Moja koleżanka Bogusia mieszka w pięknym, malowniczym zakątku kraju w górach. Ma swój dom, który położony jest na skraju lasku.
W centrum miasta, gdzie niestety można się tylko dostać samochodem mieści się szpital, w którym Bogusia ma zamiar pracować. Jest w trakcie studiów o kierunku pedagogika. Trzymam za nią kciuki aby się jej udało. Jest bardzo dobrą opiekunką do dzieci, bo zostawiałam jej nie raz swojego Szymona. Świetnie sobie z nim poradziła, więc postawiłam ją namówić niech spróbuje zorganizować sobie praktyki w szpitalu.
Po namowach i rozmowie postanowiła spróbować. Zorganizowała sobie wszystkie dokumenty, po czym udała się umówić na spotkanie.
Już na wstępie dostała niestety negatywną odpowiedz, sugerując, że niestety nie ma pieniędzy na płatne praktyki, ale zaproponowali jej wolontariat. Zgodziła się z myślą, że może w trakcie jej wolontariatu zaproponują jej pracę.
Na pierwsze spotkanie z nowymi pacjentami przygotowała sobie kilka swoich gier planszowych dla dzieci. Widać było, że sprawiało jej to wielką przyjemność.
W swej grupie podopiecznych miała pięcioro dzieci w wieku przedszkolnym, które niestety spędzają dużo czasu w szpitalach.
Złapała z nimi super kontakt. Aby zająć im czas zaaranżowała różne gry i zabawy. Wszystko to sprawiło, że na twarzach tych dzieci pojawił się w końcu uśmiech mimo, że wszędzie choroba i ból. Mogły zapomnieć o chorobie, zmaganiach i walce z nią.
Mija już trzeci miesiąc jej wolontariatu, wszyscy byli bardzo zadowoleni, nawet parę jej koleżanek bardzo chciało jej pomóc i chodzić razem z nią.
Po ustaleniu wszystkich formalności znalazły się jeszcze trzy chętne dziewczyny.
Z jednej pani pedagog zrobiły się cztery, co bardzo ucieszyło dyrekcje szpitala.
Każda z koleżanek Bogusi dostała swoja grupę podopiecznych, w różnych przedziałach wiekowych.
Oprócz gier i zabawach dziewczyny urozmaicały swym pacjentom czas wykorzystując gry planszowe, puzzle i zabawki.
Po siedmiu miesiącach wolontariatu Bogusia została przyjęta do szpitala na cały etat.
Do dziś jest mi bardzo wdzięczna, że namówiłam ją na to. spełniła swoje marzenie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz