogrodu i przynieś mi trochę rozmarynu.
     - Dobrze, mamusiu! - Filip zadowolony, że może przysłużyć się mamusi tak, jak uczyła tego nauczycielka, poszedł do ogrodu.     Musicie wiedzieć, ze ogród graniczył z ogrodem jego przyjaciela Andrzeja, z którym spędza każde swoje wolne popołudnie na czytaniu książeczek, zabawach w gry planszowe i układaniu puzzli. Przypuszczając że spotka kolegę, Filip, zerwawszy rozmaryn, zbliżył się do drucianej siatki. Ale co usłyszał? Ktoś z tyłu coś szeptał. Kto to mógł być?     Głosik z tyłu mówił: - Ja ciągle rosnę tutaj, krucha i zielona, ale Filip nie chcę mnie jeść. Mówi, że nie może na mnie patrzeć. Jestem taka smutna.     To była sałata Filipa, która skarżyła się na niego.     - Tymczasem Andrzej zjada mnie z przyjemnością. Czy zauważyłeś jego buzię, świeżą i różową?     - O, tak!     A buzia Filipa jest zawsze blada i zmęczona. Nie chce nigdy nic jeść poza mięsem, chlebem, kiełbaską i ciastkami.     - Czy nie zauważyliście również, że Andrzej ma wspaniałe oczy? - dodały marchewki, które rosły obok sałaty.     - Tak, to prawda - stwierdziła sałata.     - Otóż jest tak dzięki nam. On chętnie nas zjada, a my sprawiamy, że jego oczy są zdrowe.     Filip odszedł cicho i pobiegł do domu, by zobaczyć się w lustrze. Miał rzeczywiście bladą twarz, kilka krostek na nosie... a jeżeli rzeczywiście sałata i marchewki mają rację? Jego przyjaciel Andrzej miał zawsze różowe policzki.     - Mamusiu, mamusiu, dzisiaj daj mi trochę sałaty i kawałek marchewki, dobrze?     Mamusia nie chciała wierzyć własnym uszom. Zazwyczaj jej synek tak bardzo grymasił!     Filip nie powiedział jej, że słyszał tę dziwną rozmowę w ogrodzie. Będzie to jego osobista tajemnica!     Ale od tego dnia zaczęły mu smakować wszystkie jarzyny, jakie mamusia mu przygotowywała. Już więcej nie protestował.

Zakupy z córką

Ileż to się trzeba zbierać i szykować do sklepu. Moja córka Magda jest nastolatka i wszyscy w domu wiemy jak hormony mogą buzować. Wolimy z mężem się nie narażać :) Po kolejnej kłótni z córka, w ramach przeprosin zaprosiłam ją na zakupy. Pytając czy czegoś nie potrzebuje, ona rozwinęła długą listę życzeń z najważniejszymi potrzebami. Już wiedziałam, że to będzie dugi i męczący dzień. Moje jedyne ultimatum, było takie, aby zacząć zakupy od mojego sklepu. O dziwo się zgodziła.
Podczas zakupów spotkałam koleżankę Aleksandrę. Rozmawiałyśmy razem chyba z dobrą godzinkę i przechodząc od słowa do słowa umówiłyśmy się na wieczorne spotkanie w gronie rodzinnym.
Przypasował nam dzisiejszy dzień po godzinie 17:00.
W drodze powrotnej wstąpiłam do sklepu, bo przypomniałam sobie, że ciocia ma małą córeczkę wiec i jej trzeba sprawić jakąś niespodziankę.
Wstąpiłam do sklepu z zabawkami, a tam istne zatrzęsienie przeróżnymi zabawkami.
Od pluszowych misiów, puzzli do gier planszowych. Zdecydowałam się na puzzle dla dzieci. Składały się z małej ilości części więc na pewno nie będzie problemu z ułożeniem ich. Miały też odpowiednią wielkość co było też ułatwieniem. Wszystko było by fajne i proste, ale teraz jaki obrazek wybrać? Oczywiście ja już nie jestem na bieżąco z bajkami, ale pani ekspedientka była bardzo przydatna i powiedziała co jest najbardziej chodliwe.
Po zakupach pojechałam już do domu z nadzieją na to, że prezent się spodoba.
Jak zwykle prace domowe zajęły całe przedpołudnie, ani się nie spostrzegłam a już prawie 15.
Mąż wrócił z pracy, zjedliśmy obiad i już trzeba się było się szykować na odwiedziny u koleżanki Oli.
Wyruszyliśmy w drogę troszkę wcześniej, bo nie byłam pewna czy trafimy, bo już jakiś czas tam nie byliśmy. Droga nie okazała się tak zawiła jak przypuszczałam wiec trafiliśmy bez problemu.
Ola oczywiście ucieszona z naszej wizyty, że udało się nam znaleźć czas, aby wpaść w odwiedziny.
Ściągaliśmy buty gdy nagle z pokoju wyszła mała dziewczynka, ubrana w dziecięce getry we wzorki i piękną białą koszuleczkę. Była bardzo nieśmiała i chowała się z nogami swej mamy.
Ola nas przedstawiła, mimo że nie była nas pewna, wzięła nasz prezent dla niej.
Oczywiście ile to było radochy dla niej, jak i zresztą dla nas też. Po całych wybrykach z małą córeczką Oli- Anią usiedliśmy i wspominaliśmy czasy studiów. Życie było wówczas bardziej beztroskie niż teraz. Wspomnienia przy dobrym winku z taką ekipą było bardzo relaksujące.
Posiedzieliśmy tak z dobre trzy godzinki, no ale trzeba było się już zbierać
Czas był tak bardzo miło i pozytywnie spędzony, że umówiłyśmy się na kolejne spotkanie. Dla mnie będzie to oznaczać jedno, kolejną wizytę  w sklepie z zabawkami dla małej Ani .

Za mało miejsca

Już tyle tych zabawek się nazbierało, że nie mam już ich gdzie kłaść. Nie mamy dużego mieszkania, więc ten problem coraz bardziej narasta. Szkoda mi je wyrzucić, bo są w doskonałym stanie. Mieszkamy z rodziną na osiedlu domków jedno rodzinnych. Bardzo spokojna dzielnica miasta, niby miasto duże, bo Wrocław, ale cisza i spokój są nam nie odłączne. Mieszkam z mężem i dziećmi- Kasia i Piotrusiem. Mają już troszkę lat, więc doszłam do wniosku, że już czas posprzątać i uporządkować szafy i strych ze starymi zabawkami dzieci. Oj się tego nazbierało. Rodzinę mamy liczną, więc dzieciaki uzbierały ładna kolekcje zabawek od członków rodziny z okazji urodzin lub świąt, zawsze coś dostały. Zaczęłam od strychu, bo tam zbieraliśmy wszystkie nieużywane już zabawki. Sprzątanie samego stychu zajęło mi dwa dni, rupieci się nabierało co nie miara i zabawek niezła ilość. Teraz trzeba pomyśleć co z nimi zrobić.
Niedawno wprowadziła się jedna rodzina z małymi dziećmi, synkiem i córeczka. Postanowiłam ją przywitać wypiekami. Upiekłam domową szarlotkę z cynamonem, to chyba każdy lubi więc może i oni też. Zapukałam do ich drzwi, a oni byli mile zaskoczeni. Przywitali nas ciepło, nas, ponieważ poszłam na przywitanie z mym mężem. Zapoznanie się udało, bardzo mili ludzie. Młode małżeństwo z córeczką o imieniu Basia.
Odwiedzaliśmy się w wolnym czasie, mieliśmy bardzo dobry kontakt. Wpadł mi do głowy świetny pomysł, zabawki, które poznajdywałam, przekazać małej Basi. Troszkę głupio było mi pytać czy przyjmą, ale bardzo się ucieszyli i wzięli wszystkie.
Powiedziałam, że  moje dzieci są już prawie dorosłe i nie bawią się już zabawkami czy grami planszowymi, a szkoda to wyrzucić jak może się jeszcze komuś przydać.
Moje dzieci nie miały nic przeciwko, aby przekazać swoje zabawki dla małej Basi. Ucieszyli się, że ktoś jeszcze może się nimi bawić i dbać o nie.
Umówiłam się z mama Basi, że przyjedzie samochodem do nas je odebrać. Nie dało się tego zabrać do jednej reklamówki, więc potrzebny był transport. Ale się zdziwiła, gdy zobaczyła jak dużo tego jest. Stwierdziła, że to zdecydowanie za dużo dla jednego dziecka i wpadłyśmy na pomysł, aby przekazać część tych zabawek do publicznego przedszkola, gdzie chodzi jej córka. Nie zwlekając długo podzieliśmy zabawki i pojechałyśmy do przedszkola i niespodzianką.
Panie nauczycielki, były w szoku, że są jeszcze takie osoby, które bezinteresownie potrafią dzielić się prezentami.  
 




Daleko do wakacji

Rok szkolny trwa w najlepsze. Do wakacji jeszcze kawał czasu, nie wspominając o jakim kolwiek wolnym. Marlena z Piotrem chodzą do szkoły podstawowej. Pewnego ciepłego dnia dzieci wróciły  ze szkoły i poinformowały rodziców, że szkoła zorganizowała wyjazd na wycieczkę szkolną. Aby dzieciaki mogły jechać rodzice będą musieli podpisać zgodę i dostarczyć ją opiekunom wycieczki. Oczywiście najważniejszą rzeczą będzie również opłacenie wyjazdu, a tu dwójka dzieci więc i koszt robi się podwójny.
Wycieczka zaplanowana jest na 3 dni więc trzeba coś zapakować, bo nic wie wiadomo jaka to będzie pogoda, a tym bardziej, że jadą do Zakopanego. Oprócz   potrzebnych rzeczy typu ubrania, kosmetyki dzieci biorą również trochę gier planszowych i zabawek takie jak super gra planszowa - Kraina Lodu,  5 sekund Junior-gra planszowa lub   Przyjaciele z Krainy Lodu - puzzle. O to poprosiła pani rodziców, aby zapakować dzieciom przynajmniej po jednej grze planszowej. I teraz jak zmieścić te wszystkie rzeczy do torby? Musiał pomóc tata, trochę siły i sprytu i dzieciaki były zapakowane. Marlena dołożyła jeszcze pudełko puzzli.
Dzień wycieczki szybko nadszedł więc oboje wzięliśmy sobie wolne w pracy i odprowadziliśmy dzieci na zbiórkę. Wszystko odbyło się sprawnie i bez problemów.
Zbiórka odbyła się rano więc został nam z mężem jeszcze cały dzień. Postawiliśmy, że może wybierzemy się do kina, bo nie trzeba się spieszyć do domu, więc seans wieczorem był bardzo dobrym pomysłem. W ciągu dnia poszliśmy na obiad, na który jak zwykle nie było czasu w ciągu tygodnia, zawsze coś wypadało, jak nie sprawy związane z dziećmi to praca.
Wybraliśmy się na film z serii horror. Seans zaczynał się o 19:00 więc ze wszystkimi obowiązkami w domu uwinęliśmy się, aby zdążyć, ponieważ tak długo zeszło nam czasu na obiedzie przy wspominaniu starych, młodzieńczych lat. Film trwał dwie godziny, powiem szczerze, że byłam przerażona nie na żarty. Jakieś biegające zombie i wirus, który pochłonął cały świat, był naprawdę przerażający.
Te trzy dni spędzone tylko z mężem sprawiły, że naprawdę bardzo odpoczęliśmy i zbliżyliśmy się do siebie. Trochę prywatności i kolacje przy świecach działają bardzo relaksująco. Polecam wysyłać dzieci na wycieczki :)

Szare osiedla

Jak większość osiedli w Polsce, są one nie ciekawe i bardzo ponure. Brakuje placu zabaw dla dzieci, ławek na pewno w większej ilości, a nie dwie na krzyż na dodatek z pomałanymi szczebelkami. Ja właśnie  mieszkam w bloku na dużym osiedlu, na przeciwko mnie wiza wi mieszka młoda matka z mała córką Ania .Nie dawno mówiła mi ze w przedszkolu obok naszego bloku zostało otwarte nowo wybudowane przedszkole dla dzieci mieszkających na naszym osiedlu. Na początku kwietnia zorganizowali drzwi otwarte dla młodych rodziców, aby mogli przyjść ze swymi pociechami i obejrzeć jakie są warunki i czy rodzice będą zainteresowani, aby je tam zapisać.
 Cały plan dnia z otwarciem przedszkola był idealnie zorganizowany. Zabawa rozpoczęła się o 10:30 rano. Wszystko było przystrojone w kolorowe balony, które zapraszały do zwiedzania.
Na samym początku panie opiekunki oprowadziły dzieci wraz z rodzicami po placu zabaw, który znajdował się z tyłu przedszkola. Cały plac był bardzo dobrze ogrodzony, co na pewno chroniło dzieci przed wypadkiem. Było dużo drabinek, zabawek, dwie piaskownice i mnóstwo drabinek.
Po zwiedzeniu placu zabaw wszyscy zostali zaproszeni do sali zbaw. Tam oczywiście wszystkim bardzo się podobało, ba na samym początku pani kierowniczka z opiekunką zaprosiły dzieci do zabawy i  zorganizowały dla wszystkich wiele zabaw i gier towarzyskich. Po tych atrakcjach dzieci, przyszłe przedszkolaki przeszły  po reszcie  łazienek i  które również były bardzo ładnie urządzone. Pod oknami znajdowały się stoliki z krzesłami na których przedszkolaki  siedziały i bawiły się różnymi  zabawkami, na drugiej stronie sali znajdował się duży regał a na nim na dolnych półkach było wiele kolorowych  zabawek.  Na reszcie z  półek znajdowało się wiele pudełek  z wielką ilością puzzli i grach planszowych.
 Ania była zachwycona grami, zabawkami i puzzlami.
Teraz to już na pewno każde z dzieci będzie miało miejsce, aby się bezpiecznie i z rówieśnikami bawić.

Najlepszy czas w Polsce

W końcu, w końcu nadszedł ten czas gdy będę mogła spędzić święta Bożego Narodzenia w Polsce.  Czekałam na to aż 3 lata. 3 lata bez świąt z rodziną mogą przygnębić nawet najbardziej twardego człowieka. Gdy zaczyna się przedświąteczny okres, gdy wszystkie sklepy i witryny są przystrojone w choinki, bombki i mikołaje człowiek ''zatapia'' się w ich blasku. Tak działa magia świąt. Wszyscy stają się dla siebie życzliwsi, każdy z uśmiechem na twarzy podchodzi do drugiego człowieka. Co oczywiście nie zdarza się za granicą.
Przed wyjazdem a raczej wylotem trzeba wszystko jakoś upchać do jednej walizki, bo takie są niestety wymogi linii lotniczych. Och żeby to było takie proste. Ubrania plus prezenty dla 3 osób zajmują trochę miejsca i troszkę ważą. No ale jak tu nie kupować prezentów jak obdarowywanie jest takie przyjemne. Uśmiech na twarzy jest później bezcenny.
Wszystko przygotowane, bilety kupione, walizka spakowana (o dziwo wszystko się zmieściło). Jak to mówią komu w drogę temu czas.
Droga na lotnisko ciągła się niemiłosiernie. Korki, śnieg, samochodów od groma wszędzie. Dotarłam na lotnisko, szukam swego wejścia na odprawę. Myślę jeszcze tylko odprawa przed wlotem i już jedną nogą jestem w Polsce, u rodzinki. Jak to bywa w  tym okresie ludzi oczywiście i na lotnisku pełno. Wszystko ciągło się jak '' flaki z olejem''. W końcu siedzę w samolocie, myślę kto to usiądzie koło mnie, w duszy mam nadzieję, aby to nie było małe dziecko, bo z nimi to różnie bywa, bo to jednak godzinny lot samolotem. Na szczęście usiadło starsze małżeństwo. Podczas lotu przeprowadziliśmy miłą rozmowę, trochę powiedzieli o sobie, że lecą do wnuczków na święta. Pierwsze odwiedziny w Polsce od wielu lat. Dla nich to dopiero było przeżycie.
Lot przebiegł  bezproblemowo. Lądowanie, kontrola paszportowa i oczekiwanie na bagaż. Och, oby mój bagaż był cały i w nim cała zawartość. Nareszcie wszystko mam, teraz w drogę na przywitanie rodzinki. Przyjechali po mnie mama z tata, brat z synkiem. Urwis mały. Po wszystkich uściskach i całusach udaliśmy się do samochodu. Synek od brata nie mógł dłużej już wytrzymać i  w końcu zapytał. Ciociu, ciociu co mi przywiozłaś? Jak to z takimi dziećmi bywa, mówię mu: '' Antoś mam dla ciebie paczuszkę od świętego Mikołaja, a w niej same zabawki i mnóstwo słodyczy. Wydaję mi się, że są tam min. puzzle dla dzieci takich jak ty, słodkie czekolady i gry planszowe.'' Co to była za radość podczas rozpakowywania prezentów. Każdy na szczęście był zadowolony, a ja na długi czas nie zapomnę tych świąt spędzonych z rodzina. Na nic bym tego nie zamieniła.

Nowi znajmi dziadka

To już niedługo,  urodziny mojego dziadka, przed urodzinami  jakiś czas temu przebywał w sanatorium po zawale i tam poznał nowa pasję, w którą wciągnął domowników a mianowicie gry planszowe. Dzięki takim grom  planszowym zmienił się na lepsze, pozwoliły mu lepiej rozwijać swoja pamięć i bardziej się skupiać. Nie jest już taki  nerwowy, wycisza się,  Poprzez gry poznał i odnowił swoje znajomości ze swymi znajomymi, maja idealną rzecz, która ich łączy. Ćwiczy są cierpliwość a jego znajomi chętnie przychodzą do dziadka i grają z nim w gry planszowe. Można powiedzieć, że stał się dusza towarzystwa. Poznał nowych znajomych, którzy tak jak on podzielali jego pasję do gier planszowych lub puzzli.
Na urodzinowa imprezę przyszło wiele znajomych między prezentami znalazł wiele przydatnych rzeczy jak i gry planszowe oraz puzzle z  wieloma elementami.
Któregoś dnia zastaliśmy dziadka w pokoju gdzie wszędzie na meblach były rozłożone puzzle i gry planszowe a na podłodze wiele rozpoczętych obrazów, które układał z puzzli. Wszyscy byli zaskoczeni jak puzzle go  wciągnęły. Miał swoje zajęcie, które pochłonęło go całkowicie. Oczywiście bardzo się z tego cieszyliśmy, że mógł oddać się takiemu zajęciu, które tak dobrze wpływało na jego zdrowie i samopoczucie.
 Dziadek zmniejszył oglądanie telewizji, ponieważ często się denerwował, a przy grach planszowych i przy  puzzlach potrafił się  zrelaksować. Dzięki temu spędzał mile czas nie tylko sam czy z kolegami, ale wciągnął w to swego wnuka Mateusza, który ma 11 lat.
Wspólne spędzanie czasu z wnukiem, pozwoliło mu złapać dobry kontakt z młodymi ludźmi, a nasz syn złapał świetny kontakt z dziadkiem i również jego czas spędzony przy telewizorze i komputerze ograniczył się do minimum.
Po tych wszystkich układankach dziadek zebrał niemałą kolekcję obrazów, stworzonych  z puzzli. Wiele z nich wsi u niego w pokoju, gdzie zawsze bardzo chętnie zaprasza swych znajomych i chwali się swymi osiągnięciami w tej dziedzinie.

sobota, 28 listopada 2015

Wspólne granie w gry

Gry planszowe i towarzyskie nigdy nie osiągnęłyby tego stopnia popularności, gdyby nie fakt, że do gry potrzebujemy drugiego człowieka. Znajomi, koledzy z klubu fantastyki, rodzice, dzieci, żona czy mąż - pomyślcie o tym, jak zmieniają się Wasze emocje, gdy myślicie o zagraniu w stare gry planszowe z różnymi ludźmi. Nie zawsze jednak to musi być osoba nam znana, czasami może tak być, że nawiążemy kontakt z całkowicie różnymi i obcymi nam osobami.  A gdybyście mieli z nimi zagrać w grę kooperacyjną? A może jakąś grę z podtekstem kryminalistycznym ? Różne gry, różne emocje... ale pojawia się również mnogość korzyści. Nie zmienia to faktu, że gra dostarcza nam wielu stresujących chwil, które mają swoje korzenie w tym, że każdy zdobyty przez nas punkt to także niezdobyty punkt przez przeciwnika (co boli podwójnie). Trzeba wykazać się wytrwałością i nie poddawać się, ponieważ to, że przeciwnik trafił 5 słów pod rząd wcale nie oznacza naszej porażki. Zawsze jest szansa, aby się odbić - początkowe małe przegrane nie muszą przenosić się od razu na porażkę w całej partii. No i pozostaje "oczywista oczywistość", czyli fakt, że wszyscy w tym samym momencie szukamy na jednej planszy tego samego słowa - czysta rywalizacja o to, kto pierwszy ten lepszy. Proste mechanika, która zawsze dostarcza masę emocji, które powinni trenować Ci, którzy źle czują się w sytuacji z presją czasu i wieloma okazjami do porażki. Każda partia z drugim człowiekiem to dla nas test wielu, często na co dzień niedostrzeganych umiejętności społecznych. Emocje, które towarzyszą grze są tak samo prawdziwe jak te, które przytrafiają nam się w pracy, rodzinie czy też w szkole. Dzięki tej, dość prostej do uświadomienia sobie wiedzy, jesteśmy w stanie świadomie obserwować własne zachowanie i modelować je w bezpiecznych warunkach. Sprawdzaj siebie w nowych sytuacjach, kombinuj i bądź otwarty, a na pewno gry, poza samą frajdą, przyniosą wiele dobrego Twoim emocjom i pomogą Ci wyrobić w sobie wiele dobrych praktyk związanych z relacjami z innymi ludźmi.

Oby wakacje były udane

Jak co roku czekałem na wakacje z utęsknieniem. Kiedy wreszcie nadeszły okazało się, że w tym roku nie wyjeżdżamy z siostrą do cioci na Mazury. Ale nie zmartwiłem się tym bardzo , przecież wakacje można spędzić ciekawie także w swojej miejscowości. Oczywiście miałam taką nadzieje, że wszystko się ułoży po mojej myśli i nie będą to dwa nudne miesiące, które będą zaczynały się tak samo i tak sam kończyły.
Z kolegami prawie codziennie jeździliśmy na wycieczki rowerowe nad wodę, graliśmy w piłkę siatkową, a także w nożną. Kiedy padał deszcz czas spędzałem przy komputerze lub ciekawymi grami ze znajomymi. Do gustu przypadło nam Avengers- ciekawa puzzle magic decor lub Kalejdoskop 50 gier.
Zdarzyło mi się pomagać także rodzicom, a szczególnie tacie w pracach fizycznych.
Wakacje minęły bardzo szybko. A w ostatnią niedzielę wakacji przydarzyła mi się śmieszna przygoda.
Z samego rana wybrałem się z tatą na grzyby. Dzień był słoneczny i ciepły. Przez ostatnie dwa dni padał deszcz więc spodziewaliśmy się obfitego wysypu grzybów. Gdy doszliśmy do lasu. Tata postanowił, że się rozdzielimy, ale tak żebyśmy byli w zasięgu wzroku. Na początku co raz zerkałem na tatę. Jednak po godzinie trafiłem na takie grzyby, że zapomniałem o wszystkim. Kiedy już miałem pełny kosz, zadowolony skierowałem się w kierunku gdzie był tata. Jednak go nie zobaczyłem .Zagwizdałem w charakterystyczny sposób, ale tata nie odpowiadał. Potem kilkakrotnie nawoływałem go, ale bez odpowiedzi. Kierowałem się cały czas w kierunku,  który wydawał się właściwy. Wszedłem w końcu w takie gęstwiny, że trudno się było przez nie przedostać. Zmęczony usiadłem na jakimś pieńku, kosz postawiłem obok. Usłyszałem wtedy chrząkanie, które przypominało odgłos dzika, ale pomyślałem, że to tata robi mi głupi kawał. Więc powiedziałem zdenerwowany:
-Ale śmieszne!
Ale w odpowiedz nie usłyszałem nic oprócz chrząkania . Pomyślałem sobie, że dorośli też mają czasami głupie pomysły. W końcu krzyknąłem:
- Tato, bez wygłupów. Chodź już do domu, bo mam pełny kosz i bolą mnie nogi.
Ale nic, żadnej odpowiedzi, tylko cały czas chrząkanie. Więc przyklęknąłem i własnym oczom nie wierzyłem. Jakieś 25 metrów ode mnie ujrzałem gromadę dzików, a nie - tatę. Zerwałem się na równe nogi i jak najciszej oddaliłem się od tego miejsca. Szedłem w kierunku przeciwnym niż były dziki. Byłem pewien, że nie jest to kierunek do domu. Ale nie to było ważne. Ważne było aby dziki mnie nie usłyszały. Po jakiś 15 minutach, o dziwo natknąłem się na tatę, który w koszu miał zaledwie kilka grzybów. Opowiedziałem co mi się przytrafiło. A tata ze śmiechem zapytał:
-No, a gdzie masz te grzyby?
Dopiero wtedy zauważyłem, że nie mam kosza z grzybami. Wróciliśmy w to miejsce. Dzików nie było, ale i moich grzybów też nie było. Zostały tylko szczątki które zostawiły po uczcie dziki. Nie miałem ochoty na dalsze grzybobranie. Zmęczeni i rozbawieni wróciliśmy do domu.

Wyjscie do kina z rodzinką

W miniony weekend, bardzo upalny zresztą i słoneczny wybrałam się z meżem i z dziećmi na wycieczkę za miasto. W taką pogodę grzechem byłoby zostać w mieście i zamknąć się w czterech ścianach. Nasza rodzina bardzo lubi aktywnie spędzać czas toteż postanowiliśmy wyjechać na biwak. Pierwsza atrakcją dla naszych niesfornych dzieciaków był kompleks basenów z ogromną zjeżdżalni, tam się wyszalały i wyzbyły zdecydowanie większą część codziennej dawki energii. Po basenie okazało się, że mam w domu dwa ogromne głodomory, Kasia i Jacek namówili mnie na niezdrowe jedzenie w jednym z najbardziej znanych fast food'ów. Nadal jestem pod wrażeniem ile są w stanie zjeść moje dzieci, choć mój mąż wcale nie jest gorszy od nich. Po ogromnym obiedzie wybraliśmy się na spokojniejszą rozrywkę, poszliśmy do kina. Dzieci wybrały film pod tytułem Memos-Kraina Lodu. Dzieciaki oglądały z zaciekawieniem bardzo przyjemny film a my z mężem mogliśmy trochę odetchnąć po pełnym wrażeń przedpołudniem. Film był pełen pięknych i magicznych postaci, bardzo polecam dla dzieci. Świetnie zrealizowany pod kątem dzieci właśnie, mnóstwo barwnych postaci, dialogi pomiędzy postaciami pouczające i przyjazny morał na zakończenie. nie chcę opowiadać historii ze wszystkimi szczegółami, bo warto by każdy sam obejrzał tą bajkę z dziećmi i mógł sam ją ocenić. Po wyjściu z kina prężnie podążyliśmy ku wyjściu, ale dzieciaki siłą zaciągnęły nas do sklepu z zabawkami. I wiedziałam, jak to się skończy Powodem była wystawa sklepowa,na której znajdowały się zabawki w tematyce filmowej.. Bardzo sprytne posunięcie właściciela sklepu. Dzieciaki zachwycone filmem nie mogły się oprzeć zabawkom. Kasia wybrała sobie puzzle "przyjaciele z Krainy Lodu" przedstawiające główną bohaterkę bajecznej krainy a Jacek gre planszową o tytułowej nazwie filmu tj.: Memos -Kraina Lodu". Kupiliśmy z mężem gry dla dzieci,żeby miały pamiątkę z naszej wycieczki, poza tym to był świetny element przetargowy na kolejny dzień. Tego dnia było już za poźno by zagrać w gry dzieci, musiały być grzeczne by móc zacząć dzień nastepny od tej czynności. Już od samego rana słyszałam z mężem mamo kiedy zagramy, tato kiedy możemy zacząć.Dzieci były posłuszne, więc zgodnie z obietnica następnego dnia, zaraz po śniadaniu, zabrały się najpierw za układanie puzzli a potem za gre planszową. Cały dzień gralismy razem z dziećmi na stoliczku wystawionym przed domkiem, na swiezym powietrzu. Całą rodziną świetnie sie bawiliśmy dzięki temu,że znaliśmy film i mogliśmy dodatkowo dzielić się swoimi odczuciami do różnych postaci i sytuacji ukazanych na ekranie. To był naprawdę przemiły weekend, trafiony pomysł na film a także pomysł dzieci na zakup tych gier.

Miłe wspomnienia z dnia szkoły

W dzień rozpoczęcia roku w szkole podstawowej zorganizowano dla klas pierwszych konkurs drużynowy. Inicjatywa ta zrodziła się z chęci dyrekcji aby dzieci z pierszych klas, ktore po raz pierwszy przychodzą do szkoły miały pozytywne wrażenia oraz mogły się choć trochę zintegrować z innymi uczniami już pierwszego dnia. 1 wrzesnia jak zawsze odbyło się oficjalne rozpoczęcie roku, tak zwana inauguracja roku szkolnego. Na uroczystości pojawiły się wszystkie klasy; pierwsze, drugie, trrzecie, czwarte, piąte no i te najstarsze czyli szóste. Po oficjalnej przemowie Pani dyrektor poproszono uczniów o ustawienie się grupami, tj. klasami. W klasach pierwszych wychowawcy szybko zebrali uczniów wg. listy gdyż dzieci nie wiedziały jeszcze do ktorych klas należą. Po ustawieniu się uczniów w grupach rozpoczęła sie kilku etapowa rozgrywka. Pierwszy etap polegał na skakaniu na skakance, należało wykonać jak największą ilość skoków bez przerwy. Do tej rywalizacji poproszono po pięciu uczniów z kazdej klasy, a wynik uczniów z każdej klasy był sumowany. Druga dyscypliną był bieg po wyznaczonym torze z przeszkodami, liczył się najkrotszy czas. Wynik rowniez byl sumowany jak w poprzedniej dyscyplinie,więc wszyscy musieli się bardzo starać. Trzecim etapem było rozwiązywanie rebusów. Rozwiązanie każdego dawało pięć punktow a było ich pięć, dla każdego ucznia po jednym. Na koniec zawodów rywalizacje były podliczane i wyłoniono zwycięzców z każdego roku. Najbardziej zadowoleni byli pierwszoklasiści, którzy nie spodziewali się, że będą tak dobrze się bawić już pierwszego dnia szkoły. Wszyscy starli się aby dobrze zapamiętali ten dzień gdyż nie chcemy aby się już od pierwszego dnia zrazili do nauki, która czeka ich jeszcze przez pierwsze lata ich życia.  Nagrodami w zabawie były gry planszowe, dla dziewczynek; puzzle "Barbie" oraz "Jej wysokość Zosia" a dla chłopców puzzle "Avengers -puzzle Magic Decor". Oczywiście, żeby nie było pokrzywdzonych i niezadowolonych dzieci nagrody były dla wszystkich. Po turnieju dzieci rozeszly się po klasach i tam wychowawca rozdał im nagrody. Emocji było tak wiele,że dzieci nie chciały słuchać pani gdy chciala omówić plan lekcji oraz regulamin klasy na przyszły rok.

Planowanie zakupów przedswiątecznych

Jak co roku na święta mam problem z wyborem prezentów dla dzieci. Prezenty dla dzieci muszą się im podobać bo w innym wypadku dzieci będą uważały święta za nieudane. Nie mam swoich dzieci więc trudno mi jest wybrać coś ładnego, zabawnego a jednocześnie takiego, żeby się na pewno spodobało dzieciom. Przeglądałam różne strony internetowe aby zorientować się czym teraz interesują się dzieci i co mogłoby nadawać się na prezent dla nich. Mam jeszcze sporo czasu, ale to nie jest łatwa decyzja, poza tym sam dojazd do sklepu i zakup też nie jest łatwym wyczynem w okresie przedświątecznym. Wszystko starałam się zaplanować dużo wcześniej, przeglądnęłam gazetki reklamowe, aby nie chodzić nadaremno po sklepach. Wybrałam odpowiednie godziny, gdy nie będzie za dużo ludzi w sklepie.  Wpadłam na pomysł, że nie będę kupowała lalek, książek czy też robotów. Zabawki te szybko się psują zazwyczaj i tak naprawdę nie dają nic dzieciom poza tym,ze są. Oczywiście rozwijają wyobraźnię u dzieci ale do tego mogą użyć nawet zwyklych garnków, kocy, krzeseł (np.do budowania szałasu w domu). Ja postawiłam na gry planszowe. Nie mogę się jeszcze zdecydować czy wybrać grę Memos-Kraina Lodu czy 5 sekund. Gry takie rozwijają myślenie strategiczne, spryt, inteligencję oraz wyobraźnię. Dla dziewczynek to dobry pomysł, będą mogły razem spędzać miło czas. A tematyka gier jak sprawdzilam na forach internetowych jest aktualna dla moich dziewczynek. Dobrym pomysłem myślę byloby kupienie jakichś ciekawych puzzli dla dzieci. Zazwyczaj obrazki ze znanymi postaciami bajek bardzo przyciągają dzieci, a jeszcze układanie puzzli do tych obrazków musi być dla nich dobrą zabawą. Bawienie się w układanie części jest również niezeykle rozwijające, z pozoru łatwe ale wymaga logicznego mysleniai uwagi dziecka. Co do puzzli mam jedną opcje, to musi być Barbie super księżniczka lub Barbie i jej super przyjaciele. Temat Barbie zawsze sie świetnie przyjmuje, a od kochanej cioci nie będzie to bajka a rozwijającą zabawa przez puzzle.

Spotkania przy grach

Moi drodzy, chciałabym polecić wszystkim świetne rozwiązanie na wieczory towarzyskie. Dla mnie jest to gra pt:"Kalejdoskop 50 gier". Wielokrotnie zapraszamy znajomych, przygotowujemy mnóstwo przepysznych rzeczy do jedzenia, wybieramy muzykę i staramy się prowadzić rozmowę, żeby każdy był aktywny, nie wyszedł od nas znudzony ale zadowolony. Te spotkania pomagają nam z codziennymi troskami i problemami poprzez takie spotkania na gry umożliwiają nam znów poczuć się młodym, beztroskim, możemy się zrelaksować, dobrze pośmiać  i zdrowo porywalizować, a nie jak w pracy ciągły ''wyścig szczurów'' Otóż spotkania ze znajomymi to dobry pomysł na to by się oderwać od codzienności, pracy, problemów. rozrywka to najlepszy sposób na odłożenie zmartwień na boczny tor choć na kilka chwil. Przypomnijmy sobie kiedy bawiliśmy się najlepiej..? W dzieciństwie! Otóż swietnym rozwiązaniem w moim przypadku okazalo się wprowadzenie na prywatki gier planszowych. Korzyści są ogromne! Dużo śmiechu, radości, zdrowej rywalizacji, lepszej integracji. Po każdym wieczorze z grami moi goście wychodzą bardzo zadowoleni dziękując mi za swietny klimat wieczoru oraz towarzystwo. Aby nie było nudno za każdym razem wybieramy wspólnie inna grę, zależnie od upodobań gości. Większość z nich pamiętamy jeszcze właśnie z dzieciństwa. Oczywiście nie posiadam całej szafy gier planszowych, wystarczy mi jedna gra pt.;"Kalejdoskop 50 gier". Gra ta to zbiór wszystkich znanych nam gier..od chińczyka, szachów do kart itp. Tudno tu wypisać wszystkie jakie się tam znajdują. Bądźcie pewni, że pomysłów nie zabraknie. Każdy znajdzie cos dla siebie, co najbardziej lubi i pamięta z dzieciństwa. Ostatnim razem zaprosilam do siebie przyjaciół z czasów liceum. Przygotowalam oczywiscie przystawki, kolacje, ciasto, napoje. Niczego nie brakowało, tematów również, ale nie ukrywam,ze ciężko było sie przebić przez zasłonę lekkiego skrempowania..w końcu nie widzieliśmy się kilka lat. Zabrałam z pokoju dzieci grę, o której wspomniałam i wybraliśmy z zestawu grę w chinczyka. Przypomnialy nam się lekcje wychowacze i przerwy kiedy to graliśmy non stop w tę grę. Humory sie wszystkim poprawiły a relacje poluznily. Dalej rozmowom nie było końca, a jednocześnie jak dzieci graliśmy co chwila w inną grę.

Puzzle najlepiej rozwijają nasze dzieci

Witam serdecznie, chciałabym państwu przedstawić moją opinię na temat puzzli dla dzieci, ktore ostatnio znalazłam w sklepie. Moja córka Zosia bardzo lubi gry planszowe, razem z mężem staramy uczyć dzieci, że gry komputerowe nie zastąpią tych planszowych. Oboje uważamy, że puzzle, klocki czy inne zabawki są zdecydowanie bardziej rozwojową zabawą dla dzieci. Takie zabawy świetnie pomagają rozwijać zdolności manualne u dzieci, a także umiejętności logicznego myślenia czy też nauki kolorów, figur, kształtów. Poznają logiczne myślenie, uczą się samodzielnie rozwiązywać problemy i dążyć do wykonania samodzielnie zadania.
Kupiłam więc dwa zestawy puzzli dla mojej córki, celowo wybrałam te o nazwie z imieniem mojej córki; "wesoły dzień Zosi" oraz Jej wysokość Zosia". Odbierając Zosię z przedszkola powiedziałam Jej,że mam dla Niej prezent, dzięki temu w zawrotnym tempie ubrała sie i ochoczo dreptała do domu. A w domu wreszcie nastał czas na rozpakowanie zabawek. Zosieńka jak zobaczyła puzzle zaczęła skakać, śmiać i krzyczeć w niebo głosy. Puzzle o Zosieńce bardzo się spodobały córce, ponieważ są kolorowe, mają prześliczne obrazki. Zosi wyobraźnia zaczęła działać, sama stała się księżniczką z obrazka i całe popołudnie opowiadała nam o swoim kolorowym dworze, potem poprosila nas o pomoc w układaniu puzzli. Tak spędziliśmy całą rodziną uroczy wieczór. Osobiście jestem zachwycona tą serią puzzli, bo już dawno moja mała Zosia się tak dobrze nie bawiła przy układaniu puzzli. Dla mnie wielkim pozytywem tej serii jest dostosowanie poziomu trudności gry do wieku wskazanego na opakowaniu puzzli oraz jakość elementów, z ktorych jest utworzona układanka. Cena gry również jest adekwatna do jakości oraz bardzo konkurencyjna w stosunku do innych gier planszowych tego rodzaju. Ciesze się, że udało mi się zrobić taką nie zapowiedzianą niespodziankę Zosi oraz zorganizować w ten sposób przemiłe rodzinne popołudnie w domu. Wszyscy naładowaliśmy w ten sposób "baterie" na następny dzień rodzinnym ciepłem.

Lalka Barbie

W przedszkolu mojej córki Amelki organizowany jest co tydzień dzień zabawek. Tego dnia dzieci przynosza swoje ulubione zabawki do przedszkola i wspólnie z innymi dziećmi sie nimi bawią, wymieniają się lub po prostu bawią się swoimi ulubionymi zabawkami. Wsrod dziewczynek ulubiona zabawką są oczywiście lalki Barbie. Nie znam dziewczynki, ktora by nie wiedziała jak wygląda lalka Barbie, każda chce ją mieć, ubierać ją, przebierać i bawić się nią np. w dom. Nie wspomnę już o dodatkach jakie można dla niej kupić, zaczynając od ubranek, mebelków, kosmetyków czy nawet samochodów. Nawet ja pamiętam ze swojego dzieciństwa, ze to były najbardziej pożądane lalki wśród dziewczynek. Ubranka robiło się wtedy ze starych skarpetek, koszulek czy innych ubrań, które nie nadawały się już dla mnie do chodzeni? Teraz to samo robi moja Amelka, jakbym widziała siebie z przed lat. Dlatego często dołączam sie do niej i razem bawimy sie np. w dom mody i projektujemy ubranka dla jej lalek Barbie. Razem z mamami w przedszkolu zrobiłyśmy zbiórkę i kupiliśmy grę dla dziewczynek tj. Puzzle "Barbie-super księżniczka" oraz "Barbie i jej super przyjaciele"a dla chłopców kilka samochodów z matą, na ktorej jest namalowany tor samochodowy. Dziciaki były zachwycone, dziewczynki chyba szczególnie. Ich ulubione lalki przeniosły sie na obraz puzzli. Cały dzień w przedszkolu zgodnie układały części układanki tak by powstał piękny i kolorowy obrazek z pudełka. Panie w przedszkolu miały obawy czy dziewczynki nie będą się kłócić przy jednej ukladance, w końcu ułożenie puzzli wymaga współpracy i koncentracji dzieci. Ku zadowoleniu i zdziwieniu opiekunek i nas mam, dziewczynki swietnie poradziły sobie z zadaniem i puzzle "Barbie-super księżniczka" były ułożone bez większego problemu. Wiecej pracy wymagało ułożenie drugiej układanki: "Barbie i jej super przyjaciele" ale przy pomocy chłopców i te puzzle udało sie ułożyć. Tak, chlopcy widząc pracę dziewczynek nad ułożeniem puzzli sami chcieli się dołączyć. W ten sposób prawie wszystkie dzieci z grupy Amelki w przedszkolu zaangażowały się w pracę zespołową. zadowolone dzieciaki wracając do domu przekrzykiwały się kto więcej części ułożył i kto miał lepsze pomysły. Myślę, że porrzeba organizować jeszcze więcej takich akcji w przedszkolu. Dzieci potrzebują nowych bodźców, a układanie puzzli to zabawa bardzo rozwijającą zdolności manualne, intelektualne oraz świetnie działają na wyobraźnię.

Idole dzici

Niesamowite puzzle dla dzieci! Mój Bartuś ma 8 lat i strasznie szaleje na punkcie puzzli. Potarfi układać puzzle godzinami. Kupujemy z mężem puzzle dla Bartka dostosowane poziomem trudności dla niego ale i również te trudniejsze tak byśmy mogli sie bawić puzzlami całą rodziną. Ukladanie puzzli to świetna zabawa, która integruje rodzinę a dzieci bardzo rozwija. Moj Bartuś to prawdziwy chłopak, uwielbia rozrabiać, bawić się samochodami no i jak wszyscy chłopcy szaleje teraz na punkcie bajki Avengers. Wszystko w pokoju mojego syna musi się z tym wiążąc, czy plakaty na ścianach, pościel do spania, lampka na biurko czy nawet piżama do spania.  Bartek ma już chyba wszystkie możliwe postacie z tej bajki. Wpadliśmy z mężem na pomysł aby połączyć jego zainteresowania i kupiliśmy mu puzzle "Avengers-magic decor". Puzzle przedstawiaja ulubione pistacie Bartka no i to puzzle, czyli ulubiona zabawa mojego kochanego dziecka. Kiedy rozpakował zakupy myślałam, że moje dziecko oszaleje ze szczęścia. Skakał i krzyczał wciąż:"Avengers-magic decor" ! Tak! Najlepsze puzzle na świecie! Było już dosyć późno ale Bartek tak sie cieszył, że pozwoliłam mu ułożyć puzzle. Następnego dnia była sobota, więc nie musiał rano wstawać- mógł odespać. Bartuś ułożył puzzle jeszcze tego samego wieczora, a najzabawniejszy moment był wtedy gdy zgasiliśmy w pokoju światło. Po zgaszeniu światła okazało sie, że puzzle te świecą w ciemności. niesamowite wrażenie. Bartek był zachwycony, że ma swoje ulubione postacie na puzzlach i na dodatek świecą w ciemności jak prawdziwi bohaterowie z super mocą. Mój mąż obiecał synowi, że nastepnego dnia powiesi puzzle synkowi nad łóżkiem aby jego super bohaterowie nad nim czuwali w czasie snu.Tak też się stało, tata powiesił puzzle Avengers na ścianie a Bartuś zaprosił kolegów, żeby pochwalić się jakie nowe super puzzle udało mu się ułożyć. Dzieciaki były zachwycone ukladanką, bardzo żałowały, że nie mogły ułożyć jej z Bartkiem. Ale obiecałam im, że kupimy Bartkowi jeszcze jedne puzzle z tej serii i wtedy zaprosimy kolegów syna na wspólną zabawę.

Świat zdominowany przez komputery

W każdą niedzielę, niezależnie od pogody, czy to deszcz, czy to słońce spotykamy się z rodziną lub znajomymi by spędzić wspólnie czas na wesoło. Przed każdym spotkaniem ustalamy kto przynosi grę ze sobą oraz czy ma to być gra planszowa czy też puzzle lub klocki. Pamiętamy oczywiście o tym,że poziom trudności gry musi być dostosowany do wieku i umiejętności naszych dzieci. Chodzi o to by wszyscy brali czynny udział w zabawie i każdy mógł się dobrze bawić. Czasem dzielimy się na grupy tak by każde dziecko miało dorosłego w drużynie, wtedy gra jest jeszcze bardziej ciekawa. Choć zdarzało się też i tak, że to grupa dzieci przeciwko dorosłym wygrywała. Dzieci mają dużą wyobraźnię, spryt i bystrość umysłu. Szczególnie w dzisiejszych czasach, gdy umysły naszych dzieci są tak mocno stymulowane różnego rodzaju gier komputerowych, laptopów czy innych tabletów.  Niejeden dorosły mógłby się spalić ze wstydu przy pomysłach dzieci. Pewnej niedzieli, którą osobiście bardzo dobrze i mile zapamiętałam spotkaliśmy się z moimi rodzicami, zazwyczaj konserwatywni i mało aktywni we wszelako pojętych rozrywkach ludzie. Aby im ułatwić zadanie pozwoliłam im wybrać gre, z którą się u nas pojawią. Rodzice wybrali grę o nazwie: "5sekund". Dla nas było to bardzo fajne rozwiązanie gdyż dzieciaki miały już styczność z tą grą gdyż kilka dni wcześniej grały w grę pt.;"5sekund Junior", w wersję gry przeznaczoną dla młodszych dzieci, ze względu na ich młodszych kolegów. Gra zakupiona przez rodziców okazała się więc świetnym trafem. Szczerze mówiąc nie spodziewałam się takiegu przebiegu wydarzeń. Po przyjeździe rodzicow najpierw zjedliśmy razem obiad a następnie przy kawie i herbacie zabraliśmy sie za czytanie instrukcji gry i ustalanie szczegółowych zasad gry. Juz na tym etapie było dużo śmiechu i zabawy. Gdy już ustaliliśmy zasady gry i podział na drużyny zaczęliśmy grać. Kazda z drużyn miała czas, że była na prowadzeniu ale chwile potem już inna drużyna wychodziła na prowadzenie. Tym sposobem gra 5 sekund dała nam wiele emocji. Dzieci próbowały oszukiwać, żeby przechytrzyć rywali. Dorośli natomiast układali sobie różne cele strategiczne. Każdy na swój sposób próbował obrać drogę strategiczną do wygrania tej gry. Ostatecznie wygrał dziadek z wnuczkiem. Moim zdaniem jednak wszyscy byli wygrani, bo niedziela byla spedzona w cieplym gronie rodziny, mogliśmy się bardziej zintegrować i poświęcić sobie czas, którego tak mało jest w ciągu tygodnia. Dziadkowie już sie zapowiedzieli na kolejna niedziele, babcia powiedziała, że koniecznie musi sie odegrać i następnym razem wygra z dziadkiem. Jak się okazuje rodzice mają jeszcze wiele pozostałości z dzieciństwa, ktore warto pobudzić. 

Wspomnienie zegarka

Chciałabym podzielić się moim ostatnim odkryciem w sklepie z zabawkami. Otóż będąc w sklepie i wybierając prezent dla mojego syna poprosiłam o pomoc panią ekspedientkę. Bardzo dobrze znam mojego syna ale zawsze mam problem z doborem odpowiedniego prezentu dla niego. Trudno mi określić czym najbardziej lubią się bawić dzieci w wieku mojego syna. Mój Max ma 10 lat i ciagle mi powtarza,ze jest dużym chłopcem, ja natomiast wiem, że to jeszcze dziecko i jeszcze dużo czasu minie nim dorośnie. Pani w sklepie doradziła mi zatem abym kupiła zabawkę elektroniczną na wzór gadżetów dla dorosłych mężczyzn. Przyniosła mi nowoczesny zegarek dla dzieci. Na pierwszy rzut oka wydawał się być zwyczajny ale ku mojemu zdziwieniu miał mnóstwo ciekawych opcji. Zegarek VTech-Kidizoom Smart Watch ma przeróżne opcje wykorzystania. Główna funkcja zegarka to oczywiście zegarek, mozna sobie ustawić ulubioną tapetę wyświetlania i tarczę, datę a także stoper. I pomyśleć, że czasy mojego dzieciństwa tak bardzo różnią się od dotychczasowych. Kiedyś kto miał zegarek to był ''ktoś'', nie każdy mógł sobie pozwolić na taki luksus. A teraz zegarki są takie, że głowa mała. Dzieci często bawią się w gry na czas, więc uważam, że jest to świetne rozwiązanie. co więcej zegarek ten posiada opcje robienia zdjęć i nagrywania. Nieoprawdopodobne! Zegarek wygląda bardzo zwyczajnie i prosto a można nim robić zdjęcia a nawet nagrywać krotkie filmy. Dzieciaki mogą uwiecznić wyjątkowe wydarzenia w szkole, po szkole czy na wycieczce. Nie trzeba im dawać drogich aparatów i obawiać sie, że się zniszczą lub zagubią. Zegarek ten posiada również dyktafon, mój Max bedzie mógł robić szybkie notatki.. to dla niego świetne rozwiązanie, zawsze zapomina przekazać mi co Pani mówiła w szkole by przekazać rodzicom, teraz będzie mógł sobie nagrać krótką notatkę głosową, którą później odtworzy w domu. Kupilam ten zegarek, Max był bardzo zadowolony z prezentu. Zegarek nosi codziennie do szkoły. Po powrocie codziennie przychodzi się pochwalić swoimi zdjęciami, co zrobił na plastyce cz też jak sie bawił z kolegami. Ja jestem bardzo zadowolona z zegarka VTech-Kidizom Smart Watch, ponieważ w końcu udało mi się kupić coś trafionego dla syna, z czego jest bardzo zadowolony a poza tym jego zegarek przydaje mi się czasem na zakupach ;)

Wspomnienia z zoo

Dzisiaj przedszkole "radosne słoneczko", do którego uczęszcza moje dziecko zorganizowało wycieczkę do pobliskiego zoo. Wycieczka ta miała się odbyć w ramach edukacji dzieci, dzieci powinny wiedzieć jak w rzeczywistości wyglądają zwierzęt, o których rozmawia się w czasie zajęć w przedszkolu. Wyjazd na wycieczkę był bardzo wcześnie rano, pobudka o 6:00 dla mojego dziecka jest niewykonalna wręcz ku mojemu zdumieniu mój Bartuś wstał bez rzadnego problemu. Myślałam, że będzie się ociągał bo to dla niego bardzo wczesna pora.  Od momentu przebudzenia nie było innego tematu niż wycieczka, na którą tak strasznie nie mógł się doczekać. Wciąż tylko zadawał pytania jakie zwierzęta będzie mógł zobaczyć, czy będzie mógł nakarmić jakieś zwierzęta, dotknąć je, pogłaskać. Jak nigdy bardzo szybko sie wyszykował i był gotowy do przedszkola. Wszyscy mali uczniowie czekali juz o 7 rano przed budynkiem przedszkola i byli gotowi wsiąść do autokaru. Dzieciaki się pozegnały i pojechały z opiekunami na ich wyczekaną wycieczkę. Bardzo się martwiłam o mojego Bartka, o to czy nic mu się nie stało, czy dobrze się bawi.. Niepotrzebnie! Wycieczka wróciła cała i zdrowa o około godziny 17. Mój Bartuś wyskoczył radośnie z autokaru wtulając się w moje ramiona. Natychmiast zaczął opowiadać co widział, gdzie był, co robił. Nie pozwolił nawet spokojnie pożegnać się z Paniami opiekunkami. Był tak zachwycony całą tą wycieczka, że pomyślałam, że muszę ta chwilę jakoś zapisać w jego pamięci. Wracając wpadłam na pomysł, że kupię mu jakąś grę, która będzie nawiązywała do tematyki wycieczki. Kupiliśmy grę pt.:"Farma" oraz "Kąpiel prosiaczka" . Bartek mógł pobawić się jeszcze układając puzzle, na których był obrazek zwierząt, które spotkał w zoo. Układając wspominał jeszcze jak podobały mu się zwierzęta: konie, kozy,świnki,krowy, a nawet osły. Bardzo wiele zapamiętał o zwierzętach, które mógł dotknąć lub pogłaskać. To dowód na to, ze nauka dzieci powinna sie odbywać wykorzystując wszystkie bodźce, a w szczególności wzrok, dotyk i węch. Puzzle ułożył bardzo szybko, z niewielką moją pomocą. Ulożone obrazki nakleiliśmy na tekturkę i powiesiliśmy na ścianie. Teraz jak przychodzą do nas goście Bartek zaprasza gości pokazuje na puzzle i wspomina wycieczkę do zoo.

środa, 28 października 2015

Nowe osiedle stare znajomości

Na tym osiedlu jesteśmy nowi. Niedawn udało sie nam wkońcu kupić tu mieszkanie. Byliśmy tu nowi więc nie znaliśmy tu nikogo. Staraliśmy sie z czasem zapoznać sie z każdym sąsiadem, aby dobrze z nimi żyć  w późniejszym czasie. Podczas zakupów spotkałam koleżankę Aleksandrę. Rozmawiałyśmy razem chyba z dobrą godzinkę i przechodząc od słowa do słowa umówiłyśmy się na wieczorne spotkanie w gronie rodzinnym.
Przypasował nam dzisiejszy dzień po godzinie 17:00.
W drodze powrotnej wstąpiłam do sklepu, bo przypomniałam sobie, że ciocia ma małą córeczkę wiec i jej trzeba sprawić jakąś niespodziankę.
Wstąpiłam do sklepu z zabawkami, a tam istne zatrzęsienie przeróżnymi zabawkami.
Od pluszowych misiów, puzzli- Barbie - super księżniczka, Kąpiel Prosiaczka do gier planszowych- Kalejdoskop 50 gier. Zdecydowałam się na puzzle dla dzieci. Składały się z małej ilości części więc na pewno nie będzie problemu z ułożeniem ich. Miały też odpowiednią wielkość co było też ułatwieniem. Wszystko było by fajne i proste, ale teraz jaki obrazek wybrać? Oczywiście ja już nie jestem na bieżąco z bajkami, ale pani ekspedientka była bardzo przydatna i powiedziała co jest najbardziej chodliwe.
Po zakupach pojechałam już do domu z nadzieją na to, że prezent się spodoba.
Jak zwykle prace domowe zajęły całe przedpołudnie, ani się nie spostrzegłam a już prawie 15.
Mąż wrócił z pracy, zjedliśmy obiad i już trzeba się było się szykować na odwiedziny u koleżanki Oli.
Wyruszyliśmy w drogę troszkę wcześniej, bo nie byłam pewna czy trafimy, bo już jakiś czas tam nie byliśmy. Droga nie okazała się tak zawiła jak przypuszczałam wiec trafiliśmy bez problemu.
Ola oczywiście ucieszona z naszej wizyty, że udało się nam znaleźć czas, aby wpaść w odwiedziny.
Ściągaliśmy buty gdy nagle z pokoju wyszła mała dziewczynka, ubrana w dziecięce getry we wzorki i piękną białą koszuleczkę. Była bardzo nieśmiała i chowała się z nogami swej mamy.
Ola nas przedstawiła, mimo że nie była nas pewna, wzięła nasz prezent dla niej.
Oczywiście ile to było radochy dla niej, jak i zresztą dla nas też. Po całych wybrykach z małą córeczką Oli- Anią usiedliśmy i wspominaliśmy czasy studiów. Życie było wówczas bardziej beztroskie niż teraz. Wspomnienia przy dobrym winku z taką ekipą było bardzo relaksujące.
Posiedzieliśmy tak z dobre trzy godzinki, no ale trzeba było się już zbierać
Czas był tak bardzo miło i pozytywnie spędzony, że umówiłyśmy się na kolejne spotkanie. Dla mnie będzie to oznaczać jedno, kolejną wizytę  w sklepie z zabawkami dla małej Ani .

Najlepsza przyjaciółka

Niestety mój dziadek był już w podeszłym wieku więc nie mógł już dłużej mieszkać sam.Moja babcia niestety odeszła już parę lat temu więc mój dziadek mieszkał sam. Moi rodzice postanowili, że postarjają sie dla niego o pomoc domową. Na szczeście znalzał sie jedna pani, bardzo sympatyczna i znająca sie na wszytskim. Zawsze mogła pomóc dziadkowi lub nawet tylko dotrzymać mu towarzystwa. Niedługo zbliżają się urodziny mojego dziadka, przed urodzinami  jakiś czas temu przebywał w sanatorium po zawale i tam poznał nowa pasję, w którą wciągnął domowników a mianowicie gry planszowe. Dzięki takim grom  planszowym zmienił się na lepsze, pozwoliły mu lepiej rozwijać swoja pamięć i bardziej się skupiać. Nie jest już taki  nerwowy, wycisza się,  Poprzez gry poznał i odnowił swoje znajomości ze swymi znajomymi, maja idealną rzecz, która ich łączy. Ćwiczy są cierpliwość a jego znajomi chętnie przychodzą do dziadka i grają z nim w gry planszowe. Przynoszą takie perełki jak 5 sekund Junior- gra planszowa, Barbie i jej super przyjaciele- puzzle lub Kalejdoskop 50 gier - gra.
Na urodzinowa imprezę przyszło wiele znajomych między prezentami znalazł wiele przydatnych rzeczy jak i gry planszowe oraz puzzle z  wieloma elementami.
Któregoś dnia zastaliśmy dziadka w pokoju gdzie wszędzie na meblach były rozłożone puzzle i gry planszowe a na podłodze wiele rozpoczętych obrazów, które układał z puzzli. Wszyscy byli zaskoczeni jak puzzle go  wciągnęły. Miał swoje zajęcie, które pochłonęło go całkowicie. Oczywiście bardzo się z tego cieszyliśmy, że mógł oddać się takiemu zajęciu, które tak dobrze wpływało na jego zdrowie i samopoczucie.
 Dziadek zmniejszył oglądanie telewizji, ponieważ często się denerwował, a przy grach planszowych i przy  puzzlach potrafił się  zrelaksować. Dzięki temu spędzał mile czas nie tylko sam czy z kolegami, ale wciągnął w to swego wnuka Mateusza, który ma 11 lat.
Wspólne spędzanie czasu z wnukiem, pozwoliło mu złapać dobry kontakt z młodymi ludźmi, a nasz syn złapał świetny kontakt z dziadkiem i również jego czas spędzony przy telewizorze i komputerze ograniczył się do minimum.
Po tych wszystkich układankach dziadek zebrał niemałą kolekcję obrazów, stworzonych  z puzzli. Wiele z nich wsi u niego w pokoju, gdzie zawsze bardzo chętnie zaprasza swych znajomych i chwali się swymi osiągnięciami w tej dziedzinie. A Pani, która była jego pomocą domową okazała sie bardzo dobrą przyjaciółką dla mego dziadka.

Ciężki wybór prezentu

Wakacje trwały w najlepsze, dzieci były w siódmym świecie, mogły robić to na co miały ochotę, spać do późna i bawić sie do wieczora na podwórku.
W połowie wakacji moja córka została zaproszona na urodziny swojej koleżanki z klasy Karoliny. Obie mają po osiem lat więc przyjęcie będzie na pewno pełne niespodzianek. Wszystko zostało zaplanowane na przyszły piątek na godzinę 16:00 więc mamy trochę czasu, aby kupić ładny prezent.
W poniedziałek jedziemy w odwiedziny do babci, bo ma imieniny więc i jej musimy sprawić jakiś podarunek. Wybrałyśmy się  wraz z moja Jolą do centrum handlowego z nadzieją na to, że wszystko znajdziemy w jednym miejscu. Niestety to wszystko okazało się nie takie proste, ponieważ nie przypuszczałam, że dziewczynki w wieku mojej córki są aż tak wybredne. Starałam się coś kupić według własnego gustu, ale Jola co chwile mnie upominała mówiąc, że taki rzeczy nie są już modne i dziewczynki się tym nie interesują. Chciałam kupić jakaś zabawkę, może puzzle Wesoły dzień Zosi, Jej wysokośc Zosia lub 5 sekund Junior- grę planszową, ale w ostateczności kupiłyśmy Karolinie  album z naklejkami jej ulubionego zespołu, który zresztą jak się dowiedziałam jest najlepszy na świecie.
Dla babci kupiłyśmy piękny kaszmirowy sweterek w jasnym, beżowym kolorze. W tym wypadku to ja mogłam podjąć decyzję.
U babci imieniny rozpoczęły się o 17:00 więc zdążyłyśmy ze wszystkim. Na szczęście mieszka w tym samym mieście co my więc nie było problemu z dojazdem. Razem z mężem i Jola wręczyliśmy babci prezent i bukiecik kwiatków od Joli. Bardzo się ucieszyła z naszego prezentu. Przyszła część naszej rodziny z czego babcia cieszyła się najbardziej.  Był tort i wiele łakoci jak to u babci.
Całe przyjęcie odbyło się w bardzo przyjemnej atmosferze. Każdy był zadowolony z tego, że babci był bardzo szczęśliwa.
Po powrocie do domu Jola poszła spać a ja musiałam zapakować jeszcze jej prezent dla koleżanki. Nadszedł piątek a moja córka już nie mogła się doczekać godziny 16:00. Gdy już się zebraliśmy ze wszystkim pojechaliśmy na urodziny koleżanki. Na miejscu było jeszcze pięć koleżanek. Mama Karoliny zapewniła mnie, że nie mam się o co martwić i zakończenie przyjęcia planowane jest na godzinę dziewiąta wieczorem. Gdy przyjęcie się zakończyło odebrałam Jole ledwo żywą. Była już tak zmęczona i pełna wrażeń, że zasnęła już w samochodzie. Na drugi dzień zapytałam ją jak się podobało, opowiedziała mi, że było super i, że jej prezent okazał się jednym z najlepszych. Z ciekawości zapytałam co jeszcze dostała od innych dziewczynek to wymieniła mi, że były min. gdy planszowe, puzzle i dużo słodyczy. Wszystko udało się perfekcyjnie.

Wesoły dzień w szkole

 Wiosna to czas egzaminów. Sarsi uczniowie piszą matury, gimnazjaliści swoje egzaminy i szkoła podstawowa też ma swoje egzaminy. Na szczęście moje dziecko chodzi jeszcze do 5 klasy więc to jeszcze wszytsko przed nami . Podczas gdy egzaminy w szkole u Maji sie zaczną ich parę dni w szkole będzie bardzo miło wyglądało.
Nie dawno w szkołach podstawowych odbyły się egzaminy końcowe klas 6. Jest to ich pierwszy egzamin w życiu, dzięki któremu dowiedzą się ile zdołali się nauczyć w ciągu tych 6 lat. Dlatego też nauczyciele zorganizowali dzieciom klas od 1 do 3 zajęcia poza lekcyjne, aby szósto klasiści mieli ciszę i spokój podczas próbnych egzaminów i aby przyzwyczaili się do wszystkich warunków panujących podczas państwowych egzaminów. Panie nauczycielki zaprosiły dzieci na boisko szkolne gdzie zorganizowały im wiele gier towarzyskich. Dzieci wspaniałe się bawiły, pogoda akurat dopisała więc zabawy było co nie miara. Każda klasa miała swoją cześć plac, aby nikt się nie kłócić i sobie nie dokuczał. Po jakiejś pół godzinie pierwsze klasy przeszły świetlicę, reszta dzieci została jeszcze na placu zabaw. Starsze chętne dzieci, które zgłosiły się na ochotników, aby poukładać po przebytym egzaminie stoły i ławki z sali gimnastycznej, gdzie odbywał się próbny egzamin dla szóstoklasistów. Dzieci młodsze, przebywające na świetlicy rozkoszowały się zabawą z innymi dziećmi poprzez gry planszowe, całe mnóstwo zabawek i puzzli. Gdy młodszym klasistą zaczęło się już troszkę nudzić, panie postanowiły ustawić stoły na których znajdowały się puzzle  takie jak Kąpiel Prosiaczka, Jej wysokośc Zosia gry min. Kalejdoskop 50 gieri zaproponowały, aby podzielić się na grupy i zorganizować teleturniej między klasami. Z każdej klasy wybrano kilka osób, które zasiadły przy stolikach. Mieli oni z zadanie na czas zbudować obraz z puzzli, które sobie wylosują. Klasa, która wygra otrzyma za nagrodę gry planszowe i wyjście do kina. Walka była zacięta i sprawiedliwa, dzieci, które wygrały otrzymały obiecaną nagrodę. Po poerocie do domu Maja doszła do wniosku, że takie zajęcia jak dziś mogły by się dbywać codziennie.

Wygadane bliźniaki

Jednymi z mych pacjentów są dwaj bliźniaki Szymon i Antoś. Chodzę do nich do domu i ćwiczę z nimi gimnastykę korekcyjną. Obaj mają po 4 lata więc są już bardzo wygadani. Nadchodził czas świąt więc chłopaki byli bardzo poruszeni tą sytuacją. Dobrze im radziłam, aby zaczęli już pisać listy do świętego Mikołaja. Odrazu im ten pomysł przypadł do gustu.
Każdy już czuje magie świąt, wszystko wokół piękne i błyszczące. Wystawy w sklepach kuszą prezentami i kolorami. I jak tu nie ulec pokusom.
W poniedziałek dwa dni przed wigilia, mama zaprosiła chłopców do pieczenia pierniczków. Och co to się działo, wszędzie mąka w kuchni. Gdy już wszystko zostało ogarnięte chłopcy włożyli ciasteczka do piekarnika i czekali, aż będą gotowe i będzie można je ozdobić. Czekali i czekali, a czas dla nich chyba stanął w miejscu, takie mieli wrażenie. Postanowili, że czas oczekiwania musza czymś zająć, a najlepsza rzeczą do przyspieszenia czasu jest zabawa. Pobrali ze swego pokoju do salonu troszkę gier planszowych takich jak np. 5 sekund Junior, Jej wysokość Zosia i pudełko puzzli- Farma.
W oczekiwaniu na ciasteczka, bliźniaki zdążyły ułożyć puzzle i zagrać jedną kolejkę gry, gdy nagle usłyszeli dźwięk kuchenki, która dawała znać, że ciasteczką są już upieczone. Mama wyjęła z pieca gorącą tace, na której uśmiechały się różne figurki min. bałwanki, gwiazdki, choinki czy aniołki.
I znów kolejny czas oczekiwania, musimy poczekać, aż ostygną. Czas w oczekiwaniu zajęły chłopcom dalsze gry i puzzle. Po godzince chłopcy mogli zacząć ozdabiać świąteczne wypieki, gdzie czekali na to chyba z pół dnia. Mama zaopatrzyła Antosia i Szymona w przeróżne ozdoby, kolorowe posypki, brokaciki, kolorowe lukry i pisaki. Teraz to chyba nie odejdą od stołu szybko, więc mama pokazała i wyjaśniła wszystko swym synom i postanowiła posprzątać mieszkanie. Wiedziała, że to super opcja, ponieważ nikt by się jej nie kręcił pod nogami i mogła to szybko skończyć.
Po dekoracji ciasteczek, ubieraniu choinki, sprzątaniu i gotowaniu przyszedł czas na spędzanie świat w rodzinnej i ciepłej atmosferze, do której Święty Mikołaj był miłym dodatkiem :)

Rozpoczęcie edukcji

Na mnie przyszła pora, aby zacząć edukację moich dzieci. Dobry wybór od samego początku dobrze wróży dla dzieci, gdyż będą sie ta dobrze czuły i będą uczęszczać na zajęcia z radością. Mieszkam w bloku na dużym osiedlu, na przeciwko mnie wiza wi mieszka młoda matka z mala córką Ania .Nie dawno mówiła mi ze w przedszkolu obok naszego bloku zostało otwarte nowo wybudowane przedszkole dla dzieci mieszkających na naszym osiedlu. Na początku kwietnia zorganizowali drzwi otwarte dla młodych rodziców, aby mogli przyjść ze swymi pociechami i obejrzeć jakie są warunki i czy rodzice będą zainteresowani, aby je tam zapisać.
 Cały plan dnia z otwarciem przedszkola był idealnie zorganizowany. Zabawa rozpoczęła się o 10:30 rano. Wszystko było przystrojone w kolorowe balony, które zapraszały do zwiedzania.
Na samym początku panie opiekunki oprowadziły dzieci wraz z rodzicami po placu zabaw, który znajdował się z tyłu przedszkola. Cały plac był bardzo dobrze ogrodzony, co na pewno chroniło dzieci przed wypadkiem. Było dużo drabinek, zabawek, dwie piaskownice i mnóstwo drabinek.
Po zwiedzeniu placu zabaw wszyscy zostali zaproszeni do sali zbaw. Tam oczywiście wszystkim bardzo się podobało, ba na samym początku pani kierowniczka z opiekunką zaprosiły dzieci do zabawy i  zorganizowały dla wszystkich wiele zabaw i gier towarzyskich. Wykorzystały akie gry jak Kalejdskop 50 gier, Wesoły dzień Zosi- puzzle, Barbie i jej super przyjaciele - Puzzle 4w1. Po tych atrakcjach dzieci, przyszłe przedszkolaki przeszły  po reszcie  łazienek i  które również były bardzo ładnie urządzone. Pod oknami znajdowały się stoliki z krzesłami na których przedszkolaki  siedziały i bawiły się różnymi  zabawkami, na drugiej stronie sali znajdował się duży regał a na nim na dolnych półkach było wiele kolorowych  zabawek.  Na reszcie z  półek znajdowało się wiele pudełek  z wielką ilością puzzli i grach planszowych.
 Ania była zachwycona grami, zabawkami i puzzlami.
Teraz to już na pewno każde z dzieci będzie miało miejsce, aby się bezpiecznie i z rówieśnikami bawić. A co ważne będą przebywać wśród swych rówieśników

Czas z przyjaciółmi

 Jednak ten  świat jest bardzo mały. Spotyka sie na swej drodze osoby, z którymi już dawno straciło sie kontakt. I tak było ze mną. Niedawno spotkałam się ze starą znajoma Aleksandrą, z którą nie widziałam się kilka lat. Pochwaliła mi się, że kupiła dom niedaleko mojego osiedla. Oj jak bardzo się ucieszyłam, gdy dowiedziałam się, że będę mieć dobrą koleżankę tak blisko mojego mieszkania. Ona i mąż mają bardzo dobrą prace i stać ich było na kupno domu. Dobrze zarabiają i ich praca naprawdę jest warta tego czasu, który niestety w nim spędzają, a jest to naprawdę duża ilość godzin tygodniowo. Po całej przeprowadzce, która zajęła im naprawdę dużo czasu i wysiłku, w końcu zostałam zaproszona wraz z moja rodzina na tzw. parapetówkę. Cała impreza została zaplanwana na najbliższy weekend majowy. Ola przedstawiła każdemu plan imprezy, gdzie będzie zorganizowany grill. Gdy nadszedł dzień imprezy wybraliśmy się z całą rodziną do nowych sąsiadów. Byliśmy miło zaskoczeni ładnym domem i zadbanym trawnikiem, który w tak krótkim czasie tak pięknie wyglądał jak i kwiatami wokół domu. Mąż znajomej zaczyna rozpalać grilla a ja z sąsiadka przygotowywałyśmy steki, szaszłyki, kiełbaski, sałatkę. W miedzy czasie dzieci poszły do altanki gdzie zagrały sobie w grę planszowy i puzzle, które wzięły ze sobą Barbie i jej super przyjaciele - Puzzle 4w1, Craft Castle - Królewski Zamek Anny i Elsy i - grę. Po jakimś czasie zostały zawołanie do grilla i zaproponowali wszyscy, aby dzieci zaprosiły swych tatusiów do zorganizowania wspólnych gier towarzyskich. I tak zleciało oczekiwanie na przysmaki z grilla. Dzieci po chwilowym szaleństwie wróciły do swoich zabaw a starsze dzieci do gier planszowych a maluchy do puzzli dziecięcych. I tak spotykaliśmy sie przynajmniej dwa razy w miesiącu, jak tylko pozwoliła nam na to praca i ładna pogoda. Nasze dzieci bardzo sie polubiły, a my mogłiśmy miło spędzić czas z dobrymi pryzjaiółmi.

Ciocia chrzestna

Moja siostra wkoncu doczekała sie pierwszego dziecka. Bardzo długo sie starała i wkońcu starania rzyniosły efekty. Dziecko urodziło sie zdrowe i śliczne. Nazwali je Mateusz. Bardzo to imię mi sie spodobało, i najlepsze, że zostałam matką chrzestną małego Mateusza. I pytanie odrazu nasuwa mi się na myśl co kupić na roczek lyb inną okazję, bo matka chrzestna to bardzo zobowiązująca rola.  To częste pytanie, które zadają sobie sami rodzice. Przy wyborze prezentu w postaci zabawki dla rocznego dziecka muszę pamiętać, że powinna ona być przede wszystkim bezpieczna oraz nie powinna być zbyt wymagająca. Dobra zabawka to taka, która sprawia dziecku dużo radości oraz wzbudza jego zainteresowanie i ciekawość. Pomaga małemu podróżnikowi w poznawaniu świata, nauce nowych rzeczy, pokonywaniu przeszkód oraz rozwija jego zdolności. Muszę być świadoma, że małe dzieci lubią wkładać wszystko do buzi w tym także zabawki, ponieważ ich ciekawość jest tak duża, że chcą wszystkiego spróbować. Dlatego nie mam zamiaru kupować tych z małymi elementami, które są przeznaczone dla tych starszych. Wyobraźnia naszych dzieci nie zna granic, dlatego każda zabawka może stać się niebezpieczna dla naszej pociechy. Zabawki przeważnie posiadają informacje na opakowaniu np. grupę wiekową, instrukcję obsługi oraz wskazówki na temat bezpiecznego użytkowania także będziemy mieli pewność czy dana zabawka jest odpowiednia na prezent dla naszego dziecka. Mimo upływu czasu doskonałym a teraz wręcz kultowym pomysłem na prezent dla dziecka na roczek są zabawki drewniane, które są bezpieczniejsze niż te tradycyjne wykonane z plastiku. Zabawki ekologiczne zostały wykonane z naturalnego tworzywa jakim jest drewno oraz przy pełnym poszanowaniu środowiska naturalnego. Nie posiadają ostrych krawędzi oraz są bardzo trwałe i wytrzymałe na wszelkiego rodzaju uszkodzenia. Drewniane zabawki posiadają interesujące kształty, oryginalne kolory oraz są bardzo miłe w dotyku. Sprawiają że dziecko uczy się każdego dnia czegoś nowego. Pozwalają maluszkowi ćwiczyć koncentrację, wyobraźnie oraz paluszki. Wiele na ten temat poczytałam, wysłuchałam wele opoini i dozłam do wniosku, że najlepszym z prezentów bądą zabawki ponadczasowe, proste w obsłudze i zachęcające do zabawy. Z czasem Mateusz stawał sie coraz starszym chłopcem i mógł już sam składać zamównia u mnie na takie zabawki jak bardzo popularne gry planszowe- 5 sekund Junior, Kalejdoskop 50 gier  lub puzzle Kąpiel Prosiaczka . Teraz przynajmniej wiem comam kupować :)

Pakowanie na wycieczkę

Marlena i Piotr chodzą do szkoły podstawowej. Pewnego ciepłego dnia dzieci wróciły  ze szkoły i poinformowały rodziców, że szkoła zorganizowała wyjazd na wycieczkę szkolną.  Aby dzieciaki mogły jechać rodzice będą musieli podpisać zgodę i dostarczyć ją opiekunom wycieczki. Oczywiście najważniejszą rzeczą będzie również opłacenie wyjazdu, a tu dwójka dzieci więc i koszt robi się podwójny. Dzieci są w tej samej klasie, ponieważ są bliźnakami więc, to nie będzie taka łatwa decyzja. Trzeba by było zorganizować podwójne pieniążki.
Wycieczka zaplanowana jest na 3 dni więc trzeba coś zapakować, bo nic wie wiadomo jaka to będzie pogoda, a tym bardziej, że jadą do Zakopanego. Oprócz   potrzebnych rzeczy typu ubrania, kosmetyki dzieci biorą również trochę gier planszowych i zabawek. Dzieci kazały sobie zapakować 5 sekund Junior - grę planszową, Farma - Puzzle Ramkowe i Avengers - Puzzle Magic Decor. I teraz jak zmieścić te wszystkie rzeczy do torby? Musiał pomóc tata, trochę siły i sprytu i dzieciaki były zapakowane. Marlena dołożyła jeszcze pudełko puzzli.
Dzień wycieczki szybko nadszedł więc oboje wzięliśmy sobie wolne w pracy i odprowadziliśmy dzieci na zbiórkę. Wszystko odbyło się sprawnie i bez problemów.
Zbiórka odbyła się rano więc został nam z mężem jeszcze cały dzień. Postawiliśmy, że może wybierzemy się do kina, bo nie trzeba się spieszyć do domu, więc seans wieczorem był bardzo dobrym pomysłem. W ciągu dnia poszliśmy na obiad, na który jak zwykle nie było czasu w ciągu tygodnia, zawsze coś wypadało, jak nie sprawy związane z dziećmi to praca.
Wybraliśmy się na film z serii horror. Seans zaczynał się o 17:00 więc ze wszystkimi obowiązkami w domu uwinęliśmy się, aby zdążyć, ponieważ tak długo zeszło nam czasu na obiedzie przy wspominaniu starych, młodzieńczych lat. Film trwał dwie godziny, powiem szczerze, że byłam przerażona nie na żarty. Jakieś biegające zombie i wirus, który pochłonął cały świat, był naprawdę przerażający.
Te trzy dni spędzone tylko z mężem sprawiły, że naprawdę bardzo odpoczęliśmy i zbliżyliśmy się do siebie. Trochę prywatności i kolacje przy świecach działają bardzo relaksująco. Polecam wysyłać dzieci na wycieczki :)

Mieszkanie z teściami

Przeprowadzki wkońcu nadszedł czas. Tyle przygotowań do tego wszystkiego, że już ledwo stoję na nogach. Czekaliśmy na to wszystko prawie rok. Tyle załatwiań, chodzenia, wypisywania dokumentów, że nikomu tego nie życzę.
Po śmierci mojej babci przypadło mi w spadku mieszkanie na osiedlu w centrum. Byliśmy przeszczęśliwi, że w końcu będziemy mieć swoje własne mieszkanie.
Jesteśmy dwa lata po ślubie i niestety nasza sytuacja nie pozwala nam jeszcze, aby iść na tzw. ''swoje''. Oboje pracujemy, ale niestety nie stać nas na swoje mieszkanie więc wiadomość jaką otrzymałam była  dla nas istnym zbawieniem, bo mieszkanie z teściami nie należy do najłatwiejszych. Jeżeli ma się taką teściowa jak ja, która uważa, że musi mnie wszystkiego uczyć, bo czuje taka potrzebę. Na każdym krok człowiek jest sprawdzany i czuje ciągły oddech na ramieniu. Mój mąż tłumaczy mi, że nigdy nie miała córki więc chce to przeżyć chyba dzięki mnie. Ja to wszystko rozumiem, ale uczenie mnie najprostszych rzeczy typu mycie okien lub piecznie zwykłego ciasta biszkoptowego nie jest mi naprawdę potrzebne. No ale już wszystko na dobrej drodze do tego, aby mieszkać samemu i starać się o jakieś dziecko, gdyż nadarzają się już do tego odpowiednie warunki. Pod jednym dachem nie było by to możliwe, ponieważ zajmowaliśmy tylko jeden pokoj, gdzie kuchnia i łazienka była współna. Nie było warunków dla dziecka.
Mieszkanie było trochę zapuszczone, gdyż babcia mieszkała sama. Była bardzo zaradną osobą, umarła już z powodu chorób starczych, ale trzymała się do samego końca świetnie. Nie chciała żadnej pani do opieki lub pomocy ani pielęgniarki. Uważała, że jest na tyle sprawna i zaradna, że nie potrzebowała pani, która za nią umyła by okna lub obrała ziemniaki.
Abyśmy mogli się wprowadzić do nowego mieszkania musieliśmy zrobić w nim gruntowny remont. Na szczęście mieliśmy odłożone pieniążki na koncie jeszcze po weselu. Teraz tylko się brać do roboty. Cały remont trwał trochę ponad pół roku, sprawy spadkowe też pochłonęły trochę miesięcy.
Nareszcie nadszedł czas wprowadzenia do nowego mieszkania. Już od rana jeździliśmy z pudłami i całymi gratami. Kartonów było co nie miara. Przy rozpakowywaniu się znalazłam karton, który był podpisany ''rzeczy babci''. Znalazłam tam różne pamiątki po babci, zdjęcia, stare zabawki mojej mamy, jakieś gry planszowe i trochę rzeczy osobistych. Wszystkie te znaleziska zachowaliśmy, aby pamiętać dzięki komu mamy swój własny kąt.

Zabawki dla przedszkola

Całe życie pracowaliśmy z mężem na to, aby zamieszkać w tak spokojnej i malowniczej okolicy jak ta. Cisza, spokoój, dużo zieleni wokół i wkoło każdy z mieszkanców ma sówj ogródek. Mieszkam z mężem i dziećmi- Kasia i Piotrusiem. Mają już troszkę lat, więc doszłam do wniosku, że już czas posprzątać i uporządkować szafy i strych ze starymi zabawkami dzieci. Oj się tego nazbierało. Rodzinę mamy liczną, więc dzieciaki uzbierały ładna kolekcje zabawek od członków rodziny z okazji urodzin lub świąt, zawsze coś dostały Trzeba było ustalić dobry plan działania, aby to wszytsko ogarnąć. Zaczęłam od strychu, bo tam zbieraliśmy wszystkie nieużywane już zabawki. Sprzątanie samego stychu zajęło mi dwa dni, rupieci się nabierało co nie miara i zabawek niezła ilość. Teraz trzeba pomyśleć co z nimi zrobić. Tyle sie tego nazbierało, że można by było obdarować nie jedno dziecko, znalażłam min.Kąpiel Prosiaczka- puzzle, Kalejdoskop 50 gier -gra i Craft Castle - Królewski Zamek Anny i Elsy. Postanowiłam oddać część zabawek do pobliskiego przedszkola, bo tam zabawki napwno sie przydadzą. Spakowałam trzy kartony i zawiozłam do przedszkola Nr 6. Panie bardzo sie ucieszły, a dzieci były wziebowzięte. Mimo, że podarowałam ich tyle to jeszcze zostało dla naszej małej sąsiadki też.
Z sąsiadami dwiedzaliśmy się w wolnym czasie, mieliśmy bardzo dobry kontakt. Wpadł mi do głowy świetny pomysł, zabawki, które poznajdywałam, przekazać małej Basi. Troszkę głupio było mi pytać czy przyjmą, ale bardzo się ucieszyli i wzięli wszystkie.
Powiedziałam, że  moje dzieci są już prawie dorosłe i nie bawią się już zabawkami czy grami planszowymi, a szkoda to wyrzucić jak może się jeszcze komuś przydać.
Moje dzieci nie miały nic przeciwko, aby przekazać swoje zabawki dla małej Basi. Ucieszyli się, że ktoś jeszcze może się nimi bawić i dbać o nie.
Umówiłam się z mama Basi, że przyjedzie samochodem do nas je odebrać. Nie dało się tego zabrać do jednej reklamówki, więc potrzebny był transport. Ale się zdziwiła, gdy zobaczyła jak dużo tego jest. Stwierdziła, że to zdecydowanie za dużo dla jednego dziecka i wpadłyśmy na pomysł, aby przekazać część tych zabawek do publicznego przedszkola, gdzie chodzi jej córka. Nie zwlekając długo podzieliśmy zabawki i pojechałyśmy do przedszkola i niespodzianką.
Panie nauczycielki, były w szoku, że są jeszcze takie osoby, które bezinteresownie potrafią dzielić się prezentami.  
 



 

Samodzielny wybór wakacji

No i moje dzieci się doczekały, wymarzonych wakacji i to nad morzem. Wszystko zostało zaplanowane co do ostatniej minuty, z dokładną precyzją, ale jak zwykle zawsze coś wyskoczy. U nas oczywiście tez nie obyło się bez komplikacji i utrudnień. Aby wszystko spakować i niczego nie zapomnieć, musiałam już wcześniej zacząć zapisywać i notować, aby wszystko było na czas.   Wakacje nad morzem to ulubiony sposób spędzania urlopu przez większość rodzin. Morze Bałtyckie co prawda chłodne, ale za to polskie plaże należą do najpiękniejszych w Europie, wiec od początku wakacji nadmorskie miejscowości oblegane są przez rodziców z dziećmi. Dlatego przed takim wyjazdem i w szczególności z dziećmi dobrze się do niego przygotowałam. Zabrałam wszystkie ubrania dla całej rodziny, sprzęty, gry planszowe- 5 sekund Junior, Memos - Kraina Lodu, puzzle- Wesoły dzień Zosi  i gry dla dzieci. Przed naszym wyjazdem zapoznałam się z wieloma ofertami i cennymi radami dotyczącymi takiego wyjazdu z dziećmi. Oczywiście większa część mej rodziny zaczęła mi doradzać, że tam najlepiej, tam najtaniej, tam najbliżej. Lecz ja postanowiłam podjąć tą decyzję sama z mężem. Wyjazd na wakacje nad morze dobroczynnie wpływa na zdrowie i odporność co jest dla mnie bardzo ważne ze względu, że moja Kasia dużo choruje więc duża zawartość jodu w powietrzu idealnie poprawi jej stan zdrowia. Dlatego rodzicom takim jak ja dla alergików i często chorujących przedszkolaków zaleca się, by przynajmniej raz w roku wyjechali z dzieckiem na dwa-trzy tygodnie nad Bałtyk. Kąpiele morskie i słoneczne pomogą zahartować mojego Piotrusia i poprawią jego apetyt. Wakacje nad morzem to przede wszystkim wylegiwanie się na plaży, z czego najbardziej cieszą się ja z mężem. Podczas pobytu nad morzem nasze smyki mogą bezkarnie budować wielkie zamki, szukać muszelek i bursztynów na plaży, i pod czujnym okiem mego męża pluskać się w wodzie. Niestety, trzeba pamiętać o kapryśnej polskiej pogodzie. W naszej strefie klimatycznej nie ma gwarancji, że wybierając się na urlop nad morze, trafimy akurat na upały. Może się okazać, że będzie deszczowo przez całe dwa tygodnie. To często zniechęca przed wakacjami nad Bałtykiem, ale my jesteśmy tak pozytywnie nastawienie, że nic nas nie powstrzyma. By uniknąć rozczarowań i mimo wszystko skorzystać z pobytu nad morzem, warto abyśmy przygotowali plan awaryjny na wypadek brzydkiej pogody, bo nie wyobrażam sobie, abym miała nudzić się z dziećmi w hotelu i słuchać ich narzekań. Sprawdziłam wcześniej, gdzie można się wybrać na rowerowe czy piesze wycieczki – niektóre nadmorskie miejscowości są bardzo urokliwe i pełne ciekawych miejsc oraz zabytków, które warto zobaczyć. Oprócz tego dowiedziałam się , czy w wybranej miejscowości są miejsca specjalnie przeznaczone dla dzieci – bajlandie, parki rozrywki czy basen. Wzięłam też ze sobą ulubione zabawki i książeczki dla dzieci, a dla całej rodziny gry planszowe – wówczas nawet brzydka pogoda nad morzem nie zepsuje nam humoru.

poniedziałek, 28 września 2015

Wspólne chwile z tatą

I niestety na naszą rodzinę przyszedł czas, czas bardzo smutny i przygnębiający. Mój tata stracił pracę z powodu redukcji etatów w jego firmie. Zajmował się produkcją grzejników do domów i zakładów. Pracował tam dość długo jak wiem z opowiadań rodziców to ładnych parę lat. Niestety niektóre miejsca pracy w tym zakładzie zostały albo usunięte, albo zastąpione zmechanizowanym robotem, który zrobi to sto razy szybciej i dokładnie, a co najważniejsze dla firmy dużo taniej.
Tatuś był bardzo smutny, chodził osowiały po domu, rzadko się uśmiechał, a ja nie wiedziałam jak mogę mu poprawić humor. Zapytałam mamy o podpowiedz jak można rozweselić tatę i poprawić mu nastrój. Powiedziała, abym wyciągnęła swoje ulubione gry planszowe i zabawki, aby wciągnąć go w zabawę. Pomyślałam świetny pomysł; pobiegłam do swego pokoju i zaczęłam szukać. W ręce wpadła mi gra planszowa- 5 sekund i puzzle- Jej wysokość Zosia. Te ostatnie kupił mi tatuś więc, może powrócą dobre wspomnienia.
Tata siedział w kuchni, zawołałam go, aby przyszedł do mnie do salonu. Ja już wszystko przygotowałam, gra była rozłożona, puzzle poodwracane, teraz tylko zacząć dobra zabawę. Mój tatuś jak zobaczył całe to przedstawienie uśmiechnął się. Oj to był dobry znak, tak pomyślałam. Zaprosiłam go do stołu, aby towarzyszył mi podczas gry. Zaczęliśmy grać i nagle mój tata zmienił się nie do poznania. Był szczęśliwy, zadowolony z czasu spędzonego ze mną, ponieważ gdy pracowało to bardzo rzadko go widywałam.  Mogliśmy nadrobić stracony czas i zająć się w końcu sobą i naszymi wspólnymi chwilami. Były one dla mnie bardzo cenne, bo wiedziałam, że pewnie za parę dni mój tatuś znów znajdzie pracę i nasze wspólne chwile troszkę się skrócą.
Graliśmy w gry, puzzle i spędzaliśmy miło czas. Tak zleciało nam całe popołudnie, wypełnione zabawą i dobrym humorem. Mama zawołała nas na obiad, przerwaliśmy grę i udaliśmy się do kuchni. Na stole czekał na nas przepyszny obiad. Mama się spisała powiedzieliśmy z tatą jednym głosem.
To była prawdziwa uczta, po obiedzie rodzice wypili kawę i zawołali mnie do salonu. Tam razem przedstawili mi nowy plan działania na przyszłość, która nie wyglądała tak strasznie  jak tata sobie wyobrażał. Moja mama wymyśliła niezły plan, który zaprocentował nową pracą dla taty. Zawsze wiedziałam, że gry i zabawy z rodzicami poprawią im nastrój i humor.
Tatuś znalazł pracę po trzech tygodniach, lecz pamiętał, aby poświęcać mi więcej czasu na wspólne chwile.

Grafik na gry komputerowe

Oj zaczęły się coraz częstsze kłótnie z moim chłopakiem. Ogólnie jesteśmy zgodną parą, ale od niedawna Mateusz zaopatrzył się w nową konsolę do gier. Już od początku wiedziałam, że będzie z tego wiele sporów.
Mateusz ostatnimi czasy bardzo działał mi na nerwy. Nic tylko gry na komputerze non stop. Wracał z pracy i pierwsze co to włączyć laptopa i ładować nową grę. Już miałam tego dość! Żadne prośby, groźby nie pomogły. Musiałam wymyśleć podstępny plan, taki który odciągnął by go od komputera.
Postanowiłam zorganizować wakacyjny wyjazd. Uświadomiłam go, aby wziął wolne w pracy, bo wyjeżdżam do rodziców na tydzień i trzeba zająć się domem i naszym kotkiem, pod moją nieobecność. Na szczęście Mateusz połknął haczyk. Gdy przyniósł mi podpisaną swoja kartę urlopową mogłam zacząć działać. On oczywiście żył w błogiej nieświadomości, że cały tydzień spędzi sam w domu nigdzie nie wychodząc i nic nie robiąc. Mógł wtedy grać w swe ulubione gry bez narażenia się na moją złość.
Miałam dwa tygodnie na załatwienie wymarzonym wakacji we dwoje. Moi znajomi polecali mi wiele miejsc, przyznam, że wybór był ogromny. Zdecydowałam się na wyjazd na Mazury na łonie natury, tak przynajmniej reklamowało się ogłoszenie w katalogu z wycieczkami.
Dzień przed wyjazdem po kryjomu zaczęłam pakować walizkę Mateusza w wszystkie potrzebne rzeczy. Moja przyjaciółka doradziła mi, aby wziąć ze sobą nie tylko te potrzebne rzeczy, ale trochę rzeczy śmiesznych i do zabicia czasu. Postanowiłam zapakować Avengers- Puzzle Magic Decor i jedną grę Kalejdoskop 50 gier.
W dzień wyjazdu wstałam dużo wcześniej, aby zapakować wszystkie walizki do samochodu. Obudziłam Mateusza kazałam mu, aby odwiózł mnie do rodziców. Nie protestował, ponieważ nie wiedział, że nici z jego grania od rana do wieczora. Wsiedliśmy do samochodu  pojechaliśmy, w połowie drogi, gdy już byliśmy daleko od domu opowiedziałam mu o swym planie. Oj był troszkę zły, ale z biegiem czasu naszej podróży chyba zaczął doceniać to co dla niego zrobiłam.
Gdy dojechaliśmy na miejsce naszym oczom ukazał się piękny widok. Ogromne jeziorko, leżaki, grill, i małe drewniane chatki dla gości. Byliśmy zachwyceni, miałam nadzieję, że wszystko wypali.  I tak się stało. Pogoda dopisywała prawie codziennie, mnóstwo atrakcji, zwiedzania, a wieczorami przy lampce wina spędzaliśmy razem czas podczas gier i puzzli jakich zabrałam ze sobą.  Po powrocie do domu, ustaliliśmy grafik, który z całą pewności ograniczy czas spędzony przy grach komputerowych.  

Leniuchowanie czasami popłaca

Wakacje w pełni, a ja niestety nie mam na nie żadnych planów. Niestety mój fundusz jest tak ograniczony, że nie mogę pozwolić sobie na jakiś wyjazd. Siedząc w domu, usłyszałam dzwonek do drzwi. Leżałam jeszcze na łóżku i słuchałam muzyki, więc bardzo nie chciało mi się wstawać, bo i mnie dopadł ogromny leń. Dzwonek dzwonił bez przerwy, więc wstałam i otworzyłam drzwi. Byli to moi rodzice. Zaprowadzili mnie do salonu i pokazali trzy kolorowe kartki. Wyjaśnili  mi, że to są bilety z biura podróży na Wyspy Kanaryjskie. Mamy tam spędzić dwa tygodnie w jednym z luksusowych hoteli. Mój dwuletni braciszek, Oluś, zostanie pod opieką mojej babci.
Gdy się zbliżał dzień wyjazdu, w całym domu panował bałagan. Nikt nie mógł znaleźć swoich rzeczy. Pakowaliśmy tylko najpotrzebniejsze ubrania, ale moja mama nie mogła ich pomieścić w walizce. Jak zwykle miała ich za dużo.
Ja pakowałam się osobiście więc wzięłam potrzebne rzeczy, byłam bardzo zaskoczona, że znalazło się miejsce w mej walizce na rzeczy zbędne, ale umilające czas. Wzięłam puzzle- Przyjaciele z krainy lodu i grę planszową- 5 sekund junior. Wieczorem położyliśmy się wcześniej  spać, aby z samego rana udać się na lotnisko.
Wypoczęci i pełni emocji weszliśmy na pokład samolotu. Lot przebiegł nam spokojnie.
W końcu dotarliśmy na miejsce. Gdy rozejrzałam się wokół, nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Krajobraz był piękny! Palmy, plaże, ocean. Wszystko
to pierwszy raz zobaczyłam na żywo. Rodzicom też się tu bardzo spodobało.
W hotelu mieliśmy zarezerwowane dwa pokoje. Po krótkim odpoczynku
i pierwszym posiłku, udaliśmy się na plażę. Było tam wielu ludzi, ale naszą uwagę przykuł tłum stojący przy wraku samolotu. Podeszliśmy bliżej. Niestety, nie rozumieliśmy o czym rozmawiają, ale na pewno było to coś bardzo interesującego. Po chwili usłyszeliśmy głos mówiący w języku polskim. Rozglądaliśmy się i zauważyliśmy młode małżeństwo. Mój tata zebrał się na odwagę i podszedł do nich. Zapytał , co się tu stało, że wszyscy ludzie są tacy zaszokowani. Kobieta wytłumaczyła, że cztery osoby stojące koło samolotu. Właśnie wróciły po trzech tygodniach pobytu na bezludnej wyspie. Znalazły się tam w wyniku katastrofy samolotu. Na szczęście wszyscy przeżyli. Dzięki sporym zapasom jedzenia
i umiejętności jego zdobycia nie wykończył ich głód. Znaleźli także źródło wody nadającej się do picia. Po dwutygodniowych poszukiwaniach odnalazła ich grupa ratowników. Była to głośna historia, opisana w wielu gazetach. Nie dawano tym osobom szans na przeżycie. Dlatego wszyscy
są tacy zdziwieni ich powrotem. Tata nam to opowiedział, ale nie mogłyśmy
w to z mamą uwierzyć. W końcu wróciliśmy do hotelu i położyliśmy się spać. Byliśmy bardzo zmęczeni.
Dwa tygodnie pobytu na wakacjach minęły szybko i były naprawdę udane. Miło je wspominam. Żal było odjeżdżać, ale tęskniłam za rodzinką. Jednak z tego wyjazdu najbardziej zapamiętałam historię o samolocie przekonała  mnie ona, że cuda się jednak zdarzają. Teraz wiem, że leniuchowanie czasami przynosi dobre rzeczy, np. bilety na wakacje :)

Zdjęcie ze świętym miekołajem

Świąteczny nadszedł czas, zima w tym roku naprawdę bardzo mocna i śniegu napadało już dość sporo. W końcu dwaj bracia
Kamil i Kacper się doczekali. Już nie mogą doczekać się gdy ich dom odwiedzi Święty Mikołaj. Już są w takim wieku, że wiedzą doskonale co i jak trzeba przygotować dla Mikołaja, aby odwiedzał ich co roku.
Każdy już czuje magie świąt, wszystko wokół piękne i błyszczące. Wystawy w sklepach kuszą prezentami i kolorami. I jak tu nie ulec pokusom.  Jak zwykle nasz budżet domowy zostanie bardzo nadszarpnięty na wszystkie przygotowania, potrawy i prezenty.
W poniedziałek dwa dni przed wigilia, mama zaprosiła chłopców do pieczenia pierniczków. Och co to się działo, wszędzie mąka w kuchni. Gdy już wszystko zostało ogarnięte chłopcy włożyli ciasteczka do piekarnika i czekali, aż będą gotowe i będzie można je ozdobić. Czekali i czekali, a czas dla nich chyba stanął w miejscu, takie mieli wrażenie. Postanowili, że czas oczekiwania musza czymś zająć, a najlepsza rzeczą do przyspieszenia czasu jest zabawa. Pobrali ze swego pokoju do salonu troszkę gier planszowych takich jak np. 5 sekund Junior, Jej wysokość Zosia i pudełko puzzli- Farma.
W oczekiwaniu na ciasteczka, bliźniaki zdążyły ułożyć puzzle i zagrać jedną kolejkę gry, gdy nagle usłyszeli dźwięk kuchenki, która dawała znać, że ciasteczką są już upieczone. Mama wyjęła z pieca gorącą tace, na której uśmiechały się różne figurki min. bałwanki, gwiazdki, choinki czy aniołki.
I znów kolejny czas oczekiwania, musimy poczekać, aż ostygną. Czas w oczekiwaniu zajęły chłopcom dalsze gry i puzzle. Po godzince chłopcy mogli zacząć ozdabiać świąteczne wypieki, gdzie czekali na to chyba z pół dnia. Mama zaopatrzyła Antosia i Szymona w przeróżne ozdoby, kolorowe posypki, brokaciki, kolorowe lukry i pisaki. Teraz to chyba nie odejdą od stołu szybko, więc mama pokazała i wyjaśniła wszystko swym synom i postanowiła posprzątać mieszkanie. Wiedziała, że to super opcja, ponieważ nikt by się jej nie kręcił pod nogami i mogła to szybko skończyć.
Po dekoracji ciasteczek, ubieraniu choinki, sprzątaniu i gotowaniu przyszedł czas na spędzanie świat w rodzinnej i ciepłej atmosferze, do której Święty Mikołaj był miłym dodatkiem :)
Chłopcy dostali od Mikołaja wymarzone prezenty, a na sam koniec całe widowisko zostało uwiecznione na wspólnej fotografii.