Żyła sobie kiedyś w wielkim morzu syrenka Basia. Była zwykłą syrenką, ale miała piękny, złoty ogonek. Kiedy pływała, rozjaśniało się od niego całe morze i wszystkich napełniała radość.
Życie w morzu syrenki Basi było szczęśliwe, bo nikt nikomu nie robił krzywdy. Któregoś dnia jednak przypłynęła tam zła i żarłoczna ryba Lulu bo myślała, że złoty ogonek Basi da jej niezwykłą, nadrobią siłę. Mała syrenka była czasami bardzo samotna, ponieważ w morzu nie było tak dużo innych syrenek. Czasami zdarzało się jej podglądać inne, które bawiły się wesoło nad brzegiem morza w różne gry towarzyskie, lub gdy słońce było bardzo gorące w gry planszowe lub zabawkami.
Gdy okropna Lula goniła Basię po całym morzu syrenka była coraz bardziej zmęczona, coraz słabsza, a ryba była coraz bliżej. Złoty ogonek błysnął pod wodą. Odbiło się od niego słoneczko i promyk sprowadził na pomoc białą mewę. Mewa wyciągnęła Basię z wody i zabrała ją na skałę pośrodku morza. Syrenka mogła teraz odpocząć i ogrzać się w słońcu. Była jednak daleko, daleko od domu. Zastanawiała się, jak wrócić, nie dając się złapać żarłocznej Lulu, która wciąż krążyła wokół skały.
Basia siedziała na skałce, płakała i smutno trzepała złotym ogonkiem. Złoty blask z ogonka padł na białą pianę na falach wokół skałki. Wtedy z pianki wynurzyła się wróżka. Basia opowiedziała jej o swoim zmartwieniu. Wróżka wyjęła wtedy z ogonka Basi jedną złotą łuskę. Rzuciła nią w Lulu. Lulu zamieniła się w złotego konika morskiego. Syrenka podziękowała wróżce, otarła łzy i usiadła na koniku. Konik od razu pocwałował do jej pałacu.
Kolacja już była gotowa i cała rodzina martwiła się o Basię. Bardzo się ucieszyli, kiedy wróciła. A Lulu bardzo się spodobało, że jest złotym konikiem i może skakać po podwodnych polankach i skubać morską trawkę. Dlatego nawet nie próbowała zamienić się z powrotem w żarłoczną rybę. Zaprzyjaźniła się też z Basią i obie żyły w morzu długo i szczęśliwie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz