wtorek, 25 sierpnia 2015

Poszukiwanie pieska

Nie tak dawno temu, w niewielkiej wsi położonej za Krakowem, żyła sobie dziewczynka o imieniu Karolina. Miała mamę, tatę i psa o imieniu Max. Miała siedem lat. Zawsze, gdy miała jakiś problem, tylko jeden członek jej rodziny umiał poprawić jej humor – to był Max.
Pewnego dnia, gdy poszła z nim na spacer, nagle - nie wiadomo dlaczego - urwał się jej ze smyczy i zaczął uciekać. Ona zaczęła go gonić i wołać: - Maaaax! Nagle zniknął gdzieś za krzakami. Szukała go prawie dwie godziny, przeszukała najbliższe kryjówki, zajrzała do starej stodoły, nie było go tam, przeszukała pobliski las lecz tam też go nie znalazła., obeszła większość sąsiadów lecz nikt nie widział Maxa.  Z płaczem wróciła do domu martwiąc się, aby jej najbliższemu przyjacielowi nic się nie stało. Po powrocie do domu, w progu przywitał ją tata i zapytał:
- Co się stało i gdzie jest Max? – zapytał się tato.
- Max mi uciekł.
- Chodź pójdziemy wydrukować ulotki ze zdjęciem Maxa, a potem pójdziemy je roznieść i przy okazji go poszukamy. Na pewno się znajdzie i wróci sam do domu, ponieważ jesteś je najlepszą przyjaciółka, pocieszał mnie tata.
Wydrukowali ulotki, poszli je roznieść, ale go nie znaleźli. Widzieli bardzo dużo podobnych psów, ale żaden z nich to nie był Max. Gdy wrócili do domu późnym wieczorem, przy kolacji Julita była bardzo smutna, aż jej rodzicom żal było na nią patrzeć. Kładła się spać bardzo smutna i już nikt nie umiał jej poprawić humoru. Rodzice Karoliny postanowili poprawić jej jakoś humor, więc poprosili o pomoc babcie, aby ta została w domu z Karoliną, a oni wybiorą się do sklepu i kupią jej coś na poprawę humoru.
Babcia się zgodziła, a rodzice pospiesznie pojechali do sklepu i znaleźli na półce puzzle ramkowe- Farma i grę o tytule Kalejdoskop 50 gier. Gdy wcześnie rano wstała, na jej biurku znalazła dwie nowe zabawki, lecz te nie poprawiły jej humoru na tyle, aby zapomnieć o swym piesku.Wyszła po cichu z domu i zaczęła go szukać po całej wsi. Szukała go wszędzie, jednak nadaremnie. Wyszła kawałek za wieś, weszła na górkę i zobaczyła czarodzieja.
- Powiedz mi proszę, gdzie jest Max? – poprosiła.
Czarodziej wziął ją za rękę i zaprowadził do Maxa. Poszli i zobaczyli za krzakami Maxa z jakąś suczką i małymi szczeniakami. Julita zabrała całą gromadkę psiaków do domu. Wszyscy żyli długo i szczęśliwie, a Max stał się tatusiem już nigdy im nie uciekł.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz