Mój syn uzależnił się od komputerowych gier. Nazywam się Aleksandra i doszłam z mężem do wniosku, że nasz syn Antoś spędza za dużo czasu przy grach komputerowych.
Niedawno to zauważyliśmy, że jego czas wolny spędzany jest przeważnie przy komputerze. Nie twierdze, że gra w gry nieodpowiednie do jego wieku, ale o czas spędzony na nich.
Gdy rozpoczęły się ferie zimowe to przeważnie wszystkie dzieciaki wychodzą na dwór i na sanki. Tak przynajmniej były kiedyś, teraz gdy pytam Antka co dziś będzie robił to odpowiada mi, że przychodzi do niego kolega pograć na komputerze. Zaczęło nas to martwić, bo już połowa ferii a Antek non stop w domu. Postanowiłam z nim porozmawiać i jakoś zaradzić temu problemowi. Przygotowaliśmy się do tej rozmowy z mężem, poprosiliśmy go, aby się oderwał od komputera i zszedł na dół na rozmowę rodzinną. Muszę powiedzieć, że Antek ma szesnaście lat, więc swój rozum już ma. Rozmowa była długa i żmudna. On przedstawiał swoje argumenty, a my swoje. Staraliśmy się mu przekazać, że dzieciństwo i lata małolata mu umykają, wszystkie wspaniałe chwile nie powrócą, bo on robi się coraz starszy. Oczywiście na każdy nasz argument on przedstawiał dwa następne. Twierdził, że teraz młodzież dojrzewa szybciej i nie liczą się dla niej zabawy na podwórku pod trzepakiem, jak to było kiedyś. Teraz każdy ma swój telefon, swój internet i oczywiście facebooka. Zamiast spotykać się ze znajomymi, wolą to robić drogą elektroniczną. Nie ma już tych czasów kiedy dzieciaki biegały cały dzień po dworze, bawiły się w różne gry i zabawy, nie zważając na pogodę czy zmęczenie.
Jak przyszły wakacje to rano wychodziło się na dwór i wracało wieczorem. Szybko na obiad się wskoczyło i dalej na dwór. Starałam się mu to jakoś przedstawić i widział, że bardzo mi zależy na tym, aby trochę zaczął żyć innym życiem.
Widząc moje zaangażowanie chyba doszedł do wniosku, że mama ma jednak trochę racji w tym co mówi. Dał się przekonać o dziwo. Doszliśmy do porozumienia, że na początek ten czas zmniejszymy o prawie połowę.
Po miesiącu nasza umowa dalej się sprawdzała i co najlepsze zaczął poświęcać więcej czasu dla nas. Potrafiliśmy wieczorami usiąść i grać wspólnie w gry planszowe czy nawet układać puzzle.
Cieszę się, że dał się przekonać ten mój Antek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz