piątek, 30 września 2016

Kto inny jak nie mama


Mieszkam z mężem i dziećmi za miastem. Przyznam szczerze, że wokół nas nie ma za dużo innych domów więc moje dzieci nie maja za dużo znajomych w swym wieku. Więc staramy się im ulepszyć im ten czas poprzez jakieś gry, zabawy lub nowe zabawki. Trochę się tego nazbierało więc muszę się oczywiście ja osobiście się za to zabrać no bo kto inny jak nie mama.
Zaczęłam od strychu, bo tam zbieraliśmy wszystkie nieużywane już zabawki. Sprzątanie samego strychu zajęło mi dwa dni, rupieci się nabierało co nie miara i zabawek niezła ilość. Teraz trzeba pomyśleć co z nimi zrobić. Niedawno wprowadziła się jedna rodzina z małymi dziećmi, synkiem i córeczka. Postanowiłam ją przywitać wypiekami. Upiekłam domową szarlotkę z cynamonem, to chyba każdy lubi więc może i oni też. Zapukałam do ich drzwi, a oni byli mile zaskoczeni. Przywitali nas ciepło, nas, ponieważ poszłam na przywitanie z mym mężem. Zapoznanie się udało, bardzo mili ludzie. Młode małżeństwo z córeczką o imieniu Basia. Odwiedzaliśmy się w wolnym czasie, mieliśmy bardzo dobry kontakt. Wpadł mi do głowy świetny pomysł, zabawki, które poznajdywałam, przekazać małej Basi. Troszkę głupio było mi pytać czy przyjmą, ale bardzo się ucieszyli i wzięli wszystkie. Do paczki włożyłam min. karty, puzzle i Fisher price- gra Piotruś. Powiedziałam, że  moje dzieci są już prawie dorosłe i nie bawią się już zabawkami czy grami planszowymi, a szkoda to wyrzucić jak może się jeszcze komuś przydać. Moje dzieci nie miały nic przeciwko, aby przekazać swoje zabawki dla małej Basi. Ucieszyli się, że ktoś jeszcze może się nimi bawić i dbać o nie. Umówiłam się z mama Basi, że przyjedzie samochodem do nas je odebrać. Nie dało się tego zabrać do jednej reklamówki, więc potrzebny był transport. Ale się zdziwiła, gdy zobaczyła jak dużo tego jest. Stwierdziła, że to zdecydowanie za dużo dla jednego dziecka i wpadłyśmy na pomysł, aby przekazać część tych zabawek do publicznego przedszkola, gdzie chodzi jej córka. Nie zwlekając długo podzieliśmy zabawki i pojechałyśmy do przedszkola i niespodzianką. Panie nauczycielki, były w szoku, że są jeszcze takie osoby, które bezinteresownie potrafią dzielić się prezentami. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz