Na urodziny mała Maja dostała swój wymarzony prezent, małego psa, szczeniaczka. Jej rodzice długo zastanawiali się nad ta decyzją, ale doszli do wniosku, że dziewczynka nauczy się już od młodych lat obowiązków. Miała siedem lat więc potrafiła być odpowiedzialna. Pieska nazwali Max. Zawsze, gdy miała jakiś problem, tylko jeden członek jej rodziny umiał poprawić jej humor – to był Max. Dotrzymywał jej towarzystwa, spędzał z nią dużo czasu, towarzyszył jej podczas zabawy zabawkami i graniem w gry.
Pewnego dnia, gdy poszła z nim na spacer, nagle - nie wiadomo dlaczego - urwał się jej ze smyczy i zaczął uciekać. Ona zaczęła go gonić i wołać: - Maaax! Nagle zniknął gdzieś za krzakami. Szukała go prawie dwie godziny, lecz go nie znalazła. Z płaczem wróciła do domu. Co się stało i gdzie jest Max? – zapytał się tato.
- Max mi uciekł.
- Chodź pójdziemy wydrukować ulotki z Rokim, a potem pójdziemy je roznieść i przy okazji go poszukamy.
Wydrukowali ulotki, poszli je roznieść, ale go nie znaleźli. Widzieli bardzo dużo podobnych psów, ale żaden z nich to nie był Max. Gdy wrócili do domu późnym wieczorem, przy kolacji Maja była bardzo smutna, aż jej rodzicom żal było na nią patrzeć. Postanowili, że zajmą jej jakoś czas i zaproponowali gry planszowe i puzzle. Wyciągnęli z szafy Barbie i jej super przyjaciele - Puzzle 4w1, Farma - Puzzle Ramkowe i 5 sekund Junior-gra planszowa. Grai dość długo, więc po wszystkim od razu szykowała się do spania. Kładła się spać bardzo smutna i już nikt nie umiał jej poprawić humoru. Gdy wcześnie rano wstała, wyszła po cichu z domu i zaczęła go szukać po całej wsi. Szukała go wszędzie, jednak nadaremnie. Wyszła kawałek za wieś, weszła na górkę i zobaczyła czarodzieja.
- Powiedz mi proszę, gdzie jest Max? – poprosiła.
Czarodziej wziął ją za rękę i zaprowadził do Rokiego. Poszli i zobaczyli za krzakami Rokiego z jakąś suczką i małymi szczeniakami. Julita zabrała całą gromadkę psiaków do domu. Wszyscy żyli długo i szczęśliwie, a Roki już nigdy im nie uciekł.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz