środa, 28 października 2015

Zabawki dla przedszkola

Całe życie pracowaliśmy z mężem na to, aby zamieszkać w tak spokojnej i malowniczej okolicy jak ta. Cisza, spokoój, dużo zieleni wokół i wkoło każdy z mieszkanców ma sówj ogródek. Mieszkam z mężem i dziećmi- Kasia i Piotrusiem. Mają już troszkę lat, więc doszłam do wniosku, że już czas posprzątać i uporządkować szafy i strych ze starymi zabawkami dzieci. Oj się tego nazbierało. Rodzinę mamy liczną, więc dzieciaki uzbierały ładna kolekcje zabawek od członków rodziny z okazji urodzin lub świąt, zawsze coś dostały Trzeba było ustalić dobry plan działania, aby to wszytsko ogarnąć. Zaczęłam od strychu, bo tam zbieraliśmy wszystkie nieużywane już zabawki. Sprzątanie samego stychu zajęło mi dwa dni, rupieci się nabierało co nie miara i zabawek niezła ilość. Teraz trzeba pomyśleć co z nimi zrobić. Tyle sie tego nazbierało, że można by było obdarować nie jedno dziecko, znalażłam min.Kąpiel Prosiaczka- puzzle, Kalejdoskop 50 gier -gra i Craft Castle - Królewski Zamek Anny i Elsy. Postanowiłam oddać część zabawek do pobliskiego przedszkola, bo tam zabawki napwno sie przydadzą. Spakowałam trzy kartony i zawiozłam do przedszkola Nr 6. Panie bardzo sie ucieszły, a dzieci były wziebowzięte. Mimo, że podarowałam ich tyle to jeszcze zostało dla naszej małej sąsiadki też.
Z sąsiadami dwiedzaliśmy się w wolnym czasie, mieliśmy bardzo dobry kontakt. Wpadł mi do głowy świetny pomysł, zabawki, które poznajdywałam, przekazać małej Basi. Troszkę głupio było mi pytać czy przyjmą, ale bardzo się ucieszyli i wzięli wszystkie.
Powiedziałam, że  moje dzieci są już prawie dorosłe i nie bawią się już zabawkami czy grami planszowymi, a szkoda to wyrzucić jak może się jeszcze komuś przydać.
Moje dzieci nie miały nic przeciwko, aby przekazać swoje zabawki dla małej Basi. Ucieszyli się, że ktoś jeszcze może się nimi bawić i dbać o nie.
Umówiłam się z mama Basi, że przyjedzie samochodem do nas je odebrać. Nie dało się tego zabrać do jednej reklamówki, więc potrzebny był transport. Ale się zdziwiła, gdy zobaczyła jak dużo tego jest. Stwierdziła, że to zdecydowanie za dużo dla jednego dziecka i wpadłyśmy na pomysł, aby przekazać część tych zabawek do publicznego przedszkola, gdzie chodzi jej córka. Nie zwlekając długo podzieliśmy zabawki i pojechałyśmy do przedszkola i niespodzianką.
Panie nauczycielki, były w szoku, że są jeszcze takie osoby, które bezinteresownie potrafią dzielić się prezentami.  
 



 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz