poniedziałek, 11 lipca 2016

Wylot na Marsa

Dawno, dawno temu pewna dziewczynka o imieniu Karolina wyczytała w książce, że na Marsie odkryto wodę. Pomyślała, że mogłaby zamieszkać z rodziną na Marsie. Powiedziała o tym tacie. Tata obiecał, że to przemyśli, ale najpierw musi zobaczyć tę planetę. Tacie Mars bardzo się spodobał i też chciał tam zamieszkać. No to teraz pozostała nam tylko mama do przekonania. Niestety z nią tak łatwo nie poszło, nie chciała się zgodzić od razu. Musieliśmy z tatą używać wiele argumentów, aby uwierzyła nam, że może to być przygoda naszego życia. Oczywiście jak to mama bała się jak to będzie, gdzie będziemy mieszkać, czy są tam sklepy, czy znajdę sobie przyjaciół. Troszkę nam zajęło, aby mama powiedziała w końcu ok jedziemy. Pakowało się i przygotowywała do tego wyjazdu na pewno ponad miesiąc. Nie chciała  nic zapomnieć, bo bała się, że na miejscu może jej czegoś zabraknąć. Mi to zajęło o wiele mniej czasu niż jej. Wiedziałam, że gdy dolecimy na pewno spotkam wiele dzieci w mym wieku, oczywiście które mogą się trochę się różnić ode mnie, ale to sprawiało mi jeszcze większą frajdę z wyjazdu. Postanowiłam spakować parę mych ulubionych zabawek min. puzzle- Droga mleczna, Chińczyk- Tomek i przyjaciele i przeróżne gry.
Tydzień później Karolina z rodziną poleciała na Marsa. Spotkali tam rodzinę Marsjan. Przywitali się z nimi. Marsjanie mieli dwoje dzieci – córeczkę i synka. Mieszkali w małym domku, który był bardzo stary. Karolina zaprzyjaźniła się z dziewczynką, a jej brat z chłopcem. Dzieci często razem się bawiły. Karolina nauczyła Marsjanków zabaw, w które bawią się dzieci na Ziemi. Często bawili się w berka i chowanego. Karolina i jej rodzina zamieszkali bardzo blisko domu Marsjan.
Karolinka była bardzo szczęśliwa. Od września pójdzie do marsjańskiej szkoły.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz